Pamięć imieninowa :-)

13 listopada 2018. Imieniny Stanisława. Przez 300 lat patronem był św. Stanisław Kostka, a potem kuria rzymska przeniosła go w kalendarzu liturgicznym na bodaj 18 września. Ja już dożywotnio zostanę przy swoim listopadzie.
Taka pamięć jest BEZCENNA. Jej wartość wyraziście rośnie z wiekiem solenizanta. W tym roku było dwadzieścioro pięcioro P.T. Życzeniodawców (jeśli nie liczyć ich Małżonków, Narzeczonych i Rodzin). Nie bacząc na RODO, wyliczam ich z wielką serdecznością i wdzięcznością, w porządku chronologicznym:

Iza i Romek Szeremietiewowie
Pan mecenas Andrzej Herman
Barbara i Andrzej Boryczkowie z Zawoi
Maciek Iłowiecki,
Marcin Ryszkiewicz
Pestka Siostra
Jolanta Lepczyńska
Kasia Dziesięcioletnia
Jurek Madej + Pani Halinka
Kapitan Marian Nowotnik
Włodek Lepczyński
Ewa Grodzicka
Tomek Żok z Pauliną i Rodziną,
Jacek Natorff
Krysia Wrocławska
Tomek Kwast
Tadeusz Sznuk
Krycha i Wojtek Bancerzowie
Jacek Łysyszyn
Kasia Polaczkowa
Pan Profesor Adam Strzembosz
Ksiądz Infułat Jan Sikorski
Prezes Staszek Malec
Joasia i Edward Profesorostwo Golachowscy
Pan Sędzia Igor Tuleya

Gdyby ktoś chciał zobaczyć, jak było w roku 2016 i 2017 – uprzejmie polecam:
http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=4872
oraz
http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=5328
Wszystkiego Najlepszego   : – )

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zrzutka na Lema

Stanisław Lem jest najpopularniejszym polskim pisarzem w skali światowej. Świadczy o tym liczba przekładów jego dzieł: dobrze ponad tysiąc. Potem jest długo długo nic, a potem następni w rankingu, którzy mają przekładów dwa-trzy RAZY mniej (jacyś tam Kapuścińscy, Gombrowicze, Miłosze, Sapki, Mrożki czy Szymborskie). Kto nie wierzy, niech sprawdzi:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg74789#msg74789
Innymi słowy, Lem jest naszym Dobrem Narodowym. Dlatego uważam, że każda jego wypowiedź powinna być przynajmniej zarejestrowana. Stąd pomysł wydania korespondencji z niżej podpisanym (lata 1988-1993), która ćwierć wieku przeleżała nietknięta na samym dnie mojego biurka. Jest tego prawie 30 listów Lema do mnie i prawie 30 moich do niego. Plus krótkie, ale smaczne dodatki. Plus ilustracje (m. in. kilkanaście nigdzie nie publikowanych zdjęć).
W liczącej 250-300 stronic książce formatu B-5 byłoby tak:
Wstęp
Korespondencja chronologicznie (na zmianę)
Faksymile listów Mistrza
Dwa-trzy krótkie komentarze znawców
Indeks
Bibliografia/linkownia
Wydanie dziś takiej papierowej książki to banał. Trzeba tylko mieć surowiec i małe pieniądze: na skład, na łamanie i na druk (wybitny grafik daje nadzieje na okładkę gratis).
Co się składu tyczy, to swoje listy przepisałem z papieru do Worda sam. Listy Mistrza przepisuje do Worda zdolna młoda dama, której trzeba będzie zapłacić małe* kilkaset złotych za robotę dość morderczą (Lem pisał bez interlinii, bez akapitu, ze swobodą znaków przestankowych i mnogimi poprawkami/dopiskami/skreśleniami czynionymi piórem wiecznym; sam mam trudności z odczytaniem niektórych fragmentów). Tak przygotowany materiał profesjonalnie złamie po godzinach i da mi pedeef do druku zaprzyjaźniona pani z potężnego wydawnictwa (drugie kilkaset złotych). Druk wykona zaprzyjaźniona krakowska (jakażby inna!) drukarnia za nie wiem ile, ale przypuszczam, że za trzecie kilkaset złotych.
Chcę wydać, w charakterze białych kruków, pół setki egzemplarzy: po dwa dla Biblioteki Narodowej i Biblioteki Jagiellońskiej, dwadzieścia sześć dla trzynastu ustawowych bibliotek uniwersyteckich, a pozostałe dwadzieścia otrzymają w prezencie i podzięce Ci lemofile, którzy zrzucą się po nie mniej niż 100 zł na te edycyjne koszta. Przepraszam, że o to proszę, ale mam tylko 811 zł emerytury (wyłącznie z powodu własnej życiowej niefrasobliwości). 
Podaję numer konta: S. R., Warszawa, 92 2490 0005 0000 4000 1014 7592. Tytuł wpłaty: Lem. Mój mejl: remuszko @ gmail. com, moje telefony: +22 641-7190, 504-830-131. Każdego sponsora – z natury anonimowego przecież – ogromnie proszę o mejlowe mrugnięcie albo 30 sekund telefonicznej rozmowy (chcę podziękować, bardzo mi na tym zależy : – )

I ostatnie: podaj dalej!

                                                                            Stanisław Remuszko
Warszawa, 9 listopada 2018

* „małe” = palce jednej ręki

* * *

…Przede wszystkim jednak są to, proszę Pani, listy NORMALNE – w tym sensie, że poruszają mnóstwo różnych tematów, jak to zazwyczaj bywa między ludźmi kultywującymi zapoznaną dziś sztukę epistolarnej erystyki. Tam jest, by użyć słów samego Lema: o miłości, o zdradzie, o muzyce, o Murzynach, o wyższych sferach, o nieszczęściu, o kazirodztwie, do rymu i wszystko na literę C. To znaczy: o polityce i elektronice, o własnej szczodrobliwości (hi, hi!) i obsesjach Jego Świątobliwości, o Kaczorach-magikach i ich podłych nawykach, o Hollanku Adamie i czemu kłamie, o Lemie i co w nim drzemie, o „Wybiórczej Gazecie” i co ona plecie, o Kołakowskim, Michniku i wuju Wężyku, o odkryciach wynalazkach i zarazkach, o ludzkości i o przyszłości, o Panach Bogach i za wysokich progach – a zawsze towarzyszy temu smaczne szczegóły okolicznościowo-personalne opraz charakterystyczne dla stylu Lema niezliczone docinki, przytyki, ironiczne komentarze, zjadliwe bądź wściekłe chrząknięcia, kąśliwe uwagi. Otóż atrakcyjność tych listów polega głównie na tym, że są – primo – ciekawe i oryginalne jako takie, secundo – tu i ówdzie odbrązowiają pomnik, jaki Lem sam sobie za życia w głowach inteligentnej gawiedzi wystawił…

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Skomentuj

Powstanie Warszawskie

Wpis na Forum Pana Lema, 31 lipca 2017
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg69907#msg69907

Teoretycznie mógłbym ograniczyć się do linku

Scripta manent


ale to jest tak ważna sprawa, że zacytuję całość sprzed roku:

Opublikowano 1 sierpnia 2016, autor: remuszko

Cenzura była zawsze, a przecież napisane – jakoś zostawało. To napisane klinami, hieroglifami, krzaczkami i literami. Zawsze miało większe szanse przetrwania, niż wypowiedziane głosem. Starożytni nie znali rejestratorów dźwięku, więc mówili: verba volant, scripta manent.

Bogu dzięki, że napisane zostaje, bo na tej podstawie rozumny człowiek może porównać napisane kiedyś z napisanym teraz, i w ten sposób dostrzec ewolucję poglądów. Także własnych.

Dziś pierwszy sierpnia, więc co do kropki cytuję to, co o Powstaniu Warszawskim napisałem dwa lata temu w „Rzeczpospolitej” i rok temu powtórzyłem na portalu StefczykInfo:

* * *

Spór o Powstanie był, jest i będzie wieczny.Tylko z żołnierzami porozmawiać coraz trudniej, ponieważ coraz szybciej odchodzą. Kto w 1944 miał lat kilkanaście, ten dziś ma koło dziewięćdziesięciu, nieliczni zaś żyjący oficerowie Powstania są jeszcze starsi. W ciągu kilku, może kilkunastu lat umrą wszyscy. Taka jest nasza biologia. Ale zostaną wspomnienia dzieci, wnuków i prawnuków, zostaną niezliczone artykuły, kasety i płyty, książki, wystawy, zdjęcia i filmy, zostanie Muzeum. Zostanie długotrwała wielka narodowa pamięć.

Biorąc pod uwagę intensywność wydarzeń i skoncentrowaną liczbę ofiar wśród ludności cywilnej, osobiście uważam Powstanie Warszawskie za tragedię chyba największą w naszych dziejach. W odróżnieniu od I czy II wojny światowej, na której wybuch i przebieg nie mieliśmy przemożnego wpływu, efektywną decyzję o Powstaniu podjęła grupa kilku-kilkunastu ludzi; to zaś jasno wskazuje, że inna grupa mogłaby tej decyzji nie podjąć. Po drugie, ofiar Powstania mogłoby być znacznie mniej (nie ośmielę się rzec, ile, ale zauważę, że połowa, to 100 000 ludzkich istnień), gdyby rozmowy o kapitulacji podjęto znacznie wcześniej. Nie uznaję śmierci za ojczyznę za wartość wyższą od życia dla niej. Zwłaszcza w odniesieniu do ludzi młodych.

Jan Paweł II oraz wielu przed nim i po nim sądziło, że adekwatność historycznych ocen zawsze zależy od historycznego kontekstu. W takim właśnie ujęciu, główne argumenty obu stron sporu są podane na przykład w wikipedii; zresztą fachowa literatura dostępna w internecie i bibliotekach papierowych od dawna już przekraczać możliwości poznawcze jednego człowieka.

O Powstaniu Warszawskim rozmawiałem z dosłownie dziesiątkami Powstańców. Zarejestrowałem i opisałem te rozmowy. W aspekcie czysto racjonalnym, podzielam opinię o bezsensowności i karygodności decyzji o jego rozpoczęciu (gen. Anders używał słowa „zbrodnia”). Wiem też jednak, iż w duszach i umysłach dziesiątków tysięcy warszawiaków rozum zderzył się z innymi, często ważniejszymi dla nich wartościami, by wspomnieć Boga, Honor, Ojczyznę i Tradycję. To był wybór aksjomatyczny, czyli taki, którego się nie uzasadnia. Kierowano się nim przed Powstaniem i na początku Powstania.

Rzecz jasna, ta dychotomia nie zmniejsza ogromnego podziwu i respektu dla bohaterstwa indywidualnych Powstańców. Lecz te uczucia są przynajmniej równoważone krytyczną oceną militarnych i politycznych powstańczych szans na zwycięstwo – moim zdaniem identycznych na miesiąc, na tydzień i na dzień przed wydaniem rozkazu o godzinie „W”. Uważam, że takich szans od początku nie było ani trochę. Jak trafnie zauważył walczący na moim Mokotowie (dostał za to VM) porucznik AK pseudonim „Jastrzębiec”, z którego wnukiem (Chełm) mam zaszczyt się przyjaźnić, nieliczni politycy-stratedzy oraz naczelni dowódcy mają psi obowiązek myśleć niemal wyłącznie o sukcesie politycznym i militarnym, a dopiero potem mogą brać do rachuby rozmaite patriotyczne wartości i świętości.

TVP nadała wczoraj na żywo poruszający rocznicowy program-debatę „Bez retuszu”. Pozwolę sobie z pamięci zacytować końcowy głos profesora Antoniego Dudka: …Niech Powstanie Warszawskie na zawsze pozostanie dla nas wielką narodową lekcją na przyszłość…

* * *

Felieton z „Rzepy” znalazł się w książce:
http://remuszko.pl/czytadlo_podrozne/
link zaś do Stefczyka jest tutaj:
http://www.stefczyk.info/blogi/na-moj-rozum/spor-wieczny,14476862396

Jeśli dziś zmieniłbym w tym tekście cokolwiek, to tylko frazę z przedostatniego akapitu. Dziś bym ją wyostrzył poprzez skreślenie słowa „niemal” oraz poprzez wersaliki i wytłuszczenie:

„Nieliczni politycy-stratedzy mają psi obowiązek NAPRZÓD myśleć wyłącznie o sukcesie politycznym i militarnym (naczelni dowódcy wyłącznie o sukcesie militarnym), a DOPIERO POTEM mogą brać do rachuby rozmaite patriotyczne wartości i świętości”.

I dodałbym: „Jeśli nie ma szans na militarne zwycięstwo, a w walce musieliby zginąć liczni postronni cywile – walki nie wolno rozpoczynać. Rozpoczętą zaś – należy zakończyć jak najszybciej.”

Scripta zostanie (czas przyszły łacinny) jako świadectwo ewolucji mych poglądów w ciągu ostatnich dwóch lat.

Stanisław Remuszko

[ewentualnych komentatorów uprzejmie zapraszam na priva: remuszko@gmail.com]

pjes [12:20]. To Niemcy okrutnie mordowali powstańców (20 000) i ludność cywilną (180 000). Niemcy, nie Rosjanie. Ale nienawiść (wrogość, niechęć) do Rosjan jest dziś, 73 lata później, o przynajmniej rząd wielkości większa niż nienawiść (wrogość, niechęć) do Niemców…

*****

We wszystkich dzisiejszych trzech (Polsat, TVN i TVP) głównych serwisach informacyjnych usłyszałem, że planowane Powstanie Warszawskie miało trwać kilka dni (2-3 dni, parę dni). To się w mojej pale nie mieści. Rozumiem, że Mistrz w wielu miejscach nie wyjaśniał, jak KONKRETNIE coś ma się odbyć (zadziałać, powieść, zrealizować), no ale On nie decydował o życiu krwistych ludzi, tylko przedstawiał swoje niewinne abstrakcyjne literackie wizje (pomysły). Jednak ci, którzy wydali twardy jednoznaczny rozkaz o PW, wcześniej powinni realia sierpnia 1944 FUNDAMENTALNIE brać pod uwagę, a gdy po kilku (2-3 dniach, paru dniach) okazało się CAŁKIEM INACZEJ niż kalkulowali, i zaczęła tysiącami strasznie ginąć ludność cywilna, powinni jak najszybciej wywiesić białą flagę i zatrzymać tę hekatombę. I tak też zrobili, ale dopiero po dwóch miesiącach…
Przykro rzec, ale rozkazodawcy i naczelni dowódcy Powstania jawią mi się dziś jako nie patrioci, tylko – de facto – ludobójcy.
„Bór”, „Monter” („Chruściel”) itp., to dla mnie nie bohaterowie, lecz mordercy i zbrodniarze. Oczywiście z dzisiejszego punktu widzenia. Lecz to DZISIEJSZE media dość gremialnie sugerują, by czcić ich jako zasłużonych dla Polski narodowych bohaterów…

Stanisław Remuszko

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jerzy Jachowicz

Do lustracji dziennikarzy, o którą priorytetowo zabiegałem od samego początku, nie doszło nigdy.
Na stronie 264. książki „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” widnieje mnogie kilkadziesiąt imion i nazwisk czołowych ludzi pióra, mikrofonu i kamery (w dzisiejszym kontekście szczególnie ciekawie zabrzmią nazwiska: Mirosław Chojecki, Bogdan Chrabota, Jan Dworak, Irena Dziedzic, Maciej Iłowiecki, Tomasz Lis, Grzegorz Miecugow, Maciej Orłoś, Radosław Sikorski…) , którzy w roku 1996, a potem w roku 1999 demonstracyjnie podpisali się pod skierowanymi do Sejmu apelami o objęcie lustracją dziennikarzy mediów publicznych i prywatnych.
O tych apelach mówiło wówczas całe środowisko, odbyły się konferencje prasowe oraz telewizyjne, radiowe i gazetowe dyskusje (łatwo sprawdzić), a późniejszym skutkiem tych działań był projekt nowelizacji ustawy lustracyjnej, wniesiony wiosną 2001 przez m. in. Ludwika Dorna, Kazimierza Marcinkiewicza i Jana Olszewskiego.
O tym wszystkim wiedzieli doskonale dziennikarze, wiedziały stowarzyszenia dziennikarskie, wiedzieli wszyscy zainteresowani – tylko nie pan Jerzy Jachowicz, wieloletni redaktor „Gazety Wyborczej”, który w „Rzeczpospolitej” z 26 maja 2006, łżąc w żywe oczy,  napisał ni mniej ni więcej: „Lustracja dziennikarzy przez wiele lat była tematem tabu. Nie tylko nikt nie ośmielał się mówić głośno, że przeszłość dziennikarzy z punktu widzenia ich ewentualnej współpracy z tajnymi służbami PRL powinna podlegać społecznej kontroli, ale nawet wśród zwolenników lustracji niewielu myślało o takiej potrzebie. Pierwszy raz zaczęto o tym nieśmiało przebąkiwać latem 2001 roku”…
Część sygnatariuszy tamtych apeli już nie żyje, część jest w podeszłym wieku i nie upomni się o szacunek należny im za okazaną wtedy odwagę cywilną i publicznie wyrażane poglądy. Szacunek zawsze należny prawdzie i faktom. Dlatego pozwalam sobie zrobić to w ich imieniu.
Stanisław Remuszko,
remuszko @ gmail com 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zakątek Cybisa

„Zakątek Cybisa”

W roku 1978, kiedy kiełbasa smakowała Jak Za Gierka, przeprowadziłem się ze Starego Mokotowa na Ursynów, który powstawał na terenach rolniczo-ogrodniczo-sadowniczych przekształcanych w budowlane. Historia długo milczała na temat tych „przekształceń”, aż okazało się, że mały amebowaty zielony wewnątrzosiedlowy skwerek z górką, boiskiem, drzewami, latarniami i placykiem dziecięcych zabaw był przed półwiekiem i nadal jest własnością prywatną. Gdy spadkobiercy właściciela formalnie skwerek odzyskali, natychmiast sprzedali go deweloperowi („Włodarzewska” S.A.), który bez zwłoki rozpoczął przygotowania do budowy w tym miejscu gigantycznego bloku-molocha na 300 mieszkań, z wysokością do 11 pięter i długością non stop 200 metrów!!! Był rok 2011.
Gdy ta hiobowa wieść się rozeszła, w specjalnym liście do prezydent Warszawy natychmiast i stanowczo zaprotestował przeciw temu pomysłowi generalny projektant Ursynowa Północnego pan profesor Marek Budzyński (m.in. Sąd Najwyższy, Biblioteka Uniwersytecka, słynna niezrealizowana Świątynia Opatrzności Bożej), który przed laty z rozmysłem umieścił ów skrawek zielonej przestrzeni w sercu naszego miniosiedla. Jak jeden mąż zaprotestowali zdenerwowani mieszkańcy – i ci starzy, i ci w średnim wieku, i ci młodzi. Nie trzeba mieć matury – podnosili – żeby pojąć, iż taka inwestycja obliczona na nowy tysiąc ludzi gruntownie odmieni warunki bytowe tego tysiąca ludzi, których domy od prawie czterdziestu lat stoją wokół rzeczonego skwerku. Będą mieli wokół gęściej, ciaśniej i dalej. Spadnie wartość ich starych mieszkań. Budowanie tak nieprawdopodobnego mrówkowca zagrozi bezpieczeństwu dzieci i przechodniów. Ucierpi przejezdność i dojezdność. Widok na stumetrową wolną zieloną przestrzeń zostanie zastąpiony widokiem na mur. W sumie zasadniczo pogorszy się standard życia lokalnej społeczności.
Z początku wydawało się, że zdecydowana i solidnie uargumentowana postawa sąsiadów (których, notabene, wcześniej nikt o zdanie nie pytał…) da jakieś pozytywne skutki. Powstało – z dopełnieniem wszelkich administracyjnych wymagań – specjalne celowe Stowarzyszenie Mieszkańców SMB „Jary”, któremu prawie dwustu wzburzonych sąsiadów z miejsca powierzyło swe prywatne adresy, mejle i numery komórek. Roboczą wizytę na miejscu złożyła wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, kierująca Warszawą pani Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej ówczesny zastępca, odpowiadający za inwestycje pan Jacek Wojciechowicz, osobiście dokonał dwóch wizji lokalnych. Przeprowadzono szereg rozmów z inwestorem. O budowie pisano w gazetach i pokazywano w telewizji. Nawet odbyło się parę demonstracji. Koniec końców, wiosną 2015 ustalono generalnie, że Miasto i „Włodarzewska” dojdą do porozumienia w sprawie zaniechania budowy zachodniej części budynku z jednoczesnym wykupem lub/i zamianą fragmentu wiadomej działki. Jeśli dobrze pamiętam, w listopadzie 2015 Rada Warszawy formalnie uchwaliła zarezerwowanie w stołecznym budżecie specjalnych środków finansowych (zadanie: „Rekultywacja wraz z urządzeniem terenu ma cele rekreacyjne w rejonie ulicy Cybisa”). Rozstrzygnięto nawet konkurs na projekt takiego zagospodarowania.
Gdy jednak przyszło do konkretów (umowy, podpisy, przelewy), wiosną 2016 jak grom z jasnego nieba spadła na ludzi wiadomość, że z tych ustaleń nic nie będzie. Podległe warszawskiemu Ratuszowi Biuro Gospodarki Nieruchomościami przysłało mianowicie list, w którym ówczesny dyrektor biura pan Marcin Bajko oświadcza zdumionym mieszkańcom, że miasto z budżetem ponad miliarda złotych… nie ma pieniędzy na taką transakcję! Zostały odrzucone również nasze pisemne skargi złożone w CBA, mokotowskiej prokuraturze oraz stołecznym Samorządowym Kolegium Odwoławczym, które to instytucje nie dopatrzyły się niczego nielegalnego w trybie wydania decyzji o budowie (w następnym numerze jeszcze do tego wrócę).
Co dziś się dzieje z „Zakątkiem Cybisa”? Dosłownie nic. Prace najpierw się ślimaczyły latami, a od pół roku inwestycja zamarła. Nie ma ludzi, dźwigi zdemontowano, sprzęt i materiały zabrano. Sam gmach jest w kubaturowych dwóch trzecich gotowy, a reszta praktycznie nie wyszła z ziemi.
Krążą różne plotki i domysły, więc uważam, że tysiącowi okolicznych mieszkańców należy się przede wszystkim rzetelna informacja. Kto jest obecnym właścicielem tej nieszczęsnej inwestycji? Jaki jest jej status prawny i finansowy? Jakie są perspektywy jej zakończenia? Czy wchodzi w grę zmiana warunków budowy? Kto i w jakim trybie jest władny to rozstrzygnąć?
Żeby na te pytania rzetelnie odpowiedzieć, trzeba mieć fachową wiedzę. Ja jej nie mam, ale bardzo liczę na merytoryczne kompetencje władz naszej Spółdzielni.
Stanisław Remuszko

P.S.: Uprzejmie zachęcam P.T. Sąsiadów do kontaktu z przewodniczącą Stowarzyszenia Mieszkańców SMB „Jary”, panią Danutą Frączek (607-924-962, 19124137@pro.onet.pl). Czytelników proszę o listy 🙂

* * *

Warszawa, 17 października 2011

Pani
Hanna Gronkiewicz-Waltz
Prezydent Warszawy

Szanowna Pani Prezydent,
Moi przyjaciele zamieszkujący w rejonie ulic Dunikowskiego, Sosnowskiego i Cybisa przekazali mi – jako byłemu generalnemu projektantowi Ursynowa Północnego – swój protest i skargę odnośnie do planowanej tam inwestycji, zaznajomili mnie z decyzja nr 139/URN/07 o warunkach zabudowy, oraz poprosili mnie o opinię.
Uważam ich protest i skargę za uzasadnione.
Podtrzymuję w pełni swoją opinię wykorzystaną osiem lat temu przy wydawaniu decyzji nr 51/Ursyn/04.
Decyzję nr 139/URN/07 uważam za sprzeczną z interesem i bezpieczeństwem obywateli Warszawy zamieszkujących ten rejon. Niszczy ona strukturę zaplanowanego fragmentu miasta (Ursynów Północny), definiującą relacje ruchów kołowych i pieszych w stosunku do zabudowy mieszkaniowej i usługowej oraz terenów zielonych.
Zajęcie tych terenów pod niezwykle intensywną zabudowę mieszkaniową, której wskaźnik intensywności wykorzystania terenu jest odpowiedni dla przegęszczonego śródmieścia, spowoduje degradację warunków życia, a co za tym idzie – obniży wartość zamieszkiwanej przestrzeni w aspekcie zarówno zdrowotno/higienicznym, estetycznym i emocjonalnym, jak i czysto finansowym.
Uważam tę decyzję za sprzeczną z konstytucyjną zasadą rozwoju zrównoważonego.
Z poważaniem
Marek Budzyński

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Referendum c.d.

Referendum konstytucyjne

Ten tekst został opublikowany 12 maja 2018:

Otwieram swoją debatę konstytucyjną. Wszystkie pytania mogą mieć poniższe dwie wersje odpowiedzi. Ja preferuję pierwszą.

[Dwie wersje odpowiedzi: A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania *****A. Zdecydowanie tak      B. Raczej tak      C. Raczej nie      D. Zdecydowanie nie      E. Nie mam zdania]

Gdybym był prezydentem Andrzejem Dudą, zaproponowałbym takie pytania do referendalnej ankiety w dniach 10-11 listopada 2018:

1. Czy należy zmieniać obecną Konstytucję?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

2. Jak powinien być wybierany Sejm?

A. Tak jak dotychczas (ordynacja proporcjonalna)

B. W okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa)

C. Połowa według ordynacji proporcjonalnej i połowa według ordynacji większościowej (ordynacja mieszana)

3. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do samodzielnego (bez zgody parlamentu, rządu i prezydenta) stanowienia ogólnokrajowego referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

4. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do jednorazowego skrócenia kadencji parlamentu w drodze referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

5. Czy należy zlikwidować Senat?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

6. Czy parlamentarne partie polityczne powinny być finansowane z budżetu państwa?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

7. Czy należy konstytucyjnie ograniczyć liczbę kadencji parlamentarzystów do dwóch kadencji?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

8. Czy należy konstytucyjnie ograniczyć liczbę kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch kadencji?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

9. Czy posłowie/senatorowie powinni móc być ministrami/wiceministrami?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

10. Czy radni powinni móc być wójtami, burmistrzami lub prezydentami?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

11. Czy chce Pan(i), aby Polska była członkiem Unii Europejskiej?
A. Tak      B. Nie       C. Nie mam zdania

12. Co powinno mieć wyższą rangę (pierwszeństwo w razie sporu)?
A. Konstytucja RP         B. Prawo UE         C. Nie mam zdania

13. Czy chce Pan(i), aby Polska należała do NATO?
A. Tak       B. Nie       C. Nie mam zdania

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nierzeczywistość…

Zapiszę, bo zapomnę.

Szersze tło – nieważne.

Mundial 2018. Potężnie zbudowani mistrzowie świata Niemcy grają mecz ostatniej (swojej!) szansy z drobnymi Koreańczuszkami. Kończy się regulaminowy czas. Koreańczyk strzela Niemcom gola. Sędzia dolicza sześć minut. Niemiecki bramkarz wybiega daleko na boisko, żeby wspomóc swoich.  Koreańczyk go przelobowywuje. Piłka najpierw leci, a potem coraz wolniej toczy się ku pustej niemieckiej bramce. Zegar pokazuje, że zostało jeszcze 8, 7, 6 sekund… Piłka przekracza linię bramkową w 95 minucie i 56 sekundzie…

Żaden scenarzysta świata nie wymyśliłby takiej rzeczywistości. Mam w lodówce puszkę piwa? Mam! Prosit!!!

R.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Warszawa, 18 czerwca 2018
Pan
Prezydent RP
Andrzej Duda
Szanowny Panie Prezydencie,
Jestem emerytowanym dziennikarzem (ponad 40 lat stażu), a przez kilkanaście lat prowadziłem również własne biuro badania opinii, z którego usług swego czasu z uznaniem korzystał Jarosław Kaczyński [mam przyjemność być z nim po imieniu, co przywołuję wyłącznie po to, by niniejszy list nie utonął w kancelaryjnych odmętach].
Innymi słowy, na podstawie osobistego doświadczenia i fachowej wiedzy znam się na sprawie „referendum konsultacyjnego”, którą Pan od roku czołowo promuje, a którą – jako obywatel – uważam za wyjątkowo doniosłe przedsięwzięcie polityczne. Notabene, w ciągu ostatnich miesięcy dwukrotnie wymieniłem na ten temat merytoryczną korespondencję z Pana kancelarią oraz właśnie z JK, który odpisał dość obszernie i z niejaką życzliwością dla Pana pomysłu.
Przechodząc do rzeczy: tydzień temu ogłosił Pan Prezydent swoje wstępne propozycje referendalnych pytań. Uważam za swój patriotyczny obowiązek rzec, iż większość z nich jest zbędna lub/i kiepsko sformułowana, a także brakuje kwestii, które powinny tam się znaleźć.
Jestem gotów tę opinię rozwinąć i uzasadnić, ale teraz, dla zwięzłości,  poprzestanę na poniższym felietonie, który wkrótce ukaże się na jednym z ważnych portali. To jest, można powiedzieć, pigułka albo koncentrat mojego odnośnego poglądu.
Z głębokim respektem i dobrymi życzeniami : -)
Stanisław Remuszko
„Referendum konsultacyjne”
Jeśli Prezydentowi RP uda się przekonać Senat RP do „referendum konsultacyjnego”, wówczas jesienią 2018 roku wezmą w nim udział miliony rodaków*.
Nie wiadomo, ile ostatecznie referendalnych pytań będzie, i nie wiadomo, jaka będzie ich ostateczna treść (znane są tylko wstępne propozycje). Wiadomo natomiast, że 10/11 listopada (data proponowana) nie uchwalimy nowej ustawy zasadniczej ani nie znowelizujemy starej, tylko odbędzie się ogólnopolski obywatelski SONDAŻ, zostanie wypełniona ANKIETA!!!
Oznacza to, po pierwsze, że wyniki tego sondażu nie będą dla nikogo formalnie wiążące. Oraz – po drugie – że frekwencja nie ma żadnego formalnego znaczenia. Natomiast polityczna ranga wyników ankiety będzie przeogromna, dla mnie wręcz historyczna. Po raz pierwszy bowiem Polacy zostaną spytani, jak chcieliby konkretnie urządzać swoje państwo. Ich wyrazistych odpowiedzi żadną miarą nie będzie można zlekceważyć.
Większość spośród piętnastu wstępnie ogłoszonych przez Andrzeja Dudę pytań uważam za nieporozumienie. Wrócę do tego tematu. Jednak przynajmniej pięć innych kwestii mam za fundamentalne. Oto one (w mojej socjometrycznej wersji):
1. Czy należy zmieniać obecną Konstytucję? (tak – nie – nie mam zdania)
2. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do samodzielnego (bez zgody parlamentu, rządu i prezydenta) stanowienia ogólnokrajowego referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie? (t, n, nmz)
3 Co powinno mieć wyższą rangę (pierwszeństwo w razie sporu)? Konstytucja RP – Prawo UE  – Nie mam zdania
4. Czy chce Pan(i), aby Polska była członkiem Unii Europejskiej? (t, n, nmz)
5. Czy chce Pan(i), aby Polska należała do NATO? (t, n, nmz)
Od siebie-obywatela dodałbym dwa pytania o kluczowym znaczeniu,  niewygodne niestety dla obywateli-polityków:
6. Jak powinien być wybierany Sejm? [Tak jak dotychczas (ordynacja proporcjonalna)  –  W okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa) – Połowa według ordynacji proporcjonalnej i połowa według ordynacji większościowej (ordynacja mieszana)]
7. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do jednorazowego skrócenia kadencji parlamentu w drodze referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie? (t, n, nmz)
Stanisław Remuszko
*
Według czerwcowego sondażu IBRiS dla Onetu, udział w „referendum konsultacyjnym” zadeklarowalo 44% respondentów, co w skali kraju przełożyłoby się na ponad 13 milionów obywateli…
Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania została wyłączona

„Referendum konsultacyjne”

Warszawa, 18 czerwca 2018
Pan
Prezydent RP
Andrzej Duda
Szanowny Panie Prezydencie,
Jestem emerytowanym dziennikarzem (ponad 40 lat stażu), a przez kilkanaście lat prowadziłem również własne biuro badania opinii, z którego usług swego czasu z uznaniem korzystał Jarosław Kaczyński [mam przyjemność być z nim po imieniu, co przywołuję wyłącznie po to, by niniejszy list nie utonął w kancelaryjnych odmętach].
Innymi słowy, na podstawie osobistego doświadczenia i fachowej wiedzy znam się na sprawie „referendum konsultacyjnego”, którą Pan od roku czołowo promuje, a którą – jako obywatel – uważam za wyjątkowo doniosłe przedsięwzięcie polityczne. Notabene, w ciągu ostatnich miesięcy dwukrotnie wymieniłem na ten temat merytoryczną korespondencję z Pana kancelarią oraz właśnie z JK, który odpisał dość obszernie i z niejaką życzliwością dla Pana pomysłu.
Przechodząc do rzeczy: tydzień temu ogłosił Pan Prezydent swoje wstępne propozycje referendalnych pytań. Uważam za swój patriotyczny obowiązek rzec, iż większość z nich jest zbędna lub/i kiepsko sformułowana, a także brakuje kwestii, które powinny tam się znaleźć.
Jestem gotów tę opinię rozwinąć i uzasadnić, ale teraz, dla zwięzłości,  poprzestanę na poniższym felietonie, który wkrótce ukaże się na jednym z ważnych portali. To jest, można powiedzieć, pigułka albo koncentrat mojego odnośnego poglądu.
Z głębokim respektem i dobrymi życzeniami : -)
Stanisław Remuszko
„Referendum konsultacyjne”
Jeśli Prezydentowi RP uda się przekonać Senat RP do „referendum konsultacyjnego”, wówczas jesienią 2018 roku wezmą w nim udział miliony rodaków*.
Nie wiadomo, ile ostatecznie referendalnych pytań będzie, i nie wiadomo, jaka będzie ich ostateczna treść (znane są tylko wstępne propozycje). Wiadomo natomiast, że 10/11 listopada (data proponowana) nie uchwalimy nowej ustawy zasadniczej ani nie znowelizujemy starej, tylko odbędzie się ogólnopolski obywatelski SONDAŻ, zostanie wypełniona ANKIETA!!!
Oznacza to, po pierwsze, że wyniki tego sondażu nie będą dla nikogo formalnie wiążące. Oraz – po drugie – że frekwencja nie ma żadnego formalnego znaczenia. Natomiast polityczna ranga wyników ankiety będzie przeogromna, dla mnie wręcz historyczna. Po raz pierwszy bowiem Polacy zostaną spytani, jak chcieliby konkretnie urządzać swoje państwo. Ich wyrazistych odpowiedzi żadną miarą nie będzie można zlekceważyć.
Większość spośród piętnastu wstępnie ogłoszonych przez Andrzeja Dudę pytań uważam za nieporozumienie. Wrócę do tego tematu. Jednak przynajmniej pięć innych kwestii mam za fundamentalne. Oto one (w mojej socjometrycznej wersji):
1. Czy należy zmieniać obecną Konstytucję? (tak – nie – nie mam zdania)
2. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do samodzielnego (bez zgody parlamentu, rządu i prezydenta) stanowienia ogólnokrajowego referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie? (t, n, nmz)
3 Co powinno mieć wyższą rangę (pierwszeństwo w razie sporu)? Konstytucja RP – Prawo UE  – Nie mam zdania
4. Czy chce Pan(i), aby Polska była członkiem Unii Europejskiej? (t, n, nmz)
5. Czy chce Pan(i), aby Polska należała do NATO? (t, n, nmz)
Od siebie-obywatela dodałbym dwa pytania o kluczowym znaczeniu,  niewygodne niestety dla obywateli-polityków:
6. Jak powinien być wybierany Sejm? [Tak jak dotychczas (ordynacja proporcjonalna)  –  W okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa) – Połowa według ordynacji proporcjonalnej i połowa według ordynacji większościowej (ordynacja mieszana)]
7. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do jednorazowego skrócenia kadencji parlamentu w drodze referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie? (t, n, nmz)
Stanisław Remuszko
*
Według czerwcowego sondażu IBRiS dla Onetu, udział w „referendum konsultacyjnym” zadeklarowalo 44% respondentów, co w skali kraju przełożyłoby się na ponad 13 milionów obywateli…
Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania „Referendum konsultacyjne” została wyłączona

Referendum konstytucyjne

Ten tekst został opublikowany 12 maja 2018:

Otwieram swoją debatę konstytucyjną. Wszystkie pytania mogą mieć poniższe dwie wersje odpowiedzi. Ja preferuję pierwszą.

[Dwie wersje odpowiedzi: A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania *****A. Zdecydowanie tak      B. Raczej tak      C. Raczej nie      D. Zdecydowanie nie      E. Nie mam zdania]

Gdybym był prezydentem Andrzejem Dudą, zaproponowałbym takie pytania do referendalnej ankiety w dniach 10-11 listopada 2018:

1. Czy należy zmieniać obecną Konstytucję?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

2. Jak powinien być wybierany Sejm?

A. Tak jak dotychczas (ordynacja proporcjonalna)

B. W okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa)

C. Połowa według ordynacji proporcjonalnej i połowa według ordynacji większościowej (ordynacja mieszana)

3. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do samodzielnego (bez zgody parlamentu, rządu i prezydenta) stanowienia ogólnokrajowego referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

4. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do jednorazowego skrócenia kadencji parlamentu w drodze referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

5. Czy należy zlikwidować Senat?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

6. Czy parlamentarne partie polityczne powinny być finansowane z budżetu państwa?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

7. Czy należy konstytucyjnie ograniczyć liczbę kadencji parlamentarzystów do dwóch kadencji?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

8. Czy należy konstytucyjnie ograniczyć liczbę kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch kadencji?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

9. Czy posłowie/senatorowie powinni móc być ministrami/wiceministrami?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

10. Czy radni powinni móc być wójtami, burmistrzami lub prezydentami?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

11. Czy chce Pan(i), aby Polska była członkiem Unii Europejskiej?
A. Tak      B. Nie       C. Nie mam zdania

12. Co powinno mieć wyższą rangę (pierwszeństwo w razie sporu)?
A. Konstytucja RP         B. Prawo UE         C. Nie mam zdania

13. Czy chce Pan(i), aby Polska należała do NATO?
A. Tak       B. Nie       C. Nie mam zdania

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj