Mały testament

Jako się rzekło w poprzednim wpisie, moja niemoc umysłowa rośnie z dnia na dzień. Pewnie niedługo pójdę sobie, i człowiek by tylko chciał, aby stało się to szybko, bezboleśnie i bezszpitalnie, czyli we własnym domu. Ponieważ jestem sam jak palec (okoliczności życzliwie pomińmy), nikt mnie nie potrzyma za rączkę ani nie znieczuli duchowo. Tak być nie musi, ale zapewne tak będzie. Na gwałtowne ruchy mnie nadal nie stać.

Korzystając z okazji, że laptop jeszcze działa i jeszcze potrafię pisać, chcę rzec, które drobiazgi zostawiam dla kogo i o co proszę.

Dla jedenastoletniej Pięknej Kasi jest jej ulubiony zielony mięsisty szlafrok frotte oraz lornetka Nikon, której nie zdążyłem oddać. Klucze od mieszkania niech zostawi może u Państwa Dolnych, a oni już jakoś przekażą je Agnieszce.

Dla ukochanego rodzącego brata są dwa nie otwarte oznakowane listy, które leżą na lewym parapecie dużego pokoju.

Większość przedmiotów znajdujących się w mieszkaniu powędruje oczywiście na śmietnik. Liczę na to, że ukochane dorosłe dzieci jakoś pomogą ukochanej mamusi przy oczyszczaniu tych trzech pokoi z kuchnią, aby mogła je korzystnie sprzedać.

Nie mam żadnych życzeń co zagospodarowania zwłok, a także miejsca i formy pochówku (jeśli w ogóle do niego dojdzie, bo mogę przecież pójść na rąbankę dla studentów medycyny).

Na podziękowania może jeszcze przyjdzie pora, ale jedne wyrażę koniecznie już teraz. Dziękuję mianowicie mojemu umiłowanemu bratu Włodkowi Lepczyńskiemu, który był i jest najlepszym człowiekiem, jakiego przez całe życie znałem.

Stanisław Remuszko, 29 czerwca 2020

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Samo Poczucie

[11 maja 2020, oryginał zlinkowany:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg81472#msg81472]

Jak rzekł pan Lem (bodaj w „Katarze”), głównego bohatera wyszkolono przede wszystkim do wiernej rejestracji zdarzeń.

Mnie nie wyszkolono do niczego, ale chcę zapisać, że dziś parę minut po godzinie 14 pierwszy raz w życiu straciłem przytomność. Nagle, choć z kilkusekundowym ostrzeżeniem.

Niemoc trwała – przypuszczam – kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund, a ocknąłem się z policzkiem na chodniku oraz zadawanym sobie pytaniami, co ja tu robię (dlaczego leżę twarzą do ziemi), a także dlaczego po betonie przed oczami łażą mrówki (owady, nie mroczki).

Sekundę potem jakiś życzliwy przechodzeń (na oko trzydziestolatek) pochylony nade mną pytał, co mi jest, czy mi się nic nie stało i czy może mi pomóc. Z trudem obróciłem się na wznak, potem na bok, gościu pomógł mi naprzód usiąść, potem wstać i oparłem się o mur zabytkowych Wyścigów Konnych, które objeżdżałem (około 10 km) na swoim składaku. Składak leżał metr ode mnie, z torby w bagażniku wypadła butelka z wodą „Żywiec” (mocno gazowaną). Miły facio pomógł mi rower podnieść i postawić na nóżce, a przy tym pytał spokojnie i zrozumiale, czy nie dzwonić po pogotowie, ale mu podziękowałem, że nie potrzebuję, tylko sobie trochę postoję. Po minucie takiego stania zadzwoniłem do Kasi, potem dopchałem rower (może sto metrów) do Puławskiej, potem bez żadnych przeszkód neurologicznych dojechałem kilometr do Poleczki, a stamtąd do domu. Dwukrotny natychmiastowy pomiar cukru wskazał niestety 180 i 170 (oczywista „dobra” przyczyna omdlenia byłaby przy cukrze poniżej 50), ciśnienie zaś było na pewno za niskie: sto na pięćdziesiąt, tętno miarowe, chyba 50. Byłem na czczo, więc przez rozum natychmiast zjadłem talerz krupniku i popiłem półszklanką kefiru „Robico”. Po powtórnej rozmowie Kasią i powtórnych pomiarach pojechałem naprzód do lekarza po umówioną receptę (bez związku z incydentem), a potem do apteki i do „Megasamu” po zakupy (pusta lodówka). Opisuję to wszystko wyłącznie dla życiowej ekstraordynaryjności oraz dla pamięciowej samokontroli.

Pomiary z 17:00 – ciśnienie 125 na 60, tętno 60, cukier 210. Pomiary z 18:30 (po profilaktycznym drinku) – ciśnienie 140 na 70, tętno miarowe 55 (mam wolne serce), cukier 160. Pomiary z 22:00 – ciśnienie 120 na 60, tętno miarowe 55, cukier 190. Zażyłem 40 jednostek insuliny Mixtard 30.

I to by było na tyle.

R.

Dziś jest niedziela 24 maja 2020, imieniny Joanny, i chcę do powyższego dopisać, że czuję się „głowowo” z dnia na dzień raczej coraz gorzej, i chcę wytłumaczyć, na czym owa gorszość polega. Robię to poniekąd dla sztuki, bo jestem na świecie sam jak palec, a do tego bloga raczej nikt nie zagląda.

W relacji z incydentu napisałem, że znieprzytomniałem nagle, choć z kilkusekundowym ostrzeżeniem. Miła sąsiadka (Joanna, notabene) bardzo się przejęła i dopytywała m. in., na czym polegało to ostrzeżenie. Porządnie się zastanowiłem i mogę rzec tylko, iż w ciągu tych paru ostrzegawczych sekund dosłownie poczułem, że zaraz stracę świadomość.

To jest skądinąd żadne wytłumaczenie, bo jak niemdlejący nigdy czytelnik ma pojąć/zinterpretować te wytłuszczone słowa? Przypuszczam, że poprzez „werbalną empatię” tego się ściśle wyrazić nie da (w każdym razie ja nie potrafię). Polecam intuicję. Jednak ów nagły nieoczekiwany stan został przeze mnie zapamiętany właśnie jako chwilowe doraźne wyraziste prekognicyjne samopoczucie.

No więc postępująca gorszość mojego umysłu polega na tym, iż coraz częściej pojawia się coś w rodzaju tamtego uczucia. Wprawdzie nie z takim natężeniem jak 11 maja, lecz z tej samej beczki. I nawracające. W łazience, w sklepie, na podwórku i przy biurku. Z tego właśnie powodu przedwczoraj pierwszy raz w życiu przerwałem rozpoczęty tradycyjny objazd Lasu Kabackiego i wróciłem do domu.

Inna rzecz, że na mnie już poniekąd pora. 73 kolejny rok od urodzin, o przypadłościach i prowadzeniu się lepiej nie mówić. Tak samo jak o pogłębiającej się depresji (samotność), na którą nie mam rady, i która sprawia, że coraz bardziej nie chce mi się żyć.

Pocieszające wydaje się to, że – sądząc po pomiarach i po opiniach uczonych dwóch druhów-lekarzy – mniej grozi mi wylew i paraliż niż zwykła niedokrwienna śmierć mózgu. W każdym razie chcę w to wierzyć. Amen.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pożegnanie :-)

Dziś, 8 maja, przypadają popularne imieniny Stanisława, ale ja jestem nietypowy (13 listopada).

Uprzytomniłem sobie, że powinienem się z Panami pożegnać – póki czas. Mija 20 lat od bajpasów [http://remuszko.pl/serce], i – choć mi krążeniowo nic nie dolega – w końcu te rurki się zatkają. Zawdzięczam minione lata Dostojnym Panom Profesorom. Bardzo gorąco dziękuję. Nigdzie się nie spieszę, ale swoje wiem, zwłaszcza dzięki Panom.

Przy pierwszym zawale 35 lat temu (miałem wtedy 37 lat) druh z czasów młodzieńczych Jędrek Borówka (tu i dalej wpisz w gugle) polecił mnie młodemu Markowi Dąbrowskiemu, który wtedy zrobił mi jedną z pierwszych anińskich koronarografi. Z czasem Marka zastąpił w Aninie młody Adam Witkowski, i dalej już poszło: Zbyszek Chmielak, Marcin Demkow, Piotr Kołsut, Mariusz Kruk… Bajpasy wszył mi pan Zbigniew Juraszyński pospołu z panem Piotrem Hendzlem. Do zaszczycającej mnie sercowej kompanii dołączył później pan Leszek Ceremużyński. Są zdjęcia. Ale miałem szczęście!

W czas pandemicznej Zarazy, pozdrawiam wszystkich moich Dobrodziejów najserdeczniej, z ogromną wdzięcznością i respektem : -) ) )

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Knebel II

Ursynów, 30 kwietnia 2020, 12:46

Zarząd Agory
Czerska 8/10
00-732 Warszawa


Szanowni Państwo,
Wczoraj drugi raz BEZPRAWNIE pozbawiono mnie możliwości komentowania na forum GW, mimo zapisów umowy-prenumeraty.

Niniejszym rezygnuję z prenumeraty GW i odstępuję od umowy, w oparciu o którą zapłaciłem 55 zł.

Niniejszym wzywam do zwrotu zapłaconych pieniędzy w terminie 7 dni na mój rachunek bankowy
69 1240 1125 1111 0010 8810 4095


Dodatkowo wskazuję, że cenzurowanie postów, zwłaszcza pisanych z podaniem danych komentatora, jest moralnie bardzo brzydkie i jaskrawo sprzeczne z konstytucyjnymi zasadami wolności słowa (założenia ojców założycieli GW).

Niniejsze wezwanie stanowi próbę polubownego załatwienia sprawy.


Stanisław Remuszko
+22 641-7190 (lepszy), 504-830-131 (gorszy)


Niniejszy mejl wysyłam również w formie papierowej listem poleconym

P.S. oto dwa merytoryczne wpisy a propos w internecie:
http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=6225
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg81316#msg81316

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Skomentuj

Wikipedia

Trzy miesiące temu „Gazeta Wyborcza” przedrukowała z „Die Welt” genialny tekst Christiany Brause w tłumaczeniu Michała Szaflarskiego. Tytuł: „Wikipedia. Fabryka faktów na wojnie kulturowej”. Podaję link z przykrą świadomością, że ten tekst jest dostępny tylko dla prenumeratorów „GW”, choć powinien być dostępny dla wszystkich rozumnych ludzi świata:
https://wyborcza.pl/naszaeuropa/7,168189,25676421,wikipedia-fabryka-faktow-na-wojnie-kulturowej.html
tak jak w czasach Zarazy wszystkie redakcje otworzyły bezpłatny dostęp do wszystkich treści związanych z koronawirusem. Chętnie wyślę wersję wordowską, jeśli ktoś poprosi mejlowo lub telefonicznie.
Oto moja merytoryczna zajawa:

Wikipedia to dziś najdostępniejsze podręczne źródło wiedzy. Jednak publikowane tam artykuły coraz częściej piszą manipulatorzy, „aktywiści” różnych „środowisk”, zwykli psychopaci i zwykli oszuści. Drobne fejknjusy mieszają się z całymi kampaniami dezinformacyjnymi. Problem narasta.

Żeby to działo się w brukowcu, ale w encyklopedii? Peerelowskie encyklopedie jawią mi się na tle Wiki jak niegdysiejsze wzory metra w Sevres…
Artykuł pani Brause liczy ponad 38 000 znaków (ponad 20 stron znormalizowanego maszynopisu), ale czyta się go jednym tchem, jak intelektualny horror albo kryminał. Jestem z natury prostolinijny, łatwowierny i naiwny, więc od tych wikipedycznych rewelacji 2020 AD po prostu opadła mi szczęka. Tekst, dodajmy, powstał dla prestiżowego eropejskiego międzynarodowego konsorcjum dziennikarskiego „Lena” (wpisz w gugle), które za cel stawia sobie oświecenie internetowych mas.
C. d. n.

R.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Skomentuj

Knebel

Cytuję opis incydentu zamieszczony w internecie 31.03.2020:

https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg80652#msg80652

>>>Uprzejmie informuję P.T. zainteresowanych, że przed chwilą usiłowałem zamieścić na forum „Gazety Wyborczej” spokojny kulturalny absolutnie regulaminowy komentarz pod jednym z tekstów, ale redakcja anonimowo odpisała (przeklejam), że „Z uwagi na naruszenie regulaminu nie możesz zamieszczać komentarzy do 12 kwietnia 2020, 21:13″, i w dopisku: „skontaktuj się z forum@wyborcza.pl”.
Prenumeruję „GW” od zawsze (prenumerata daje prawo do komentarzy), zawsze – jako JEDYNY na forum „GW” !!! – podpisuję się imieniem i nazwiskiem, z podaniem adresu mejlowego i numeru telefonu, ale taki ban (chyba tak to się nazywa?) zdarzył mi się po raz pierwszy.<<<
*
W ciągu trzech następnych dni (1-3 kwietnia) dzwoniłem do tzw. czytelniczego wsparcia „GW”, rozmawiając kolejno z życzliwymi panami Kamilem Gasińskim, Tomaszem Zawadzkim i panią Marleną Konecką. Sprawa zyskała tam nawet jakiś wewnętrzny rozgłos, ale próby wyjaśnienia czegokolwiek nie powiodły się, bo „nikt w redakcji nie odpowiada na nasze mejle” Wobec tego 5 kwietnia sam od siebie wysłałem taki mejl – także z zerowym skutkiem.
*
CENZURA była bodaj pierwszą instytucją, którą zlikwidowano w 1989 po upadku PRL. Jednak „Gazeta Wyborcza” wyraźnie bez niej żyć nie potrafi (archiwum), a teraz do redakcyjnej cenzury dołożyła KNEBEL, czyli fizyczne odebranie czytelnikom prawa głosu. Rzecz jasna, mógłbym uzyskać zdjęcie tego knebla na drodze prawnej (płacę-wymagam), ale stałoby się to już za jakieś drobne dwa-trzy lata, jak mówią zaprzyjaźnieni adwokaci i sędziowie.
Jako dziennikarz-senior z półwiecznym stażem – jestem zaciekłym przeciwnikiem cenzury i urodzonym zwolennikiem pluralizmu poglądów. Cenzurę i knebel uważam za czyny obrzydliwe moralnie we wszystkich relacjach międzyludzkich, a w porządnych mediach nazwałbym to wprost prostytucją.

Przypomnę więc tylko, że „Gazetę Wyborczą” od trzydziestu lat firmuje swym imieniem i nazwiskiem pan Adam Michnik, jego zastępcą zaś jest pan Jarosław Kurski.
Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Możliwość komentowania Knebel została wyłączona

Ząb ubogiego emeryta

Stomatolog zdiagnozował konieczność „kanałowego leczenia” zęba zwanego piątką lewą dolną i zażyczył sobie za to 200 zł.

Czy można to zrobić „na NFZ”?

Kto może na to pytanie miarodajnie odpowiedzieć?
Stanisław Remuszko
remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Orzeł

https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Orze%C5%82

Kim jest „urzędowo” – mówi wikipedyczne hasło. Kim jest jako człowiek – najlepiej wiedzą jego osobiści przyjaciele i znajomi. Ja, który Józka poznałem na Karowej w gorącym roku 1988, gdy zbliżającą się zmianę ustroju państwa było już bardzo widać, słychać i czuć, a potem łączyły nas i rozdzielały najrozmaitsze życiowe przygody, pragnę przedzgonnie zapisać, co uważam za jego Opus Magnum, a może i Maximum. Tym Orlim dziełem jest Ronin, o którym mówi odrębne wikipedyczne hasło:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Klub_Ronina,

a ja potwierdzam, że w tym haśle jest sama prawda.

Jeśli Józek się nie obruszy, to rzekę, iż Klub Ronina przypomina – patrząc z wyższej półki – mniej więcej środowisko „Gazety Wyborczej” (prawda, że innoskalowe i o zupełnie przeciwnej orientacji politycznej). Każdy, kto wie o czym mówię, zrozumie w lot, że to jest najwyższa ocena organizacyjno-społeczna, jaką można wystawić jednemu człowiekowi.

Chcę to podkreślić z mocą: Ronin to wieloletnie dzieło JEDNEGO człowieka. Wraz z paroma kolegami zrobiłem sobie pamiątkowe zdjęcie w restauracji „Dekanta” (przy Marszałkowskiej), gdzie w 2007 roku odbyło się zebranie założycielskie i gości było multum (każdy ważniejszy), ale dzisiejszy Ronin to efekt ogromnej trzynastoletniej intelektualnej pracy, pomysłowości i zaradności przede wszystkim JEDNEJ OSOBY: pana doktora Józefa Orła (27 imienin w roku).

Z tej okazji życzę Mu przede wszystkim zdrowia i sił, bo o resztę sam się wystara : -)
Staszek Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | Skomentuj

Sądy

1. Widząc (Polsat 18:50, TVN 19:00, TVP 19:30) co się dzieje, chcę jako obywatel wyrazić swoje zdecydowane i jednoznaczne wsparcie dla polskich sędziów. Dla sądownictwa.
Uważam, że sądy w państwie prawnym są pod pewnymi względami (w pewnych sytuacjach) ważniejsze od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Konstytucja wprawdzie mówi o trójpodziale i balansie, lecz JA uważam, że sądy są niekiedy ważniejsze od parlamentu i od rządu.
Najzwięźlej: zostać jednym z 10 000 polskich sędziów jest o niebo trudniej i żmudniej (czas, wiedza, procedury, egzaminy, doświadczenie) niż zostać jednym z 460 posłów. Odsyłam do gugli i ustaw. Uważam, że sędziowie, którzy rozstrzygają spory między ludźmi, to nadzwyczajna kasta intelektualna i kulturalna każdego narodu.

2. Wiadome listy poparcia powinny być jawne od początku i bez przeszkód dostępne dla każdego zainteresowanego (informacja publiczna). Przypomnę, notabene, że tak uważają sędziowie z KRS – pan sędzia Wiesław Johann i pan sędzia Maciej Mazur.
Wskutek wielomiesięcznego publicznego rozwoju niepojętej afery z tymi listami przypuszczam, że ich opublikowanie spowodowałoby jakąś straszliwą porutę w szeregach władzy. Musi tkwić w tym jakaś niezwykła kompromitująca tajemnica, taki skandal, który na przykład demokratycznie odebrałby PiS-owi rząd dusz w najbliższych wyborach.

Stanisław Remuszko
remuszko @ gmail.com, +22 641-7190

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Wstrząs

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,25574049,nie-zyje-krzysztof-leski-podejrzany-o-zabojstwo-24-latek-mieszkal.html

Dla mnie – wstrząs.

Jedyny ze znanych mi dziennikarzy, który został zamordowany.

Pierwszy raz ujrzałem go na parterze GUS, chyba równo 31 lat temu. Szykowały się obrady Okrągłego Stołu. a Krzysztof miał na piersi dużą demonstracyjną plakietkę niezrelegalizowanej wówczas „Solidarności”. Takim go zapamiętałem.

Potem spotykaliśmy się w pomieszczeniach remotowanego żłobka przy Iwickiej, gdzie mieściła się pierwsza redakcja nowo powstałej „Gazety Wyborczej”, a potem, w późniejszych latach dziewięćdziesiątych, w różnych instytucjach na konferencjach prasowych. Był bardzo sprawny, wystukiwał on-line sprawozdania na laptopie. Był też bardzo młody.

Niepojęta tragedia.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj