ACTA

Dwa pytania i jeden komentarz.
Dlaczego raptem zrobił się taki straszny hałas, skoro nawet hałasujący nie negują, iż od roku wszystko było na widelcu, bardziej niż jawne? Jawne procedury, jawne konsultacje, jawne głosowania, brak jakiegokolwiek sprzeciwu…
Jeśli przyjąć, iż dlatego, że niektóre prywatne organizacje pozarządowe nie dostały od premiera, rządu, ministra, prezydenta, posłów itd.  uprzejmej osobistej prośby (napisanej wiecznym piórem na welinowym papierze) o łaskawe zaznajomienie się z proponowanym tekstem ACTA oraz o zabranie głosu – to mam od razu retoryczne pytanie następne: jakie są podstawy prawne takiego oczekiwania? Otóż takie podstawy nie istnieją (a przypomnę, że władzy wolno robić tylko i wyłącznie to, co jej prawo nakazuje).
Owszem, istnieje zdrowy rozsądek i dobry obyczaj, lecz bez przesady. To tak, jakby spodziewać się, że państwo w trakcie opracowywania jakichś ustaleń będzie prosić poszczególne redakcje prasowe o komentarz, a jeśli go nie dostanie – decyzji nie podejmie. Jeszcze czego! Szukanie informacji jest elementarnym obowiązkiem dziennikarzy,  śledzenie zaś wydarzeń elementarnym obowiązkiem takich świętych krów, jak Freedom House, Human Rights Watch czy nawet sama Panoptykon (wpisz w gugle). Jeśli ktoś ma dostęp do internetu i przez rok systematycznie przegapiał coś, nad czym debatowały czołowe połacie świata, od Ottawy przez Brukselę po Wellington – niech może zmieni zawód albo misję?
Przypuszczam, że ten hałas wymyśliły – z braku laku - żądne sensacji media. Niniejszą roboczą hipotezę można twardo zweryfikować co do miejsca, dnia i godziny. W sieci.  
Dlaczego tylko w Polsce?
W społeczeństwach pozostałych państw-sygnatariuszy sprawa ACTA nie stała się „sprawą” i raczej przeszła bez echa. Tymczasem nad Wisłą przez wiele dni był/jest to medialny temat numer jeden, a nawet tysiące młodych ludzi w wielu miastach protestacyjnie wyszły na ulice.
Najtrafniejsza wydaje mi się odpowiedź, jakiej udzielił pan profesor Jan Tichy: przez długie lata młodzi Polacy – z intensywnością i na skalę nie znaną innym nacjom - utwierdzali się w praktycznym przekonaniu, że w internecie wszystko wolno (róbta co chceta); więc jak ktoś przyzwyczaił się, że jedzenie jest w lodówce za darmo, a teraz nagle będzie musiał je kupować – to się buntuje…
Komentarz.
Najciekawszy poglądowy komentarz znalazłem w „Gazecie Wyborczej” pod linkiem http://wyborcza.pl/1,75968,11047561,ACTA_jak_kolczasty_drut.html#ixzz1kqMjkEsP Oto ten fragment:
„Rancza na Dzikim Zachodzie grodzono marnymi płotami, bez trudu łamanymi przez ciężkie longhorny, które tratowały własność ranczerów. Co roku setki tysięcy sztuk takiego bydła przepędzano ze śnieżnej Montany do słonecznego Teksasu. W 1873 roku czterech przedsiębiorców opatentowało drut kolczasty, który przyczynił się do rozwoju Stanów Zjednoczonych. Grodzenie własności stało się skuteczne. Trudno uwierzyć, ale to o ACTA”.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : -)
Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

Wyrok

Wydany 12 stycznia 2012 roku wyrok warszawskiego Sądu Okręgowego w sprawie wiadomego „przestępczego związku o charakterze zbrojnym” postrzegam jako sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem i elementarną sprawiedliwością.
1. Najbardziej nawet demokratyczne i praworządne ustalanie prawdy historycznej za pomocą ustaw (władza ustawodawcza) i wyroków (władza sądownicza) mam za obrazę rozumu.
2. Uważam, że wydarzenia tak niesłychanie złożonego – wprowadzenia stanu wojennego w rzeczywistości politycznej, gospodarczej i społecznej pod każdym względem zasadniczo odmiennej od obecnej – nie można jednoznacznie, precyzyjnie i bilansowo ocenić W OGÓLE (a zwłaszcza dziś, po trzydziestu latach). Nie da się tego zrobić. Nie istnieje taka możliwość! Gruntownie podzieleni w ocenach są wszyscy – nie tylko zwykli ludzie, lecz także wybitni dziejopisarze, publicyści, prawnicy i politycy. Nie widać absolutnie żadnego powodu, dla którego ta masowa (wielomilionowa) „powszechność różnic” miałaby nie dotyczyć umysłów sędziowskich.
3. Polacy (i większość innych nacji) umówili się, że zbrodnie przeciw ludzkości i zbrodnie wojenne nie przedawniają się nigdy, zbrodnia zabójstwa przedawnia się po upływie trzydziestu lat, pozostałe zaś zbrodnie po upływie lat dwudziestu. Autorzy stanu wojennego nie zostali oskarżeni o zbrodnie przeciw ludzkości, ani o zbrodnie wojenne, ani o zbrodnie zabójstwa, okres zaś dwudziestu lat od wprowadzenia stanu wojennego minął dziesięć lat temu. Wychodzi na to, że po roku 1989 bieg przedawnienia był z jakichś nieznanych i tajnych przyczyn zawieszony, skoro IPN, który powstał w roku 1998, wszczął śledztwo w sprawie stanu wojennego dopiero cztery lata temu…
4. Jak jednolicie wykazują badania różnych ośrodków socjometrycznych, opinia Rodaków o słuszności/niesłuszności stanu wojennego jest dziś mniej więcej taka sama jak pięć, dziesięć, piętnaście i dwadzieścia lat temu. Oznacza to, że ta opinia ma charakter trwały, że nie zmieni się już nigdy. Przypomnę, że w grudniu roku 2011 spośród każdych dziesięciu statystycznych Polaków „posiadających pogląd” mniej więcej sześciu aprobuje tamto „mniejsze zło” z grudnia roku 1981: http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=1078
5. Mimo zasadniczych różnic w wartościowaniu, wszyscy zgadzają się co do rzeczowego meritum: stan wojenny był wydarzeniem dziejowym, wstrząsem i przewrotem, który odmienił losy trzydziestosześciomilionowego narodu. Na mój patriotyczny rozum, sądowe wyroki za „coś takiego” mogą być tylko dwa: kara śmierci (dożywocia) albo uniewinnienie. Będąc sędzią przekonanym o zbrodniczości stanu wojennego orzekłbym bez wahania karę najwyższą.
6. Na tym tle kompletnie niepojęta jest pewność siebie, a nawet swoista arogancja sądu, który karę za „coś takiego” oznaczył z milimetrową dokładnością: dwa na pięć. Nie mniej ani nie więcej, tylko dwa na pięć*. Dlaczego – wobec ogromnej rozpiętości kar możliwych – akurat tyle?
7. Ze względu na wiek i stan zdrowia, z procesu został wyłączony gen. Jaruzelski. Czemu w takim razie z procesu nie został wyłączony gen. Kiszczak, który wiekiem i stanem zdrowia praktycznie nie różni się od gen. Jaruzelskiego?
8. Szanse, że gen. Kiszczak weźmie się od nowa za organizację przestępczego związku o charakterze zbrojnym oceniam nisko. Dlatego, mimo mentalnych wysiłków, nie potrafię zawieszenia na pięć lat kary dla schorowanego człowieka dobiegającego dziewięćdziesiątki wytłumaczyć inaczej niż klarownym dążeniem trójki sędziów do tego, aby gen. Kiszczak skonał jako skazany.
9. Biorąc pod uwagę zwłaszcza punkt drugi – jestem zdania, że inny skład sędziowski na podstawie tego samego materiału dowodowego mógłby wyrokować diametralnie inaczej. Ale na razie zanotujmy dla porządku, że sędzia przewodnicząca składu orzekającego w tej sprawie nazywa się Ewa Jethon, druga sędzia Monika Niezabitowska, a gdy ustalę personalia trzeciego sędziego, zaraz je tu podam. (Hubert Zaręba – 20.12.12)
10. Wyrok nie jest prawomocny i zostanie rozpatrzony przez warszawski Sąd Apelacyjny.

Stanisław Remuszko

*Ciekawostka: dokładnie tyle ile gen. Kiszczak – dwa lata w zawieszeniu na lat pięć – dostał facet, który wskutek głupiego żartu okaleczył niechcący innego faceta: http://wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,1566627.html

Opublikowano Bez kategorii | 5 komentarzy

Kocham Ziobrę!

Wprawdzie wybiórczo, lecz zdecydowanie. W tym fragmencie ideowej deklaracji, którą złożyli czterej europosłowie, zmieniając swa przynależność do parlamentarnej brukselskiej frakcji: Unia Europejska powinna pozostać związkiem suwerennych państw narodowych, a jej ewentualna dalsza integracja polityczna może następować wyłącznie za zgodą społeczeństw wyrażoną w referendach. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/cymanski-kurski-i-ziobro-zmieniaja-frakcje-odchodz,1,4982173,wiadomosc.html

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Prawica prezydenta Komorowskiego

http://wyborcza.pl/1,76842,10834831,Prezydent_w_Chinach__pulapki_czyhaja.html Troszcząc się o dobre chińskie imię Polski reprezentowanej przez prezydenta Komorowskiego, (wywiadowany) Autor na wszelki wypadek uprzedza głowę naszego państwa przed pułapką przywitalną: W tradycji chińskiej ważne jest, aby nasz prezydent odruchowo nie wyciągnął pierwszy ręki, tylko poczekał na wyciągnięcie dłoni przez gospodarza!
No, no… Kiedyś w „Przekroju” był Kamyczek. I on uczył sawuarwiwru tych, którzy nie wiedzieli lub mieli wątpliwości. Ale jak można mieć wątpliwość co do podawania ręki?
Pół wieku temu nauczyła mnie tego moja ś.p. Mama, i myślę, że ten zwyczaj (przy „równych pozycjach” pierwszy rękę wyciąga gospodarz, pierwszy rękę wyciąga starszy) należy nie tylko do tradycji chińskiej. Prawdę mówiąc, dziwię się kulturalnej „Gazecie Wyborczej”, że publicznie podejrzewa dobrze wychowanego Bronisława Komorowskiego  o takie buractwo i czerstwotę…
Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pułkownik Czuchnowski

Odnosząc się do sławnego (dla jednych), sławetnego (dla drugich), a osławionego (dla trzecich) raportu Macierewicza z rozwiązania/likwidacji wywodzących się z PRL Wojskowych Służb Informacyjnych – redaktor „Gazety Wyborczej” pan Wojciech Czuchnowski opublikował tekst oskarżający autora inkryminowanego raportu (a poniekąd i jego publikatora – ś. p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego) o wyjawienie najskrytszych państwowych wywiadowczo-kontrwywiadowczych tajnych sekretów, co naraziło na szwank, a może i na śmierć:
http://wyborcza.pl/1,76842,10845284,_Sila_ukladu__czy_slabosc_panstwa_.html
Otóż, według mnie, nie trzeba mieć wyższego wykształcenia ani specjalistycznego wyszkolenia, by zauważyć, że takiego komentarza, jaki napisał pan redaktor Czuchnowski, nie da się kompetentnie i uczciwie napisać bez dostępu do najściślejszych tajemnic WSI (SKW/SWW)…
Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Historia karalna

Przed paroma dniami Francuzi, pierwsi defenzorzy poprawności politycznej, wprowadzili u siebie karę więzienia za publiczne zaprzeczanie rzezi Ormian, tej sprzed stu lat:
http://wyborcza.pl/1,76842,10863884,Turcy_jeszcze_mniej_lubia_Francje.html
Otóż ja, gdybym był prawodawcą, nie karałbym za negowanie ani Ormian, ani Katynia, ani Holocaustu*. Jak słusznie zauważył ktoś o niku „pyry_na_frytki” (cytuję z pamięci): najbardziej nawet demokratyczne i praworządne ustalanie prawdy historycznej za pomocą ustaw – to idiotyzm.
Stanisław Remuszko
*jako urodzony zwolennik wolności słowa, wolę być oskarżony o antysemityzm niż o cenzurowanie : -)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Michnik-Havel, dwa bratanki

Specjalnie dla mojego starego druha, którego nawet inicjałów wymieniać tu nie chcę, by mu nie zaszkodzić [znajomość z Remuszką nie wszędzie (eufemizm) jest dobrze widziana], postanowiłem od czasu do czasu ogłaszać Komentarze Forumowe – czyli takie zwięzłe, jakie się zamieszcza pod opublikowanym tekstem na dyskusyjnych forach, albo, w czym celuje szef MSZ pan minister Sikorski, na tłiterze.
Oto prymicja/promocja/premiera/preambuła do takiej serii. Naprzód musi iść link, proszę bardzo:
http://wyborcza.pl/1,76842,10869699,Swiat_pozegnal_Vaclava_Havla.html
a oto i mój komentarz:
Czy pan redaktor Adam Michnik przybył do Pragi i uczestniczył w pogrzebie swojego starego druha?
Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nędza psychopatów

Przemoc psychiczna to wywieranie wpływu na proces myślowy, zachowanie lub stan fizyczny osoby pomimo braku jej przyzwolenia przy użyciu środków komunikacji interpersonalnej. Kto nie wierzy, niech sprawdzi:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Przemoc
Ta definicja jest ganc do bani FORMALNIE, ponieważ wywieranie wpływu na proces myślowy, zachowanie lub stan fizyczny osoby bez jej przyzwolenia przy użyciu środków komunikacji interpersonalnej zachodzi zawsze, przy każdym kontakcie człowieka z człowiekiem, bez względu na czyjekolwiek intencje i jakiekolwiek okoliczności.
Innymi słowy, gdyby ta definicja była poprawna, wówczas absolutnie całemu pożyciu człowieka z człowiekiem – w domu, w pracy, w szkole, w łóżku i na podwórku, od urodzenia do śmierci – towarzyszyłaby, jako immanentny składnik/czynnik, „przemoc psychiczna”.
Głosząc to, ALBO mam rację (tak w rzeczywistości jest – i wtedy „przemoc psychiczna” nie jest ani dobra ani zła, tylko w życiu społecznym tak naturalna, jak dla żywego organizmu woda czy powietrze), ALBO nie mam racji (tak nie jest – i wtedy definicja jest błędna, gdyż powinna wyróżniać definiowane spośród innych form ludzkiej aktywności).
Nie ma (ja nie widzę) logicznego tertium datur.
Będę wdzięczny za krytykę : -)
Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | 2 komentarzy

Prawda i nieprawda

Część opozycji ogłasza/narzeka/straszy, że ustalone podczas europejskiego szczytu propozycje zaostrzenia dyscypliny finansowej państw członkowskich Unii oznacza dla tych państw – w tym dla Polski – utratę niepodległości. To prawda i nieprawda.
Prawda dlatego, że absolutnie każda umowa międzynarodowa – podobnie jak każda umowa między dwojgiem ludzi – zmienia dotychczasowe prawa/obowiązki stron. Nieprawda dlatego, że niepodległość/suwerenność Polski jest zapisana w 243 artykułach jej Konstytucji, ustalenia zaś brukselskiego szczytu (sprawdziłem) nie naruszają żadnego z nich. Również artykułu dziewięćdziesiątego, który stanowi, iż Rzeczpospolita Polska na podstawie umowy międzynarodowej może przekazać organizacji międzynarodowej kompetencje organów władzy państwowej w niekórych sprawach. Konstytucja wymaga tylko, by taka umowa o przekazaniu była ratyfikowana ALBO przez kwalifikowaną większość parlamentarną, ALBO przez naród w drodze referendum; wybór trybu ratyfikacji należy do Sejmu.
Podjęte w Brukseli decyzje mają na razie charakter ogólny, strategiczny, wyrażony za pomocą potocznych słów, które teraz trzeba przełożyć na język prawniczy. Innymi słowy, jeszcze nie nie wiemy, za czym (lub przeciw czemu) KONKRETNIE mieliby głosować posłowie i senatorowie (albo zwykli obywatele). Diabeł tkwi w szczegółach, a te będą znane dopiero w początkach przyszłego roku.
Jedyne, nad czym dziś można rozsądniej dywagować, to sposób przyjmowania/odrzucania takich nowych Europejskich Rygorów. Przynajmniej 2/3 głosów w Sejmie i Senacie, czy zwykła większość głosów w ogólnonarodowym referendum? Odpowiedź nie jest łatwa nawet dla mnie, generalnego zwolennika rozstrzygnięć plebiscytowych (patrz: http://www.remuszko.pl/referendum/) Chodzi o to, że – ze względu na złożoność i trudności pojęciowe – nie wszystkie zagadnienia poddają się rozumnej ocenie przeciętnie inteligentnego obywatela (każdej nacji). Przypuszczam, że dyscyplina finansowa w UE należy do właśnie takich spraw.
Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Kup teraz!

W ciągu zaledwie dziesięciu lat Google stał się jedną z firm odnoszących największe sukcesy na świecie. Kalifornijczycy wykorzystują swój ogromny majątek do rozbudowywania imperium o coraz to nowe globalne usługi i projekty. Internetowy gigant jest głównym dostawcą najważniejszego surowca XXI wieku – danych. Od dawna wszyscy jesteśmy mieszkańcami planety Google.
Władza Google’a nasuwa bardzo wiele pytań. Dlaczego fotografuje całe ciągi ulic i skanuje miliony książek? Czy ten przyjazny olbrzym jest tak naprawdę niezaspokojonym potworem? Co o nas wie? I co z tym robi?
Dla Googlersów jest to jasne jak słońce: wszystkie informacje na świecie można i powinno się zindeksować oraz udostępnić szerokiemu gronu odbiorców – obojętnie, czy chodzi o katalogi sklepów internetowych, wpisy w portalach społecznościowych, czy skład łańcuchów DNA. Obaj twórcy Google’a zawsze mówili otwarcie, że do działania zachęca ich właśnie taka wizja. Jeszcze kiedy Google był zaledwie studenckim projektem, Larry Page rozbawiał swoich profesorów pomysłem zapisania całego internetu na jednym komputerze.
Więcej: http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=1072

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , | Skomentuj