Lemuszko

https://forum.lem.pl/index.php?topic=138.msg76025#msg76025

Ja trochę z innej beczki – ale też właśnie przeczytałem książkę „Lem–Remuszko”, autorstwa Remuszki. Mam ją od dawna ale przeczytałem dopiero teraz, po drugim podejściu, więc uprzejmie donoszę o swoich wrażeniach.

Zawiera książka korespondencję Remuszki i Lema w latach 1989-1993. W skrócie zaczyna się od tego, że Panowie rozmawiają o czymś, co obecnie zazwyczaj nazywa się bieżączką polityczną (i/lub kulturalną), ale po pewnym czasie problemem nr 1 staje się kwestia odejścia Remuszki z „Gazety Wyborczej”. Lem wątpi w wyjaśnienia Remuszki, dlaczego to zrobił, i zaczyna wokół tego narastać konflikt. Na koniec Remuszko urabia Lema, by pisał do „Rzeczpospolitej” pośrednicząc między nim a redakcją, po czym dochodzi do udzielenia przez Lema wywiadu Remuszce, który to wywiad okazuje się poronny, w tym sensie, że przy próbie opracowania surowego tekstu do druku Lema trafia szlag troisty (z bliżej niewyjaśnionych powodów). W ostatnim liście do Remuszki – ośmielę się zacytować, mam nadzieję, że nie zepsuję nikomu zabawy – Lem pisze: Każdy kolejny Pana list, przesyłka, fax, pix, drax i srax zostanie wrzucony do kosza. Żegnam na wieki!

W książce nie ma, jeśli ktoś na to liczył (jak ja) takich rzeczy, dla których czyta się Lema (coś a la Summa, wieszczenie, sąd na światem, warsztat pisarza, Tako rzecze… itd.). Jest to raczej lektura dla badaczy Lema jako osoby, a nie dla czytelników zainteresowanych jego pisarstwem czy filozofią.

Po drugie jak lekko napisałem o tej bieżączce, tak szybko uzupełniam, że była to nie byle jaka bieżączka – wszak chodzi o rok 1989 i lata następne. Chwila jest dziejowa, naprawdę dziejowa – Ruskim z nagła zmiękła rura, niepobiedimyj Sawietskij Sajuz kona pod ceną ropy narzuconą przez Reagana, Polska jako najweselszy barak w obozie jako pierwsza spycha z siebie stygnącą łapę niedźwiedzia i właśnie przechodzi od socjalizmu do kapitalizmu. Obraduje Okrągły Stół, potem przed wakacjami ‘89 wybrany został kontraktowy parlament, a już pod koniec wakacji Mazowiecki zostaje premierem. W Nowy Rok 1990 Balcerowicz zaczyna realizację swego planu itd. Idą wielkie przemiany, karuzela nazwisk, stanowisk i zdarzeń. Pojawiają się pierwsze rysy na monolicie niedawnej opozycji (teraz u władzy), rośnie napięcie pomiędzy Wałęsą a Mazowieckim. Wieje wiatr historii, huczy jak w ulu, giełda nazwisk pęcznieje bo nagle trzeba obsadzić masę stanowisk i to wszystko od pierwszego listu stanowi tło korespondencji.

Potencjalnie bardzo ciekawa sytuacja, ale Panowie piszą o ulotnych sprawach, o rozmaitych osobach ze świecznika, raczej ploteczki. Lem nie owija w bawełnę, więc przegląd ówczesnych elit, świeckich, partyjnych, rządowych i kościelnych jawi się po trosze galerią baranów, osłów, idiotów, kretynów i tym podobnych. W związku jednak z tym, że kto nie ma teraz 5 krzyżyków na karku, to wówczas nie miał dwudziestu lat – większość nazwisk będzie dla takiej osoby pustym dźwiękiem, bo kto dziś słyszał o jakimś Drawiczu, Cywińskiej, Orzechowskim, Rakowskim czy Hollanku?

Na wszelki wypadek zaznaczę, że nie do wszystkich wymienionych osób przypięte były epitety wyliczone powyżej. Mało z tego, co zostało, okazało się trwałe i naprawdę istotne. To drugi powód, dla którego książka jest albo dla starców z dobrą pamięcią, albo dla historyków chcących się wczuć w epokę. Najbardziej trafna prognoza: Lem wyraża obawę o „zjackiplackizowanie”. No i ta rozterka charakterystyczna, którą sam pamiętam: czy to, co i jak robi Wałęsa, robi z niepojętego geniuszu, czy z głupoty. Odbicie czasów w tych listach jest.

Jak wynika z ich treści, Remuszko słał do Lema różne wycinki z prasy i płody własnego pióra, które następnie Lem omawiał, punktował, dyskutował z nimi – ale ponieważ materiałów tych nie ma w książce, to obraz jest niepełny. Nie ma też tego poronnego 46 stronicowego wywiadu (autor pyta na koniec, czy powinien go wydać – moim zdaniem tak). Za to jest kwiecisty język żywego Lema, masa zabawnego szyfrowania nazwisk, tytułów i nazw instytucji, zabawy słowami. I trochę zabawnych z dzisiejszego punktu widzenia problemów, jak np. gdzie kupić gazetę.

No i tyle, więcej nie będę pisał, żeby nie psuć zabawy tym, co nie czytali. Pozycja raczej dla koneserów, bardziej miłośników biografii niż miłośników literatury czy nauki lub filozofii.

* * *

Ze strachu zamieszczam tę samotną recenzję maźka na wszelki wypadek również na swoim blogu. Tu bowiem mniejsze jest prawdopodobieństwo, że ten tekst zniknie, starannie wytarty elektroniczną gumką-myszką.
Choć Forum pana Lema odwiedzam rzadko, to przecież po dziesięciu latach intensywnej bytności tkwię tam po uszy, a nawet jak amen w pacierzu. Odnoszę przy tym wrażenie, że nieliczni pozostali przy życiu P.T. Forumowicze chętnie skasowaliby ów przykry widok Remuszki jako rzucającego się w oczy wieloletniego Założyciela Poczytnych Wątków, i jeśli komuś zależy, to nie mam nic naprzeciw, by te moje personalia zastąpić dowolnym innym nazwiskiem stałym lub różnymi nazwiskami za każdym razem dobieranymi losowo przez martwą forumową machinę.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam ze starożytnym respektem i serdecznością : -)

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Możliwość komentowania Lemuszko została wyłączona

Spór wieczny

Cenzura była zawsze, a przecież napisane – jakoś zostawało. To napisane klinami, hieroglifami, krzaczkami i literami. Zawsze miało większe szanse przetrwania, niż wypowiedziane głosem. Starożytni nie znali rejestratorów dźwięku, więc mówili: verba volant, scripta manent.

*     *     *

Spór o Powstanie był, jest i będzie wieczny. Tylko z żołnierzami porozmawiać coraz trudniej, ponieważ coraz szybciej odchodzą. Kto w 1944 miał lat dwadzieścia,  ten dziś ma dziewięćdziesiąt pięć, nieliczni zaś żyjący oficerowie Powstania dobijają setki. W ciągu kilku, może kilkunastu lat umrą wszyscy. Taka jest nasza biologia. Ale zostaną wspomnienia dzieci, wnuków i prawnuków, zostaną niezliczone artykuły, kasety i płyty, książki, wystawy, zdjęcia i filmy, zostanie Muzeum. Zostanie długotrwała wielka narodowa pamięć.

Biorąc pod uwagę intensywność wydarzeń i skoncentrowaną liczbę ofiar wśród ludności cywilnej, osobiście uważam Powstanie Warszawskie za tragedię największą w naszych dziejach. W odróżnieniu od I czy II wojny światowej, na której wybuch i przebieg nie mieliśmy przemożnego wpływu, efektywną decyzję o Powstaniu podjęła grupa kilku-kilkunastu ludzi; to zaś jasno wskazuje, że inna grupa mogłaby tej decyzji nie podjąć. Po drugie, ofiar Powstania mogłoby być znacznie mniej (nie ośmielę się rzec, ile, ale zauważę, że połowa, to 100 000 ludzkich istnień), gdyby rozmowy o kapitulacji podjęto znacznie wcześniej. Nie uznaję śmierci za ojczyznę za wartość wyższą od życia dla niej. Zwłaszcza w odniesieniu do ludzi młodych.

Jan Paweł II oraz wielu przed nim i po nim sądziło, że adekwatność historycznych ocen zawsze zależy od historycznego kontekstu. W takim właśnie ujęciu, główne argumenty obu stron sporu są podane na przykład w wikipedii; zresztą fachowa literatura dostępna w internecie i bibliotekach papierowych od dawna już przekracza całożyciowe możliwości poznawcze jednego człowieka.

O Powstaniu Warszawskim rozmawiałem z wieloma Powstańcami. Zarejestrowałem i opublikowałem te rozmowy. W aspekcie czysto racjonalnym, podzielam opinię o bezsensowności i karygodności decyzji o jego rozpoczęciu (gen. Anders używał słowa „zbrodnia”). Wiem też jednak, iż w duszach i umysłach wielu warszawiaków rozum zderzył się z innymi, często ważniejszymi dla nich wartościami, by wspomnieć Boga, Honor, Ojczyznę i Tradycję. To był wybór aksjomatyczny, czyli taki, którego się nie uzasadnia. Kierowano się nim przed Powstaniem i na początku Powstania.

Rzecz jasna, ta dychotomia nie zmniejsza ogromnego podziwu i respektu dla bohaterstwa indywidualnych Powstańców. Lecz te uczucia są przynajmniej równoważone krytyczną oceną militarnych i politycznych powstańczych szans na zwycięstwo – moim zdaniem identycznych na miesiąc, na tydzień i na dzień przed wydaniem rozkazu o godzinie „W”. Uważam, że takich szans od początku nie było ani trochę. Jak trafnie zauważył walczący na moim Mokotowie (dostał za to VM) porucznik AK pseudonim „Jastrzębiec”, z którego wnukiem mam zaszczyt się przyjaźnić, nieliczni politycy-stratedzy oraz naczelni dowódcy mają psi obowiązek myśleć NAPRZÓD wyłącznie o sukcesie politycznym i militarnym, a dopiero POTEM mogą brać do rachuby rozmaite patriotyczne wartości i świętości.
Od siebie dodałbym z perspektywy 1 sierpnia 2019: „Jeśli nie ma szans na militarne zwycięstwo, a w walce musieliby zginąć liczni postronni cywile – walki nie wolno rozpoczynać. Rozpoczętą zaś – należy zakończyć jak najszybciej.”

*     *     *

To Niemcy okrutnie mordowali powstańców (20 000) i ludność cywilną (180 000). Niemcy, nie Rosjanie. Ale nienawiść (wrogość, niechęć) do Rosjan jest dziś, 75 lat później, o przynajmniej rząd wielkości większa niż dawna nienawiść (wrogość, niechęć) do Niemców…
*     *     *

We wszystkich trzech (Polsat, TVN i TVP) głównych serwisach informacyjnych usłyszałem, że planowane Powstanie Warszawskie miało trwać kilka dni (2-3 dni, parę dni). To się w mojej pale nie mieści. Ci, którzy wydali twardy jednoznaczny rozkaz o PW, wcześniej powinni realia sierpnia 1944 FUNDAMENTALNIE brać pod uwagę, a gdy po kilku (2-3 dniach, paru dniach) okazało się CAŁKIEM INACZEJ niż kalkulowali, i zaczęła tysiącami strasznie ginąć ludność cywilna, powinni jak najszybciej wywiesić białą flagę i zatrzymać tę hekatombę.
I tak też zrobili, ale dopiero po straszliwie długich dwóch miesiącach

Przykro rzec, ale rozkazodawcy i naczelni dowódcy Powstania jawią mi się dziś jako nie patrioci, tylko – de facto – ludobójcy.

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Prawo do LGBT

Gdy wpisze się do wyszukiwarki frazy „mowa nienawiści”, „kodeks karny” oraz „konstytucja” – pokazuje się sześć odniesień. Nie 60, nie 16, tylko 6. Sześć. Każdy może sobie sam sprawdzić: http://www.mowanienawisci.info/post/kodeks-karny-ustawa-z-dnia-6-czerwca-1997-r/
Oto ta szóstka (podaję w kolejności numery artykułów kk): 190, 196, 212, 216, 256 i 257.
Polska konstytucja (art. 32) poniekąd totalnie zakazuje dyskryminacji:
1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Trudno jednakże uznać, że dyskryminacją byłaby odmowa wydania prawa jazdy osobie niewidomej czy odmowa zatrudnienia kasjera dotkniętego dyskalkulią (https://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskalkulia).
Innymi słowy, jeśli chcemy zachować elementarny zdrowy rozsądek, nie wszystkie ograniczenia/wyjątki wydają się dyskryminacją w prawnym rozumieniu tego pojęcia.
Konstytucja i kodeks karny zakazują dyskryminacji ze względu na różnice narodowościowe, etniczne, rasowe i wyznaniowe (w tym bezwyznaniowość), lecz nie ma wśród nich różnic na tle orientacji seksualnej.
Moim zdaniem, owa prawna nieobecność orientacji seksualnej na liście różnic jest oczywistym naruszeniem Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka uchwalonej przez ONZ w 1948 roku: http://www.unesco.pl/fileadmin/user_upload/pdf/Powszechna_Deklaracja_Praw_Czlowieka.pdf
Uważam, że wolni ludzie w wolnych krajach, utożsamiający się z LGBT i podzielający moja powyższą opinię, powinni wystąpić do właściwych ciał/organów (sąd powszechny? Trybunał Konstytucyjny? ETPC?) z dezyderatem rychłego naprawienia tej koszmarnej legislacyjnej niedoróbki.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zmarł Marek Rymuszko

Dziad nazywał się Antoni Remuszko i miał gromadkę dzieci – wśród nich Barbarę, Eugeniusza i Tadeusza. Gdy rodził się stryj Eugeniusz, nastąpiła pomyłka, w księdze parafialnej zapisano „Rymuszko” i tak już zostało. W rodzinnym albumie widnieje zdjęcie tej trójki ze swoimi już dziećmi trzymanymi „na barana”: najmłodszy Marek (4 czerwca, brat stryjeczny), potem Grażynka (14 lutego, siostra cioteczna), no i ja (30 stycznia). Był rok 1948.
A 22 lipca 2019 Marek zmarł. Uroczystości żałobne odbędą się we wtorek 30 lipca 2019 o godzinie 13.00 w Kościele p.w. św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach.
Wszystkim, dla których Marek był bliski, ślę serdeczne wyrazy współczucia. Szczególnie pani Annie Ostrzyckiej-Rymuszko – towarzyszce Markowego życia, która dziś obchodzi imieniny…

Stanisław Remuszko

Dodane 31 lipca 2019: https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3784,niezwykly-znak-w-dniu-smierci-marka-rymuszko.html?id=3784&cat_id=0&fromPage=10&i=2

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Możliwość komentowania Zmarł Marek Rymuszko została wyłączona

Lem a LGBT

To jest mój dzisiejszy wpis na forum miłośników pana Stanisława Lema:

Od dłuższego czasu – ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich miesięcy, a zwłaszcza dni – w polskich doniesieniach medialnych „czołówkuje” problematyka LGBT.
Ciekaw byłem, jakie poglądy miał Mistrz na ten temat, i w tym celu wpisałem te cztery litery do forumowej wyszukiwarki. Pokazało się cóś koło dziesięciu linków, ale przeglądając je, trafiłem tylko na konkretniejsze dwa:

https://forum.lem.pl/index.php?topic=1033.msg68843#msg68843

https://forum.lem.pl/index.php?topic=537.msg68597#msg68597

Teoretycznie można być (z różnym natężeniem) za lub przeciw LGBT oraz mieć do LGBT stosunek obojętny. Moim zdaniem Lem był wyraziście przeciw, a dobitnie świadczy o tym cytowany wpis Znawcy-Lemologa sprzed dwóch lat.
Jeśli się mylę albo coś istotnego przegapiłem/pominąłem, to przepraszam.

R.

Na swoim blogu dodaję następujący komentarz:

wyatearp23.07.2019, 11:29
Po pierwsze: marsze, w imię wolności słowa, mogą się nazywać tak jak chcą ich organizatorzy, ale nie ma równości. 5% nie równa się 95%. 5% jest dziewiętnaście razy mniejsze od 95%.
Po drugie: masowa tolerancja – tak, indywidualna akceptacja lub odrzucenie – jak komu podchodzi, masowa promocja – nie.
Po trzecie: partnerstwo – tak, małżeństwo i adopcja – nie.
Powtarzam także swój przedwczorajszy wpis internetowy:

wyatearp, godzina 21.07.2019, 15:50
Jeśli to choć w połowie prawda, co napisał pan Dehnel, to nadal indywidualnie odrzucam LGBT, ale jeszcze bardziej jestem przeciw tak zachowującym się wrogom LGBT (przemoc i chamstwo).
Stanisław Remuszko
remuszko@gmail.com, 504-830-131
http://wyborcza.pl/7,162657,25013927,jacek-dehnel-byl-na-marszu-rownosci-piorunujacy-kontrast-miedzy.html#sortBy:Time-Desc
I dodaję komentarz dzisiejszy:
O „Gazecie Polskiej” źle myślę i od dawna jej nie tykam. Ale co zrobi sąd, jeśli naczelny redaktor „GP” zaskarży decyzję Empiku odmawiającą sprzedaży numeru tygodnika z wiadomymi naklejkami?
Przytaczam też – za „Gazetą Wyborczą” – miarodajną i autorytatywną wypowiedź samej pani profesor Ewy Łętowskiej: Swoboda zawierania umów to nie dowolność zawierania umów, wedle jakiegoś widzimisię czy orientacji ideowej prowadzącego biznes. Ma on obowiązek zawierania ich ze wszystkimi. A granicą zawierania umów jest czyn karalny. Dopóki ktoś nie zamawia czegoś, co jest przestępstwem, dopóty nie można mu odmówić. To jedyna granica…
Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Lem a LGBT została wyłączona

Naczelny Sąd Administracyjny – autocenzura

[Na końcu będą sygnatury – dla zainteresowanych]
Sprawę opisuję z prywatną obywatelską przykrością, gdyż do środowiska sędziowskiego (10 000 osób) mam – wbrew wiadomym opiniom – ogromne statystyczne zaufanie, a paru sędziów, których od lat znam osobiście, uważam za człowiecze Wzory i Autorytety – moralne i logiczne.
Ten konkretny przypadek jest niestety inny.
Na tyle znam się na procedurach, by wiedzieć, że pojęcie TERMINU ma dla PRAWA znaczenie zasadnicze. Choćby proces ciągnął się latami i obrósł w tony akt – jeden dzień nieusprawiedliwionego przekroczenia wyznaczonego terminu bezapelacyjnie kończy sprawę na niekorzyść strony spóźnialskiej. Nie ma przebacz, nie ma zlituj się, nic nie pomoże najszczersza skrucha, i nie ma najmniejszego znaczenia, że termin został przekroczony tylko o jeden dzień. A nawet tylko o parę sekund/minut/godzin. Pomyliłeś się, zapomniałeś, tramwaj nie uciął ci nogi, gdy szedłeś z listem na pocztę – MUSISZ ponieść ustawowe konsekwencje. „Wina” i „kara”. Główna konsekwencja zaś jest taka, że jedna ze stron sporu natychmiast automatycznie przegrywa, bez żadnej możliwości odwołania się do żadnej instancji, z Sądem Najwyższym, Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i samym ONZ włącznie.
Streszczam.
Trzy lata temu w dobrej obywatelskiej intencji nieopatrznie wystąpiłem do polskiego Trybunału Konstytucyjnego z prośbą o dostęp do fragmentu ichniej informacji publicznej. Trybunał Konstytucyjny ani słowem nie odpowiedział. Wówczas, po odczekaniu,  złożyłem skargę na to milczenie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a gdy WSA mą skargę oddalił (szczegóły w odnośnikach), wybitny warszawski palestrant mecenas Andrzej Herman równe dwa lata temu złożył lege artis kasację od tego wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W tej kasacji domagałem się jednego jedynego: zwrotu przymusowo wpłaconych kosztów sądowych (200 zł). Przypuszczam, notabene, że sędziowie NSA tyle dają kelnerowi napiwku przy obiedzie, ale dla niejakiego Stanisława Remuszki jest to ¼ emerytury, czyli więcej niż sporo.
Powtórzę: było to moje jedno jedyne merytoryczne żądanie, a jednym jedynym argumentem uzasadniającym to żądanie było przekroczenie przez Trybunał Konstytucyjny terminu odpowiedzi o jeden jedyny dzień. Nie było innych argumentów.
Tymczasem właśnie teraz – w lipcu 2019 – NSA przysłał swój wyrok. Wyrok przyznaje wprawdzie, że TK spóźnił się z odpowiedzią o jeden dzień, ale ogólnie oddala kasację*. W uzasadnieniu sędziowie napisali: Ustalenie daty miało in casu charakter li tylko porządkujący. Czytaj: nie miało konsekwencji prawnych…
Wielki Stanisław Lem rzekł mi kiedyś: Uzasadnić da się wszystko, tylko trzeba się przyłożyć. Uważam, że NSA nie przyłożył się (eufemizm).

Dalszy tekst tego komentarza kasuję, gdyż właśnie (06.08.2019) dowiedziałem się od osób, do których mam zaufanie, że NSA był w prawie postąpić tak jak postąpił. Wprawdzie nadal kompletnie tego nie rozumiem (logika), ale wierzę „moim” autorytetom na słowo. Kasuję pełne rozgoryczenia słowa pod adresem NSA oraz kasuję personalia sędziów. Przypominam (sobie), że w połowie rozstrzygniętych spraw jedna ze stron MUSI uznawać wyrok za niesprawiedliwy. Trudno. Wartością ważniejszą od mojego samopoczucia jest dla mnie  sędziowska niezawisłość i niezależność. Jeśli ktoś poczuł się urażony moimi skasowanymi blogowymi frazami, to patriotycznie i obywatelsko przepraszam.

Stanisław Remuszko
————————
Skarga kasacyjna: sygn. akt II SAB/Wa 151/17
Wyrok NSA: sygn. akt I OSK

* – na życzenie mejlowe  lub telefoniczne – remuszko @ gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131 – mogę od ręki przysłać pedeef wyroku NSA 

 

*     *     *     *     *

Warszawa, 11 lipca  2017 r.

Andrzej Herman

ADWOKAT

PL  02 – 616  Warszawa

ul. Goszczyńskiego 6/4

Tel.  (022) 258-76-06

Fax. (022) 844-31-10

      a.herman@adwokaci.sos.pl

pełnomocnik Stanisława Remuszki

 

                                                                       Naczelny Sąd Administracyjny

                                                                       w Warszawie

                                               za pośrednictwem

 Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego

w Warszawie

Skarżący : Stanisław Remuszko

Organ : Prezes Trybunału Konstytucyjnego

Sygn. akt II SAB/Wa 151/17

 

SKARGA KASACYJNA

od wyroku WSA w Warszawie z dnia 28 kwietnia 2017 r.

wraz z wnioskiem o przyznanie prawa pomocy Skarżącemu

W imieniu Stanisława Remuszki  zaskarżam w całości wyrok WSA w Warszawie wydany w dniu 28 kwietnia  2017 r. , a doręczony z uzasadnieniem 13 czerwca  2017 r.

Wnoszę o:

  • uchylenie w całości zaskarżonego wyroku i umorzenie postępowania w trybie art. 189 p.p.s.a,
  • zasądzenie od organu kosztów postępowania za I instancję (200 zł) oraz kosztów zastępstwa procesowego za postępowanie przed NSA, na zasadzie 201 par. 1 p.p.s.a oraz art. 203 par. 1 p.p.s.a,
  • przyznanie prawa pomocy  Skarżącemu w zakresie opłaty od skargi kasacyjnej  z uwagi na brak możliwości jej poniesienia.

Zgodnie z wolą mojego Mocodawcy nie zrzekam się rozprawy.

Na podstawie art. 174 pkt 2  p.p.s.a  wyrokowi zarzucam naruszenie przepisów postępowania   w zakresie  art. 106 par.3 i 5 p.p.s.a. w zw. z art. 233 par. 1 k.p.c. w zakresie wadliwego ustalenia daty wysyłki do Skarżącego odpowiedzi na jego wniosek oraz sporządzenia uzasadnienia wbrew zasadom określonym art. 141 par. 4 p.p.s.a , co miało decydujący wpływ na rozstrzygnięcie sprawy w sposób wadliwy w trybie art. 151 p.p.s.a   w drodze oddalenia skargi zamiast umorzenia postępowania  zgodnie z art. 161 par. 1 pkt 3 p.p.s.a. z uwzględnieniem  art. 201 par. 1 p.p.s.a.

UZASADNIENIE

  1. Stan sprawy

Skarżący jest formalnie emerytowanym, ale faktycznie czynnym jeszcze dziennikarzem, od czasu do czasu zamieszczającym komentarze i felietony na jednym z internetowych portali oraz na swoim blogu. W tym celu niekiedy potrzebuje źródłowej informacji. Tak było w tym przypadku, gdy – w trybie dostępu do informacji publicznej – Skarżący zwrócił się do Prezesa Trybunału Konstytucyjnego o informację w sprawie o sygn. K 44/16.

Ponieważ, mimo przypomnień i ponagleń, przez prawie dwa miesiące Skarżący nie uzyskiwał żadnej odpowiedzi, złożył skargę na bezczynność TK do WSA.

WSA na posiedzeniu niejawnym w trybie uproszczonym oddalił skargę.

W wyniku tego postępowania Skarżący stracił cenne dla niego 200 zł (oplata od skargi oraz opłata za uzasadnienie orzeczenia).

Powodem oddalenia skargi było wadliwe ustalenie stanu faktycznego.

Prawdą jest, że skarga została wniesiona w dniu 31 stycznia 2017, i prawdą jest, że  pismo skierowane przez Trybunał Konstytucyjny do Skarżącego nosi datę 31 stycznia 2017. Jednak nie jest prawdą, że pismo zostało wysłane tego dnia.

Dowód nadania pisma do Skarżącego znajdujący się w aktach (zresztą nieponumerowanych) jednoznacznie świadczy, że pismo to wysłano z poczty przy ulicy Wiejskiej (UP 133) w dniu 1 lutego 2017, a więc jeden dzień po złożeniu przez Skarżącego skargi do WSA.

  1. Stan prawny

Skoro skarga na bezczynność wpłynęła do WSA wcześniej niż wysłano odpowiedź, oznacza to, że skarga była uzasadniona. Do  31 stycznia 2017 TK nie odpowiedział ani jednym słowem na list do prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego z 6 grudnia 2016 ani na przypominający list do prezes TK Julii Przyłębskiej z 13 stycznia 2017. Nie było zatem podstaw  do oddalenia skargi, a jedynym rozstrzygnięciem powinno być umorzenie postępowania wraz z zasądzeniem poniesionych kosztów (art.  161 par. 1 pkt 3 ppsa oraz  art. 201 par. 1 ppsa).

WSA słusznie ustalił, że Prezes Trybunału Konstytucyjnego jest podmiotem zobowiązanym do udostępnienia informacji publicznej, o której mowa w ustawie o dostępie do informacji publicznej.

Przed rozprawą Skarżący nie został poinformowany o przyjętym uproszczonym trybie postępowania na posiedzeniu niejawnym, co uniemożliwiło mu złożenie zaplanowanych wyjaśnień. Skarżący ani przed ani po wydaniu orzeczenia nie został poinformowany o możliwości uzyskania zwrotu poniesionych kosztów. 

Prezes Trybunału Konstytucyjnego mógł wcześniej udzielić krótkiej i rzeczowej odpowiedzi – streszczającej późniejszą obszerną odpowiedź na pozew. Gdyby TK wcześniej odpowiedział – nie byłoby skargi, nie byłoby wyroku i nie byłoby niniejszej kasacji. Skarżącego bowiem w pełni przekonują argumenty podane w odpowiedzi TK. Jednak odpowiedź tę Skarżący otrzymał dopiero 22 marca 2017, a więc prawie dwa miesiące po złożeniu skargi na bezczynność TK.

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Naczelny Sąd Administracyjny – autocenzura została wyłączona

Apollo-11

[19 lipca 2019]

Jutro będzie o tym tak głośno i gęsto, że nastawiam się tylko na konsumpcję.

Wszyscy lubią Okrągłe Rocznice, a jutro minie 50 lat od lądowania Homo (ledwo/ledwie) Sapiens na Srebrnym Globie. Odnotuję z kronikarskiej powinności o sobie: veni, vidi, Homo vicit. Przybyłem (do telewizora), zobaczyłem, i do dziś się zachwycam jako Absolutną Niemożliwością, gdy spojrzę ciemną nocą na wyrżniętego Łysego w pełni.

Do Księżyca ponad sekunda lotu światła. Masa Saturna-V i inne parametry – we wszystkich encyklopediach. Komputery słabsze od dzisiejszych smartfonów. To nadal niepojęte, do czego człowiek jest zdolny…

Jako niepoprawny optymista-dwudziestolatek założyłem się z podkochiwaną krakowską Baśką Baczyńską o flaszkę koniaku, że przed 1970 rokiem TO nastąpi. 20 lipca 1969 w salonie wuja Zygmunta Przetakiewicza przy Krasickiego 5 na warszawskim Mokotowie usiadłem pod wieczór przed czarno-białym telewizorem i tkwiłem tam bezczelnie, nie bacząc na zasypiających gospodarzy. TVP1 (wówczas innej nie było) transmitowała co trzeba – chyba jako jedyna z telewizji państw Układu Warszawskiego. Naprzód podali, że igel dżast lended, a nad ranem (świtało, więc zaciągnąłem zasłony) pokazali, jak Armstrong schodzi po drabince. Widziałem to na własne oczy i do końca świata nikt mi tego nie odbierze!!!

Baśka przerżnęła i sumiennie się wypłaciła, wypiłem jakoś bez niej, ale po latach, jako bogacz, zrewanżowałem się taką samą butelką.

Neil Armstrong odszedł siedem lat temu. Buzz Aldrin i Michael Collins są w formie (jednak gdy człek wpisze „Collins” w gugle, jako pierwszy długo pokazuje się jakowyś muzyk). Następca Johna Kennedy’ego (Donald Trump) przymierza się do powrotu na Srebrny Glob i do wyprawy na Marsa. Ja nie doczekam, ale com się wzruszył, to moje.

Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam z niezmienną serdecznością i z przekonaniem zachęcam do obejrzenia przepięknego gugla-dudla w pigułce: https://www.google.com/?mlLightbox=1

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Apollo-11 została wyłączona

Notatki bieżące

[8 czerwca 2019]

1. Jest mi kompletnie obojętne, co się stanie z moimi zwłokami po mojej śmierci.

2. Zielony szlafrok stanie się wtedy własnością Kasi.

3. Gasnę somatycznie i psychicznie.

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Notatki bieżące została wyłączona

O LGBTQ i okolicach

To jest opinia Episkopatu Polski, którą w warstwie pozareligijnej podzielam całkowicie:

Oświadczenie
Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich
w sprawie narzucania ideologii LGBT

1. Kościół naucza, że każdy człowiek ma bezwzględny obowiązek szanować każdego człowieka. To odnosi się również do osób LGBT, ale musi działać w obydwie strony. Ogromnym niesmakiem, smutkiem, troską o przyszłość a nawet poczuciem zagrożenia napawają zwyczajnych ludzi zachowania i słowa aktywistów tego środowiska i wspierających je dziennikarzy. Niby walczą o wolność, tolerancję i szacunek, ale właśnie bez tolerancji, z pogardą wobec myślących inaczej i z agresją. 

2. W tym kontekście trzeba uznać za niedopuszczalny z punktu widzenia prawa ale przede wszystkim przyzwoitości i zdrowego rozsądku atak przypuszczony na pracownika IKEI, który nie życzył sobie w miejscu pracy indoktrynacji LGBT. Niepokoi, że wypowiedzi pod jego adresem są pełne agresji i pogardy. Odziera się go z godności ludzkiej i odmawia mu niezbywalnych praw. Tymczasem wolność sumienia i wyznania jest miarą demokracji. Agresja zaś i pogarda nie są Polsce potrzebne, burzą pokój społeczny, sieją niepewność i poczucie zagrożenia. Jakże łatwo ale też jakże niebezpiecznie jest przeciwstawić człowieka drugiemu człowiekowi! Konstytucja Rzeczypospolitej nie tylko gwarantuje każdemu wolność wyznania ale też chroni przed ingerencją w przekonania osobiste wbrew woli zainteresowanego. Równocześnie nieuczciwym intelektualnie jest reagować w Polsce na cytaty z Pisma Świętego, jakby kultura europejska nie wyrastała z logiki chrześcijaństwa. Nie można nazwać tego inaczej jak tworzeniem wirtualnej rzeczywistości i narzucaniem przekonań przy wykorzystaniu pozycji silniejszego. Kiedyś król polski Zygmunt II August oświadczył „Nie jestem królem waszych sumień”. Tym bardziej pracodawca nie ma i nie może sobie uzurpować takiego prawa.

3. Gratulujemy Panu Tomaszowi odwagi w wyznawaniu i obronie wiary w codziennym życiu. To jest właśnie apostolstwo świeckich postulowane przez Sobór Watykański II w dekrecieApostolicam actuositatem oraz przypomniane przez św. Jana Pawła II w adhortacji Familiaris consortio. Pana postawa zasługuje na uznanie i naśladowanie. Wszelkie wypowiedzi, które chciałyby z Pana uczynić oszołoma, ignoranta i agresora – nie mają podstaw w faktach. Chciałoby się powiedzieć za szafarzem chrztu świętego: „Taka jest nasza wiara. Taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Mamy nadzieję, że wyrządzone Panu krzywdy moralne i materialne zostaną wynagrodzone, zaś firma zaprzestanie działań ideologicznych w oparciu o uprzywilejowaną pozycję pracodawcy. Liczymy na zainteresowanie sprawą związków zawodowych i prokuratury. Chodzi przecież o istotny element ładu ustrojowego i kulturowego.

4. Również z innych firm i korporacji docierają do nas niepokojące sygnały o próbach propagowania ideologii LGBT. Wykorzystuje się do tego oficjalne strony internetowe i firmowe adresy poczty elektronicznej poszczególnych pracowników. Organizuje się spotkania agitacyjne, także z zagranicznymi aktywistami, w pomieszczeniach firmowych. Wielu pracowników milczy wobec skierowanych do nich nacisków, gdyż boją się utraty pracy albo dyskryminacji za poglądy. Prosimy pracodawców o szacunek wobec sumienia pracowników. Rozumiemy trudną sytuację pracowników, dla których utrata pracy byłaby poważnym problemem, ale musimy przypomnieć, że wszędzie istnieją nieprzekraczalne granice. Prośmy Boga, aby ochronił nas przed upodleniem.

5. Nie mniej niepokoi zachowanie wielu nauczycieli wobec dzieci i młodzieży, nacechowane propagandą zachowań LGBT. Rodzice i młodzież uskarżają się na narzucanie jako lektur obowiązkowych, tekstów wulgarnych w formie i treści. Organizuje się w szkole wyjścia do teatru na sztuki wyjątkowo obsceniczne, które niszczą wrażliwość erotyczną młodych. Na lekcjach, pod pozorem nauki języków obcych młodzież zmuszana jest oglądać i dyskutować o filmach odzierających z intymności. Do takich obojętnych ideologicznie tematów, jak chociażby rozmowa o problemie bezpłodności w małżeństwie, dołącza się np. dyskusję o prawie do adopcji przez pary jednopłciowe i piętnuje przy tym uczniów przeciwnych takiej możliwości. Z relacji uczniów wynika też, że liczni nauczyciele nie licząc się psychicznymi i moralnymi konsekwencjami swoich zachowań, z godną napiętnowania beztroską zadają podczas lekcji gwałt poczuciu przyzwoitości i intymności swych niepełnoletnich uczniów. W tym kontekście prosimy wszystkich rodziców: nie pozostawiajcie waszych dzieci samym sobie. Wasze dzieci nie są niczyją własnością – są wasze. Wszelkie instytucje życia społecznego – w tym szkoła – to instytucje, które tylko i wyłącznie są na usługach rodziny.

6. Prosimy o poszanowanie godności i wolności osobistej każdego człowieka. Prosimy, aby każdy zamyślił się chociaż przez chwilę nad zgodnością swojego działania z Ewangelią, oraz nad tym, co może zrobić dla Polski. Kto antagonizuje i rozpala emocje, ten nie służy Bożej sprawie. Prosimy o działania wyważone, zrodzone w sercach pełnych pokoju i miłości. Prosimy o opamiętanie. Chlubimy się, że gdy szalały prześladowania i wojny religijne, Polska – jako jedyna w Europie – była państwem bez stosów. Niech tak będzie nadal. Módlmy się słowami Romana Brandstaettera z Hymnu do Czarnej Madonny:

Matko Słowa,| Matko Dobroci.| Módl się o dobroć| wszystkich polskich słów. (…)| Niech ani jedno słowo | nie będzie złe.| Niech ani jedno słowo| nie nienawidzi.| Niech nie krzywdzi.| Niech nie zabija.| Niech wybacza.| Niech leczy.| Niech łagodzi.| Niech zamyka| człowiecze rany (…)| Módl się. (…)| Panno Jasnogórska,| Czarna,| o twarzy w bliznach| jak polska ziemia.

Świdnica, 5 lipca 2019 r.

W imieniu Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich
Bp Ignacy Dec, przewodniczący 

Od siebie dodam, ze nie ma równości. 5% nie równa się 95%. 5% jest dziewiętnaście razy mniejsze od 95%. 

Stanisław Remuszko, remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania O LGBTQ i okolicach została wyłączona

Polecam!

Mam pięcioletnie dywaniki, nigdy nie prane, tylko przejeżdżane odkurzaczem. Umówiłem się telefonicznie z dwudniowym wyprzedzeniem, wczoraj młody człowiek przyjechał punktualnie ze sprzętem, rozłożył sześć dywaników na domowym korytarzu i wziął się do roboty. Pracował sumiennie półtorej godziny, nieco wilgotne dywaniki powisiały przez noc na poręczy i dziś je z powrotem ulokowałem na moim dębowym parkiecie. Czystość aż pachnie, cud-miód ultramaryna, zarówno optycznie jak i dotykowo (z przyjemnością stąpam po nich boso). Cena wydaje mi się umiarkowana (100 zł za 9,5 m2).
Gościu nazywa się Paweł Osucha, jego firma nazywa się „Perfekt”, a jego telefon, to 514-696-551. Z przekonaniem polecam : -)
Stanisław Remuszko, Warszawa-Ursynów
remuszko@gmail.com, 504-830-131
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Możliwość komentowania Polecam! została wyłączona