Powstanie Warszawskie

Wpis na Forum Pana Lema, 31 lipca 2017
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg69907#msg69907

Teoretycznie mógłbym ograniczyć się do linku

Scripta manent


ale to jest tak ważna sprawa, że zacytuję całość sprzed roku:

Opublikowano 1 sierpnia 2016, autor: remuszko

Cenzura była zawsze, a przecież napisane – jakoś zostawało. To napisane klinami, hieroglifami, krzaczkami i literami. Zawsze miało większe szanse przetrwania, niż wypowiedziane głosem. Starożytni nie znali rejestratorów dźwięku, więc mówili: verba volant, scripta manent.

Bogu dzięki, że napisane zostaje, bo na tej podstawie rozumny człowiek może porównać napisane kiedyś z napisanym teraz, i w ten sposób dostrzec ewolucję poglądów. Także własnych.

Dziś pierwszy sierpnia, więc co do kropki cytuję to, co o Powstaniu Warszawskim napisałem dwa lata temu w „Rzeczpospolitej” i rok temu powtórzyłem na portalu StefczykInfo:

* * *

Spór o Powstanie był, jest i będzie wieczny.Tylko z żołnierzami porozmawiać coraz trudniej, ponieważ coraz szybciej odchodzą. Kto w 1944 miał lat kilkanaście, ten dziś ma koło dziewięćdziesięciu, nieliczni zaś żyjący oficerowie Powstania są jeszcze starsi. W ciągu kilku, może kilkunastu lat umrą wszyscy. Taka jest nasza biologia. Ale zostaną wspomnienia dzieci, wnuków i prawnuków, zostaną niezliczone artykuły, kasety i płyty, książki, wystawy, zdjęcia i filmy, zostanie Muzeum. Zostanie długotrwała wielka narodowa pamięć.

Biorąc pod uwagę intensywność wydarzeń i skoncentrowaną liczbę ofiar wśród ludności cywilnej, osobiście uważam Powstanie Warszawskie za tragedię chyba największą w naszych dziejach. W odróżnieniu od I czy II wojny światowej, na której wybuch i przebieg nie mieliśmy przemożnego wpływu, efektywną decyzję o Powstaniu podjęła grupa kilku-kilkunastu ludzi; to zaś jasno wskazuje, że inna grupa mogłaby tej decyzji nie podjąć. Po drugie, ofiar Powstania mogłoby być znacznie mniej (nie ośmielę się rzec, ile, ale zauważę, że połowa, to 100 000 ludzkich istnień), gdyby rozmowy o kapitulacji podjęto znacznie wcześniej. Nie uznaję śmierci za ojczyznę za wartość wyższą od życia dla niej. Zwłaszcza w odniesieniu do ludzi młodych.

Jan Paweł II oraz wielu przed nim i po nim sądziło, że adekwatność historycznych ocen zawsze zależy od historycznego kontekstu. W takim właśnie ujęciu, główne argumenty obu stron sporu są podane na przykład w wikipedii; zresztą fachowa literatura dostępna w internecie i bibliotekach papierowych od dawna już przekraczać możliwości poznawcze jednego człowieka.

O Powstaniu Warszawskim rozmawiałem z dosłownie dziesiątkami Powstańców. Zarejestrowałem i opisałem te rozmowy. W aspekcie czysto racjonalnym, podzielam opinię o bezsensowności i karygodności decyzji o jego rozpoczęciu (gen. Anders używał słowa „zbrodnia”). Wiem też jednak, iż w duszach i umysłach dziesiątków tysięcy warszawiaków rozum zderzył się z innymi, często ważniejszymi dla nich wartościami, by wspomnieć Boga, Honor, Ojczyznę i Tradycję. To był wybór aksjomatyczny, czyli taki, którego się nie uzasadnia. Kierowano się nim przed Powstaniem i na początku Powstania.

Rzecz jasna, ta dychotomia nie zmniejsza ogromnego podziwu i respektu dla bohaterstwa indywidualnych Powstańców. Lecz te uczucia są przynajmniej równoważone krytyczną oceną militarnych i politycznych powstańczych szans na zwycięstwo – moim zdaniem identycznych na miesiąc, na tydzień i na dzień przed wydaniem rozkazu o godzinie „W”. Uważam, że takich szans od początku nie było ani trochę. Jak trafnie zauważył walczący na moim Mokotowie (dostał za to VM) porucznik AK pseudonim „Jastrzębiec”, z którego wnukiem (Chełm) mam zaszczyt się przyjaźnić, nieliczni politycy-stratedzy oraz naczelni dowódcy mają psi obowiązek myśleć niemal wyłącznie o sukcesie politycznym i militarnym, a dopiero potem mogą brać do rachuby rozmaite patriotyczne wartości i świętości.

TVP nadała wczoraj na żywo poruszający rocznicowy program-debatę „Bez retuszu”. Pozwolę sobie z pamięci zacytować końcowy głos profesora Antoniego Dudka: …Niech Powstanie Warszawskie na zawsze pozostanie dla nas wielką narodową lekcją na przyszłość…

* * *

Felieton z „Rzepy” znalazł się w książce:
http://remuszko.pl/czytadlo_podrozne/
link zaś do Stefczyka jest tutaj:
http://www.stefczyk.info/blogi/na-moj-rozum/spor-wieczny,14476862396

Jeśli dziś zmieniłbym w tym tekście cokolwiek, to tylko frazę z przedostatniego akapitu. Dziś bym ją wyostrzył poprzez skreślenie słowa „niemal” oraz poprzez wersaliki i wytłuszczenie:

„Nieliczni politycy-stratedzy mają psi obowiązek NAPRZÓD myśleć wyłącznie o sukcesie politycznym i militarnym (naczelni dowódcy wyłącznie o sukcesie militarnym), a DOPIERO POTEM mogą brać do rachuby rozmaite patriotyczne wartości i świętości”.

I dodałbym: „Jeśli nie ma szans na militarne zwycięstwo, a w walce musieliby zginąć liczni postronni cywile – walki nie wolno rozpoczynać. Rozpoczętą zaś – należy zakończyć jak najszybciej.”

Scripta zostanie (czas przyszły łacinny) jako świadectwo ewolucji mych poglądów w ciągu ostatnich dwóch lat.

Stanisław Remuszko

[ewentualnych komentatorów uprzejmie zapraszam na priva: remuszko@gmail.com]

pjes [12:20]. To Niemcy okrutnie mordowali powstańców (20 000) i ludność cywilną (180 000). Niemcy, nie Rosjanie. Ale nienawiść (wrogość, niechęć) do Rosjan jest dziś, 73 lata później, o przynajmniej rząd wielkości większa niż nienawiść (wrogość, niechęć) do Niemców…

*****

We wszystkich dzisiejszych trzech (Polsat, TVN i TVP) głównych serwisach informacyjnych usłyszałem, że planowane Powstanie Warszawskie miało trwać kilka dni (2-3 dni, parę dni). To się w mojej pale nie mieści. Rozumiem, że Mistrz w wielu miejscach nie wyjaśniał, jak KONKRETNIE coś ma się odbyć (zadziałać, powieść, zrealizować), no ale On nie decydował o życiu krwistych ludzi, tylko przedstawiał swoje niewinne abstrakcyjne literackie wizje (pomysły). Jednak ci, którzy wydali twardy jednoznaczny rozkaz o PW, wcześniej powinni realia sierpnia 1944 FUNDAMENTALNIE brać pod uwagę, a gdy po kilku (2-3 dniach, paru dniach) okazało się CAŁKIEM INACZEJ niż kalkulowali, i zaczęła tysiącami strasznie ginąć ludność cywilna, powinni jak najszybciej wywiesić białą flagę i zatrzymać tę hekatombę. I tak też zrobili, ale dopiero po dwóch miesiącach…
Przykro rzec, ale rozkazodawcy i naczelni dowódcy Powstania jawią mi się dziś jako nie patrioci, tylko – de facto – ludobójcy.
„Bór”, „Monter” („Chruściel”) itp., to dla mnie nie bohaterowie, lecz mordercy i zbrodniarze. Oczywiście z dzisiejszego punktu widzenia. Lecz to DZISIEJSZE media dość gremialnie sugerują, by czcić ich jako zasłużonych dla Polski narodowych bohaterów…

Stanisław Remuszko

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jerzy Jachowicz

Do lustracji dziennikarzy, o którą priorytetowo zabiegałem od samego początku, nie doszło nigdy.
Na stronie 264. książki „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” widnieje mnogie kilkadziesiąt imion i nazwisk czołowych ludzi pióra, mikrofonu i kamery (w dzisiejszym kontekście szczególnie ciekawie zabrzmią nazwiska: Mirosław Chojecki, Bogdan Chrabota, Jan Dworak, Irena Dziedzic, Maciej Iłowiecki, Tomasz Lis, Grzegorz Miecugow, Maciej Orłoś, Radosław Sikorski…) , którzy w roku 1996, a potem w roku 1999 demonstracyjnie podpisali się pod skierowanymi do Sejmu apelami o objęcie lustracją dziennikarzy mediów publicznych i prywatnych.
O tych apelach mówiło wówczas całe środowisko, odbyły się konferencje prasowe oraz telewizyjne, radiowe i gazetowe dyskusje (łatwo sprawdzić), a późniejszym skutkiem tych działań był projekt nowelizacji ustawy lustracyjnej, wniesiony wiosną 2001 przez m. in. Ludwika Dorna, Kazimierza Marcinkiewicza i Jana Olszewskiego.
O tym wszystkim wiedzieli doskonale dziennikarze, wiedziały stowarzyszenia dziennikarskie, wiedzieli wszyscy zainteresowani – tylko nie pan Jerzy Jachowicz, wieloletni redaktor „Gazety Wyborczej”, który w „Rzeczpospolitej” z 26 maja 2006, łżąc w żywe oczy,  napisał ni mniej ni więcej: „Lustracja dziennikarzy przez wiele lat była tematem tabu. Nie tylko nikt nie ośmielał się mówić głośno, że przeszłość dziennikarzy z punktu widzenia ich ewentualnej współpracy z tajnymi służbami PRL powinna podlegać społecznej kontroli, ale nawet wśród zwolenników lustracji niewielu myślało o takiej potrzebie. Pierwszy raz zaczęto o tym nieśmiało przebąkiwać latem 2001 roku”…
Część sygnatariuszy tamtych apeli już nie żyje, część jest w podeszłym wieku i nie upomni się o szacunek należny im za okazaną wtedy odwagę cywilną i publicznie wyrażane poglądy. Szacunek zawsze należny prawdzie i faktom. Dlatego pozwalam sobie zrobić to w ich imieniu.
Stanisław Remuszko,
remuszko @ gmail com 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zakątek Cybisa

„Zakątek Cybisa”

W roku 1978, kiedy kiełbasa smakowała Jak Za Gierka, przeprowadziłem się ze Starego Mokotowa na Ursynów, który powstawał na terenach rolniczo-ogrodniczo-sadowniczych przekształcanych w budowlane. Historia długo milczała na temat tych „przekształceń”, aż okazało się, że mały amebowaty zielony wewnątrzosiedlowy skwerek z górką, boiskiem, drzewami, latarniami i placykiem dziecięcych zabaw był przed półwiekiem i nadal jest własnością prywatną. Gdy spadkobiercy właściciela formalnie skwerek odzyskali, natychmiast sprzedali go deweloperowi („Włodarzewska” S.A.), który bez zwłoki rozpoczął przygotowania do budowy w tym miejscu gigantycznego bloku-molocha na 300 mieszkań, z wysokością do 11 pięter i długością non stop 200 metrów!!! Był rok 2011.
Gdy ta hiobowa wieść się rozeszła, w specjalnym liście do prezydent Warszawy natychmiast i stanowczo zaprotestował przeciw temu pomysłowi generalny projektant Ursynowa Północnego pan profesor Marek Budzyński (m.in. Sąd Najwyższy, Biblioteka Uniwersytecka, słynna niezrealizowana Świątynia Opatrzności Bożej), który przed laty z rozmysłem umieścił ów skrawek zielonej przestrzeni w sercu naszego miniosiedla. Jak jeden mąż zaprotestowali zdenerwowani mieszkańcy – i ci starzy, i ci w średnim wieku, i ci młodzi. Nie trzeba mieć matury – podnosili – żeby pojąć, iż taka inwestycja obliczona na nowy tysiąc ludzi gruntownie odmieni warunki bytowe tego tysiąca ludzi, których domy od prawie czterdziestu lat stoją wokół rzeczonego skwerku. Będą mieli wokół gęściej, ciaśniej i dalej. Spadnie wartość ich starych mieszkań. Budowanie tak nieprawdopodobnego mrówkowca zagrozi bezpieczeństwu dzieci i przechodniów. Ucierpi przejezdność i dojezdność. Widok na stumetrową wolną zieloną przestrzeń zostanie zastąpiony widokiem na mur. W sumie zasadniczo pogorszy się standard życia lokalnej społeczności.
Z początku wydawało się, że zdecydowana i solidnie uargumentowana postawa sąsiadów (których, notabene, wcześniej nikt o zdanie nie pytał…) da jakieś pozytywne skutki. Powstało – z dopełnieniem wszelkich administracyjnych wymagań – specjalne celowe Stowarzyszenie Mieszkańców SMB „Jary”, któremu prawie dwustu wzburzonych sąsiadów z miejsca powierzyło swe prywatne adresy, mejle i numery komórek. Roboczą wizytę na miejscu złożyła wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, kierująca Warszawą pani Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej ówczesny zastępca, odpowiadający za inwestycje pan Jacek Wojciechowicz, osobiście dokonał dwóch wizji lokalnych. Przeprowadzono szereg rozmów z inwestorem. O budowie pisano w gazetach i pokazywano w telewizji. Nawet odbyło się parę demonstracji. Koniec końców, wiosną 2015 ustalono generalnie, że Miasto i „Włodarzewska” dojdą do porozumienia w sprawie zaniechania budowy zachodniej części budynku z jednoczesnym wykupem lub/i zamianą fragmentu wiadomej działki. Jeśli dobrze pamiętam, w listopadzie 2015 Rada Warszawy formalnie uchwaliła zarezerwowanie w stołecznym budżecie specjalnych środków finansowych (zadanie: „Rekultywacja wraz z urządzeniem terenu ma cele rekreacyjne w rejonie ulicy Cybisa”). Rozstrzygnięto nawet konkurs na projekt takiego zagospodarowania.
Gdy jednak przyszło do konkretów (umowy, podpisy, przelewy), wiosną 2016 jak grom z jasnego nieba spadła na ludzi wiadomość, że z tych ustaleń nic nie będzie. Podległe warszawskiemu Ratuszowi Biuro Gospodarki Nieruchomościami przysłało mianowicie list, w którym ówczesny dyrektor biura pan Marcin Bajko oświadcza zdumionym mieszkańcom, że miasto z budżetem ponad miliarda złotych… nie ma pieniędzy na taką transakcję! Zostały odrzucone również nasze pisemne skargi złożone w CBA, mokotowskiej prokuraturze oraz stołecznym Samorządowym Kolegium Odwoławczym, które to instytucje nie dopatrzyły się niczego nielegalnego w trybie wydania decyzji o budowie (w następnym numerze jeszcze do tego wrócę).
Co dziś się dzieje z „Zakątkiem Cybisa”? Dosłownie nic. Prace najpierw się ślimaczyły latami, a od pół roku inwestycja zamarła. Nie ma ludzi, dźwigi zdemontowano, sprzęt i materiały zabrano. Sam gmach jest w kubaturowych dwóch trzecich gotowy, a reszta praktycznie nie wyszła z ziemi.
Krążą różne plotki i domysły, więc uważam, że tysiącowi okolicznych mieszkańców należy się przede wszystkim rzetelna informacja. Kto jest obecnym właścicielem tej nieszczęsnej inwestycji? Jaki jest jej status prawny i finansowy? Jakie są perspektywy jej zakończenia? Czy wchodzi w grę zmiana warunków budowy? Kto i w jakim trybie jest władny to rozstrzygnąć?
Żeby na te pytania rzetelnie odpowiedzieć, trzeba mieć fachową wiedzę. Ja jej nie mam, ale bardzo liczę na merytoryczne kompetencje władz naszej Spółdzielni.
Stanisław Remuszko

P.S.: Uprzejmie zachęcam P.T. Sąsiadów do kontaktu z przewodniczącą Stowarzyszenia Mieszkańców SMB „Jary”, panią Danutą Frączek (607-924-962, 19124137@pro.onet.pl). Czytelników proszę o listy 🙂

* * *

Warszawa, 17 października 2011

Pani
Hanna Gronkiewicz-Waltz
Prezydent Warszawy

Szanowna Pani Prezydent,
Moi przyjaciele zamieszkujący w rejonie ulic Dunikowskiego, Sosnowskiego i Cybisa przekazali mi – jako byłemu generalnemu projektantowi Ursynowa Północnego – swój protest i skargę odnośnie do planowanej tam inwestycji, zaznajomili mnie z decyzja nr 139/URN/07 o warunkach zabudowy, oraz poprosili mnie o opinię.
Uważam ich protest i skargę za uzasadnione.
Podtrzymuję w pełni swoją opinię wykorzystaną osiem lat temu przy wydawaniu decyzji nr 51/Ursyn/04.
Decyzję nr 139/URN/07 uważam za sprzeczną z interesem i bezpieczeństwem obywateli Warszawy zamieszkujących ten rejon. Niszczy ona strukturę zaplanowanego fragmentu miasta (Ursynów Północny), definiującą relacje ruchów kołowych i pieszych w stosunku do zabudowy mieszkaniowej i usługowej oraz terenów zielonych.
Zajęcie tych terenów pod niezwykle intensywną zabudowę mieszkaniową, której wskaźnik intensywności wykorzystania terenu jest odpowiedni dla przegęszczonego śródmieścia, spowoduje degradację warunków życia, a co za tym idzie – obniży wartość zamieszkiwanej przestrzeni w aspekcie zarówno zdrowotno/higienicznym, estetycznym i emocjonalnym, jak i czysto finansowym.
Uważam tę decyzję za sprzeczną z konstytucyjną zasadą rozwoju zrównoważonego.
Z poważaniem
Marek Budzyński

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Referendum c.d.

Referendum konstytucyjne

Ten tekst został opublikowany 12 maja 2018:

Otwieram swoją debatę konstytucyjną. Wszystkie pytania mogą mieć poniższe dwie wersje odpowiedzi. Ja preferuję pierwszą.

[Dwie wersje odpowiedzi: A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania *****A. Zdecydowanie tak      B. Raczej tak      C. Raczej nie      D. Zdecydowanie nie      E. Nie mam zdania]

Gdybym był prezydentem Andrzejem Dudą, zaproponowałbym takie pytania do referendalnej ankiety w dniach 10-11 listopada 2018:

1. Czy należy zmieniać obecną Konstytucję?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

2. Jak powinien być wybierany Sejm?

A. Tak jak dotychczas (ordynacja proporcjonalna)

B. W okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa)

C. Połowa według ordynacji proporcjonalnej i połowa według ordynacji większościowej (ordynacja mieszana)

3. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do samodzielnego (bez zgody parlamentu, rządu i prezydenta) stanowienia ogólnokrajowego referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

4. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do jednorazowego skrócenia kadencji parlamentu w drodze referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

5. Czy należy zlikwidować Senat?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

6. Czy parlamentarne partie polityczne powinny być finansowane z budżetu państwa?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

7. Czy należy konstytucyjnie ograniczyć liczbę kadencji parlamentarzystów do dwóch kadencji?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

8. Czy należy konstytucyjnie ograniczyć liczbę kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch kadencji?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

9. Czy posłowie/senatorowie powinni móc być ministrami/wiceministrami?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

10. Czy radni powinni móc być wójtami, burmistrzami lub prezydentami?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

11. Czy chce Pan(i), aby Polska była członkiem Unii Europejskiej?
A. Tak      B. Nie       C. Nie mam zdania

12. Co powinno mieć wyższą rangę (pierwszeństwo w razie sporu)?
A. Konstytucja RP         B. Prawo UE         C. Nie mam zdania

13. Czy chce Pan(i), aby Polska należała do NATO?
A. Tak       B. Nie       C. Nie mam zdania

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Nierzeczywistość…

Zapiszę, bo zapomnę.

Szersze tło – nieważne.

Mundial 2018. Potężnie zbudowani mistrzowie świata Niemcy grają mecz ostatniej (swojej!) szansy z drobnymi Koreańczuszkami. Kończy się regulaminowy czas. Koreańczyk strzela Niemcom gola. Sędzia dolicza sześć minut. Niemiecki bramkarz wybiega daleko na boisko, żeby wspomóc swoich.  Koreańczyk go przelobowywuje. Piłka najpierw leci, a potem coraz wolniej toczy się ku pustej niemieckiej bramce. Zegar pokazuje, że zostało jeszcze 8, 7, 6 sekund… Piłka przekracza linię bramkową w 95 minucie i 56 sekundzie…

Żaden scenarzysta świata nie wymyśliłby takiej rzeczywistości. Mam w lodówce puszkę piwa? Mam! Prosit!!!

R.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Warszawa, 18 czerwca 2018
Pan
Prezydent RP
Andrzej Duda
Szanowny Panie Prezydencie,
Jestem emerytowanym dziennikarzem (ponad 40 lat stażu), a przez kilkanaście lat prowadziłem również własne biuro badania opinii, z którego usług swego czasu z uznaniem korzystał Jarosław Kaczyński [mam przyjemność być z nim po imieniu, co przywołuję wyłącznie po to, by niniejszy list nie utonął w kancelaryjnych odmętach].
Innymi słowy, na podstawie osobistego doświadczenia i fachowej wiedzy znam się na sprawie „referendum konsultacyjnego”, którą Pan od roku czołowo promuje, a którą – jako obywatel – uważam za wyjątkowo doniosłe przedsięwzięcie polityczne. Notabene, w ciągu ostatnich miesięcy dwukrotnie wymieniłem na ten temat merytoryczną korespondencję z Pana kancelarią oraz właśnie z JK, który odpisał dość obszernie i z niejaką życzliwością dla Pana pomysłu.
Przechodząc do rzeczy: tydzień temu ogłosił Pan Prezydent swoje wstępne propozycje referendalnych pytań. Uważam za swój patriotyczny obowiązek rzec, iż większość z nich jest zbędna lub/i kiepsko sformułowana, a także brakuje kwestii, które powinny tam się znaleźć.
Jestem gotów tę opinię rozwinąć i uzasadnić, ale teraz, dla zwięzłości,  poprzestanę na poniższym felietonie, który wkrótce ukaże się na jednym z ważnych portali. To jest, można powiedzieć, pigułka albo koncentrat mojego odnośnego poglądu.
Z głębokim respektem i dobrymi życzeniami : -)
Stanisław Remuszko
„Referendum konsultacyjne”
Jeśli Prezydentowi RP uda się przekonać Senat RP do „referendum konsultacyjnego”, wówczas jesienią 2018 roku wezmą w nim udział miliony rodaków*.
Nie wiadomo, ile ostatecznie referendalnych pytań będzie, i nie wiadomo, jaka będzie ich ostateczna treść (znane są tylko wstępne propozycje). Wiadomo natomiast, że 10/11 listopada (data proponowana) nie uchwalimy nowej ustawy zasadniczej ani nie znowelizujemy starej, tylko odbędzie się ogólnopolski obywatelski SONDAŻ, zostanie wypełniona ANKIETA!!!
Oznacza to, po pierwsze, że wyniki tego sondażu nie będą dla nikogo formalnie wiążące. Oraz – po drugie – że frekwencja nie ma żadnego formalnego znaczenia. Natomiast polityczna ranga wyników ankiety będzie przeogromna, dla mnie wręcz historyczna. Po raz pierwszy bowiem Polacy zostaną spytani, jak chcieliby konkretnie urządzać swoje państwo. Ich wyrazistych odpowiedzi żadną miarą nie będzie można zlekceważyć.
Większość spośród piętnastu wstępnie ogłoszonych przez Andrzeja Dudę pytań uważam za nieporozumienie. Wrócę do tego tematu. Jednak przynajmniej pięć innych kwestii mam za fundamentalne. Oto one (w mojej socjometrycznej wersji):
1. Czy należy zmieniać obecną Konstytucję? (tak – nie – nie mam zdania)
2. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do samodzielnego (bez zgody parlamentu, rządu i prezydenta) stanowienia ogólnokrajowego referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie? (t, n, nmz)
3 Co powinno mieć wyższą rangę (pierwszeństwo w razie sporu)? Konstytucja RP – Prawo UE  – Nie mam zdania
4. Czy chce Pan(i), aby Polska była członkiem Unii Europejskiej? (t, n, nmz)
5. Czy chce Pan(i), aby Polska należała do NATO? (t, n, nmz)
Od siebie-obywatela dodałbym dwa pytania o kluczowym znaczeniu,  niewygodne niestety dla obywateli-polityków:
6. Jak powinien być wybierany Sejm? [Tak jak dotychczas (ordynacja proporcjonalna)  –  W okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa) – Połowa według ordynacji proporcjonalnej i połowa według ordynacji większościowej (ordynacja mieszana)]
7. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do jednorazowego skrócenia kadencji parlamentu w drodze referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie? (t, n, nmz)
Stanisław Remuszko
*
Według czerwcowego sondażu IBRiS dla Onetu, udział w „referendum konsultacyjnym” zadeklarowalo 44% respondentów, co w skali kraju przełożyłoby się na ponad 13 milionów obywateli…
Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania została wyłączona

„Referendum konsultacyjne”

Warszawa, 18 czerwca 2018
Pan
Prezydent RP
Andrzej Duda
Szanowny Panie Prezydencie,
Jestem emerytowanym dziennikarzem (ponad 40 lat stażu), a przez kilkanaście lat prowadziłem również własne biuro badania opinii, z którego usług swego czasu z uznaniem korzystał Jarosław Kaczyński [mam przyjemność być z nim po imieniu, co przywołuję wyłącznie po to, by niniejszy list nie utonął w kancelaryjnych odmętach].
Innymi słowy, na podstawie osobistego doświadczenia i fachowej wiedzy znam się na sprawie „referendum konsultacyjnego”, którą Pan od roku czołowo promuje, a którą – jako obywatel – uważam za wyjątkowo doniosłe przedsięwzięcie polityczne. Notabene, w ciągu ostatnich miesięcy dwukrotnie wymieniłem na ten temat merytoryczną korespondencję z Pana kancelarią oraz właśnie z JK, który odpisał dość obszernie i z niejaką życzliwością dla Pana pomysłu.
Przechodząc do rzeczy: tydzień temu ogłosił Pan Prezydent swoje wstępne propozycje referendalnych pytań. Uważam za swój patriotyczny obowiązek rzec, iż większość z nich jest zbędna lub/i kiepsko sformułowana, a także brakuje kwestii, które powinny tam się znaleźć.
Jestem gotów tę opinię rozwinąć i uzasadnić, ale teraz, dla zwięzłości,  poprzestanę na poniższym felietonie, który wkrótce ukaże się na jednym z ważnych portali. To jest, można powiedzieć, pigułka albo koncentrat mojego odnośnego poglądu.
Z głębokim respektem i dobrymi życzeniami : -)
Stanisław Remuszko
„Referendum konsultacyjne”
Jeśli Prezydentowi RP uda się przekonać Senat RP do „referendum konsultacyjnego”, wówczas jesienią 2018 roku wezmą w nim udział miliony rodaków*.
Nie wiadomo, ile ostatecznie referendalnych pytań będzie, i nie wiadomo, jaka będzie ich ostateczna treść (znane są tylko wstępne propozycje). Wiadomo natomiast, że 10/11 listopada (data proponowana) nie uchwalimy nowej ustawy zasadniczej ani nie znowelizujemy starej, tylko odbędzie się ogólnopolski obywatelski SONDAŻ, zostanie wypełniona ANKIETA!!!
Oznacza to, po pierwsze, że wyniki tego sondażu nie będą dla nikogo formalnie wiążące. Oraz – po drugie – że frekwencja nie ma żadnego formalnego znaczenia. Natomiast polityczna ranga wyników ankiety będzie przeogromna, dla mnie wręcz historyczna. Po raz pierwszy bowiem Polacy zostaną spytani, jak chcieliby konkretnie urządzać swoje państwo. Ich wyrazistych odpowiedzi żadną miarą nie będzie można zlekceważyć.
Większość spośród piętnastu wstępnie ogłoszonych przez Andrzeja Dudę pytań uważam za nieporozumienie. Wrócę do tego tematu. Jednak przynajmniej pięć innych kwestii mam za fundamentalne. Oto one (w mojej socjometrycznej wersji):
1. Czy należy zmieniać obecną Konstytucję? (tak – nie – nie mam zdania)
2. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do samodzielnego (bez zgody parlamentu, rządu i prezydenta) stanowienia ogólnokrajowego referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie? (t, n, nmz)
3 Co powinno mieć wyższą rangę (pierwszeństwo w razie sporu)? Konstytucja RP – Prawo UE  – Nie mam zdania
4. Czy chce Pan(i), aby Polska była członkiem Unii Europejskiej? (t, n, nmz)
5. Czy chce Pan(i), aby Polska należała do NATO? (t, n, nmz)
Od siebie-obywatela dodałbym dwa pytania o kluczowym znaczeniu,  niewygodne niestety dla obywateli-polityków:
6. Jak powinien być wybierany Sejm? [Tak jak dotychczas (ordynacja proporcjonalna)  –  W okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa) – Połowa według ordynacji proporcjonalnej i połowa według ordynacji większościowej (ordynacja mieszana)]
7. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do jednorazowego skrócenia kadencji parlamentu w drodze referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie? (t, n, nmz)
Stanisław Remuszko
*
Według czerwcowego sondażu IBRiS dla Onetu, udział w „referendum konsultacyjnym” zadeklarowalo 44% respondentów, co w skali kraju przełożyłoby się na ponad 13 milionów obywateli…
Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania „Referendum konsultacyjne” została wyłączona

Referendum konstytucyjne

Ten tekst został opublikowany 12 maja 2018:

Otwieram swoją debatę konstytucyjną. Wszystkie pytania mogą mieć poniższe dwie wersje odpowiedzi. Ja preferuję pierwszą.

[Dwie wersje odpowiedzi: A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania *****A. Zdecydowanie tak      B. Raczej tak      C. Raczej nie      D. Zdecydowanie nie      E. Nie mam zdania]

Gdybym był prezydentem Andrzejem Dudą, zaproponowałbym takie pytania do referendalnej ankiety w dniach 10-11 listopada 2018:

1. Czy należy zmieniać obecną Konstytucję?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

2. Jak powinien być wybierany Sejm?

A. Tak jak dotychczas (ordynacja proporcjonalna)

B. W okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa)

C. Połowa według ordynacji proporcjonalnej i połowa według ordynacji większościowej (ordynacja mieszana)

3. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do samodzielnego (bez zgody parlamentu, rządu i prezydenta) stanowienia ogólnokrajowego referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

4. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do jednorazowego skrócenia kadencji parlamentu w drodze referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

5. Czy należy zlikwidować Senat?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

6. Czy parlamentarne partie polityczne powinny być finansowane z budżetu państwa?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

7. Czy należy konstytucyjnie ograniczyć liczbę kadencji parlamentarzystów do dwóch kadencji?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

8. Czy należy konstytucyjnie ograniczyć liczbę kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch kadencji?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

9. Czy posłowie/senatorowie powinni móc być ministrami/wiceministrami?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

10. Czy radni powinni móc być wójtami, burmistrzami lub prezydentami?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

11. Czy chce Pan(i), aby Polska była członkiem Unii Europejskiej?
A. Tak      B. Nie       C. Nie mam zdania

12. Co powinno mieć wyższą rangę (pierwszeństwo w razie sporu)?
A. Konstytucja RP         B. Prawo UE         C. Nie mam zdania

13. Czy chce Pan(i), aby Polska należała do NATO?
A. Tak       B. Nie       C. Nie mam zdania

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Niepełnosprawni

Odp: Ja, Remuszko : -)

« Odpowiedź #480 dnia: 26 Maj 2018, 20:04:50 » [Opublikowano DZIEŃ PRZED decyzją o zakończeniu protestu]

Długo nie zabierałem głosu w tej dramatycznej sprawie, ale dziś – gdy, z przyczyn technicznych, nie mogę skorzystać z własnego bloga – skorzystam z mojego podwórka na Forum Pana Lema.

Po pierwsze, pokażę, co napisałem bodaj miesiąc temu na portalu potężnej starej społecznej instytucji biznesowej:

W kwestii szczęścia mój duchowy mistrz, Stanisław Lem, był minimalistą. Uważał, że absolutnie wystarczające szczęście to brak nieszczęścia. Prawdę mówiąc, dopiero długi sejmowy protest osób niepełnosprawnych uświadomił mi, jak bardzo jestem szczęśliwy jako
stary ojciec tylko dlatego, że mam dwójkę dorosłych najzwyklejszych dzieci, takich
jak miliony innych.

Nieodwracalne neurologiczne problemy są dziełem genetycznego przypadku, zdarzają się niesłychanie rzadko, a medycyna nie potrafi ich wyleczyć. Musimy się pogodzić, że umysłowi niepełnosprawni pozostaną nimi do końca życia. Jednak jako cywilizacja umówiliśmy się, że ludźmi pokrzywdzonymi przez biologiczny
los będziemy się opiekować.

Taka opieka trwa 24 godziny na dobę, opiekunami zaś są osoby w pełni sprawne fizycznie i duchowo, zazwyczaj rodzice, a jeszcze bardziej zazwyczaj – samotne matki. Tylko one wiedzą, jak można im (matkom) pomóc oraz czego potrzebują ich podopieczni. Nikt ich w tej diagnozie nie zastąpi.

Czy niepełnosprawni są szczęśliwi? To najdelikatniejsze i najintymniejsze pytanie pod słońcem, a odpowiedzieć na nie mogą – częściowo i intuicyjnie – tylko opiekunowie. Czy opiekunowie niepełnosprawnych są szczęśliwi? Tu wiemy więcej z ust samych matek; na podstawie wszechobecnych medialnych relacji każdy słuchacz czy widz może wyrobić sobie własne zdanie. Nie sposób jednakzaprzeczyć – na tle ogólnej znajomości świata i ludzi – że całe dotychczasowe życie rodziców zmienia się diametralnie i trwale z chwilą przyjścia na świat niepełnosprawnego dziecka. Ich życie staje się napełnionym miłością dożywotnim więzieniem. Niektórzy nie wytrzymują psychicznie.

Dlatego uważam – całkiem odwrotnie niż przy innych strajkach, akcjach i protestach – że moje państwo powinno spełnić WSZYSTKIE żądania sejmowych matek. Tak mówi mi moja prywatna empatia, mój prywatny rozum i moje prywatne poczucie solidarności, a także mój prywatny patriotyzm.

Jak to zrobić, skąd wziąć pieniądze, kogo opodatkować itp. – od tego mamy rząd i parlament. Czego chcą potrzebujący – wiemy od nich samych. Uważam, że w tej nadzwyczajnej sytuacji potrzebne są nadzwyczajne i szybkie rozwiązania.
Stanisław Remuszko
remuszko@gmail.com

https://www.bcc.org.pl/wp-content/uploads/33_-maj.pdf

Uważam, że moje 38-milionowe duże i relatywnie bogate państwo powinno NATYCHMIAST zobowiązać się na piśmie, że da te 500 zł grupie opiekunów kalekich dzieci, młodych i dorosłych, bez różnicy.

Jeśli w tym celu trzeba zrobić systemową rewolucję budżetową – bezwzględnie jestem ZA. Łącznie z koniecznym – być może – zmniejszeniem mojej 811-złotowej emerytury. Trzeba zmienić dotychczasowe fundamentalne zasady postępowania mojego państwa. Pryncypia.

To, że w dzisiejszej Polsce jest inaczej, uważam za wyjątkowy skandal ideowo-moralny. Mówię to z najgłębszym przekonaniem, rozważywszy w swoim sumieniu pro i contra. To jest dla mnie ludzkie kryterium cywilizacyjne, takie z najwyższej półki.

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Niepełnosprawni została wyłączona

Przemyk 1983

12 maja 1983 r. milicjanci zabrali 19-letniego maturzystę Grzegorza Przemyka z pl. Zamkowego w Warszawie na komisariat. Wg „Newsweeka”: tam został ciężko pobity – dostał kilkadziesiąt ciosów pałkami w barki i plecy oraz kilkanaście ciosów w brzuch. Przewieziony do szpitala zmarł po dwóch dniach, a jego pogrzeb stał się manifestacją przeciw komunistycznym władzom.

W tym miejscu przytoczę świadectwo znajomego chirurga, Leszka Karpińskiego, który w szpitalu „otwierał” Przemyka, i powiedział mi najzupełniej prywatnie, że wątroba była bardzo/całkiem biała, nigdy przedtem takiej nie widziałem… Dziś Leszek już nie żyje, ale wtedy mówił, że zeznał o tym w śledztwie.

W lipcu 1984 r. sąd uwolnił od zarzutu pobicia Przemyka dwóch milicjantów – Ireneusza K. i Arkadiusza D., dyżurnego komisariatu. Natomiast na kary więzienia zostali skazani dwaj sanitariusze, którzy wieźli Przemyka do szpitala. Jest na ten temat książka pod tytułem „Osaczony złem” autorstwa jednego z tych sanitariuszy, Michała Wysockiego, wydana w roku 2000 (ISBN 83-914531-0-3). O tę książkę pytałem generała Czesława Kiszczaka, a on poradził, żebym ją kupił i przeczytał dokładnie, gdyż jego zdaniem wynika z niej, że to właśnie sanitariusz był sprawcą.

Po 1989 r., gdy uchylono wyroki wydane w 1984 r., sprawa wróciła do sądu. Ireneusz K. został w 1997 r. uniewinniony przez Sąd Wojewódzki w Warszawie, a D. został skazany na dwa lata więzienia, ale nie odsiedział ani dnia, bo, według psychiatrów, odbycie kary uniemożliwiał jego stan psychiczny.

Kolejne procesy K. ruszały trzykrotnie: w 2000 r., w 2003 r. i 2004 r. Za pierwszym razem sąd uznał, że sprawa się przedawniła, za drugim – uniewinnił K. Dopiero w maju 2008 r. (w trzecim procesie? tym rozpoczętym w 2004 roku?) Sąd Okręgowy w Warszawie uznał Ireneusza K. za winnego i skazał na 8 lat więzienia, ale w wyniku amnestii kara została zmniejszona o połowę. Sąd uznał wtedy, że pobicie, którego skutkiem była śmierć Przemyka, było przestępstwem popełnionym przez funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych i w związku z tym nie doszło do przedawnienia. Nie stwierdził jednak, aby była to „zbrodnia komunistyczna”.

Wyrok ten został uchylony w grudniu 2009 r. przez Sąd Apelacyjny w Warszawie, który uznał, że sprawa przedawniła się 1 stycznia 2005 r., a przepis kodeksu karnego, na który powoływał się SO i pełnomocnicy ojca Przemyka, nie ma tu zastosowania. SA uznał, że pobicie, którego skutkiem była śmierć Grzegorza, nie mieściło się w pojęciu „ciężkiego uszczerbku na zdrowiu” czy „ciężkiego uszkodzenia ciała”, o którym mowa w art. 105 par. 2 kodeksu karnego.

Kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego złożył w 2010 r. do Sądu Najwyższego ówczesny prokurator generalny, minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Jego zdaniem, sądy powinny uznać, że pobicie i śmierć Grzegorza były skutkiem przestępstwa popełnionego przez funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, i uznać, że przestępstwo się nie przedawniło.

Sąd Najwyższy oddalił jednak kasację, bo uznał ją za bezzasadną. Wskazał, że sąd okręgowy uznał milicjanta za winnego, ale jednocześnie nie stwierdził, by była to zbrodnia komunistyczna, która – zgodnie z ustawą o Instytucie Pamięci Narodowej przedawnia się dopiero po 30 latach. Skoro nie zaskarżyli tego ani prokurator, ani pełnomocnik ojca Przemyka, to – według Sądu Najwyższego – sąd apelacyjny nie mógł stwierdzić, że była to zbrodnia komunistyczna i musiał sprawę umorzyć.

W 2913 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że Polska naruszyła art. 2 europejskiej konwencji praw człowieka i podstawowych wolności, badając sprawę śmierci Grzegorza Przemyka. Postępowanie karne trwało zbyt długo (25 lat?) i dlatego doszło do przedawnienia – uznał Trybunał, orzekając odszkodowanie dla ojca Grzegorza Przemyka w wysokości 20 000 euro.

Wg „Newsweeka” i własnej pamięci

Stanisław Remuszko, 14 maja 2018

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Przemyk 1983 została wyłączona