Świadectwo


Była godzina 18:00 w środę 13 marca 1968 roku. Przy Hożej 69 w Warszawie rozpoczynało się nadzwyczajne zebranie Rady Wydziału Matematyki i Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Na jego rezultat czekali studenci tłumnie wypełniający Salę Dużą Doświadczalną.
8 marca „aktyw robotniczy” pospołu z „ORMO” (wpisz w google) na tradycyjnie eksterytorialnym terenie uniwersytetu udzielił pałkarskiej lekcji studentom, którzy pokojowo i solidarnie demonstrowali w obronie relegowanych z uczelni kolegów. Następnego dnia pałkarska lekcja powtórzyła się przy Politechnice. W poniedziałek 11 marca studenci po wyjściu z ogólnowydziałowego zebrania w Auditorium Maximum odebrali na Krakowskim i Nowym Świecie pałkarską lekcję numer trzy. W powietrzu wisiał strajk. Atmosfera była napięta, zresztą nie tylko w Warszawie.
Późnym środowym wieczorem (22:40?) do zebranych w SDD młodych ludzi jęli wychodzić członkowie Rady Wydziału. Odczytano protokół (skrót): Dziekan zapoznał zebranych z przebiegiem wydarzeń na Uniwersytecie w dniach 8-13 marca. Rada Wydziału podjęła jednomyślnie uchwałę i postanowiła podać ją do wiadomości studentów. Lista obecności w załączeniu.

Uchwała

W głębokiej trosce o losy powierzonej nam młodzieży i w obliczu rozwijających się wydarzeń, Rada Wydziału potępia nieuzasadnioną akcje i brutalność władz porządkowych, zwłaszcza na dziedzińcu Uniwersytetu w dniu 8 marca 1968.

Rada Wydziału uważa za godne pożałowania stanowisko zajęte przez prasę, radio i telewizję, które początkowo nie dawały żadnych wiadomości o tych wydarzeniach, a następnie przyczyniły się do wzrastającej dezinformacji w tej sprawie.

Potępiamy pojawiające się w prasie w związku z obecnymi wypadkami artykuły ze sformułowaniami o charakterze wybitnie antysemickim.

Rada Wydziału jest głęboko zaniepokojona próbami wprowadzenia rozdźwięku pomiędzy klasę robotniczą a społeczność akademicką – rozdźwięku, do którego nie ma żadnych podstaw.

Na podstawie szeregu przeprowadzonych narad i spotkań ze studentami stwierdzamy z przekonaniem, że istnieje poważny kapitał wzajemnego zaufania miedzy młodzieżą a gronem nauczającym. Uważamy, że w oparciu o ten kapitał moglibyśmy przyczynić się w istotny sposób do rozładowania istniejących obecnie napięć. Przyczyniłoby się to do rozwoju naszej uczelni i ułatwiło wychowanie młodzieży w duchu socjalistycznym. Cel ten będzie można jednak osiągnąć pod warunkiem zapewnienia całemu środowisku uniwersyteckiemu należnych mu swobód akademickich.

Rada Wydziału zwraca się z gorącym apelem do studentów naszego Wydziału o wielką rozwagę w postępowaniu w tak niezwykle trudnej chwili. Jednocześnie Rada Wydziału dołoży wszelkich starań, aby zapewnić młodzieży pomoc i opiekę.

Na liście obecności podpisanych jest 43 członków Rady Wydziału (profesorowie i docenci). Oto ich nazwiska w kolejności alfabetycznej: Andrzej Białynicki-Birula, Iwo Białynicki-Birula, Czesław Bessaga, Bogdan Bojarski, Julian Bonder, Bronisław Buras, Marian Danysz, Janusz Dąbrowski, Andrzej Grzegorczyk, Teodor Kopcewicz, Wojciech Królikowski, Michał Łunc, Krzysztof Maurin, Stanisław Mazur, Andrzej Mostowski (prof.), Andrzej Włodzimierz Mostowski (doc.), Witold Nowacki, Tadeusz Olczak, Zdzisław Pawlak, Stefan Piotrowski, Adam Piskorek, Jerzy Plebański, Jerzy Pniewski, Konrad Rudnicki, Helena Rasiowa, Roman Sikorski, Tadeusz Skaliński, Ewa Skrzypczak, Leonard Sosnowski, Adam Suliński, Maciej Suffczyński, Wanda Szmielew, Hanna Szmuszkowicz, Zdzisław Szymański, Andrzej Trautman, Włodzimierz Tulczyjew, Józef Werle, Kazimierz Wierzchowski, Zdzisław Wilhelmi, Aniela Wolska, Andrzej Wróblewski, Janusz Zakrzewski, Roman Żelazny.

*     *     *

Muszę użyć wersalików i grotesku. Grzebałem w różnych źródłach z 1968 roku, ale NIGDZIE nie znalazłem stanowiska żadnej rady żadnego wydziału żadnej polskiej uczelni CHOĆ TROCHĘ PODOBNEGO do wyżej cytowanej uchwały. Uchwałę tę podjęto – powtórzmy – JEDNOGŁOŚNIE. Uchwała ta została natychmiast przedstawiona studentom, a to w tamtych czasach oznaczało de facto przekazanie jej do wiadomości publicznej. Do wiadomości Narodu.

To, że wydarzenia Marca ’68 przejdą do historii, okazało się później, a nawet znacznie później. Tym cenniejsze jest świadectwo dane w chwili, gdy się o tym nie wiedziało. Świadectwo dane własnemu sumieniu, własnym poglądom i własnym wartościom. Dla mnie ta uchwała jest pięknym dowodem cywilnej odwagi i odpowiedzialnego patriotyzmu jej Sygnatariuszy. Jestem dumny, że niektórzy z nich pół wieku temu byli przez chwilę moimi nauczycielami.

Stanisław Remuszko

remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131 [14.02.2018]

P.S. Jeśli się nie mylę, jest to pierwsza publikacja tej historycznej uchwały. Dziwnie to wygląda…

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Komentarze są wyłączone

LXX

Zajrzałem do swego blogowego pamiętnika z ostatnich imienin
oraz urodzin
i się pocieszyłem oraz zbudowałem. Pocieszające, a nawet budujące jest to, że o moim przyjściu na świat* nadal pamiętało (sami z siebie!) cóś koło dwudziestu osób, a jeśli doliczyć piątkę zaproszonych gości, wychodzi chyba ćwierć setki? Uważam, że to całkiem przyzwoity wynik jak na samotnego staruszka…
Pamięć już nie ta, więc wyliczam (bez żadnego porządku), by móc do tego wracać z uczuciem. Z uczuciem dobrym, serdecznym, życzliwym i przyjaznym.  Z miłym uczuciem:
01. Kuzynostwo Iza i Romek Szeremietiewowie (zawsze pierwsi i kaligraficzni!)
02. Pan Sędzia Igor Tuleya – bliski duch
03. Resetowana Piękna Kasia hrabianka : -)
04. Jacek Zając (nieznany internauta, który przysłał sympatyczny SMS)
05. Wybitny (i dowcipny!) astronomiczny Pan Profesor Jurek Madej z niezwykłą Panią Halinką
06. Najlepszy życiowy przyjaciel i powiernik – Włodek Lepczyński z Tbilisi
Do tej pory było chronologicznie. Dalej już bez ładu i składu, lecz taką samą wdzięcznością:
07. Jacek Natorff – niezapomniany druh z podstawówki
08. Kalafiornia – pięć ruchomych gorących głośnych i kolorowych Sztuk na skajpie
09. Marek Penszko – polski, a może i europejski mistrz matematyki rekreacyjnej.
Omniscient, jak podpowiada po łacinie ksiądz dobrodziej Jan infułat Sikorski.
10. Tomek Żok – utalentowany najuczynniejszy bioinformatyk, z Pauliną, Rodziną
(i Sigmą – przynajmniej tak dodał)
11. Zenek Gajda – swak? kum? śwagier? kuzyn? Kim w polszczyźnie dla ojca córki jest ojciec zięcia?
12. Jola Scholtzówna – moja pierwsza miłość
13. Jędrek Kaczorowski – zacny kumpel ze „Słowa Powszechnego”
14. Pestka – siostrzyczka cioteczna
15. Szczaw – brat rodzony
16. Agnieszka – moja niegdysiejsza ukochana żona
17. Weronika Mazurkiewicz – z Wiązownej, ma się rozumieć
18. Tomek Kwast – doktor świetlisty, wychowawca pokoleń
19. Andrzej Hagmajer – dzieciństwo i młoda młodość („Świetlik” po ksywie)
20. Michał Florek – Rzeszów nie doczekał się rosołu…
21 (oczko!) Renata Ustilo – rozsądna i bystra Panienka Litwinka, która (jako studentka SGGW) 10 lat temu jęła mi pomagać przy sprzątaniu, gotowaniu i zakupach, a dziś o tej rocznicy pamiętała!
Osobistą zaś swą obecnością zaszczycili (wymieniam wedle starszeństwa): Budzyński Marek, Sznuk Tadeusz, Ryszkiewicz Marcin, Remuszko Mieczysław i Tuleya Igor oraz Krysia Anielica Ilmurzyńska. Podano kanapki z tatarem, śledziem i smaluszkiem, krupnik, bigosik, faworki i lody bakaliowe. Dostałem w prezencie roczną prenumeratę „Taternika” (Kasia), frezje i VSOP Otard (Budzyńscy), dwie flaszki nalewek i latarkę (Brat), dwie flaszki Martella VSOP (Sznuk i Tuleya), „Resortowe togi” (Tuleya).
Są zdjęcia!
—————–
*wcale nie o okrągłym jubileuszu, tylko o mych urodzinach jako takich!!!
Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

O co chodzi?

Artykułów i komentarzy są w polskim internecie setki, na świecie pewnie tysiące, ale dla mnie sprawa jest tak osobliwa i niepojęta, że  postanowiłem ją najzwięźlej odnotować na swoim blogu.

Jako źródło, zacytuję nie „Gazetę Wyborczą”, i nawet nie druk sejmowy, tylko samą wyrocznię światową: NYT. Oto kamień obrazy:

…kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie, podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat 3…

Co jest złego w tym fragmencie ustawy? Nie mam bladego pojęcia. Jako Polak zgadzam się z każdym wyrazem i każdą kropką. Prezydent mojego państwa rzekł w telewizji, iż też nie wie, o co chodzi. Na wszelki wypadek zajrzałem do oryginalnego tekstu, przeczytałem go trzy razy, i nadal jestem ciemny jak tabaka w rogu.

Wprawdzie NYT głosi, że inkryminowany zapis godzi w świętą wolność słowa, ale ja żadnego takiego związku nie widzę. ŻAD-NE-GO! Owszem, ustawa o IPN na pewno ogranicza wolność oszczerców i potwarców, podobnie jak kodeks karny ogranicza wolność bandytów i złodziei. Ale czy z tego powodu należy pobłażać bandytom i złodziejom? Należy zrywać dyplomatyczne stosunki i militarne sojusze?

Zainteresowanym wskazuję link do tez NYT: http://wyborcza.pl/7,75398,22958796,new-york-times-polski-rzad-chce-uksztaltowac-historie-na.html oraz podaję swe namiary: remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Skandal (albo hańba)

W mojej dwudziestoletniej praktyce w adwokaturze nie spotkałem takiego umorzenia, jak w sprawie kamieni rzuconych przez szybę w miejsce, gdzie przebywały na co dzień wnuki Donalda Tuska.
Według twierdzeń policji, sprawa wydawała się banalnie prosta, gdyż monitoring nagrał grupę mężczyzn z nacjonalistycznymi hasłami na ubraniach, jak skandują jakieś hasła wznosząc w górę pięści, a następnie rzucają kamieniem rozbijając szybę. Widać było ich twarze. Kamień był tak duży, że jego uderzenie w głowę nawet dorosłej osoby mogło zabić.
Prokuratura jednak, wbrew treści mojego zawiadomienia, zamiast zakwalifikować sprawę jako bezpośrednie narażenie zdrowia i życia (160 kk) przyjęła wyłącznie kwalifikację…. uszkodzenia mienia (288 kk). I ponieważ przestępstw uszkodzenia mienia nie można (zdaniem prokuratury) ścigać za pomocą publicznego przedstawienia wizerunku sprawców, to umorzyła dochodzenie ze względu na… niewykrycie sprawców. W tym miesiącu złożyłem od tej decyzji odwołanie do sądu.
Jeżeli porównamy działania organów ścigania w sprawie obsmarowania farbą biur poselskich posłów PiS, z tym przypadkiem ewidentnego zagrożenia zdrowia i życia, w odniesieniu do decyzji prokuratury nasuwa się tylko jedno słowo: hańba. Jeżeli dopuszczamy do takiej sytuacji, w której prokuratura nie ściga bandytów, bo ofiary nie są powiązane z władzą, to mamy do czynienia z najbardziej jaskrawym przypadkiem upadku państwa prawa.
Stawiam publiczne pytanie, czy gdyby ktoś rzucił kamień w okno domu Marty Kaczyńskiej, gdzie mieszka ze swoim dziećmi (co nie daj Panie Boże!) i został nagrany z czerwoną flagą oraz sierpem i młotem na ubraniu to prokuratura umorzyłaby sprawę??? Nie minęłoby trzy godziny, a sprawcy siedzieliby w areszcie. A TVP relacjonowałaby zdarzenie przez miesiące.
Czy Polska to jest kraj, gdzie jeszcze stosuje się prawo? Czy też, aby podlegać ochronie policji należy zapisać się do PiS?
I drugie pytanie: czy włodarze prokuratury i policji mają świadomość, że nie ścigając bandytów, którzy gotowi są kamieniem rzucić w pokój, gdzie mogą przebywać dzieci, ośmielają ich do gorszych przestępstw? Czy musi ktoś zginąć abyście otrzeźwieli?

Roman Giertych

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Sałatka „Kasia” (sędziowska)

Składniki:

Kawałek (5-10 centymetrów bieżących) grubego świeżego pora

2-3 jaja ugotowane na twardo

Kilka (3-5) świeżych sporych pieczarek

Majonez kielecki (w ostateczności kętrzyński…), jedna czubata stołowa łyżka

Procedura:

Por skroić na cienkie plasterki (2-4 milimetry), plastry przekroić na pół lub bardziej, skręcić w garści żeby się rozpadły, wrzucić do michy, delikatnie posypać solą, przemieszać, poczekać

Podobnie z jajami (bez solenia); wrzucić do michy

Pieczarki tak samo (bez solenia), tylko naprzód pokrojone zalać niewielką ilością wody, krótko zagotować, odcedzić, wrzucić do michy

Dodać majonez

Wszystko wymieszać widelcem

Poczekać, potem przełożyć do mniejszej miseczki, wydawać

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Na mój rozum

Na mój rozum, pan premier Mateusz Morawiecki musiałby być bardzo słaby, aby pozbyć się z rządu tak kompetentnych i znakomitych fachowców, jak panowie Konstanty Radziwiłł, Jan Szyszko i Krzysztof Tchórzewski. Zwłaszcza przy takiej totalnej nagonce wszystkich bez wyjątku mediów i opozycji.

Stanisław Remuszko

pjes: Jeśli ktoś chciałby coś rzec, niech zanotuje: remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Obyczaje

Ursynów, 29 grudnia 2017

Wolałbym nie wchodzi w nowy rok ze starymi sprawami, dlatego upubliczniam i archiwizuję i poniższą korespondencję.

Według strony www, Rada Nadzorcza SMB „Jary” składa się z dziewięciu następujących osób: Wojciech MIĄSKO, Anna NOWAKOWSKA, Agnieszka DOMINIAK, Wojciech POWICKI, Stefan KAMIŃSKI, Adam PIETRUSIEWICZ, Ewa SOBIESZCZAŃSKA, Stanisław FRONC i Jaromir GAZY.

Mieszkam tu od roku 1978 i wkrótce skończę 70 lat. Żal do Rady mam wyłącznie o to, że nie odpowiedziała na żaden z cytowanych niżej listów. Nie o to, CO odpowiedziała, lecz o to, że nie odpowiedziała W OGÓLE. Moim zdaniem stoi to w sprzeczności nie tylko z dobrymi obyczajami, lecz także z powszechnie obowiązującym prawem.

Miłych Sąsiadów pozdrawiam serdecznie i z respektem : -)

Stanisław Remuszko

*     *     *

[Pismo do Rady Nadzorczej z 3 listopada 2017]  Szanowni Państwo, nie chcę wchodzić w szczegóły, choć na życzenie mogę je precyzyjnie przedstawić. We wrześniu zadzwonił do mnie pan prezes Piotr Janowski i zaproponował napisanie artykułu za wynagrodzeniem. Zrobiłem to i mój spory całostronicowy artykuł ukazał się w ostatnim numerze naszej spółdzielczej gazety. Jednak do dziś, mimo grzecznego odczekania i następnych kilkakrotnych próśb, nie mogę wydębić od pana prezesa najmarniejszego honorarium. Uprzejmie proszę Radę, aby – jako Zwierzchność – pomogła załatwić tę krępującą drobną kwestię dyskretnie i ugodowo.

Stanisław Remuszko

*     *     *

[Pismo do Rady Nadzorczej z 13 listopada 2017]

Szanowni Państwo, nawiązuję do prośby przedstawionej Radzie 3 listopada 2017.

Z moich prywatnych rozmów zdaje się wynikać, że panu prezesowi Piotrowi Janowskiemu zwrócono uwagę, iż Spółdzielnia ze względu na swoje wewnętrzne przepisy nie może mi wypłacić honorarium za zamówiony tekst.

Jako prawdomówny człowiek honoru, którym niewątpliwie jest pan prezes Piotr Janowski, na jego miejscu wyjąłbym z własnej kieszeni marną stówę i zapłacił autorowi, kończąc tym samym ten zadziwiający i niepojęty spór.

Ale jest też drugie rozwiązanie. Wystarczy, że pan prezes oświadczy, iż Stanisław Remuszko głosi fałsz, ponieważ on, Piotr Janowski, nigdy nie obiecywał Stanisławowi Remuszce żadnego wynagrodzenia. Wówczas uznam sprawą za zamkniętą.

Stanisław Remuszko

P.S. Gdyby ktoś chciał coś rzec a propos, niech zanotuje: remuszko@gmail.com, + 22 641-7190, 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Komentarze są wyłączone

Abyście się wzajemnie miłowali…

W duchu życzliwości Bożonarodzeniowo-Noworocznej człowiek chciałby każdego znajomego (a zwłaszcza znajomą!) przytulić do swej szerokiej mocarnej piersi, ucałować, uściskać i dobrzeżyczyć – ale nie może.

Po pierwsze – ze względu na moc zbioru (liczbę kardynalną) owych znajomych z zanotowanymi pocztowymi adresami, która w moim wypadku przekracza dwie setki. Z prostych rachunków wychodzi, że zindywidualizowane wypisywanie  takich życzeń na ozdobnych okolicznościowych pocztówkach należałoby rozpocząć wczesną jesienią i kontynuować do św. Mikołaja, kiedy to pięknie wypisane setki kart jednorazowym hurtem wrzucimy do skrzynki. Nie mam aż tyle czasu. Z tej samej przyczyny odpadają zindywidualizowane mejle.

Drugim powodem są finanse. Kiedyś, za PRL, kartki i znaczki były  tanie jak barszcz (ukraiński), ale teraz marna pocztówka kosztuje dwa czterdzieści, znaczek zaś na nią dwa sześćdziesiąt. Razem – pięć złotych. Mnożymy: 200 x 5 = 1000. Skąd emeryt ma wziąć luźnego patyka, skoro jego emerytura wynosi równo 800 zł?

Rada w radę (naradzałem się sam ze sobą), wybrałem najdostojniejszych starszych znajomych i grubo przed Świętami wysłałem do nich odręcznie wypisane eleganckie kolorowe karty w eleganckich kopertach. Do innych kilkunastu osób ślę teraz, w Drugi Dzień Świąt, szczere i dobre życzenia, dziękując im za niezwykłą imieninową pamięć i przyjaźń (http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=5328).
Resztę świata pozdrawiam z gorącą miłością, a mój osobisty Jamioł Stróż zaświadczy, że to prawda, a nawet Prawda : -)))

Stanisław Remuszko

remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Petunia nie olej…

Petunia nie olej, mawiali starożytni, ale koniecznie trzeba dodać, że petunie (peccuniae) petuniom nierówne. Jeśli ktoś bierze co miesiąc na rękę 8 000 zł, wówczas zwiększenia/zmniejszenia tej kwoty o złotych 400 nawet nie zauważy. Jednak dla kogoś, kto zarabia miesięcznie złotych 800, podwyżka o TE SAME 400 zł oznacza gigantyczny wzrost dochodów o połowę, z rewolucyjnymi tego korzyściami. To poniekąd o mnie, bo moja emerenta wynosi 798 zł i 92 gr*.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że wczoraj (15.12.2017) stary druh dał mi do łapy gazetowy wycinek z ogłoszeniem IPN następującej treści: Osoby udzielające się w antykomunistycznej opozycji mogą liczyć na finansową pomoc, jeśli otrzymają status działacza. Nadaje go – na wniosek osoby zainteresowanej – Urząd do Spraw Kombatantów, Wspólna 2, 00-926 Warszawa. Procedura jest prosta, decyzje zapadają bardzo szybko.

Kumpel jest znanym i uznanym dziennikarzem-historykiem, zajmującym się teraz niektórymi środowiskowymi aspektami stanu wojennego. Znając moje udokumentowane (IPN) „świadectwo patriotyzmu” oraz „kombatanckie dokonania” – ówże Jędrek twierdzi, że spełniam wszystkie kryteria, dzięki czemu dożywotnio dostawałbym co miesiąc od mojego państwa wspomniane cztery stówy.

Jako się sentencjonalnie rzekło, pieniądze nie śmierdzą. Pokusa** jest wielka. Jednak nie mniejsze są elementarne wątpliwości.

Gdy siedemdziesięciolatek ogląda się wstecz, to widzi, że owszem, był na paru demonstracjach, w latach siedemdziesiątych kolportował bibułę, w osiemdziesiątych także trochę do niej pisywał***, a w wyborach powszechnych pierwszy raz w życiu wziął udział dopiero 4 czerwca 1989. Ale widzi też, że podobnie postępowały mnogie tysiące obywateli.

Owszem, człowiek ma dziś kłopoty myślące (mózg), zgryźliwe (braki uzębienia) i prostackie (łac.: prostata), za sobą zaś trzy zawały i dwa udary. Jeśli byłyby one skutkiem peerelowskich katorg, więzień, pobić i prześladowań, można by na sprawę spojrzeć inaczej. Lecz mój stan zdrowia nie wynika z komuszych represji, tylko z PESELU, genetyki i niezdrowego trybu życia.

Nie chcę nikogo do niczego namawiać, ani nawet sugerować. To są sprawy bardzo delikatne, bardzo indywidualne i bardzo zróżnicowane. Ale sumienie i rozum podpowiadają MI, że gdybym dziś odebrał jakąś rzeczową czy finansową rekompensatę za SWOJE obywatelskie życie, czułbym się źle. Robiłem niewiele, i robiłem to wyłącznie z wewnętrznego osobistego przekonania. Człowiek powinien robić to co robi NIE ze strachu przed karą i NIE w oczekiwaniu na nagrodę (np. piekło-niebo), lecz dlatego, że uważa to za słuszne. To są wybory aksjologiczno-aksjomatyczne. Aksjomatów się nie uzasadnia.

Ja, stary Stanisław Remuszko, nad inne prywatne wartości zawsze przekładałem własną absolutną suwerenność duchową. Dlatego nie złożę żadnego kombatanckiego wniosku.

Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem, a gdyby ktoś chciał coś napisać albo powiedzieć a propos, niech zanotuje: remuszko@gmail.com, 504-830-131.

—————-

*o mizerię tej kwoty mogę mieć żal TYLKO do siebie.

**ziemski namiestnik Chrystusa, papież Franciszek, uważa, iż pokusy podsuwa nam podły Szatan, nie zaś dobry Pan Bóg.

***https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Remuszko http://remuszko.pl/zycie/

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | Komentarze są wyłączone

Manifest Demokratyczny

Prywatne uwagi spisane po wysłuchaniu wczorajszej (23.11.2017) dyskusji zorganizowanej przez Konwersatorium im. Andrzeja Frycza-Modrzewskiego (szef Andrzej Kostarczyk):

1. Polacy-Rodacy okazali się INNI niż część z nas sądziła.
2. Ta inność istniała od lat, tylko się nie ujawniała.

3. Nie ujawniała się dlatego, że nie było dostatecznie silnych i wyrazistych motywów/impulsów dla takiego ujawnienia się. Okoliczności nadzwyczajne (np. wojna) nie tylko niszczą, ale i budują ludzi, aktywują w nich to, czego istnienia sami wcześniej nie podejrzewali.

4. Początkiem-zaczynem-inspiracją-zapalnikiem „buntu dusz” stała się katastrofa smoleńska.

5. Katastrofa smoleńska była propagandowym skarbem dla Ameryki i polskich rusofobów (większość społeczeństwa, przypuszczam, jest bardziej rusofobiczna niż antysemicka) oraz natchnieniem dla obywateli  ze skłonnością do wiary w spiski. Gdyby nie katastrofa smoleńska, PiS nie zdobyłby bezwzględnej większości sejmowych mandatów (> 230), a być może także zwykłej arytmetycznej większości.

6. Rzecz jasna, potrzebny był również geniusz Jarosława Kaczyńskiego, który przez lata wytrwale, konsekwentnie i bezkompromisowo głosił, że białe jest czarne [wszystkiemu winien jest Tusk oraz banda PO-PSL, po której zostały tylko ruiny i zgliszcza]

7. Porażką polskiej inteligencji jest utrzymujący się do dziś (dwa lata po wyborach) brak w miarę zgodnej encyklopedycznej diagnozy przyczyn triumfu PiS i klęski rywali.

8. Jeśli opozycja statystycznie nie wygra przyszłorocznych wyborów samorządowych, to PiS wygra następne wybory parlamentarne.

9. Żeby opozycja wygrała przyszłoroczne wybory samorządowe, musi spełnić przynajmniej trzy warunki:

a) musi zamknąć oczy, zacisnąć zęby, pójść po obywatelski rozum do głowy, odłożyć na bok prywatno-środowiskowe ambicje, i gdzie się da wystawić wspólnych kandydatów wyłonionych w lokalnych prawyborach.

b) musi przestać atakować PiS totalnie. Musi przestać wieszać na PiS zdechłe Azory. Na odwrót: trzeba PiS chwalić za dobre i ganić za złe, obydwa rodzaje opinii wypowiadając w tonie UMIARKOWANYM. W miarę możności nie reagować na prowokacje i zaczepki.

c) musi stworzyć nową i nieformalną organizację (front) jako masowy obywatelski RUCH. Nie związany żadnym statutem ani zarządem. Nie „Kod”, nie „Akcja Demokracja”, nie „Obywatele”, nie partia polityczna, nie związek zawodowy, nie stowarzyszenie w rozumieniu prawa o stowarzyszeniach,  tylko coś NOWEGO. W zasadzie chodzi o krótki (najwyżej jedna, a może nawet tylko pół strony znormalizowanego maszynopisu), bardzo spokojny, lecz wyrazisty i stanowczy  Manifest Demokratyczny, który ideowo mogłaby poprzeć część istniejących partii, związków, stowarzyszeń, organizacji, mediów i środowisk. To bardzo trudne zadanie dla polityków-dyplomatów, a może po prostu dla umiejętnego dziennikarza: każde słowo musi być na starannym rachunku; nie może być zbyt ogólnie, ale i zbyt konkretnie; nie może być zbyt łagodnie, ale i zbyt ostro. Pół kartki! [Warto rozważyć, czy nie wystarczyłaby tylko jedna fraza, na przykład taka: Ja, niżej podpisany(a) jeszcze nie wiem, na kogo zagłosuję w wyborach samorządowych 2018, ale wiem na pewno, że nie poprę Prawa i Sprawiedliwości.]

d) Pod takim dokumentem można by zbierać podpisy i mówić o sobie: my, sygnatariusze Manifestu Demokratycznego.

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone