Lem ekstra

Urocze Lemolubki i Dostojni Lemolubowie,
Jak informowałem (http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=5702), w charakterze białych kruków ukazały się i zostały rozesłane 82 tomiki. Ale dobrze byłoby wydrukować i rozesłać jeszcze ze dwadzieścia egzemplarzy w celach, nazwijmy je, reklamowych, bo może jakieś Wydawnictwo przez duże „W” zechciałoby rozważyć normalny książkowy nakład?

Jak pisałem (http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=5686), jako emeryt jestem raczej Cienki Bolek, i spytam: może zrzuciliby się Państwo jeszcze na taki druk ekstra? Zaprzyjaźnionej drukarni starczyłoby małe kilkaset złotych…
Aha. Wczoraj zmieniłem swoje konto bankowe. Tamto, które podałem, już nie działa, a nowy numer jest taki: S. R., Warszawa, 69 1240 1125 1111 0010 8810 4095.
Wszystkich Państwa pozdrawiam serdecznie i z respektem : -)
Stanisław Remuszko

Uprzejmie przypominam swe namiary, najwygodniejsze dla mnie do kontaktu: remuszko @ gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Lem Europejski z nagrodami

Dla wszystkich P.T. Lemolubów zainwestowałem w kupon na dzisiejsze losowanie Eurojackpota. Wasze numerki, to  7, 11, 18, 37 i 42 (5 z 50) oraz 4 i 10 (2 z 10). Główna wygrana (do podziału), to ponad 200 milionów złotych, a może euro? Losowanie w większości krajów naszego kontynentu jakoś po 20:00. Wyniki w internecie. Powodzenia : -)

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Lem Urodzinowy

W dniu swych LXXI Urorurodzin (Sowa Pszemondrzała) patrzę do książki, ale nie do TEJ, tylko do nadawczej, i widzę, że od czasu wizyty drukarnianego kuriera do dziś wysłałem w poczcie, tfu, w pocie czoła 82 egzemplarze – każdy z indywidualną imienną odręczną dedykacją. Bezpłatnie, ma się rozumieć.
Na stronie redakcyjnej tomiku widnieje nakład planowany (50), ale forsy starczyło na 83 i jeszcze trochę zostało („na waciki”). Osiemdziesiąty trzeci egzemplarz bezczelnie zatrzymałem dla siebie (rozmyślam nad autodedykacją)…
Dodam, że książczyna wygląda tak:
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=254040468845081&id=100027173895582,

albo tak: http://remuszko.pl/lem-remuszko
waży około 35 dag, liczy 210 stronic formatu zbliżonego do B-5 (165×240), składa się zaś ze Wstępu, z wordowskiej chronologicznej Korespondencji, z Faksymiliów epistolarnych Mistrza oraz z Dziękczynień i Posłowia. Ilustruje ową rzecz kilkanaście nigdzie nie publikowanych drukiem fot oraz genialny rysunek utalentowanego nastolatka Iwo Tulei (syna Igora).
Kto to dostał (priorytetowymi listami poleconymi w bąblastych kopertach na adresy domowe i służbowe)?
Naprzód ustawowe biblioteki (Narodowa, Jagiellońska i 13 uniwersyteckich) oraz dziesięciu P. T. Darczyńców*, dzięki którym całe przedsięwzięcie w ogóle mogło ruszyć. Następnie wybitny grafik, Monsieur Illustrateur Józef Michalski z dalekiej Prowansji, rozmaite Czcigodne Lemoluby oraz Krewni i Znajomi Królika (w tym miły i autentyczny pan Zając!). Oczywiście pan Tomasz Lem i pan Wojciech Zemek. Wśród odbiorców był również sam białoruski Lemolog (Wiktor Jaźniewicz z Mińska), słynny dr Franz Rottensteiner z Widnia, a także wielcy profesorowie-specjaliści: Agnieszka Gajewska z Poznania oraz Stanisław Bereś i Jacek Rzeszotnik z Wrocławia. Wszystko po to, by książczyna sławiła imię Mistrza na internetowych morzach i oceanach.
Teraz muszę trochę odsapnąć, a potem obliczę się i przymierzę do II wydania. Ale posiadaczy tej lektury uprzejmie proszę, aby – prócz bezcennego wskazania literówek** – już teraz zajrzeli na stronę 205 i pochylili się nad zadanymi tam pytaniami lub coś doradzili. Każda Państwa uwaga zostanie rozważona z najwyższą uwagą! Przypominam najwygodniejszy dla mnie sposób komunikacji: remuszko@gmail.com. Głosem można się odezwać dzwoniąc pod numer +22 641-7190. Z góry serdecznie dziękuję :- )

Ciąg dalszy nastąpi.

Stanisław Remuszko

pjes: podaj dalej tę wieść!

* Z zaskakująco hojnym Panem Poligrafem Dobrodziejem na czele, który – sądziłem – pomylił się o jedno zero, wpłacając 2000 złociszy zamiast 200. Ale okazało się, że to nie była pomyłka…

**Na okoliczność literówek – i tylko literówek! – szukam solidnego i niedrogiego korektora lub korektorki. Może Państwo znają kogoś takiego?

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Lem Urodzinowy została wyłączona

Lem – c.d.

Uprzejmie informuję, że książka została wydrukowana i właśnie trwa klejenie okładki ze środkiem. Tak oprawiony tomik przeleży w krakowskiej drukarni do poniedziałkowego popołudnia, kiedy to zabierze ją kurier i przywiezie do Warszawy we wtorek lub środę. Dzięki za cierpliwość – wysyłkę rozpocznę natychmiast : -)

R.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zrzutka na Lema – c. d.

Uprzejmie zawiadamiam, że dziś (8 stycznia 2019) książka weszła do maszyny drukarskiej.

Przypuszczam, że dostanę nakład za tydzień i wtedy rozpocznę wysyłkę.

R.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Lem i 13 rozbójników

Odnaleziony w archiwum w styczniu 2019 tekst przygotowany dla „Gazety Wyborczej” latem 1990 roku, czyli wkrótce przed moją rezygnacją z pracy w tej redakcji:

Czy nauczanie religii powinno wrócić do państwowych szkół?
(…uwaga P.T. Prowadzący, moi rozmówcy odpowiadali nie na inne, lecz na TO właśnie pytanie. Ich wypowiedzi są autoryzowane!)

Stanisław Lem, pisarz:
– Jako przedmiot nadobowiązkowy – tak.

Andrzej Drawicz, rusycysta, prezes Radiokomitetu:
– Myślę, że nie, natomiast dzieci wierzące powinny mieć zapewnione czas, miejsce i inne warunki poza szkołą.

Janusz Korwin-Mikke, prezes Unii Polityki Realnej:
– Nie, bo nauka religii stanie się taką samą nudną piłą jak reszta szkolnej wiedzy.

Andrzej Kajetan Wróblewski, fizyk, rektor Uniwersytetu Warszawskiego:
– Powinno zostać tak jak jest – w końcu w zdecydowanej większości nowoczesnych państw religii naucza się osobno, unikając m. in. niebezpieczeństw ostracyzmu i dyskryminacji. Zarazem powinno się nie tylko umożliwić, ale i ułatwić dzieciom uczęszczanie na lekcje religii w kościołach, domach katechetycznych itp.

Jacek Maziarski, dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”:
– Uważam, że powinno wrócić. Jeśli przed tą decyzją wstrzymuje nas obawa, by nie obciążać szkół konfliktami, to trzeba zauważyć, że odmowa nauczania religii w szkole grozi dokładnie takimi samymi konfliktami, może nawet większymi. Duża część rodziców zna szkołę świecką i nie ma do niej zaufania, wie, że może być instrumentem ukrytej ateizacji.

Wojciech Starzyński, prezes Społecznego Towarzystwa Oświatowego (STO):
– Będąc praktykującym katolikiem, uważam wprowadzanie religii do szkół za nieuzasadnione. Sądzę, że w tworzeniu nowego modelu edukacji w Polsce należy korzystać z doświadczeń takich krajów, jak Francja, Włochy czy Belgia, gdzie istnieją liczne (do 40% ogółu) prywatne szkoły katolickie, finansowane w dużym stopniu przez państwo.
Zamiast walczyć o wprowadzenie religii w szkołach państwowych, społeczność katolicka, wspierana przez organizację kościelną, powinna zakładać i prowadzić własne szkoły wyznaniowe. Jeśli chcemy stać się krajem europejskim w pełnym tego słowa znaczeniu – powinniśmy stosować europejskie rozwiązania, a nie cofać się o kilkadziesiąt lat.

Adam Strzembosz, prawnik, wiceminister Sprawiedliwości:
– Szanuję stanowisko Episkopatu, jednak intuicyjnie jestem przeciw, ponieważ wszystko to, co stanowi obowiązek i podlega dyscyplinie, bywa odbierane z pewną niechęcią. Nauka religii poza szkołą jest atrakcyjna, nieszablonowa, wiąże się często z aktem woli, samodzielnym wyborem ucznia, i przez to wydaje się bardziej wartościowa od odbębniania kolejnej, przeważnie zresztą ostatniej godziny lekcyjnej.

Władysław SIŁA-NOWICKI, adwokat, prezes Stronnictwa Pracy:
Sprawa nauczania religii w szkołach państwowych jest kontrowersyjna. Była wielkim problemem w okresie bezpośrednio powojennym. Doświadczenie uczy jednak, że Kościół i ludzie wierzący wcale nie wyszli źle na tym, że religii uczono poza państwową szkołą. Wyszli na tym nawet dobrze.

Witold Lutosławski, kompozytor:
– Przekonała mnie korespondentka „Gazety Wyborczej”, która w liście do redakcji napisała przed kilkoma dniami, że jako głęboko wierząca katoliczka jest przeciwna powrotowi religii do szkół, bo do kościoła dzieci chodzą na naukę chętnie, a w szkole te lekcje zaraz by spowszedniały.

Jacek Bocheński, pisarz:
– Nie, nie teraz, bo religia to nie polityka i nie powinna zależeć od politycznych koniunktur, a zapewne skojarzenie z czymś takim przyszłoby do głowy wielu uczniom i rodzicom, gdyby religia, niegdyś wyrzucona ze szkół przez władze państwowe, została tam przez obecne władze dla odmiany narzucona. Wierzący i niewierzący może się zgodzą, że lepiej byłoby tego uniknąć ze względu na moralne zdrowie społeczeństwa.
Przywrócić religię w szkołach powinno się stosownie do życzenia zainteresowanych społeczności, ale nie w tej właśnie chwili, nie wszędzie, nie mocą państwowych zarządzeń i bez wywoływania jawnych oraz ukrytych konfliktów psychologicznych wśród młodzieży.

Henryk Wujec, fizyk, sekretarz Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego:
– Skoro dotychczasowy system dość nieźle zdał egzamin, to utrzymałbym go. Tym bardziej, że dziecko, które religii uczy się w kościele, w kaplicy czy nawet w budynku przykościelnym – nie tylko uczy się, ale i przeżywa więcej i głębiej niż podczas lekcji w szkole.

Wiesław Chrzanowski, prezes Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego:
– Przywrócenie religii w szkole będzie istotnym etapem w rugowaniu pozostałości narzuconego systemu komunistycznego. Zadaniem szkoły jest nie tylko edukacja, lecz również wychowanie, a więc kształcenie osobowości na podstawie określonych wartości. Rodzice maja prawo decydować o wyborze tych wartości dla swoich dzieci, a obecność prefekta w gronie nauczycielskim może korzystnie oddziaływać na klimat moralny w szkole.

Artur Międzyrzecki, poeta, przewodniczący Komitetu Porozumiewawczego Stowarzyszeń Twórczych i Naukowych:
– Uniwersalne wartości chrześcijańskie, to podstawa całego nauczania. Jednak nawet dla dzieci wierzących nie powinny utożsamiać się z obowiązkowym przedmiotem szkolnym. Umniejszałoby to zresztą ich rzeczywiste oddziaływania.

Maciej Iłowiecki, publicysta, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich:
– Dla dobra samej religii i Kościoła, nauka religii powinna być czymś więcej niż zwykłą jeszcze jedna lekcją, obok matematyki i polskiego. Młodzież korzysta na tym, że religia nie jest włączona w rutynę szkolną, że trzeba dokonać osobnego, minimalnego wysiłku, by pójść na lekcję do świątyni czy punktu katechetycznego. Po drugie: w przypadku powrotu religii do państwowych szkół, dzieci niewierzące oraz ich rodzice najpewniej spotkaliby się – wcześniej lub później – z rozmaitymi przejawami nietolerancji; takie jest życie.
Rzecz jasna, powinny móc istnieć prywatne szkoły z nauką religii, jeśli rodzice sobie tego życzą. Ważna jest również współpraca księży, nauczycieli i rodziców w celu uniknięcia trudności i przeszkód w nauczaniu religii poza szkołą.

Notował
Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zrzutka na Lema – c. d.

Uprzejmie informuję wszystkich zainteresowanych, że książka jest już gotowa do druku (pedeef), ale nastąpi on dopiero po Sylwestrze. Wszystkich dziewięcioro P.T. Zrzutkowiczów dostanie swoje egzemplarze listem poleconym do domu w pierwszej połowie stycznia 2019. Dziękuję za cierpliwość i życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku : -)

Stanisław Remuszko

remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Możliwość komentowania Zrzutka na Lema – c. d. została wyłączona

Zrzutka na Lema – STOP***

***Uprzejmie proszę więcej nie wpłacać. Dzięki Państwa ofiarności, zebrałem już  chyba dosyć na pełną realizację niżej opisanego projektu.       21 listopada 2018, w samo południe, wielkie dzięki, SR : -)

Stanisław Lem jest najpopularniejszym polskim pisarzem w skali światowej. Świadczy o tym liczba przekładów jego dzieł: dobrze ponad tysiąc. Potem jest długo długo nic, a potem następni w rankingu, którzy mają przekładów dwa-trzy RAZY mniej (jacyś tam Kapuścińscy, Gombrowicze, Miłosze, Sapki, Mrożki czy Szymborskie). Kto nie wierzy, niech sprawdzi:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg74789#msg74789
Innymi słowy, Lem jest naszym Dobrem Narodowym. Dlatego uważam, że każda jego wypowiedź powinna być przynajmniej zarejestrowana. Stąd pomysł wydania korespondencji z niżej podpisanym (lata 1988-1993), która ćwierć wieku przeleżała nietknięta na samym dnie mojego biurka. Jest tego prawie 30 listów Lema do mnie i prawie 30 moich do niego. Plus krótkie, ale smaczne dodatki. Plus ilustracje (m. in. kilkanaście nigdzie nie publikowanych zdjęć).
W liczącej 250-300 stronic książce formatu B-5 byłoby tak:
Wstęp
Korespondencja chronologicznie (na zmianę)
Faksymile listów Mistrza
Dwa-trzy krótkie komentarze znawców
Indeks
Bibliografia/linkownia
Wydanie dziś takiej papierowej książki to banał. Trzeba tylko mieć surowiec i małe pieniądze: na skład, na łamanie i na druk (wybitny grafik daje nadzieje na okładkę gratis).
Co się składu tyczy, to swoje listy przepisałem z papieru do Worda sam. Listy Mistrza przepisuje do Worda zdolna młoda dama, której trzeba będzie zapłacić małe* kilkaset złotych za robotę dość morderczą (Lem pisał bez interlinii, bez akapitu, ze swobodą znaków przestankowych i mnogimi poprawkami/dopiskami/skreśleniami czynionymi piórem wiecznym; sam mam trudności z odczytaniem niektórych fragmentów). Tak przygotowany materiał profesjonalnie złamie po godzinach i da mi pedeef do druku zaprzyjaźniona pani z potężnego wydawnictwa (drugie kilkaset złotych). Druk wykona zaprzyjaźniona krakowska (jakażby inna!) drukarnia za nie wiem ile, ale przypuszczam, że za trzecie kilkaset złotych.
Chcę wydać, w charakterze białych kruków, pół setki egzemplarzy: po dwa dla Biblioteki Narodowej i Biblioteki Jagiellońskiej, dwadzieścia sześć dla trzynastu ustawowych bibliotek uniwersyteckich, a pozostałe dwadzieścia otrzymają w prezencie i podzięce Ci lemofile, którzy zrzucą się po nie mniej niż 100 zł na te edycyjne koszta. Przepraszam, że o to proszę, ale mam tylko 811 zł emerytury (wyłącznie z powodu własnej życiowej niefrasobliwości).
Podaję numer konta: S. R., Warszawa, 92 2490 0005 0000 4000 1014 7592. Tytuł wpłaty: Lem. Mój mejl: remuszko @ gmail. com, moje telefony: +22 641-7190, 504-830-131. Każdego sponsora – z natury anonimowego przecież – ogromnie proszę o mejlowe mrugnięcie albo 30 sekund telefonicznej rozmowy (chcę podziękować, bardzo mi na tym zależy : – )

I ostatnie: podaj dalej!

Stanisław Remuszko
Warszawa, 19 listopada 2018

* „małe” = palce jednej ręki

* * *

…Przede wszystkim jednak są to, proszę Pani, listy NORMALNE – w tym sensie, że poruszają mnóstwo różnych tematów, jak to zazwyczaj bywa między ludźmi kultywującymi zapoznaną dziś sztukę epistolarnej erystyki. Tam jest, by użyć słów samego Lema: o miłości, o zdradzie, o muzyce, o Murzynach, o wyższych sferach, o nieszczęściu, o kazirodztwie, do rymu i wszystko na literę C. To znaczy: o polityce i elektronice, o własnej szczodrobliwości (hi, hi!) i obsesjach Jego Świątobliwości, o Kaczorach-magikach i ich podłych nawykach, o Hollanku Adamie i czemu kłamie, o Lemie i co w nim drzemie, o „Wybiórczej Gazecie” i co ona plecie, o Kołakowskim, Michniku i wuju Wężyku, o odkryciach wynalazkach i zarazkach, o ludzkości i o przyszłości, o Panach Bogach i za wysokich progach – a zawsze towarzyszy temu smaczne szczegóły okolicznościowo-personalne opraz charakterystyczne dla stylu Lema niezliczone docinki, przytyki, ironiczne komentarze, zjadliwe bądź wściekłe chrząknięcia, kąśliwe uwagi. Otóż atrakcyjność tych listów polega głównie na tym, że są – primo – ciekawe i oryginalne jako takie, secundo – tu i ówdzie odbrązowiają pomnik, jaki Lem sam sobie za życia w głowach inteligentnej gawiedzi wystawił…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pamięć imieninowa :-)

13 listopada 2018. Imieniny Stanisława. Przez 300 lat patronem był św. Stanisław Kostka, a potem kuria rzymska przeniosła go w kalendarzu liturgicznym na bodaj 18 września. Ja już dożywotnio zostanę przy swoim listopadzie.
Taka pamięć jest BEZCENNA. Jej wartość wyraziście rośnie z wiekiem solenizanta. W tym roku było dwadzieścioro pięcioro P.T. Życzeniodawców (jeśli nie liczyć ich Małżonków, Narzeczonych i Rodzin). Nie bacząc na RODO, wyliczam ich z wielką serdecznością i wdzięcznością, w porządku chronologicznym:

Iza i Romek Szeremietiewowie
Pan mecenas Andrzej Herman
Barbara i Andrzej Boryczkowie z Zawoi
Maciek Iłowiecki,
Marcin Ryszkiewicz
Pestka Siostra
Jolanta Lepczyńska
Kasia Dziesięcioletnia
Jurek Madej + Pani Halinka
Kapitan Marian Nowotnik
Włodek Lepczyński
Ewa Grodzicka
Tomek Żok z Pauliną i Rodziną,
Jacek Natorff
Krysia Wrocławska
Tomek Kwast
Tadeusz Sznuk
Krycha i Wojtek Bancerzowie
Jacek Łysyszyn
Kasia Polaczkowa
Pan Profesor Adam Strzembosz
Ksiądz Infułat Jan Sikorski
Prezes Staszek Malec
Joasia i Edward Profesorostwo Golachowscy
Pan Sędzia Igor Tuleya

Gdyby ktoś chciał zobaczyć, jak było w roku 2016 i 2017 – uprzejmie polecam:
http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=4872
oraz
http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=5328
Wszystkiego Najlepszego   : – )

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zrzutka na Lema

Stanisław Lem jest najpopularniejszym polskim pisarzem w skali światowej. Świadczy o tym liczba przekładów jego dzieł: dobrze ponad tysiąc. Potem jest długo długo nic, a potem następni w rankingu, którzy mają przekładów dwa-trzy RAZY mniej (jacyś tam Kapuścińscy, Gombrowicze, Miłosze, Sapki, Mrożki czy Szymborskie). Kto nie wierzy, niech sprawdzi:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg74789#msg74789
Innymi słowy, Lem jest naszym Dobrem Narodowym. Dlatego uważam, że każda jego wypowiedź powinna być przynajmniej zarejestrowana. Stąd pomysł wydania korespondencji z niżej podpisanym (lata 1988-1993), która ćwierć wieku przeleżała nietknięta na samym dnie mojego biurka. Jest tego prawie 30 listów Lema do mnie i prawie 30 moich do niego. Plus krótkie, ale smaczne dodatki. Plus ilustracje (m. in. kilkanaście nigdzie nie publikowanych zdjęć).
W liczącej 250-300 stronic książce formatu B-5 byłoby tak:
Wstęp
Korespondencja chronologicznie (na zmianę)
Faksymile listów Mistrza
Dwa-trzy krótkie komentarze znawców
Indeks
Bibliografia/linkownia
Wydanie dziś takiej papierowej książki to banał. Trzeba tylko mieć surowiec i małe pieniądze: na skład, na łamanie i na druk (wybitny grafik daje nadzieje na okładkę gratis).
Co się składu tyczy, to swoje listy przepisałem z papieru do Worda sam. Listy Mistrza przepisuje do Worda zdolna młoda dama, której trzeba będzie zapłacić małe* kilkaset złotych za robotę dość morderczą (Lem pisał bez interlinii, bez akapitu, ze swobodą znaków przestankowych i mnogimi poprawkami/dopiskami/skreśleniami czynionymi piórem wiecznym; sam mam trudności z odczytaniem niektórych fragmentów). Tak przygotowany materiał profesjonalnie złamie po godzinach i da mi pedeef do druku zaprzyjaźniona pani z potężnego wydawnictwa (drugie kilkaset złotych). Druk wykona zaprzyjaźniona krakowska (jakażby inna!) drukarnia za nie wiem ile, ale przypuszczam, że za trzecie kilkaset złotych.
Chcę wydać, w charakterze białych kruków, pół setki egzemplarzy: po dwa dla Biblioteki Narodowej i Biblioteki Jagiellońskiej, dwadzieścia sześć dla trzynastu ustawowych bibliotek uniwersyteckich, a pozostałe dwadzieścia otrzymają w prezencie i podzięce Ci lemofile, którzy zrzucą się po nie mniej niż 100 zł na te edycyjne koszta. Przepraszam, że o to proszę, ale mam tylko 811 zł emerytury (wyłącznie z powodu własnej życiowej niefrasobliwości). 
Podaję numer konta: S. R., Warszawa, 92 2490 0005 0000 4000 1014 7592. Tytuł wpłaty: Lem. Mój mejl: remuszko @ gmail. com, moje telefony: +22 641-7190, 504-830-131. Każdego sponsora – z natury anonimowego przecież – ogromnie proszę o mejlowe mrugnięcie albo 30 sekund telefonicznej rozmowy (chcę podziękować, bardzo mi na tym zależy : – )

I ostatnie: podaj dalej!

                                                                            Stanisław Remuszko
Warszawa, 9 listopada 2018

* „małe” = palce jednej ręki

* * *

…Przede wszystkim jednak są to, proszę Pani, listy NORMALNE – w tym sensie, że poruszają mnóstwo różnych tematów, jak to zazwyczaj bywa między ludźmi kultywującymi zapoznaną dziś sztukę epistolarnej erystyki. Tam jest, by użyć słów samego Lema: o miłości, o zdradzie, o muzyce, o Murzynach, o wyższych sferach, o nieszczęściu, o kazirodztwie, do rymu i wszystko na literę C. To znaczy: o polityce i elektronice, o własnej szczodrobliwości (hi, hi!) i obsesjach Jego Świątobliwości, o Kaczorach-magikach i ich podłych nawykach, o Hollanku Adamie i czemu kłamie, o Lemie i co w nim drzemie, o „Wybiórczej Gazecie” i co ona plecie, o Kołakowskim, Michniku i wuju Wężyku, o odkryciach wynalazkach i zarazkach, o ludzkości i o przyszłości, o Panach Bogach i za wysokich progach – a zawsze towarzyszy temu smaczne szczegóły okolicznościowo-personalne opraz charakterystyczne dla stylu Lema niezliczone docinki, przytyki, ironiczne komentarze, zjadliwe bądź wściekłe chrząknięcia, kąśliwe uwagi. Otóż atrakcyjność tych listów polega głównie na tym, że są – primo – ciekawe i oryginalne jako takie, secundo – tu i ówdzie odbrązowiają pomnik, jaki Lem sam sobie za życia w głowach inteligentnej gawiedzi wystawił…

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Skomentuj