Śmiech na sali

Śmiech na sali (sejmowej), wywołany niewinnymi słowam posła Biedronia o polemicznym  chwycie czy ciosie poniżej pasa, wywołał medialną burzę – i to uświadamia, że w Polsce nie tylko zaczyna się nowa kadencja parlamentu, lecz w ogóle idą nowe czasy. Jeśli odłożyć na bok troglodytów z ich okrzykiem „Pedały do gazu!” – pozostaje ważne (dla mnie) pytanie o praktyczny stosunek do mniejszości seksualnych w wolnym społeczeństwie demokratycznego państwa.
Gdy normalny mężczyzna (ponad 90% populacji) patrzy na migdalących się mężczyzn (mniej niż 10 % populacji), to taki widok wzbudza w nim zazwyczaj obrzydzenie, niechęć lub inne negatywne emocje. Jednak gdy w kinie (a niechby obok na ławce w parku) pan całuje i ściska panią – wszystko jest w porządku…
Przypadek posła Biedronia – który nie tylko z nikim się nie migdalił, lecz w niczym nie wyszedł poza żywą językową normę – unaocznia siłę skojarzeń. Ponoć ponad połowa informacji o świecie dociera do naszych umysłów nie wprost, lecz przez kontekst! Te same słowa, te same zdania, te same frazy mogą znaczyć coś bardzo innego – zależnie od tego, kto, kiedy i w jakich okolicznościach je wypowiada.
Wedle kryteriów nowojorsko-brukselskich i gazetkowo-tefałenowych, posłowie zareagowali na posła Biedronia obraźliwie (czytaj: niepoprawnie). Wedle kryteriów zdroworozsądkowych – po ludzku, odruchowo, spontanicznie (śmiech jest zaraźliwy), tak jak zostali ukształtowani przez najstarsze i najtrwalsze (czyli  biologicznie najważniejsze) paradygmaty ludzkiej kultury. Niepodważalna statystyczna powszechność tej reakcji – a z telewizyjnych nagrań widać, że zaśmiała się ogromna większość polskiej elity politycznej, koalicji i opozycji, kobiety i mężczyźni, starzy i młodzi – marnie rokuje rodzimemu oraz  europejskiemu i światowemu lewactwu marzącemu o szybkich inżynieryjnych przeróbkach ludzkich dusz.
Widać, że parlamentarne współżycie homoseksualnej minimniejszości z heteroseksualną maksiwiększością nie będzie łatwe. Lecz ja uważam, że trzeba próbować. Rzekłbym tu: przede wszystkim świadomie wyzbyć się wewnętrznej agresji, a potem jeszcze okazać odrobinę dobrej woli. Przez elementarny gatunkowy i ponadpłciowy szacunek człowieka dla człowieka. Taki szacunek, który też powinien stać się paradygmatem. Amen.
Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.