TRANSWAL

—– Original Message —–
From: **********************
To: lidzbark@transwal.pl ; remuszko@gmail.com
Sent: Saturday, December 31, 2011 6:53 PM
Subject: Od Remuszki

Szanowni Państwo,
Piszę od przyjaciół z Nidzicy, dziś sylwester, więc szczerze życzę Państwu wszystkiego dobrego w nowym ‚2012 roku, ale też – dla porządku i dokumentacji – chcę zapowiedzieć, że po powrocie do Warszawy złożę skargę na „powitalne zachowanie” załogi autobusu, którym dziś tu przyjechałem (Marymont 11:55). Mam 6 zdjęć zrobionych komórką, nagranie głosu oraz nazwisko i telefon żywego przygodnego pasażera – świadka całej scysji.
Z respektem
Stanisław Remuszko
+22 641-7190, 504 830-131

*   *   *

Warszawa, 3 stycznia 2012

P.T.
Barbara i Waldemar Grzelakowie
Transwal s.c.
Kopernika 33
11-100 LIDZBARK WARMIŃSKI

S k a r g a

Zgodnie z mejlową zapowiedzią, składam formalną skargę na załogę autobusu, którym 31 grudnia 2011 przyjechałem z Warszawy do Nidzicy.
Mam trzy zarzuty:
1. Załoga uniemożliwiła mi zajęcie miejsca tam, gdzie miałem ochotę, czyli w niezajętym pierwszym rzędzie foteli (dwa miejsca po lewej i dwa miejsca po prawej). Parokrotnie oświadczono mi „tu nie wolno”, ale dlaczego – nie wyjaśniono ani słowem, mimo że o takie wyjaśnienie prosiłem, oraz mimo iż informowałem, że na tych właśnie miejscach jechałem już parę razy (tą samą linią, zresztą nie ja jeden), i nikomu to nie wadziło. Te cztery miejsca do końca pozostały puste czyli „zajęte” (zdjęcie), wskutek czego przez dwie godziny musiałem mniej wygodnie siedzieć obok jednego z pasażerów zamiast wygodniej bez sąsiedztwa, bowiem w całym autobusie nie było już innych dwóch wolnych miejsc obok siebie (zdjęcie).
[Traf chciał, że w poniedziałek 02.01.12 wracałem do domu identycznym autobusem (w każdym razie na fotografiach pierwszego rzędu foteli oraz deski rozdzielczej nie widać różnicy (Bartoszyce-Warszawa, z Nidzicy 13:35). Te pierwsze fotele raz były zajęte, raz wolne, w miarę jak ludzie wsiadali i wysiadali w Mławie, Strzegowie i w Płońsku, a na Marymoncie przy wysiadaniu nawet spytałem kierowcy, ale on odrzekł, że u niego wybór miejsca należy do pasażerów, a jego obchodzi tylko jedno: przewieźć ich bezpiecznie i na czas, a jeśli panu zdarzyło się inaczej, to jest to dziwne i na pewno nie było to ani w bartoszyckim ani w innym pekaesie]
2. Gdy w drodze do Nidzicy domagałem się wyjaśnień co do rzekomego zakazu zajmowania tych miejsc, usłyszałem w pewnym momencie groźbę: albo pan siada tam gdzie wolno, albo zaraz pana z autobusu wyrzucimy (zresztą może „wysadzimy” albo „usuniemy”; to jest nagrane, ale teraz nie chcę sprawdzać i znowu się denerwować). No, prawdę powiedziawszy, poczułem się jak za komuny, kiedy kierowca był Panem Bogiem, pasażer zaś śmieciem…
Myślę, że dzisiaj załoga jest dla pasażera, a nie pasażer dla załogi. Myślę, że załoga nie robi pasażerowi łaski ani uprzejmości, lecz wykonuje swoje pracownicze obowiązki – tak, aby zadowolony był pasażer, który przecież nie jedzie na gapę, tylko zapłacił za bilet. Tak odzywać się do pasażera nie wolno absolutnie, pod żadnym pozorem!
3.
Kierowca naprzód sam wskazał miejsce pod fotelem, abym tam postawił swą torbę (niewielką, 20x30x60 cm; w razie tłoku zazwyczaj trzymam ją na kolanach, zabieram także jako bagaż podręczny do samolotu), potem zaś nagle zmienił zdanie i zażyczył sobie, abym tę torbę wstawił do zewnętrznego luku bagażowego, a gdy, jako emeryt, ruszałem się nazbyt powoli – próbował mi tę torbę wyrwać z ręki i zaczął się ze mną szarpać! Protestowałem: Co pan robi, tak nie wolno, przecież to moja własność!!! – ale on jakby ogłuchł. Czy Państwo Barbara i Waldemar Grzelakowie pojmują? Państwa najemny pracownik przez kilkanaście sekund używał SIŁY FIZYCZNEJ (fizycznej przemocy) wobec pasażera, starego siwego człowieka, i dopiero gdy spytałem głośno (żeby inni pasażerowie usłyszeli): Może jeszcze mnie pan uderzy? – zreflektował się i torbę puścił…
Szanowni Państwo,
Niech Państwo sami zadecydują, co napisać w odpowiedzi. Ja jestem człowiekiem cichym, spokojnym i zgodnym, najchętniej o wszystkim zapomnę, a główny (w zasadzie jedyny) mój cel jest taki, żeby ŻADNA z tych trzech rzeczy się nie powtórzyła. W ogóle dobrze Transwalowi życzę, do tej pory miałem dobre doświadczenia, i chciałbym móc z usług tej linii jeszcze nie raz skorzystać.
Z poważaniem
Stanisław Remuszko

*   *   *

Warszawa, 22 lutego 2012

Państwo
Barbara i Waldemar Grzelakowie
Transwal s.c.
Kopernika 33
11-100 LIDZBARK WARMIŃSKI

Z przykrym zaskoczeniem stwierdzam, ze do dnia dzisiejszego nie dostałem żadnej odpowiedzi na swój powyższy list – ani papierowej, ani mejlowej, ani telefonicznej. Dłużej czekać nie będę i – jeśli nic nie zmieni się do końca lutego – uznam, ze adresaci nie chcą odnieść się do mych zarzutów.

Stanisław Remuszko

*   *   *

(na mejl oraz oba powyższe pisma wysłane listem poleconym nie dostałem żadnej odpowiedzi do dziś dzień – a mamy 31 marca 2012)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.