Igrzyska

Gdy jako małolat czytałem „Quo vadis” (lektura szkolna?), marzyło mi się, żeby na własne oczy zobaczyć prawdziwego Nerona, prawdziwych chrześcijan, prawdziwe lwy oraz prawdziwe  Igrzyska. Panem et circens, wołali Rzymianie, a ja w roku 1960 z wypiekami na twarzy słuchałem rzymskich ech tej starożytnej wrzawy dobiegających z radia (telewizji praktycznie jeszcze nad Wisłą nie było), które informowało o przebiegu Olimpiady właśnie w Rzymie… Pół wieku później, czyli dziś, to młodzieńcze marzenie się spełniło, bo oto Igrzyska przyjechały do mnie, do mojego rodzinnego miasta, do Warszawy (a także do paru innych miast w Polsce i na Ukrainie). Owszem,  to nie prawdziwa Olimpiada, ale Euro ‚2012 w realu robi ogromne wrażenie nie tylko na mnie (starszym panu), lecz i na większości Rodaków, co widać, słychać i czuć nawet w tak odległych od Stadionu Narodowego miejscach, jak mój Ursynów.
Na ulicach tej mojej dzielnicy były dziś pustki, tylko od czasu do czasu majestatycznie przejeżdżały samochody z furkoczącymi biało-czerwonymi flagami. A potem, o trzeciej po południu, na stacji metra „Stokłosy” (10 km od PKiN) widziałem dosłownie tłumy przebierańców/przemalowańców, które przeciskały się przez bramki i wylewały na perony, aż spytałem przechodzącego strażnika metralnego, czy coś się stało, bo mecz przecie dopiero o osiemnastej? Strażnik spojrzał na mnie trochę surowo, trochę z politowaniem: – A o OTWARCIU o szesnastej pan zapomniał, a?!
Nie wiem, co to było za Otwarcie (mam nadzieję, że tak emocjonujące, jak bridżowe dwa bez atu), lecz mecz tuż-tuż, na zaprzyjaźnionym forum zrobiliśmy sobie nawet mały hazard:  http://forum.lem.pl/index.php?topic=983.msg45011#msg45011 i w puli jest już ponad kilogram czekolady. Rozumiem, że jak ktoś przegra stawkę-czekoladę, to nie wpadnie w depresję, lecz czy i jak ewentualną przegraną przeboleją Rodacy? O polski Naród jestem raczej spokojny, lecz, mówiąc szczerze, trochę boję się Nerona, czyli zachowań ulicznego motłochu, pijanej tłuszczy, kibolskiej dziczy, dla uciechy tłuczącej wystawowe szyby, podpalającej samochody i bijące kogo popadnie. Oby moje obawy okazały się płonne…
Bez względu na wyniki sportowe i sympatie polityczne, po Euro ‚2012 zostaną nowe/odnowione dworce kolejowe, autobusowe i lotnicze, drogi kołowe i szynowe różnej rangi, mosty, stadiony, infrastruktura oraz mnóstwo pięknych indywidualnych wspomnień…
Dołożymy Grekom 2:1, a w drugim meczu przydzielam dwa gole braciom Czechom i jednego gola bratu Rusowi : -)
Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.