Bibuła czyli pluralizm

Wspominałem niedawno o arcyciekawej międzynarodowej konferencji IPN pod tytułem “Drugi obieg wydawniczy w PRL na tle historii samizdatu w państwach bloku sowieckiego po 1956 roku” – a dziś pragnę rzec słów parę o wyjątkowej “różnorodności logistycznej” tego drugiego obiegu.
Dla porządku przypomnę – zwłaszcza ludziom młodym – że w latach osiemdziesiątych minionego stulecia o internecie nikomu się nie śniło i nie istniały telefony komórkowe, a informacje o nadwiślańskiej rzeczywistości pochodziły z czterech źródeł. Pierwszym były media reżimowe, drugim (zagłuszanym) rozgłośnie zagraniczne, trzecim bezpośrednie rozmowy ze znajomymi, czwartym zaś tzw. bibuła, czyli rozmaite pisma, pisemka, gazetki i ulotki, za których druk, kolportaż, a czasem i za samo posiadanie zazwyczaj trafiało się do więzienia (oczywiście jeśli bezpiece udało się wykryć i schwytać drukarzy, kolporterów czy magazynierów).
Otóż dopiero na tej konferencji uświadomiłem sobie, jak bardzo drugi obieg był rozproszony i zróżnicowany pod względem organizacyjnym. Rzecz jasna, większość powstałych po 13 grudnia 1981 podziemnych struktur i grup opierała się na zdelegalizowanej “Solidarności”, lecz też, jak Polska długa i szeroka, niczym grzyby po deszczu samorzutnie rodziły się setki inicjatyw całkiem nowych, przedsięwzięć zupełnie oddolnych, czysto obywatelskich, często podejmowanych na własną rękę przez pojedyncze osoby w odruchu patriotycznego oporu.
Tylko dwa przykłady. Z jednej strony – dziesiątki ludzi współdziałających jak w zegarku w ramach podziemnych wysokonakładowych Zespołów Drukarskich Vega w Kieleckiem, strukturze wzorcowo zaplanowanej, zarządzanej z terminarzem w ręku, operującej rezerwą “mocy produkcyjnych” i “drużynami awaryjnego wsparcia”, z systemem alarmowym, kontrolowaną siecią bezpiecznych kontaktów, itp., itd. Być może właśnie dzięki tej perfekcji Zespołowi udało się działać tak długo i tak skutecznie bez większych wpadek. Z drugiej strony – “nieregularny tygodnik” Słowo Podziemne, wychodzący w Warszawie w kilkuset egzemplarzach przez najgorsze trzy lata 1982-84, wymyślony, stworzony, redagowany i kolportowany zrazu niemal jednoosobowo przez Edwarda Kirpluka, człowieka-orkiestrę, który bez rozgłosu wprowadził do II obiegu homilie księdza Popiełuszki, wydał słynne Myśli o historii Polski i Polaków Tadeusza Łepkowskiego, na przełomie lat 1983/84 zrealizował unikatowe badanie podziemnej opinii publicznej, a po wyjściu z więzienia na Rakowieckiej założył i prowadził jeszcze następne pismo (Związek). Ilu było takich nieznanych do dziś Kmiciców?…
Tak zainspirowany IPNowską konferencją, odwiedziłem własną piwnicę, i oto trzymam w ręku wydany w formacie A-4 przez zdelegalizowaną “Solidarność” Regionu Mazowsze drugi (trzydziestopięciokartkowy) numer biuletynu “Fakty”. Na jego ostatnich trzech stronicach zamieszczono skrupulatny spis tych rozmaitych drugoobiegowych pisemek i broszur z całej Polski, których egzemplarze dotarły do podziemnej redakcji “Faktów” w styczniu 1982; musiały zatem zacząć ukazywać się – mimo internowań, aresztowań, rewizji, konfiskat i godziny milicyjnej – praktycznie już w pierwszych dniach stanu wojennego. Ile nielegalnych tytułów liczy ta cząstkowo-przypadkowa lista? Czterdzieści jeden!
Z takim narodem raczej nie da się wygrać wojny.

Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *