11 września (2012)

Dziś nad ranem miałem udar (zawał mózgu). Tak stoi na blankiecie Izby Przyjęć IPiN (nie mylić z IPN) na Sobieskiego w Warszawie. Lecz ponoć są szanse, abym wyszedł z tej opresji mało uszkodzony. O czym zdalnie zawiadamiam ewentualnych zainteresowanych.
Stanisław Remuszko

36 godzin od wykrycia udaru (12.09.12, 15:00). Najgorzej było wczoraj rano do południa. Ale w ciągu ostatniej doby stopniowo wracają rozmaite możliwości, umiejętności, sprawności i siły. Niezdarnie bo niezdarnie, w skupieniu i z pewnym wytężeniem – nie: mimochodem, nie: od ręki (nomen omen…) – potrafię już powoli wystukać na klawiaturze (znacznie łatwiej, niż napisać wiecznym piórem), ogolić się, zapiąć guziki koszuli, posłużyć się komórką (słabo), trafić w dziurkę (zamka, kluczem!), pozmywać bez stłuczek i wziąć prysznic. A rowerem – na próbę – przejechałem się już wczoraj…

96 godzin od udaru. Jest więcej niż dobrze. Oceniam, że 90% niedowładu prawej ręki (jedyny objaw) ustąpiło. Badająca mnie w IPiN pani doktor neurolog Katarzyna Grabska informowała (12 godzin po), że „to może się panu cofnąć, nawet całkowicie„, a pan profesor kardiologiczny Zbigniew Chmielak z Anina telefonicznie przypuścił, jeśli dobrze usłyszałem, że „to mogło być tiajej (TIA – http://www.kardiolo.pl/tia.htm). Jednak inni specjaliści stwierdzili równie jasno: tego typu incydentów nie da się przewidzieć  żadnymi znanymi obecnie metodami, profilaktyka może być tylko ogólna, a terapię praktycznie zastępuje rehabilitacja (Homo habilis, docent – wpisz w gugle). Ten, kto na to poradzi, stanie się najbogatszym człowiekiem świata i dostanie kilka Nobli.

Z duszy, serca i mózgu (!) dziękuję wszystkim P.T. Życzliwcom – znanym i nieznanym – za absolutnie bezcenne wsparcie : -)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *