222

W ciągu 62 lat życia tyle razy zdarzyło mi się coś osobliwego, że – gdy we wtorek 5 października 2010 około godziny 10:20, na parterze gmachu warszawskich sądów przy Lesznie, w windzie, którą zjeżdżałem, otworzyły się drzwi i stanął w nich samotny generał Kiszczak – nawet okiem nie mrugnąłem, tylko ukłoniłem się i spytałem, co tu robi. Jak miliony innych rodaków, generała „znam z widzenia”, i choć na ogół relacja symetryczna w takich przypadkach nie zachodzi – tu jest inaczej, bo w 1991 roku spotkaliśmy się w szlafrokach i rozmawialiśmy, jako świeży zawałowcy, pod drzwiami pracowni EKG w Aninie (o czym wspominam w III wydaniu książczyny „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” na stronie 315).
Generał wyjawił, że idzie na rozprawę w procesie karnym, który wytoczył mu IPN, oskarżając go, iż poprzez wydanie pewnego szyfrogramu przyczynił się do śmierci górników w kopalni „Wujek”. Ponieważ taka gratka nie trafia się co dzień, rzuciłem wszystko i następne dwie godziny spędziłem w sali nr 222 Sądu Okręgowego dla m. st. Warszawy, pilnie słuchając (czysta żywa Historia) fascynujących zeznań świadka, dowódcy milicyjnego plutonu specjalnego Romualda Cieślaka, który opisał z detalami, jak po powrocie z obchodzonych w sobotę 12 grudnia 1981 imienin Alfreda dowiedział się o wprowadzeniu stanu wojennego, oraz co robił potem.
To nie jest sprawozdanie sądowe, lecz swobodna relacja Remuszki, więc przekażę P.T. Czytelnikom to, co prywatnie mam za ważne i znamienne:
1.
Największa sala warszawskiego SO pomieściłaby chyba ze 200 osób – ale, prócz mnie, w ławach dla publiczności usiadł tylko obserwator z ramienia NSZZ „Solidarność”. Oznacza to, de facto, kompletny brak zainteresowania mediów, zarówno tych tradycyjnych (papierowych), jak i elektronicznych.
2. Na moją pamięć, (a swego czasu dość intensywnie interesowałem się tą tragedią), świadek Cieślak swymi opowieściami, zresztą brzmiącymi raczej spójnie, nie wniósł do znanej faktografii sprzed prawie trzydziestu lat absolutnie niczego nowego. Co więcej, podczas rozprawy ani razu „nie zaistniał” żaden merytoryczny związek między zeznaniami świadka a zarzutami aktu oskarżenia.
3. Odnoszę wrażenie, że IPN (a też i sąd) ma problem, co zrobić z całą tą sprawą. Na mój rozum i wiedzę, nie da się wykazać związku przyczynowo-skutkowego między osławionym szyfrogramem a śmiercią dziewięciu górników. W tej sytuacji najprościej byłoby, żeby oskarżony po prostu umarł.
4. Sąd wyznaczył terminy trzech następnych rozpraw na listopad.
5. Generał Kiszczak, który za kilka dni skończy 85 lat, po rozprawie zszedł do szatni, założył rudą kurtkę, wziął z postoju taksówkę i pojechał do domu.

Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.