Wojciech Wybranowski

1. Kłamstwo w ustach papieża Urbana brzmi zdecydowanie gorzej niż w ustach Urbana Jerzego. Z tych samych względów kłamstwo głoszone przez „Nasz Dziennik” bardziej dziwi niż kłamstwo głoszone przez „Nie”.
2. Autora artykułu w „Naszym Dzienniku” Wojciecha Wybranowskiego (obecnie „Rzeczpospolita”) osobiście nie znam.
3. Pozew przeciwko „Naszemu Dziennikowi” złożyłem w czerwcu 2003 roku wnosząc o nakazanie druku ogłoszenia, którego tekst widnieje na okładce książki „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice”. Gdy ukazało się jej pierwsze wydanie – „Nasz Dziennik” identyczne co do kropki ogłoszenie drukował kilka razy (lata 1999-2000). „Nasz Dziennik” drukował wtedy również wywiady ze mną i artykuły o tej książce, wychwalając ją pod niebiosa. O tych faktach w artykule Wojciecha Wybranowskiego nie ma ani słowa.
4. Co się stało „Naszemu Dziennikowi” w roku 2003, gdy wespół z innymi pismami nagle odmówił druku dokładnie tego samego ogłoszenia – nie wiem. To jakaś straszna tajemnica, której „Nasz Dziennik” do dziś dzień nie wyjawił ani swoim czytelnikom, ani sądowi, ani mnie. Wobec tego jedynym racjonalnym powodem wydaje mi się ALBO ochrona interesów Agory, „Gazety Wyborczej” i Adama Michnika w ramach cichego Porozumienia Ponad Podziałami ALBO zwykły ludzki strach.
5. „Nasz Dziennik” w trakcie trwającego ponad trzy lata procesu nigdy nie powiadomił o nim swoich czytelników. Teraz, informując o identycznych procesach z innymi pismami, „Nasz Dziennik” nie podał, że prawomocnym wyrokiem wygrałem cztery z nich (z „Gazetą Polską”, z Metropolem”, z „Naszym Dziennikiem” oraz z „Wprost”), a przegrałem jeden (z „Polityką”). Taka wybiórczość informacji dyskredytuje rzetelne dziennikarstwo.
6. Wojciech Wybranowski napisał, że „Nasz Dziennik” odmówił płatnej reklamy książki pod tytułem „Kobiałka”. To nie pomyłka, lecz zwykłe kłamstwo (świadoma nieprawda). Pomylić się można, pisząc „Kubiałka” albo i „Nabiałka„. Ale nie można przez pomyłkę napisać „Kobiałka„, gdy pragnie się napisać „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice„. Chyba że celowo nie chce się wymienić tytułu tej najbardziej zakazanej książki III Rzeczpospolitej. Mówiąc wprost: to kłamstwo zostało ogłoszone tylko po to, aby czytelnik sensacyjnego pierwszostroniowego artykułu w „Naszym Dzienniku” nie mógł odnaleźć tej książki w internetowej wyszukiwarce; aby nie mógł samodzielnie ocenić o co chodzi i kto ma rację; aby nie mógł samodzielnie poznać prawdy.
7.
Wojciech Wybranowski napisał, że Stanisław Remuszko – cytuję – na łamach niszowych pisemek i stronach internetowych prowadził aktywną politykę znieważania „Naszego Dziennika”. To również zwykłe kłamstwo. Nigdzie (ani w internecie, ani w telewizji, ani w radiu, ani w prasie) nigdy nie znieważyłem „Naszego Dziennika” ani w sposób przemyślany („aktywna polityka”) ani przypadkiem. Mało tego: nigdy i nigdzie o „Naszym Dzienniku” nie powiedziałem złego słowa! I jeszcze tego mało: nigdy i nigdzie o „Naszym Dzienniku” nie wypowiadałem W OGÓLE ŻADNYCH OPINII!!!
Nie mam pojęcia, jak można tak łgać w żywe oczy.
Brzydzących się kłamstwem Czytelników pozdrawiam serdecznie i z szacunkiem (29.01.07)
Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.