Problem

[16 kwietnia 2010, 19:17]

– Halo, Houston, mamy tu mały problem…
– Halo, Polsko, mamy tu duży problem…
Jeśli nawet – z powodu Islandii – zbliża się lokalny koniec świata
http://www.rp.pl/artykul/451190_Islandzki_punkt_zapalny__.html
to mój prywatny obywatelski problem jest wyraziście inny.
Od paru dni, aby pokłonić się prezydenckim trumnom, trzeba stać w ulicznej kolejce kilka, a nawet kilkanaście godzin – także nocą, samotnie, na własnych nogach, bez wygód. Dla fanatyków i innych narwańców to pewnie nic trudnego, ale co to znaczy, że chcą to robić dosłownie tysiące, a może i dziesiątki tysięcy ludzi? I to głównie ludzi ze wszystkich stron Kraju, ludzi oddalonych od swych domostw o setki kilometrów? Ludzi całkowicie anonimowych? Jak to wytłumaczyć rozumem?
Niemal słyszę emocjonalną odpowiedź, którą podpowiada mi moje sześćdziesięciotrzyletnie zbajpasowane serce – ale przecież to nie może być prawda…
Stanisław Remuszko

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *