Komisja międzynarodowa

Jak wiadomo, za powołaniem wiadomej międzynarodowej komisji opowiadają się politycy PiS oraz większość obywateli (wg sondażowni SMG/KRC dla TVN24). Jednak, gdy zastanowić się nad konkretnymi szczegółami tego pomysłu, nasuwają się dość poważne wątpliwości. Przynajmniej ja je mam. Może Czytelnicy sami ocenią ich zasadność?
Po pierwsze, w ramach ogólnej wolności słowa oraz wolności organizowania i zrzeszania się komisja może powstać sama z siebie, bez niczyjej zgody, powołań ani upoważnień. Dobrym przykładem może tu być suwerenny Parlamentarny Zespół ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy pracujący pod kierunkiem posła Antoniego Macierewicza. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w ten sam sposób powstało ciało złożone z przedstawicieli różnych nacji. Inicjatorem takiego przedsięwzięcia może być oczywiście każdy obywatel, środowisko czy organizacja – choć pewnie lepiej, aby za taką inicjatywą stały znane i uznane autorytety, a nie samozwańczy Kowalski czy jakiś inny Mureszko.
Po drugie, gdyby ktoś oczekiwał, że o powołanie takiej międzynarodowej komisji wystąpi konstytucyjny organ polskiego państwa, to raczej się nie doczeka, ponieważ jedyną instytucją, która teoretycznie mogłaby to zrobić, jest polski parlament lub/i polski rząd, a tam większość ma koalicja PO-PSL, popierająca raport tzw. Komisji Milera. By ten stan rzeczy zmienić, trzeba zatem wygrać najbliższe wybory, a te – jeśli nie będzie przedterminowych – wypadają dopiero za trzy lata.
Jednak zamiar powołania międzynarodowej komisji definitywnie upada z trzeciej przyczyny. Trudno mianowicie wyobrazić sobie rozpoczęcie prac komisji bez zadeklarowanej z góry gotowości obu stron sporu do uznania końcowego werdyktu za rozstrzygnięcie niepodważalne i ostateczne. Każde nawiślańskie dziecko wie, że na taką zgodną deklarację – ze strony Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości – nie ma żadnych, ale to żadnych politycznych szans.
Inny mi słowy, pomysł z komisją międzynarodową jest może i dobry, ale nierealizowalny. Podobnie jak życzenie, abyśmy wszyscy byli młodzi, zdrowi, piękni i bogaci. Też bym chciał, ale się nie da.
A co się da? Ja myślę, że są jeszcze dwa PRAWNE wyjścia: przed sądem powszechnym oskarżyć rząd o takie działania/zaniedbania, które doprowadziły do smoleńskiej tragedii oraz (po wygranych wyborach ‚2015) pozwać Rosję przed Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości. No, ale ja nie jestem prawnikiem, tylko pismakiem na emeryturze.
Niemniej ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : -)
Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.