W sprawie Ań*

Z Anią, koleżanką z klasy i z podwórka, która od lat mieszka w Kanadzie, korespondowałem mejlowo od czasu do czasu, życzliwie i serdecznie, aż tu nagle parę dni temu, gdy przy jakiejś okazji wspomniałem, iż nie wierzę w zamach/spisek/trotyl i sądzę, że TU-154 runął na ziemię wskutek zbiegu błędów i przypadków – Ania nie to, że zamilkła, lecz natychmiast napluła mi na buty, zarzuciła zdradę Narodu i z hukiem trzasnęła elektronicznymi drzwiami.
W jednym z niedawnych wpisów tłumaczyłem na blogu, dlaczego pomysł z Komisją Międzynarodową w sprawie smoleńskiej katastrofy jest nierealizowalny. Do takiego samego wniosku – choć na podstawie „nieco innych” przesłanek – doszedł przed tygodniem prezes Prawa i Sprawiedliwości pan Jarosław Kaczyński.
Przez wzgląd na Anie** uważam jednakowoż, że warto podjąć inne rozmaite wysiłki, aby zmniejszyć emocje i napięcia, jakie wywołuje ta narodowa tragedia. Pierwszy i (miałem nadzieję) ostatni raz widziałem taki straszliwy społeczny rozłam i rozerwanie po ogłoszeniu stanu wojennego, kiedy to niechęć, wrogość i nienawiść często dzieliły kolegów z pracy, sąsiadów z piętra, a nawet członków tej samej rodziny. O ile jednak tamte podziały w tamtej konkretnej sytuacji historyczno-politycznej dawały i dają się racjonalnie uzasadnić, o tyle teraz są one dla mnie omal niewytłumaczalne (a przez to budzą większy obywatelski niepokój), jako że przecież w Polsce od ponad dwudziestu lat nie stacjonują obce wojska, odbywają się demokratyczne wybory, mamy internet, wolne media i wolny rynek oraz możemy swobodnie podróżować po świecie.
Prymarną podstawą każdego porozumienia (a przynajmniej rozejmu) zawsze i wszędzie są rozmowy. Ich teraz praktycznie nie ma, choć powinny być. Początek rozmów polega na wymianie najważniejszych informacji i opinii oraz na wzajemnym ustosunkowaniu się do tych informacji i opinii. Do rozmów potrzebne są przynajmniej dwie strony oraz miejsce – fizyczne lub/i wirtualne. Konieczne wydaje się też, aby – wzorem stoczniowych negocjacji z Sierpnia 1980 albo z posiedzeń sejmowej komisji d/s afery Michnika-Rywina – do takich rozmów mieli dostęp wszyscy zainteresowani.
Otóż takim miejscem mógłby być specjalnie stworzony portal “Smoleńsk2010.pl” ze specjalnymi regułami zamieszczania materiałów i dyskusji nad nimi – co niniejszym zgłaszam pod publiczną rozwagę. Uważam, że na realizacji takiego lub podobnego pomysłu powinno zależeć wszystkim patriotom, niezależnie od ich przynależności partyjnej czy środowiskowej.
 
Stanisław Remuszko
 
P.S. Sądzę, że bardzo pożyteczne byłoby także wydanie specjalnego “smoleńskiego” numeru prestiżowego apolitycznego popularnonaukowego miesięcznika “Wiedza i Życie” (z ponad stuletnią tradycją!), w którym zamieszczono by poglądowo zilustrowane najważniejsze fragmenty (główne tezy) raportu tzw. Komisji Milera – liczącego wraz z załącznikami, przypomnę, ponad 400 stron A-4. [Jeszcze pożyteczniejsze, notabene, byłoby komparatystyczne opublikowanie w tym samym numerze „WiŻ” referatów przedstawionych na niedawnej Konferencji Smoleńskiej z udziałem ponoć „stu naukowców”, lecz do takich wymownych i kształcących porównań raczej nie dojdzie, ponieważ od Konferencji minął ponad miesiąc, a materiałów z niej jak nie było, tak nie ma, i nie zanosi się, by kiedykolwiek zostały ujawnione (jeśli w ogóle istniały)… http://forum.lem.pl/index.php?topic=734.msg48345#msg48345]
——————————
* dopełniacz oraz **biernik liczby mnogiej od “Ania”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.