Co mogłem zrobić więcej?

6 maja 2010
Jak Państwo sądzą, czy może wybuchnąć wojna?
W XXI wieku, w Europie?
W Polsce szczera nienawiść polityczna przekracza wszelkie dopuszczalne moje normy.
Czy te i inne napięcia mogą się przerodzić w prawdziwą wojnę – taką z zabijaniem ludzi?
[http://forum.lem.pl/index.php?topic=689.0]

17 czerwca 2010
Hitlerowskich Niemców (najeźdźców okupantów, ludobójców, morderców) na ogół trzeba było zabić, sowieckich wyzwolicieli na ogół już tylko przeczekać (zachowując ile się da z Substancji), a dziś, 21 lat po Okrągłym Stole, politycznych konkurentów należy zwyczajnie pokonać przy urnach. Tymczasem czysta żywa nienawiść, wzajemnie demonstrowana (zwłaszcza w internecie, ale też na ulicach i w rozmowach prywatnych) przez środowiska szczególnie aktywnych zwolenników głównych partii, osiągnęła poziom prawdziwie wojenny, a już na pewno zimnowojenny, bo ten znam z dziecięcej autopsji.
Jako obywatel, jestem przerażony tą wzajemną wrogością (nienawiścią, złością, gniewem), bo nawet jeśli te postawy publicznie wyraża mały procent Rodaków – to emocje tak gwałtowne muszą źle oddziaływać na wszystkich czytelników, widzów i słuchaczy, więc także na spokojną normalną większość ludzi, w końcu na całe społeczeństwo i państwo, czyli na moją ukochaną Polskę.
Z patriotycznego obowiązku i troski o Rzeczpospolitą [res – rzecz (dobro, własność), publica – publiczna (społeczna, wspólna)] nawołuję zatem do politycznej ochłody i nadania sprawom właściwej im rangi. Tusk nie jest przestępcą, którego trzeba jak najprędzej wsadzić za kraty. Kaczor Starszy nie jest bandytą ściganym dead or alive, PiS to nie NSDAP, PO zaś to nie bolszewia. Żyjemy w niepodległej i demokratycznej Polsce, należymy do Unii i NATO, mamy XXI wiek. Ludzie (niektórzy), opamiętajcie się!
Owszem, gdybym musiał wybierać między Warszawą a Moskwą (lub Pekinem), albo gdyby nad Wisłą groziła recydywa PZPR, cenzura czy dyktatura Michnika – o, wtedy zaraz bym wlazł na barykadę, wzywał innych: Do broni! oraz pierś sam nadstawiał. Lecz postkomuna jest cicha i bezwonna, wolność słowa kwitnie jak majowy bez, Kaczyński zaś i Komorowski mają bardzo porządne słowiańskie imiona… Nie, Szanowni Państwo, ani ja, ani moje dzieci, ani moje wnuki nie muszą już przelewać krwi o nic, ani dawać przeciwnikowi w zęby za coś. I niech tak zostanie…
[http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=98]

31 sierpnia 2010
W poniedziałkowe południe 30 sierpnia 2010, w dniu jubileuszowego gdyńskiego zjazdu „Solidarności”, przejrzałem wszystkie czołowe gazety, wszystkie czołowe portale, nawet niektóre „czołowe blogi” (cokolwiek to znaczy) – i nigdzie, powtarzam, NIGDZIE nie znalazłem tekstu, artykułu, komentarza, wpisu ani listu czytelnika, w którym autor postulowałby jakieś pojednanie lub choćby złagodzenie wojny polsko-polskiej. [Rzymianie mawiali: scripta manent (napisane zostaje); dziś, w epoce Google, manent jeszcze bardziej, więc jeśli coś przeoczyłem – proszę o link]
Czy taki stan rzeczy świadczy, że mediom brak materiałów utrzymanych w koncyliacyjnym duchu? Nie wiem.
Lecz dzień wcześniej, w niedzielę 29 sierpnia 2010, zaproponowałem kilku pismom zamieszczenie znanych już Państwu dwóch krótkich akapitów (niecała strona maszynopisu). Podnosiłem, że główni polityczni antagoniści za 24 godziny znajdą się obok siebie na wyciągnięcie ręki i trzeba ich lekko popchnąć ku sobie. Wskazywałem, że okazja do pojednawczego gestu trafia się niebywała, wprost historyczna, skoro chodzi o XXX rocznicę wielkiej SOLIDARNOŚCI (tej przez „s” i tej przez „S”). Podkreślałem, że te moje prostolinijne słowa są wyprane z polityki, są czysto obywatelskie…
Ba! Ze względu na patriotyczną wagę sprawy, przemogłem osobiste anse i wysłałem tę propozycję na mejlowy adres samego naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika oraz naczelnego „Rzeczpospolitej” Pawła Lisickiego, a nadto – już bez emocji – do naczelnych „Dziennika”, „Polski The Times” oraz do macierzystego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Nikt jednakowoż tego wziąć nie chciał i ostatecznie, jak już Państwo wiedzą, te uwagi znalazły się tu: http://www.stanislaw-remuszko.pl/blog.php/?p=137
Tak oto przyszło mi kłaść się spać z przykro uwierającą świadomością, że dla polskich mediów, dla kolegów-dziennikarzy, zimna wojna domowa jest znacznie lepsza od pokoju.
Stanisław Remuszko
P.S. A gdy przed snem (wpis z godziny 22:27, można sprawdzić) próbowałem podzielić się tymi swymi rozterkami na blogu pana Wildsteina w „Rzeczpospolitej” (http://blog.rp.pl/wildstein/2010/08/30/zabijanie-narutowicza) – dyżurny anonimowy cenzor tej gazety starannie wytarł mi gumką jedno zdanie: …Proponowałem druk tego króciutkiego tekstu niechby i w charakterze listu do redakcji, ale odmówili równo: „Gazeta Wyborcza”, „Dziennik”, „Polska TT” i „Rzeczpospolita”…

2 września 2010
„Rzeczpospolita” drukowała w stanie wojennym całokolumnowe stenogramy z konferencji prasowych rzecznika rządu Jerzego Urbana, które dość powszechnie w prasie podziemnej nazywano seansami nienawiści.
Wygląda na to, że były to jednak jakieś rekolekcje dla przedszkolaków w porównaniu z tym:
http://forum.gazeta.pl/forum/w,904,116053636,,Jaroslaw_Kaczynski_zaprzecza_slowom_brata.html?v=2
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8330450,Zjazd__Solidarnosci____wersja_Jaroslawa_Kaczynskiego_.html?v=1&obxx=8330450
Co teraz (np. wczoraj i dziś) można przeczytać – rzecz jasna, w ramach wolności słowa i w zgodzie z regulaminem – na łamach forum „Gazety Wyborczej”.
[http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=162]

20 października 2010
Równą (jeśli nie większą od polityków) moralną odpowiedzialność za tę zbrodnię (http://blog.rp.pl/lisicki/2010/10/19/szalenstwo-zbrodnia-i-atmosfera-nagonki) ponoszą czołowe media, które zrobiły wszystko, ale to dosłownie wszystko, by nienawistne wypowiedzi wydobywać z polityków i je nagłaśniać, by je ubarwiać i wyostrzać oraz umieszczać w “odpowiednim kontekście”. By ta wojna polsko-polska nabierała coraz większej zawziętości i by, broń Boże, nie zawierano pokoju.
Tego nie dostrzega niestety ani pan Lisicki, ani pan Wildstein; w każdym razie nie ma na ten temat ani słowa w ich dzisiejszych komentarzach.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam z respektem i smutkiem
Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.