Czy zygota jest człowiekiem?

…Wiele lat temu z tej mównicy Jacek Kuroń mówił w debacie nad ustawą regulującą aborcję, że gdy myśliwy nie ma pewności czy istota za drzewami to zwierzę czy człowiek , to nie strzela. Jeśli nie wiemy czy zarodek jest człowiekiem czy nie, to nie strzelamy – mówił Jarosław Gowin przedstawiając w Sejmie swój projekt o metodzie in vitro…
A jeśli wiemy? Ja na przykład (i miliony innych ludzi) WIEM, że zarodek nie jest człowiekiem. Zarodek jest zarodkiem. Ziarno nie jest owocem. Białe jest białe, czarne zaś jest czarne : – )
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem
Stanisław Remuszko
P.S. Dowód:
„Rzeczpospolita”, 23.04.92
Aborcja i nauka
Jerzy Turowicz zabierając głos „Jeszcze raz w sprawie aborcji” („TP”, 29.03.92), przytacza oświadczenie Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauk, które stwierdza, że nauki przyrodnicze nie wypowiadają się na temat człowieczeństwa ludzkiej zygoty. Naczelny redaktor „TP” przypuszcza następnie, iż to milczenie nauki bierze się m.in. z faktu, iż uczeni mają bardzo różne poglądy na sprawy, o których mowa.
Przykro rzec, ale Jerzy Turowicz myli – kolejny raz, niestety – dwa najzupełniej fundamentalnie różne pojęcia: opinie nauki oraz opinie naukowców.
Nauka (tu i dalej mam na myśli tylko dyscypliny przyrodnicze) operuje zbiorem twierdzeń (różnej mocy), uznawanych za prawdziwe przez absolutnie wszystkich naukowców na całym świecie, niezależnie od ich płci, rasy wieku, wykształcenia, przekonań światopoglądowych, narodowości etc. Oto przykłady takich twierdzeń, zrozumiałe nawet dla laika: „2 + 2 = 4” (matematyka); „najwyższą możliwą w Kosmosie prędkością jest prędkość światła” (fizyka); „cząsteczka wody składa się z jednego atomu tlenu i dwóch atomów wodoru” (chemia); „reguły dziedziczenia są takie same dla wszystkich organizmów żywych” (biologia).
Całkiem inaczej przedstawia się sprawa z naukowcami. Ci bowiem kształtują swe poglądy nie tylko na podstawie łączącej ich wspólnej wiedzy (patrz wyżej), lecz również wyznawanych indywidualnie religii, zróżnicowanych przekonań etycznych, własnych (prywatnych) przemyśleń i doświadczeń etc. To właśnie te czynniki przesądzają o cudownie urozmaiconym bogactwie ludzkich osobowości i postaw.
Obie sfery – jeden spójny świat nauki i milionowe światy uczonych – współistnieją ze sobą bezkonfliktowo właśnie dzięki temu, że naukowcy doskonale rozumieją zasadniczą odmienność (nie mylić z antagonizmem) nauki i wiary. Jeśli zatem wierzący i niewierzący uczeni zgodnie stwierdzają w cytowanym przez Turowicza oświadczeniu, iż nauka nie wypowiada się na temat człowieczeństwa ludzkiej zygoty, to czynią to bynajmniej nie dlatego, że nie mogą w tej sprawie uzgodnić naukowego stanowiska, lecz po to, by powiadomić opinię publiczną, iż człowieczeństwo ludzkiej zygoty jest kwestią wiary, nie nauki!
Niestety, w tej materii zachodzi straszliwe zaiste pomieszanie pojęć, branych wymiennie z trzech całkiem różnych beczek: światopoglądowej (filozoficznej, religijnej) – człowiek jako kategoria bytu; naukowej (przyrodniczej) – człowiek jako istota biologiczna; wreszcie jurystycznej – człowiek jako podmiot prawa.
Wbrew temu, co pisze red. Turowicz, nauka oczywiście wypowiada się na temat początku życia człowieka, ale nie jako kategorii religijnej, tylko przyrodniczej. Dla wszystkich ścisłych dyscyplin naukowych początkiem „człowieka biologicznego” jest moment połączenia plemnika z jajem i przeobrażenia ich w jedną komórkę. Od tej chwili (pomijam niuanse) rozpoczyna się proces ciągły, w którym nie ma żadnej cezury, i w którego wyniku dotychczas urodziło się na Ziemi, dorosło, postarzało i zmarło wiele miliardów ludzi.
Inaczej jednak z „człowiekiem filozoficznym”. Ci uczeni (ci ludzie), którzy wierzą, iż w momencie poczęcia Bóg przydaje zygocie duszę nieśmiertelną, konsekwentnie powinni uznawać zygotę za człowieka tożsamego – co do swej istoty – np. z dzieckiem, aborcję zaś za klasyczne zabójstwo z premedytacją, za które grozi najwyższa kara. Są wszakże uczeni (są ludzie), którzy w ów dar Boży nie wierzą, będąc przekonani, że zygota, potem embrion, później zaś płód ludzki, z wolna człowieczeństwa nabywa, powoli człowiekiem się staje; w ich ujęciu zatem „człowiek filozoficzny” nie ma wyraźnie określonego początku.
Nie wiem, czy zwolenników pierwszego poglądu jest na świecie więcej niż wyznawców drugiego, czy na odwrót. Nie próbuję tu również sugerować, którzy z nich mają rację. Idzie mi wyłącznie o opis: taki po prostu jest stan rzeczy, dokładniej zaś – stan co światlejszych umysłów, ponieważ większość ludzi, domniemywam, nigdy się nad tymi problemami aż tak głęboko nie zastanawiała.
I tak oto dochodzimy do sprawy dopuszczalności bądź zakazu aborcji, a więc do „człowieka prawnego”. O tym, kiedy człowiek zaczyna się de iure – czyli m.in. od kiedy i jakiej ochronie prawnej podlega – nie decydują przyrodnicy ani filozofowie, tylko ustawodawca. Ustawodawca wprawdzie, jak to czyni przy innych okazjach, chętnie skorzystałby z opinii nauki, lecz ona – akurat na temat człowieczeństwa ludzkiej zygoty – milczy jak zaklęta. Dlatego wszyscy posłowie i senatorowie przed ostatecznym głosowaniem powinni sobie dobrze uzmysłowić, że w tej doniosłej sprawie mogą kierować się wyłącznie osobistymi przekonaniami natury światopoglądowej (filozoficznej, religijnej), własną wiedzą społeczną oraz własnym sumieniem – niczym więcej.
Stanisław Remuszko
P.S. „Tygodnik Powszechny” odmówił opublikowania tego tekstu.
http://forum.gazeta.pl/forum/w,904,117856802,117860738,Czy_zygota_jest_czlowiekiem_.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.