Kryterium uliczne

Wyraz imponderabilia oznacza nieuchwytne rzeczy i sprawy o dużym znaczeniu, „ważne, lecz nie dające się zważyć”, intuicyjnie zrozumiałe, choć wymykające się ścisłym definicjom. Imponderabilia, to na pewno kultura, religia, obyczaje, moralność, język. Paradygmat z kolei, to zestaw fundamentalnych założeń, wzorzec, model, generalna teoria, ogólny sposób widzenia rzeczywistości.
Ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie, że ktoś silny i niewidzialny – może Diabeł? – próbuje zmienić nasze stare imponderabilia i paradygmaty. Delikatnie, krok po kroku, drobiazg po drobiazgu, metodą salami.
W polszczyźnie, zwłaszcza regionalnej i gwarowej, istnieje wiele wyrazów mniej lub bardziej obraźliwych (obelżywych, uwłaczających), jednak na szczęście tylko pięć z nich uznawane jest za wulgarne (niecenzuralne) zawsze i wszędzie, czyli powszechnie. Wskutek niepisanego porozumienia zwanego kulturą, wszystkie telewizje i radia zagłuszają albo wycinają te pięć słów (rzeczowniki „chu…”, „ku…” i „pi…” oraz czasowniki „je…” i „pie…”, jeśli już zdarzą się w jakiejś chamskiej wypowiedzi). Tymczasem z Pomorza Zachodniego donoszą, że liczba kanonicznych słów wulgarnych może wzrosnąć z pięciu do sześciu, bowiem sąd przyznał piętnaście tysięcy złotych zadośćuczynienia pewnemu szczecinianinowi, którego pewna szczecinianka nazwała pedałem. Najwyraźniej pedał jest gorszy i bardziej ordynarny nawet od „ku…” czy „chu…” – bo nie słyszałem, żeby ktoś zelżony tymi słowami dostał z tego tytułu choćby marną złotówkę sądowej rekompensaty…
Inne fundamentalne zmiany szykują się w prawie dotyczącym swobód religijnych. Oto sławny Trybunał w Strasburgu orzekł, że wolni ludzie w wolnym kraju mogą jednak nosić na szyi krzyżyk w taki sposób, żeby był widoczny dla innych wolnych ludzi. Chodziło o szyje stewardess oglądane przez pasażerów samolotu (noszenia krzyżyków zabroniła stewardessom postępowa linia lotnicza). Jednak ten sam europejski Sąd Ostateczny zadecydował inaczej wobec pielęgniarek i lekarzy: w pracy krzyżyków nosić im na szyi nie wolno. Z kolei polska pani sędzia wprawdzie oddaliła żądanie posła Palikota, aby sąd w imieniu Rzeczpospolitej nakazał zdjęcie krzyża wiszącego nad drzwiami w sejmowej sali obrad plenarnych – ale ten wyrok nie jest prawomocny i jeszcze wszystko przed nami…
Do uświęconej tradycji (polskiej, europejskiej, ogólnoludzkiej) od wieków należało uszanowanie kościołów i cmentarzy jako miejsc wyłączonych z politycznych sporów i demonstracji. Okazuje się, że i to się zmienia, co niedawno pokazał osławiony rosyjski zespół taneczny o postępowej nazwie „Pussy riot” („Bunt cipek”). Członkinie tego zespołu wystąpiły mianowicie w stroju topless przed bazyliką św. Piotra, wykrzykując pod adresem przemawiającego Benedykta XVI „różne życzenia w ramach świętej wolności słowa” – jak oświadczyły po opuszczeniu komisariatu włoskiej niepostępowej policji.
I tylko pewną otuchą natchnęła mnie wieść znad Sekwany. Uważam bowiem, że w każdym normalnym społeczeństwie są ludzie niezadowoleni z jakiegoś fragmentu rzeczywistości do tego stopnia, że przeciwko temu czemuś protestują na ulicy – wnosząc okrzyki, maszerując, wiecując i wymachując transparentami. Moje kryterium uliczne mówi, że dopóki liczba „protestantów” nie przekracza jednego promila danej społeczności – państwo jest w miarę zdrowe. Jeśli „wskaźnik ulicznego sprzeciwu” zbliża się do jednego procenta – jest to dzwonek alarmowy (może dojść do aktów przemocy), a jeśli uliczną determinację wykazuje dziesięć procent obywateli – może upaść rząd lub wybuchnąć rewolucja.
Otóż Vive la France! Gdy francuski postępowy prezydent Hollande chciał homoseksualnym parom dać ustawowe prawo adopcji i wychowywania dzieci – na ulice Paryża w proteście przeciw temu pomysłowi wyszło nagle ponad pół miliona mieszkańców płci obojga, w pełnym przekroju wieku, wykształcenia, zamożności i poglądów politycznych, jak ze zdumieniem komentowały najważniejsze media. To manifestacyjne zwycięstwo zdrowego rozsądku nad postępowymi siłami ciemności odnotowuję z nadzieją, podając za Wikipedią, że duży Paryż liczy około dziesięciu milionów mieszkańców.
Ludzi potrafiących rachować pozdrawiam serdecznie i z respektem : -)

Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.