Chamstwo Dnia Ósmego

W polszczyźnie – szczęśliwie ubogiej w tym zakresie – jest tylko pięć wyrazów bezwzględnie (powszechnie, zawsze, wszędzie) uznawanych na wulgarne. Są to trzy rzeczowniki (na „ch…”, „k…” oraz „p…”) i dwa czasowniki (na „j…” i „p…”).
Od lat toczę obywatelską batalię, aby używanie tych pięciu słów w miejscach publicznych – zwłaszcza w telewizji i radiu, szczególnie w tzw. porze chronionej (między godziną 5:00 a 23:00) – było traktowane jak łamanie prawa. Owszem, konstytucyjna Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji uchwaliła w tej kwestii jednoznaczne wytyczne, ale polskie sądy uważają, że od tego przepisu KRRiT ważniejsza jest święta wolność słowa; przynajmniej takie zapadają wyroki (np. warszawski Sąd Apelacyjny – sprawa nr I ACa 747/10; teraz kasacyjnie zastanawia się  nad nią Sąd Najwyższy).
Gdy ostatnio zaprotestowałem przeciwko rzucaniu mięsem w Teatrze Telewizji (godzina ósma wieczór, wielomilionowa widownia) – pani prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola Elżbieta Karwowska odpisała (nie chce się wierzyć, ale cytuję co do kropki pismo I Ds 635/12/I sprzed kilku miesięcy): Ustawowe zakazy nie mogą dotyczyć każdego utworu zawierającego wulgaryzmy (…). W przeciwnym razie należałoby bowiem zakazać emisji przed godziną 23:00 dzieł wielu najznamienitszych dramaturgów, w tym Williama Szekspira oraz Stanisława Wyspiańskiego…
Jako człowiek, który językowi mediów publicznych poświęcił spory fragment książki, mógłbym przytoczyć mnogie przykłady niepojętej tolerancji wymiaru sprawiedliwości mojego państwa z ostatnich kilkunastu lat: konkretne pisemne opinie policji, postanowienia śledczych, wyroki sądów, nazwiska prokuratorów i sędziów, sygnatury spraw… Dlatego twierdzę, że to nie przypadek, nie zbieg okoliczności i nie chwilowa moda, lecz konsekwentna polityka. Z pewnym zażenowaniem wspominam, że choć PRL nie była moim państwem, za jej czasów takie praktyki dziennikarzy, prokuratorów, sędziów oraz telewizyjnych decydentów były nie do pomyślenia!!! Niestety, ta wieloletnia medialno-sądowa promocja i ochrona wulgarnego chamstwa PROCENTUJE: mało kto pamięta, że zamordowany na przystanku tramwajowym 10 lutego 2010 sierżant policji Andrzej Struj zginął od ciosów nożem tylko dlatego, że zwrócił uwagę dwóm młodym bandytom, aby ci wśród ludzi nie przeklinali…
Ostatni wyczyn tej kategorii, o którym przypadkowo dowiedziałem się z internetu, jest tak nieprawdopodobny, że powinny o nim sensacyjnie informować portale na pierwszych stronach, ale przed chwilą (niedziela 17 marca 2013, 14:00) zajrzałem do tzw. majnstrimu („Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Nasz Dziennik”, „Onet”, „Wirtualna Polska”, „Interia”) i nie znalazłem nic! Otóż dzień po wybraniu nowego papieża Franciszka – jakaś dama z Poznania o nazwisku Ewa Wójciak, która kieruje opłacanym z publicznych pieniędzy Teatrem Ósmego Dnia, oświadczyła publicznie: Wybrali ***** na papieża, co przytaczam za redaktorem Tomaszem Cyfką z redakcji „Wiadomości” poznańskiej gazety.pl  Swoim czytelnikom wyjaśniam okrężnie, iż chodzi o pięcioliterowy rzeczownik – pierwszy z przywołanych na wstępie plugawych bluzgów.
Choć siły postępu od dawna głoszą, że Boga niet, atca w mordu można oraz róbta co chceta – to uważam, że za taką publiczną wypowiedź osoba utrzymywana z publicznych pieniędzy powinna być jak najszybciej zwolniona z pracy. Gdybym był prezydentem Poznania Ryszardem Grobelnym – spowodowałbym to niezwłocznie.
Stanisław Remuszko
P.S. Ten incydent poruszył mnie wyjątkowo i dlatego – pierwszy raz w życiu – proszę ludzi dobrej woli, którzy myślą podobnie, o internetowe przesłanie tego wpisu lub linku – dalej. Tu jest nasz kraj, nasza Polska, i mamy prawo urządzać jej publiczne miejsca tak, jak własny rodzinny dom. Nie pozwólmy tego skandalu zamieść pod dywan. – Podaj dalej, proszę!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.