Cenzurowaaaaać!!!

W poniedziałek 8 kwietnia w czasie największej oglądalności (między godziną 20:15 a 23:45) Telewizja Polska w programie pierwszym nada trzy i półgodzinny blok tematyczny poświęcony trzeciej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Pokazane zostaną dwa głośne filmy: „Śmierć prezydenta” z dokumentalnej serii National Geographic, oraz autorska „Anatomia upadku” w reżyserii Anity Gargas. Projekcjom będą towarzyszyły krótkie objaśniające wprowadzenia, a potem, w niemal godzinnym programie Piotra Kraśki „Na pierwszym planie”, politycy i eksperci na żywo skomentują pokazane filmy i podyskutują nad rzeczywistym przebiegiem wypadków. Tak przedstawiają się zapowiedzi, omówione szczegółowo w dziesiątkach internetowych portali oraz na telewizyjnych stronach papierowych pism.
Dlaczego o tym w ogóle piszę? W końcu to nic nadzwyczajnego. Zbliża się trzecia rocznica strasznej smoleńskiej tragedii, która do dziś wzbudza w polskim społeczeństwie emocje, kontrowersje i napięcia, więc każda porządna (szanująca odbiorców!) redakcja poświęci tej rocznicy dużo miejsca. Nic dziwnego zwłaszcza, że zrobi to telewizja publiczna, która ma zasięg o rząd wielkości większy od tradycyjnych dzienników i tygodników razem wziętych, a prócz zasięgu ma także ustawową MISJĘ, czyli potrójny psi obowiązek: informować o wszystkim (brak tematów tabu), oddzielać wiadomości od komentarza, udzielać głosu drugiej stronie.
Nic nadzwyczajnego? Nic dziwnego? A jednak! Otóż przeciw takim publicystycznym planom TVP zaprotestowała nagle i gwałtownie ”Gazeta Wyborcza”. Nie jakieś stowarzyszenie obywatelskie, nie partia polityczna, nie rodziny ofiar, tylko (według Związku Kontroli Dystrybucji Prasy) przodujący polski dziennik. Czołowi komentatorzy, miażdżące pierwszostronicowe opinie, krytyczny wywiad z telewizyjnym prezesem, listy czytelników… A cóż takiego wzbudziło sprzeciw „Wyborczej”? Ano – zamiar pokazania filmu pani Gargas. Dlaczego? Dlatego, że „Anatomia upadku” robi ludziom wodę z mózgu, przedstawia w fałszywym świetle, kręci i przemilcza. A ludzie sami na tym się nie poznają? Jedni się poznają, inni się nie poznają; ludzie są naiwni i łatwowierni; dlatego tego filmu nie należy pokazywać.
Mam 65 lat, pierwsze dorosłe ćwierćwiecze przeżyłem w PRL i zaświadczę przed każdym sądem ludzkim czy boskim, że dokładnie taka argumentacja leżała u podstaw komuszej cenzury.  – My (władza) jesteśmy światli i postępowi, oni zaś (naród) są ciemni i zacofani, dlatego trzeba pilnować, co czytają, czego słuchają i co oglądają (nie zezwalać na druk, nie puszczać w radiu, nie pokazywać w telewizorze; zagranicę zagłuszać), bo w przeciwnym razie każdy wyrobi sobie własne zdanie i ono może całkiem różnić się od naszego – tak uważali towarzysze sekretarze i towarzysze cenzorzy. Jednak nawet w PRL tak nie uważali dziennikarze. Rzadko i niechętnie używam słowa „hańba”, ale w tych okolicznościach użyję: nie znam czynności bardziej hańbiącej dziennikarza niż cenzurowanie.
Tym zaś, którym takie bezprecedensowe (w skali światowej?) wystąpienie gazety przeciw wolności myśli i słowa wydaje się niemożliwe, zmyślone lub przesadzone – uprzejmie przypominam, że istnieje internet i każdy może sobie sam sprawdzić…

Stanisław Remuszko

P.S. Gwoli sprawiedliwości, poleciłbym także (późniejszą!) trafną krytykę takiego GW-postępowania autorstwa pani Moniki Olejnik: http://wyborcza.pl/1,75968,13681674,Smolenski_lot_publicznej.html  , ale nie polecę, ponieważ ciekawy czytelnik musiałby za tę jednominutową lekturę zapłacić Agorze prawie 20 zł (nie można kupić dostępu do jednego tekstu za złotówkę czy dwa złote, tylko od razu cały pakiet).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.