Budowa na Ursynowie (podaj dalej)

Strategicznie uważam, że my, mieszkańcy, powinniśmy robić wszystko, aby cofnięto pozwolenie na budowę oraz – niezależnie – aby budowa nie ruszyła.
Byliśmy i jesteśmy tej budowie przeciwni. W tej sprawie nic się nie zmieniło.
Widzę przynajmniej trzy prawne punkty zaczepienia:
1.  sąd administracyjny
2. droga dojazdowa.
3. wszczęcie postępowania karnego (prokuratura, CBA)
Ad 1. Korzystny dla nas wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego – czyli uznanie dzielnicy Ursynów, SMB „Jary” oraz pani Danuty Frączek za strony sporu – musiałby rzutować na prawomocność pozwolenia na budowę (jako wydanego bez zasięgnięcia istotnych opinii, a więc z naruszeniem podstawowych wymogów formalnych). Wypada mieć nadzieję, że wszystkie trzy wyżej wymienione Podmioty zrobią co w ich mocy i złożą wnikliwe odwołania od wyroku WSA. W tej sprawie powinniśmy wspierać burmistrza, prezesa i panią Danutę, oraz udzielić Im – jeśli byłaby potrzebna – wszelkiej konkretnej pomocy.
Ad 2. Jeśli pani Danuta nie myli się, twierdząc, że warunkiem (częścią składową) pozwolenia na budowę była wcześniejsza zasadnicza modyfikacja naszej dookolnej drogi (poszerzenie i wyłożenie kostką oraz budowa chodników), wówczas próby zbudowania przez „Włodarzewską” dorywczej drogi dojazdowej są zwyczajnie nielegalne jako sprzeczne z obowiązującym planem zagospodarowania przestrzennego, który w sposób kategoryczny i bezwzględny chroni resztki naszego zielonego terenu, oraz z samym pozwoleniem na budowę tego nieszczęsnego mrówkowca. W tej sytuacji powinny natychmiast zadziałać powołane do tego służby i organy państwa i samorządu (prokuratura, policja, nadzór budowlany, Urząd Miasta itp.), my zaś powinniśmy dopilnować tych spraw (składać pisemne skargi, monity, doniesienia, zażalenia i odwołania; także zachęcać media do zajęcia się tym skandalem). 
A już na pewno, w żadnym razie, pod żadnym pozorem, my, mieszkańcy osiedla (Arctowskiego, Cybisa, Dunikowskiego, Sosnowskiego), nie powinniśmy wybierać między jednym łamaniem prawa (ciężarówki na dotychczasowym starym ciągu pieszo-jezdnym) a drugim łamaniem prawa (budowa drogi dorywczej przez tereny zielone). W tej sprawie żadne referendum ani ankieta wśród mieszkańców naszego osiedla nie wchodzą w grę!
Ad 3. Półtora roku temu złożyłem za pokwitowaniem w Prokuraturze oraz w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy wydawaniu pozwolenia na budowę (wisi na stronie). Kryminalne zarzuty tam sformułowane podtrzymał w czwartek publicznie pan burmistrz Piotr Guział (słyszeliśmy wszyscy na własne uszy; zostało to również nagrane). Pan burmistrz wyjawił nam także, że właśnie rusza na wojnę z Miastem (odwołanie ze stanowiska pani prezydent HG-W). Sądzę, że jeśli jest to jedyny sposób na zburzenie układów i cofnięcie pozwolenia na budowę – powinniśmy pana Guziała wesprzeć w tym dziele z całych sił.

*     *     *
Na rozmaite prace związane z naszymi „budowlanymi protestami” zużyłem dobre kilkadziesiąt godzin netto swojego prywatnego czasu. Między innymi wymyśliłem i współzałożyłem specjalne okazjonalne Stowarzyszenie Mieszkańców SMB „Jary”, którego jedynym celem jest obrona naszych zagrożonych dóbr i interesów. Na różne przedsięwzięcia z tym związane wydałem małe kilkaset prywatnych emeryckich złotych. Stworzyłem internetową stronę z dokumentacją sprawy ( http://www.stowarzyszeniejary.strefa.pl ). Napisałem ideowy felieton ( http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=1543 ). W czwartek 16.05.13 w „Domu Sztuki” rozdałem 50 kontaktowych formularzy w nadziei, że zainteresowani Sąsiedzi zgłoszą się hurmem. Podałem swój adres papierowy i elektroniczny oraz oba telefony. Owszem, zgłosiła się… jedna osoba.
Proszę Szanownych Państwa, jeśli nie będziemy działać razem – przypuszczam, że jest to raczej mój ostatni „sąsiedzki wysiłek”. Ja tylko na zewnątrz nieźle wyglądam, ale 65 lat, trzy zawały, dwa udary, bajpasy i różne cukrzyce robią swoje. Sam nie dam rady, a poza tym niby dlaczego miałbym niedosypiać i stawać na głowie? Powinniśmy po sąsiedzku spotykać się (Spółdzielnia na życzenie udostępni locum; zapraszam do mojego domu; jest także miejsce w sieci!), wymieniać informacje i pomysły, dyskutować, radzić, występować z propozycjami i postulatami. Trzeba niekiedy wykonać kilka telefonów, odbić coś na ksero, rozesłać mejle, powiesić ogłoszenie itp.  To nie kosztuje nawet złotówki, wystarczy – od czasu do czasu – poświęcić kwadrans czy pół godziny tego swojego czasu…
Obawiam się, że przy dalszej Państwa zerowej aktywności (bez Państwa wsparcia przynajmniej wirtualnego) – ta inwestycja ”Włodarzewskiej” zostanie zrealizowana. Przykro rzec.

Stanisław Remuszko
remuszko@gmail.com,  +22 641-7190, 504 830-131
http://www.stowarzyszeniejary.strefa.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.