Odpieprzcie się od Białorusi

Może tu i ówdzie inaczej rozłożyłbym akcenty, niektóre rzeczy pominął (bo nic o nich nie wiem) oraz okazał mniejszą pewność siebie. Lecz co do meritum – mogę tylko rozumowo przyklasnąć panu redaktorowi Janowi Engelgardowi, którego arcytrafną co do generaliów ocenę pozwalam sobie dziś w ten sposób zacytować:

http://mercurius.myslpolska.pl/2010/12/drugiego-majdanu-nie-bylo-i-nie-bedzie/
Scenariusz był i jest prosty – jeszcze przed zakończeniem wyborów ogłasza się, że będą sfałszowane, potem przygotowuje się „protest” polegający na próbie wtargnięcia do budynków państwowych, w tym przypadku siedziby centralnej komisji wyborczej lub parlamentu. Natychmiast po ogłoszeniu wstępnych wyników zadymiarze wychodzą na ulice i „w imię wolności i demokracji” zaczynają rozróbę, pod sztandarami Unii Europejskiej, żeby było godnie i z usłużnymi mediami pod bokiem. Wiadomo, że władza broniąca porządku użyje siły, a więc ktoś będzie poturbowany, i o to właśnie chodzi. Najlepiej też, żeby była krew, a już najbardziej pożądane byłoby, gdyby ktoś zginął. Wtedy – oburzony świat zaprotestuje, wywrze się nacisk na władzę i może nawet zmusi się ją do ustąpienia.
Tak wygląda każdy scenariusz tzw. kolorowej rewolucji. Udało się na Ukrainie i w Gruzji, ale nie udaje się na Białorusi. Dlaczego się nie udaje? Bo, po pierwsze, żadna poważna siła społeczna nie popiera takiego scenariusza. Na Ukrainie byli to oligarchowie, którzy opłacili konkretnych kandydatów, na Białorusi tego nie ma. Po drugie, w ogromnej większości naród białoruski nie życzy sobie radykalnych zmian pod sztandarem USA czy UE. Przykłady poprzednich „rewolucji demokratycznych” są odstraszające. Bieda, chaos, awantury i złodziejstwo – taki jest obraz krajów, które „wybrały demokrację”. Życie na Białorusi jest o wiele łatwiejsze niż na Ukrainie, nikt nie rozkrada kraju, nikt nie stoi nad państwem i nikt trzyma rządu, prezydenta i premiera w kieszeni. Białoruś jest państwem, w którym nie zastosowano ani terapii wstrząsowej, ani oligarchicznego kapitalizmu. Wybrano drogę ewolucyjnych, ostrożnych zmian, pod kontrolą państwa. Efekty tej polityki są zaskakująco korzystne. Każdy, kto był na Białorusi i pojechał tam nieuprzedzony – widział kraj spokojny, zadbany, bez patologii widocznej na ulicy, kraj ludzi żyjących stabilnie i w miarę dostatnio. Ale właśnie dlatego Białoruś denerwuje możnych tego świata – najpierw Amerykanów, którzy w okresie rządów Busha wręcz żądali od państw takich jak Polska czy Litwa radykalnych działań w ramach „krucjaty wolności”. Teraz robi to Unia Europejska i po części Rosja. Mimo to Łukaszenka trwa, bo tak chce większość mieszkańców tego kraju (także 90 proc. żyjących tam Polaków). I nie zmienią tego groteskowi przywódcy „opozycji demokratycznej”, których stanęło do boju z baćką aż dziewięciu! Żaden z nich nie jest poważnym rywalem Łukaszenki, nie budzą nawet minimalnego zaufania społecznego, mają opinię sługusów Zachodu, awanturników i zadymiarzy, a większość z nich nawet wyglądem budzi śmiech. Są dobrzy na koncertach rockowych (muzycy rockowi to esencja antyłukaszenkowskiej opozycji), ale nikt poważny nie oddałby władzy w ich ręce.  
Polska oficjalna polityka nadal jest zaprogramowana na robienie zamieszania i zadymy w sąsiednim kraju. Działa opłacana przez polskiego podatnika kuriozalna, prawie nie oglądana przez nikogo – stacja Biełast TV z nawiedzoną zawodową rewolucjonistką na czele; czołowe media nadal z premedytacją kłamią i manipulują mówiąc o sytuacji na Białorusi; nadal utrzymywany jest skandaliczny zakaz wjazdu do Polski działaczy legalnego Związku Polaków na Białorusi i podtrzymywana fikcja istnienia tzw. prawdziwego ZPB. Można zadać pytanie – jakie są korzyści dla naszego kraju z racji prowadzenia takiej polityki? Ja widzę same porażki i kompromitacje. Czas już chyba z tym skończyć. Czy mamy nadal, przez najbliższe pięć lat, wmawiać ludziom na Białorusi, że nie wiedzą co czynią nie chcąc żyć w krainie szczęśliwości, jaką jest liberalna demokracja? Dajmy spokój Białorusiom, niech sami decydują o swoim losie, nie bawmy się w wyzwolicieli i zbawców, bo naprawdę nie mamy im niczego do zaproponowania.
Jan Engelgard, http://mercurius.myslpolska.pl/2010/12/drugiego-majdanu-nie-bylo-i-nie-bedzie/

(S.R.)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *