Strasburg czy Katyń?

Sześć godzin po wczorajszym (21.10.13) ogłoszeniu wyroku Trybunału Strasburskiego w sprawie Katynia przejrzałem internetowe portale najważniejszych redakcji i wszędzie była to czołówka – z wyjątkiem “Gazety Wyborczej”, gdzie nie napisano o tym jednego marnego słowa (dysponuję tzw. zrzutem ekranu).
Przypomnę, że Wielka Izba (w składzie 17 sędziów) Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z siedzibą we francuskim Strasburgu ogłosiła wczoraj wyrok w sprawie skargi piętnastu polskich rodzin ofiar, które to rodziny zarzuciły rosyjskiemu państwu, iż jego władze pogwałciły Europejską Konwencję Praw Człowieka przez to, iż nie dokonały należytej kwalifikacji prawnej zbrodni katyńskiej, nie ustaliły jej sprawców i nie wyciągnęły wobec nich konsekwencji, a także utajniły postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie wydarzeń sprzed 70 lat (motywując to względami bezpieczeństwa dzisiejszej Rosji).
Przypomnę też prawdę skrywaną przez władze PRL, ale znaną – przynajmniej od ćwierć wieku – już absolutnie wszystkim Rodakom: w roku 1940 w Katyniu, Charkowie i Miednoje stalinowscy oprawcy strzałami w tył głowy zamordowali dwadzieścia dwa tysiące bezbronnych polskich oficerów – jeńców wojennych. Była to najtragiczniejsza zbrodnia w nowożytnej historii Polski, i uważam, że dążenie do jej wyjaśnienia i rozliczenia powinno być świętym obowiązkiem każdego z nas, póki my żyjemy…
Tytuły dzisiejszych gazet mówią same za siebie: “Strasburg – polska porażka”, “Klęska Katynia w Strasburgu”, “Moskwa triumfuje”. Trybunał mianowicie uznał za słuszny rosyjski główny argument, iż – skoro Katyń był w roku 1940, a prawo nie może działać wstecz – zarzut naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka jest bezpodstawny, bowiem konwencja ta powstała w roku 1950 (weszła w życie trzy lata później), a nadto Rosja ratyfikowała ją dopiero w roku 1998. Z logicznego (formalnego) punktu widzenia trudno z tym polemizować, a – skoro brak podstaw prawnych – tym samym nie można rozpatrzyć zarzutów pomniejszych, jak choćby złego traktowania rodzin ofiar poprzez odmowę dostępu do materiałów śledztwa.
Ja jednak chciałbym wskazać na coś innego: na poważne kalectwo (wadę, schorzenie) europejskiej ochrony praw człowieka, której najwyższym i ostatecznym wyrazicielem, gwarantem i egzekutorem mieni się być Strasburski Trybunał i jego akolici. Skoro bowiem nie istnieje prawne narzędzie, za pomocą którego można by określić, napiętnować i ukarać sprawców bezprecedensowego i bezspornego (bezdyskusyjnego, oczywistego, niekwestionowanego) masowego mordu tysięcy ludzi – oznacza to, że strażnik/Trybunał jest słaby i nędznie wyposażony. To tak, jakby strategicznego wojskowego obiektu miał pilnować cywilny wartownik bez broni i amunicji.
Skoro zatem nie możemy liczyć na Strasburg – w powstałej sytuacji pozwalam sobie powtórzyć, co zrobiłbym w tej sprawie, gdybym był prezydentem państwa (http://www.remuszko.pl/katyn/podprad.htm). Otóż wtedy powiedziałbym tak: Stosunki Polski z Rosją nie będą normalne dopóty, dopóki Rosja nie uzna swej odpowiedzialności za katyńską zbrodnię i nie ujawni wszystkich dokumentów jej dotyczących. Siedemdziesiąt lat po tamtej tragedii nie dojdzie między Polską a Rosją do wojny o Katyń – ani prawdziwej, ani zimnej. Ale jeśli nie zostaną spełnione powyższe warunki, nie będzie między naszymi państwami tak dobrze, jak mogłoby być. Przynajmniej dopóty, dopóki jestem prezydentem Polski.
I zrealizowałbym tę deklarację w ramach swych konstytucyjnych uprawnień.

Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.