Okrągły Stół wigilijny

Premier Donald Tusk zaproponował wczoraj, aby – z udziałem wszystkich polskich sił  – zwołać Okrągły Stół w sprawie Ukrainy oraz wspólnych kandydatów do instytucji Unii Europejskiej, prezydent Bronisław Komorowski zaś dodał ad hoc dwa tematy: „kryzys demograficzny” i „system emerytalny”. Tak zainspirowany, pomyślałem sobie, że jeszcze szerszą (ogólniejszą) kanwą dla takiego spotkania powinno być ustalenie listy spraw, które warto by omówić, aby zmniejszyć narastające w Ojczyźnie od kilku lat napięcie polityczne.
Miarodajne badania opinii jednoznacznie pokazują, iż większość społeczeństwa z niepokojem obserwuje i źle ocenia widoczną agresję i utrwalające się podziały. W tej sytuacji pozaparlamentarna obywatelska rozmowa przedstawicieli wszystkich parlamentarnych ugrupowań mogłaby stać się wydarzeniem symbolicznym, dobrym i ważnym. Stwarzałaby nadzieję, że zła wojna polsko-polska zacznie wygasać. Dlatego uważam, że potrzebujemy dziś w pierwszym rzędzie nieco innego Okrągłego Stołu. Takiego, który nie zmieni ustroju państwa, konstytucji, międzynarodowych zobowiązań ani demokratycznych terminów, lecz złagodzi obyczaje. Zmniejszy emocje. Dowiedzie woli porozumienia ponad podziałami.
Oczywiście, taką doniosłą koncyliacyjną propozycję musiałby zgłosić ktoś ważny. Politycy mają zazwyczaj różne przykre doświadczenia, prywatne i partyjne ambicje i urazy, więc może z inicjatywą wystąpiłby autorytet spoza polityki? Przypuszczam, że dobre usługi mediacyjne dla takiej patriotycznej debaty chętnie zaoferowałaby neutralna Polska Akademia Nauk (w jej siedzibie mieści się – nomen omen – Sala Okrągłego Stołu). Panie i Panowie z lewicy, z prawicy i ze środka, z ośrodków władzy i z opozycji, usiądźcie i rozmawiajcie! Bez żadnych, ale to żadnych warunków wstępnych. Co Wam szkodzi? Nie mamy innej Polski, nie mamy innych Rodaków. Prosi Was o to przejęty starszy pan : – )
Stanisław Remuszko
P.S. Nadchodzi Boże Narodzenie. Rok temu z tej okazji sugerowałem na swoim blogu (http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=2379),  aby czołowi adwersarze politycznego życia – Jarosław Kaczyński i Donald Tusk – przełamali wewnętrzne opory i publicznie przełamali się opłatkiem. Wtedy nic z tego nie wyszło, a przez rok relacje między oboma panami tylko się pogorszyły. Teraz znów zbliża się Wigilia. Może to ostatni dzwonek na jakie takie pojednawcze gesty? W ciągu najbliższych dwóch lat czekają nas czterokrotne wybory powszechne, i zanosi się na takie wojenne kampanie, na taką walkę o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie… To co, skoczyć do kościoła po opłatki?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.