Gościnnie…

Szanowny Panie Adamie
Postanowiłam do Pana napisać list. Musi Pan przebrnąć przez jego część wstępną, za chwilkę dojdzie do wyjaśnienia, po co w ogóle piszę.
Nie znamy się osobiście, ale jest Pan dla mnie jednym ze znanych, wielkich ludzi – Polaków, dzięki którym żyjemy w wolnej Ojczyźnie. Znałam działalność i dokonania Tadeusza Mazowieckiego, Jacka Kuronia, Bronisława Geremka, Lecha Wałęsy, Pana i wielu innych. To Wy, to te postaci najbardziej utkwiły w pamięci dziesięcioletniej dziewczynki, którą byłam w 1981 r.
Teraz mam 42 lata – nazywam się Joanna Ślusarska, mam fajnego męża Jacka i świetnego syna Tomasza, ucznia gimnazjum. Pracujemy i mieszkamy w pobliżu sporego miasta na Dolnym Śląsku. Jest tu duży zakład pracy i ludziom żyje się chyba nieźle. Mimo to jest narzekanie, niechęć czy nawet nienawiść do rządu i obecnie rządzących. Prawie całe miasto głosowało na PiS, a prezydent miasta, który ogłasza wszędzie, że jest bezpartyjny, ma raczej pisowskie nachylenie.
W mieście starostwo powiatowe na czele z Adamem Myrdą i komisją zakładową NSZZ „Solidarność” ogłasza konkurs historyczny o stanie wojennym dla szkół „By czas nie zaćmił”. Mój syn wspólnie z kolegami znajduje się wśród laureatów. Jest mądry, ma dobrą pamięć, od nauczycieli dostaje potrzebne materiały, babcia przynosi mu książkę wydaną nielegalnie podczas strajków w stoczni, ja pożyczam książkę z liceum, bo nie uczą o stanie wojennym w gimnazjum, ale dopiero w trzeciej klasie liceum. Tak jest ułożona podstawa programowa historii
No i w piątek 13 grudnia, w 32. rocznicę ogłoszenia stanu wojennego, o godzinie 18 w miejskim Centrum Kultury wielka uroczystość, koncert galowy. Zaproszeni są uczniowie, którzy zajęli trzy pierwsze miejsca w kategorii gimnazjum i liceum, razem z nauczycielami, dyrektorami szkół. Zaproszone zostały władze starostwa, górnicy, ludzie, którzy stan wojenny pamiętają. Ja i moja mama, babcia Tomasza, też chciałyśmy tam być. Trochę nielegalnie, bo nie miałyśmy zaproszeń, ale udało nam się wejść na salę, usiadłyśmy sobie daleko od sceny i z dumą czekałyśmy na oficjalne ogłoszenie wyników.
Po pięknym, patriotycznym wystąpieniu dzieci Tomek wychodzi na scenę, robię zdjęcia telefonem, on odbiera z rąk starosty dyplom i torbę z nagrodą w środku, wraca na miejsce. Oglądamy drugą część koncertu w wykonaniu pani Ewy Dałkowskiej, Jerzego Zelnika i Pawła Piekarczyka, który śpiewał i grał na gitarze.
Zaczęło się niewinnie, wiersze, dwie piosenki o stanie wojennym. I nagle piosenka, w której padają słowa o kłamstwie smoleńskim i żelaznej brzozie Chciałyśmy wyjść i cichutko wychodzimy, sala bije brawo, zostaje Tomasz z nauczycielem i kolegami.
W holu, na dole, spotykam nielicznych, którzy też wychodzą. Poszłyśmy z mamą na kawę i czekałyśmy na Tomka. Po jakimś czasie przyszedł syn Powiedział – on, nastolatek – że na scenę wyszła pani Dałkowska i nie było ani słowa o stanie wojennym, tylko o tym, że Tusk ma krew na rękach, a nauczyciele historii to uczą nie tego, co powinni
Ale największe zdziwienie, i chyba nawet podskórny strach, spowodowały nagrody, które dostał Tomasz. Zapytaliśmy, czy fajne i czy się cieszy. Powiedział, że to książki i że chyba do żadnej z nich nie zajrzy Jedna to dokument, który już zna, bo o zbrodni lubińskiej ze słynnymi zdjęciami Krzysztofa Raczkowiaka, a druga – uwaga – „Wielka księga patriotów polskich” wydawnictwa Biały Kruk, którego prezesem jest Leszek Sosnowski. Dzieło przygotowane, jak piszą, na obchody w 2016 r. 1050. rocznicy chrztu Polski. Książka pod redakcją Andrzeja Nowaka, Krzysztofa Ożoga, Leszka Sosnowskiego.
Przejrzeliśmy ją w domu. Chronologicznie ułożone postaci od 996 r. aż po 2013. Nie ma tam Pana, Panie Adamie, ani Wałęsy, Mazowieckiego, Geremka, Kuronia, Balcerowicza, są inni, według autorów bardziej zasłużeni.
We wstępie i na okładce, z tyłu książki, zamieszczono zdanie: „Spośród współczesnych patriotów przedstawiono sylwetki tych, którzy już nie żyją”. To dlatego nie ma Wałęsy, Michnika, Balcerowicza – pomyślałam, ale sprawdziliśmy, czy może jest nieżyjący już Geremek, Gaja i Jacek Kuroniowie, Mazowiecki, Krzysztof Skubiszewski, Jerzy Turowicz, Wiesław Chrzanowski i wielu innych zasłużonych dla Polski ludzi. Niestety, ich też nie ma.
Chciałam książkę wyrzucić do kosza, ale pomyślałam, że najpierw napiszę do Pana. Nie wiem, co się porobiło z Polską, z ludźmi. Jak bardzo trzeba być ignorantem, głupcem, jak bardzo trzeba nienawidzić, żeby nie wspomnieć o takich ludziach. Boję się już nawet o syna, że jak pójdzie na studia i wspomni o tym, co wie o historii, albo wykładowcom, albo kolegom, to nie będzie miał łatwego życia
To smutny list, ale nie chcę, żeby myślał Pan, że my tacy jesteśmy, smutni i zgorzkniali. Jeszcze nas to nie dopadło, choć mam wrażenie, że coraz trudniej się żyje w tak podzielonej Polsce. Wściekamy się na głupotę, czasami denerwują nas nieudolne czy niewłaściwe decyzje rządu, urzędników, rozpolitykowanego Kościoła, ale staramy się żyć z uśmiechem. Chodzimy do pracy (jeszcze!), zwiedzamy naszą Polskę, w 2013 r. na wakacjach pierwszy raz (!), samochodem, byliśmy za granicą, we Włoszech. Jak zobaczyłam Koloseum, to mnie zatkało i przez chwilę nie mogłam mówić:) Jestem dzieckiem komuny; wyjazdy za granicę nie były powszechne, dlatego dla mnie to przeżycie.
Musiałam napisać ten list, bo jest mi teraz łatwiej. Nie wiem tylko, czy Panu nie zrobiłam przykrości, ale pomyślałam, że musi Pan się o nas dowiedzieć, i myślę, że takich osób w Polsce jak my trochę jeszcze jest. I to jest dobra wiadomość, prawda?
Życzymy Panu i „Wyborczej”, którą kupujemy od pierwszego numeru, dużo pogody ducha, radości i zdrowia. Nam też nie jest wszystko jedno:) Bardzo serdecznie pozdrawiamy
Joanna, Jacek i Tomasz Ślusarscy z babcią Danutą

http://wyborcza.pl/magazyn/1,135762,15287076,Walesa_patriota__A_kto_to_Walesa_.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.