My, sędziowie, nie od Boga…

„Rzeczpospolita”, 5 listopada 2014, 15:48:
Gen. Czesław Kiszczak ma być doprowadzony przez policję na badania lekarskie, które mają wykazać, czy może brać on udział w procesie odwoławczym ws. wprowadzenia stanu wojennego – postanowił Sąd Apelacyjny w Warszawie. Obrońca zapowiada zażalenie na tę decyzję.
Decyzja podjęta 3 listopada jest już do wykonania; obrona może złożyć na nią zażalenie, ale nie wstrzymuje to jej wykonania – poinformowała w środę PAP rzeczniczka SA sędzia Barbara Trębska.
Dodała, że na mocy decyzji sądu Kiszczak ma być przewieziony karetką z obsługą lekarską i urządzeniami ratującymi życie do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Doprowadzenie oskarżonego, po jego uprzednim zatrzymaniu, zostało zlecone właściwej dla miejsca zamierzania Kiszczaka jednostce policji.
Trębska ma nadzieję, że do badań dojdzie jeszcze w listopadzie. Wyjaśniła, że trzeba będzie zgrać doprowadzenie oskarżonego z zebraniem na dany dzień wszystkich wyznaczonych 11 biegłych różnych specjalności.
http://www.rp.pl/artykul/92106,1154850-Kiszczak-ma-byc-doprowadzony-przez-policje-na-badania-lekarskie.html

Oto komentarz czytelnika, który odruchowo umieściłem pod tym tekstem:
Nakaz przymusowego policyjnego przewiezienia z Warszawy do Gdańska karetką reanimacyjną bardzo starego i bardzo chorego człowieka na badania lekarskie uważam za wydarzenie bezprecedensowe w historii polskiego sądownictwa i polskiej medycyny. Tym bardziej, że miesiąc temu lekarz sądowy na piśmie z pieczęcią sugerował przeprowadzenie tych badań w Warszawie. Wprost wierzyć mi się nie chce, że taką decyzję mógł podjąć sąd w imieniu Rzeczpospolitej…

Zainteresowanych informuję, że w sierpniu na Mazurach oraz we wrześniu i w październiku w Warszawie trzykrotnie widziałem się z gen. Kiszczakiem, starając się porozmawiać o przygotowywanej od ponad roku książce o stanie wojennym. Obawiam się, że ta książka może nie ujrzeć światła dziennego, bo z 90-letnim generałem coraz trudniej jest się porozumieć. Rok temu biegli psychiatrzy stwierdzili przed sądem (o czym doniosły wszystkie media), że „Czesław Kiszczak nie jest zdolny do uczestnictwa w postępowaniu procesowym, a stwierdzone zmiany psychiczne mają charakter trwały i będą się pogłębiać”. Nie słyszałem, by komukolwiek na świecie z taką diagnozą kiedykolwiek cośkolwiek się poprawiło.  Sąd mógłby o tym przekonać się osobiście w ciągu kilku minut, lecz wolał zlecić to ekspertom. Być może tego wymaga prawo, ale czy prawo wymaga, żeby byli to koniecznie eksperci z Gdańska odległego o 350 km od Warszawy?  Dlaczego nie mogą to być lekarze miejscowi? Gdzie jak gdzie, ale w stolicy Polski nie brakuje chyba odpowiednich specjalistów? Jak nie z tego szpitala, to z innego… Jak nazwać takie sądowe postępowanie w zwykłym ludzkim języku? Nieludzkim?

Stanisław Remuszko

P.S. Z uznaniem i szacunkiem dla Redakcji odnotowuję, że ten głos – bardzo odrębny na tle dominującego chóru – zamieściła „Rzeczpospolita”: http://www.rp.pl/artykul/1156486.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.