Wyznania ankietera (na żywo!)

•edward222222

26 minut temu Oceniono 7 razy 7

Ludzie! Przestańcie fetyszyzować te sondaże! Czy wiecie jak jesteście manipulowani przez firmy badawcze!? Czy wiecie, jakich idiotów zatrudniają teraz firmy badawcze!? Czy wiecie jak są obecnie przeprowadzane telefoniczne sondaże przedwyborcze?!

Jako ankieter z kilkuletnim stażem i z doświadczeniem w wykonywaniu sondaży wyborczych mam trochę do powiedzenia. Przede wszystkim te sondaże nie są w żadnym stopniu wiarygodne!

Wyobraźcie sobie taką sytuację: firma ankieterska pracuje do 21.00 (musi być też czas na opracowanie wyników), a jest godz. 16.00, przychodzi od jakiejś gazety czy telewizji zlecenie na wykonanie sondażu przedwyborczego. Próba standardowa 1000 osób, z tego 500 osób na telefony komórkowe i 500 na stacjonarne. Ok. 18.00 sondaż jest opracowany i gotowy do przeprowadzenia. Wykonywane jest krótkie szkolenie dla ankieterów. Na zmianie jest powiedzmy 50 ankieterów, z tego część to studenci prywatnych uczelni, część bezrobotni, część robotnicy z zwolnieni z fabryk, gospodynie domowe, cześć też niestety to zwykli nieudacznicy życiowi, nienadający się do żadnej lepszej pracy. O 18.00 zaczyna się dzwonienie do respondentów.
Tutaj trzeba powiedzieć, ze sondaż przedwyborczy jako ankieta jest krótka, więc dobrze i szybko się realizuje. Składa się kilku pytań o przedział wiekowy/wiek, wykształcenie, czy respondent głosował w poprzednich wyborach i na jakiego kandydata/jaką partię oraz pytanie w stylu „Jeśliby w najbliższą niedzielę odbywały się wybory do parlamentu/prezydenckie to na jaką partię/jakiego kandydata, by Pan/Pani zagłosował/a” – tutaj ankieter czyta listę kandydatów. Z każdego z 16 województw musi być odpowiednia ilość pełnoletnich respondentów. Najłatwiej znaleźć osoby w wieku powyżej 50 lat i niestety im respondent młodszy tym trudniej go znaleźć. Najtrudniej znaleźć młode osoby w przedziałach 18-25 i 26-35 lat, szczególnie na numery stacjonarne.

•edward222222

28 minut temu Oceniono 5 razy 5

I teraz opisze sytuację, która występuje nader często, jednak o której rzadko się (głośno) mówi. Załóżmy, że jest godz. 20.00 i mamy przeprowadzone już 600 wywiadów na planowane 1000. Brakuje nam wywiadów z respondentami młodymi z wielkich miast z powiedzmy 5 województw i ankiet wykonanymi poprzez telefony stacjonarne, albo mężczyzna w przedizale 18-25 na komórkowe. I co wtedy? Przecież firma badawcza nie odda zleceniodawcy badania niepełnego. Przecież zlecenie przyszło i jaki nie będzie 1000 ankiet to nie będzie pieniędzy za wykonaną usługę sondażu. Co się wtedy robi? Otóż wtedy ankieterzy na polecenie przełożonych dzwonią gdziekolwiek i celowo fałszują miejsce zamieszkania respondenta i oraz jego wiek. Wierzcie mi wielokrotnie to robiłem na polecenie moich supervisorów. W ten sposób w krótkim czasie dobijamy do 1000 ankiet z respondentami i badanie jest zakończone. Wtedy wszyscy są niby zadowoleni – tv czy gazeta, bo ma wykonane badanie i można strzelać niusami na pierwszej stronie, która partia/kandydat rzekomo przoduje najnowszym sondażu, firma badawcza, bo ”wykonała” badanie przedwyborcze i dostała ciężką kasę, a ankieterzy, bo zarobili odpowiednią stawkę godzinową. Ale zapamiętajcie, że RZETELNOŚĆ TAKIEGO SONDAŻU PRZEDWYBORCZEGO JEST ŻADNA.

Druga rzecz – jeżeli 50 ankieterów wykonuje badania, a na zmianie jest 2 supervisorów (nadzorców) to właściwie badanie jest przeprowadzane bez nadzoru. Supervisorzy losowo dokonują kontroli prowadzonych wywiadów. Średnio na 1000 ankiet to 2 supervisorów może skontrolować poprawność dokonywania badan dla mniej niż 10 % ankiet. To oznacza, że pozostałe 900 ankiet może być przeprowadzone byle jak i to bez żadnych konsekwencji. Ankieter może beż trudu sugerować respondentowi odpowiedzi, albo samemu zaznaczać odpowiedzi, według własnych preferencji politycznych albo losowo.
Trzecia rzecz – w ostatnich latach namnożyło się mnóstwo firm badawczych, telemarketerskich, wywiadowni gospodarczych, firm dzwoniących z zaproszeniami na prezentację, czy promocje garnków, naturalnych pościeli, preparatów na ból kręgosłupa itp. itd. dzwoniących codziennie do setek tysięcy ludzi. To spowodowało, ze jeżeli potencjalny respondent otrzyma telefon z propozycją badania przedwyborczego, jego najczęstszą reakcją jest wściekłość z powodu kolejnego telefonu, ordynarne bluzgi do ankietera i rzucenie słuchawką. Często padają pytania typu „Skąd ma Pan/Pani mój telefon?” i dalej „proszę ten numer wykreślić z bazy” albo krótkie i swojskie „spie…j”. To też pokazuje, ludzie są negatywnie nastawieni do telefonów z jakimikolwiek ankietami i że w obecnych czasach wyczerpała się już formuła telefonicznego sondażu przedwyborczego mającego na celu określenie preferencji politycznych dorosłego społeczeństwa.

Więc, jak czytam kolejne artykuły, jak to PIS czy PO czy ktokolwiek przoduje w sondażach, to mi się śmiać chce. Publika się ekscytuje sondażami, ankieterzy zarabiający grosze celowo fałszują badanie, media publikują sondaże, które w żaden sposób nie odzwierciedlają prawdziwych preferencji wyborczych, a firmy badawcze zarabiają ciężką kasę. Każdy kogoś oszukuje. W takim kraju żyjemy.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,16996939,Sondaz_CBOS_i_sondaz_TNS_calkowicie_rozbiezne__W_jednym.html#ixzz3JY6jFiDI

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.