114 do 0 czyli wedlowska z orzechami…

Sławny Bronisław Wildstein pod linkiem
http://blog.rp.pl/wildstein/2011/04/02/dlugie-rece-urbana-czyli-zlecenie-na-graczyka/
w elektronicznym wydaniu „Rzeczpospolitej” zamieścił tekst o innym znanym redaktorze, panu Romanie Graczyku
http://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Graczyk
Gdy piszę te słowa, pod tekstem pana Wildsteina widnieje 213 komentarzy, a autor jednego z nich (podający się za Andrzeja Dębskiego) 3 kwietnia 2011 o 10:01 napisał, iż Graczyk jest postacią ze wszech miar świetlaną, ponieważ z własnej szlachetności opuścił „Gazetę Wyborczą”, w której pracował tylko dlatego, że łudził się, iż jest ona pełna etosu. Na co inny internauta (niejaki Stanisław Remuszko) spytał z głupia frant – cytuję – W którym roku pan Graczyk zaczął pracować w „Wyborczej” i w którym roku ją opuścił?
„Rzeczpospolita” umożliwia swym czytelnikom wyrażenie aprobaty dla poszczególnych wpisów. Pod wpisem pana Dębskiego widnieje 114 poparć, pod Remuszki zaś – 0. Na mój rozum, sto czternaście do zera to jest wynik, który jasno i dobitnie pokazuje umysłową jakość „Rzeczpospolitowego” internetowego vox populi : – )
Z tej okazji ogłaszam mały prywatny konkurs: dam stugramową tabliczkę wedlowskiej z orzechami pierwszej osobie, która samodzielnie prawidłowo obliczy i zawiadomi mnie telefonicznie (+22 641-7190), jak długo pan Graczyk (przypomnijmy: człek bystry i szlachetny, Krakus, a nadto zaufany samego pana Wildsteina) przecierał swe moralno-patriotyczne źrenice…
Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *