Nie bajka

Zakątek Cybisa (1)

Brzmi podobnie, ale to nie bajka. Niestety.

W roku 1978 roku, gdy kiełbasa smakowała Jak Za Gierka, przeprowadziłem się w Warszawie ze Starego Mokotowa na Ursynów, który powstawał na terenach rolniczo-ogrodniczo-sadowniczych przekształcanych w budowlane. Historia długo milczała na temat tych „przekształceń”, aż okazało się, że mały amebowaty zielony wewnątrzosiedlowy skwerek z górką, boiskiem, drzewami, latarniami i placykiem dziecięcych zabaw był przed półwiekiem i nadal jest własnością prywatną. Gdy spadkobiercy właściciela formalnie skwerek odzyskali, natychmiast sprzedali go deweloperowi („Włodarzewska”, pan prezes Jerzy Szymański), który bez zwłoki rozpoczął przygotowania do budowy w tym miejscu gigantycznego bloku-molocha na 300 mieszkań, z wysokością do 11 pięter i długością 200 metrów!!! Było to cztery lata temu.

Gdy ta hiobowa wieść się rozeszła, w specjalnym liście do prezydent Warszawy natychmiast i stanowczo zaprotestował przeciw temu pomysłowi generalny projektant Ursynowa Północnego pan profesor Marek Budzyński (m.in. Sąd Najwyższy, Biblioteka Uniwersytecka, słynna niezrealizowana Świątynia Opatrzności Bożej), który przed laty z rozmysłem umieścił ów skrawek zielonej przestrzeni w sercu miniosiedla. Jak jeden mąż zaprotestowali zdenerwowani mieszkańcy – i ci starzy, i ci w średnim wieku, i ci młodzi. Nie trzeba mieć matury – podnosili – żeby pojąć, iż taka inwestycja obliczona na nowy tysiąc ludzi gruntownie odmieni warunki bytowe tego tysiąca ludzi, których domy od prawie czterdziestu lat stoją wokół rzeczonego skwerku. Będą mieli wokół gęściej, ciaśniej i dalej. Spadnie wartość ich starych mieszkań. Budowanie tak nieprawdopodobnego mrówkowca zagrozi bezpieczeństwu dzieci i przechodniów. Ucierpi przejezdność i dojezdność. Widok na stumetrową wolną zieloną przestrzeń zostanie zastąpiony widokiem na mur. W sumie zasadniczo pogorszy się standard życia lokalnej społeczności.

Z początku wydawało się, że zdecydowana i solidnie uargumentowana postawa sąsiadów (których, notabene, wcześniej nikt o zdanie nie pytał…) da jakieś pozytywne skutki. Powstało – z dopełnieniem wszelkich administracyjnych wymagań – specjalne celowe Stowarzyszenie Mieszkańców SMB „Jary”. Roboczą wizytę na miejscu złożyła wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, kierująca Warszawą pani Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej zastępca, odpowiadający za inwestycje pan wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, osobiście dokonał dwóch (trzech?) wizji lokalnych. Przeprowadzono szereg poważnych rozmów z inwestorem. O budowie pisano w gazetach i pokazywano w telewizji. Nawet odbyło się parę demonstracji. Koniec końców rok temu (wiosna 2015) ustalono generalnie, że Miasto i „Włodarzewska” dojdą do porozumienia w sprawie zaniechania budowy zachodniej części budynku z jednoczesnym wykupem lub/i zamianą fragmentu wiadomej działki. W listopadzie 2015 Rada Warszawy formalnie uchwaliła zarezerwowanie w stołecznym budżecie specjalnych środków finansowych (zadanie: „Rekultywacja wraz z urządzeniem terenu ma cele rekreacyjne w rejonie ulicy Cybisa”). Rozstrzygnięto nawet konkurs na projekt takiego zagospodarowania.

Tymczasem przed kilkoma dniami jak grom z jasnego nieba spadła na ludzi wiadomość, że z tych ustaleń… nic nie będzie. Podległe warszawskiemu Ratuszowi Biuro Gospodarki Nieruchomościami przysłało mianowicie list, w którym dyrektor biura pan Marcin Bajko oświadcza zdumionym mieszkańcom, że miasto nie… ma pieniędzy na taką transakcję!

Wygląda na to, że przez dwa lata Ratusz ludzi łudził, zwodził i mamił, robił im wodę z mózgu, a potem się na nich wypiął. Bo przecież pani Hanna Gronkiewicz-Waltz i pan Jacek Wojciechowicz publicznie nie stwierdzą chyba, że nie mają władzy nad panem Marcinem Bajką, który uprawia własną politykę i pod stołem dogaduje się z prezesem „Włodarzewskiej” panem Józefem Szymańskim?

W następnym tekście: doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożone przez mieszkańców na piśmie za pokwitowaniem w warszawskiej prokuraturze oraz w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Konkretne okoliczności wydania pozwolenia na budowę.

P.S.: Uprzejmie zachęcam P.T. Sąsiadów do kontaktu z przewodniczącą Stowarzyszenia Mieszkańców panią Danutą Frączek (607-924-962, 19124137@pro.onet.pl)

Pozdrawiam Państwa serdecznie i z respektem : -)

Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.