Wspomnienie

Trzydzieści lat temu moja Mama – dziś świętej pamięci, lecz wówczas 71-letnia – stała w tłumie wiernych na Placu Św. Piotra i za chwilę miała z bliska ujrzeć nadjeżdżającego JPII. Był już kilkadziesiąt metrów ode mnie, gdy nagle rozległy się dwa huki i w niebo wzleciały całe stada gołębi – wspominała później wiele razy, zawsze z tym samym ogromnym przejęciem naocznego świadka. O tych samych gołębiach z podobną emfazą mówił dziś w głównym wydaniu telewizyjnych „Wiadomości” kardynał Dziwisz (wtedy podtrzymujący ciężko ranionego papieża jego osobisty sekretarz), a ja chcę jeszcze wspomnieć z wdzięcznością moją mądrą i piękną żonę, która ze swych niewielkich prywatnych pieniędzy ufundowała teściowej tę pielgrzymkę, oraz niezwykle zasłużony Instytut Wydawniczy PAX, który ją dla swoich pracowników zorganizował.
Mama, jeśli wolno tak rzec, miała pecha, bo była to jej wymarzona i pierwsza w życiu podróż zagraniczna. Resztę dnia i noc spędziła na skrapianych łzami czuwaniach, rozmowach i modlitwach. To zjednoczone skupienie dobrych myśli milionów ludzi w Polsce i na świecie, dało, jak wiemy, najwyraźniej dobry skutek, bo Jan Paweł II ocalał i wyzdrowiał.
Zamach w Rzymie, jak dziś to również wiemy, zwiastował nadejście „terroryzmu bez ograniczeń” – bodaj najstraszliwszej plagi naszej współczesnej cywilizacji.
Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *