Zakątek Cybisa

„Zakątek Cybisa”

W roku 1978, kiedy kiełbasa smakowała Jak Za Gierka, przeprowadziłem się ze Starego Mokotowa na Ursynów, który powstawał na terenach rolniczo-ogrodniczo-sadowniczych przekształcanych w budowlane. Historia długo milczała na temat tych „przekształceń”, aż okazało się, że mały amebowaty zielony wewnątrzosiedlowy skwerek z górką, boiskiem, drzewami, latarniami i placykiem dziecięcych zabaw był przed półwiekiem i nadal jest własnością prywatną. Gdy spadkobiercy właściciela formalnie skwerek odzyskali, natychmiast sprzedali go deweloperowi („Włodarzewska” S.A.), który bez zwłoki rozpoczął przygotowania do budowy w tym miejscu gigantycznego bloku-molocha na 300 mieszkań, z wysokością do 11 pięter i długością non stop 200 metrów!!! Był rok 2011.
Gdy ta hiobowa wieść się rozeszła, w specjalnym liście do prezydent Warszawy natychmiast i stanowczo zaprotestował przeciw temu pomysłowi generalny projektant Ursynowa Północnego pan profesor Marek Budzyński (m.in. Sąd Najwyższy, Biblioteka Uniwersytecka, słynna niezrealizowana Świątynia Opatrzności Bożej), który przed laty z rozmysłem umieścił ów skrawek zielonej przestrzeni w sercu naszego miniosiedla. Jak jeden mąż zaprotestowali zdenerwowani mieszkańcy – i ci starzy, i ci w średnim wieku, i ci młodzi. Nie trzeba mieć matury – podnosili – żeby pojąć, iż taka inwestycja obliczona na nowy tysiąc ludzi gruntownie odmieni warunki bytowe tego tysiąca ludzi, których domy od prawie czterdziestu lat stoją wokół rzeczonego skwerku. Będą mieli wokół gęściej, ciaśniej i dalej. Spadnie wartość ich starych mieszkań. Budowanie tak nieprawdopodobnego mrówkowca zagrozi bezpieczeństwu dzieci i przechodniów. Ucierpi przejezdność i dojezdność. Widok na stumetrową wolną zieloną przestrzeń zostanie zastąpiony widokiem na mur. W sumie zasadniczo pogorszy się standard życia lokalnej społeczności.
Z początku wydawało się, że zdecydowana i solidnie uargumentowana postawa sąsiadów (których, notabene, wcześniej nikt o zdanie nie pytał…) da jakieś pozytywne skutki. Powstało – z dopełnieniem wszelkich administracyjnych wymagań – specjalne celowe Stowarzyszenie Mieszkańców SMB „Jary”, któremu prawie dwustu wzburzonych sąsiadów z miejsca powierzyło swe prywatne adresy, mejle i numery komórek. Roboczą wizytę na miejscu złożyła wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, kierująca Warszawą pani Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej ówczesny zastępca, odpowiadający za inwestycje pan Jacek Wojciechowicz, osobiście dokonał dwóch wizji lokalnych. Przeprowadzono szereg rozmów z inwestorem. O budowie pisano w gazetach i pokazywano w telewizji. Nawet odbyło się parę demonstracji. Koniec końców, wiosną 2015 ustalono generalnie, że Miasto i „Włodarzewska” dojdą do porozumienia w sprawie zaniechania budowy zachodniej części budynku z jednoczesnym wykupem lub/i zamianą fragmentu wiadomej działki. Jeśli dobrze pamiętam, w listopadzie 2015 Rada Warszawy formalnie uchwaliła zarezerwowanie w stołecznym budżecie specjalnych środków finansowych (zadanie: „Rekultywacja wraz z urządzeniem terenu ma cele rekreacyjne w rejonie ulicy Cybisa”). Rozstrzygnięto nawet konkurs na projekt takiego zagospodarowania.
Gdy jednak przyszło do konkretów (umowy, podpisy, przelewy), wiosną 2016 jak grom z jasnego nieba spadła na ludzi wiadomość, że z tych ustaleń nic nie będzie. Podległe warszawskiemu Ratuszowi Biuro Gospodarki Nieruchomościami przysłało mianowicie list, w którym ówczesny dyrektor biura pan Marcin Bajko oświadcza zdumionym mieszkańcom, że miasto z budżetem ponad miliarda złotych… nie ma pieniędzy na taką transakcję! Zostały odrzucone również nasze pisemne skargi złożone w CBA, mokotowskiej prokuraturze oraz stołecznym Samorządowym Kolegium Odwoławczym, które to instytucje nie dopatrzyły się niczego nielegalnego w trybie wydania decyzji o budowie (w następnym numerze jeszcze do tego wrócę).
Co dziś się dzieje z „Zakątkiem Cybisa”? Dosłownie nic. Prace najpierw się ślimaczyły latami, a od pół roku inwestycja zamarła. Nie ma ludzi, dźwigi zdemontowano, sprzęt i materiały zabrano. Sam gmach jest w kubaturowych dwóch trzecich gotowy, a reszta praktycznie nie wyszła z ziemi.
Krążą różne plotki i domysły, więc uważam, że tysiącowi okolicznych mieszkańców należy się przede wszystkim rzetelna informacja. Kto jest obecnym właścicielem tej nieszczęsnej inwestycji? Jaki jest jej status prawny i finansowy? Jakie są perspektywy jej zakończenia? Czy wchodzi w grę zmiana warunków budowy? Kto i w jakim trybie jest władny to rozstrzygnąć?
Żeby na te pytania rzetelnie odpowiedzieć, trzeba mieć fachową wiedzę. Ja jej nie mam, ale bardzo liczę na merytoryczne kompetencje władz naszej Spółdzielni.
Stanisław Remuszko

P.S.: Uprzejmie zachęcam P.T. Sąsiadów do kontaktu z przewodniczącą Stowarzyszenia Mieszkańców SMB „Jary”, panią Danutą Frączek (607-924-962, 19124137@pro.onet.pl). Czytelników proszę o listy 🙂

* * *

Warszawa, 17 października 2011

Pani
Hanna Gronkiewicz-Waltz
Prezydent Warszawy

Szanowna Pani Prezydent,
Moi przyjaciele zamieszkujący w rejonie ulic Dunikowskiego, Sosnowskiego i Cybisa przekazali mi – jako byłemu generalnemu projektantowi Ursynowa Północnego – swój protest i skargę odnośnie do planowanej tam inwestycji, zaznajomili mnie z decyzja nr 139/URN/07 o warunkach zabudowy, oraz poprosili mnie o opinię.
Uważam ich protest i skargę za uzasadnione.
Podtrzymuję w pełni swoją opinię wykorzystaną osiem lat temu przy wydawaniu decyzji nr 51/Ursyn/04.
Decyzję nr 139/URN/07 uważam za sprzeczną z interesem i bezpieczeństwem obywateli Warszawy zamieszkujących ten rejon. Niszczy ona strukturę zaplanowanego fragmentu miasta (Ursynów Północny), definiującą relacje ruchów kołowych i pieszych w stosunku do zabudowy mieszkaniowej i usługowej oraz terenów zielonych.
Zajęcie tych terenów pod niezwykle intensywną zabudowę mieszkaniową, której wskaźnik intensywności wykorzystania terenu jest odpowiedni dla przegęszczonego śródmieścia, spowoduje degradację warunków życia, a co za tym idzie – obniży wartość zamieszkiwanej przestrzeni w aspekcie zarówno zdrowotno/higienicznym, estetycznym i emocjonalnym, jak i czysto finansowym.
Uważam tę decyzję za sprzeczną z konstytucyjną zasadą rozwoju zrównoważonego.
Z poważaniem
Marek Budzyński

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *