Jerzy Jachowicz

Do lustracji dziennikarzy, o którą priorytetowo zabiegałem od samego początku, nie doszło nigdy.
Na stronie 264. książki „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” widnieje mnogie kilkadziesiąt imion i nazwisk czołowych ludzi pióra, mikrofonu i kamery (w dzisiejszym kontekście szczególnie ciekawie zabrzmią nazwiska: Mirosław Chojecki, Bogdan Chrabota, Jan Dworak, Irena Dziedzic, Maciej Iłowiecki, Tomasz Lis, Grzegorz Miecugow, Maciej Orłoś, Radosław Sikorski…) , którzy w roku 1996, a potem w roku 1999 demonstracyjnie podpisali się pod skierowanymi do Sejmu apelami o objęcie lustracją dziennikarzy mediów publicznych i prywatnych.
O tych apelach mówiło wówczas całe środowisko, odbyły się konferencje prasowe oraz telewizyjne, radiowe i gazetowe dyskusje (łatwo sprawdzić), a późniejszym skutkiem tych działań był projekt nowelizacji ustawy lustracyjnej, wniesiony wiosną 2001 przez m. in. Ludwika Dorna, Kazimierza Marcinkiewicza i Jana Olszewskiego.
O tym wszystkim wiedzieli doskonale dziennikarze, wiedziały stowarzyszenia dziennikarskie, wiedzieli wszyscy zainteresowani – tylko nie pan Jerzy Jachowicz, wieloletni redaktor „Gazety Wyborczej”, który w „Rzeczpospolitej” z 26 maja 2006, łżąc w żywe oczy,  napisał ni mniej ni więcej: „Lustracja dziennikarzy przez wiele lat była tematem tabu. Nie tylko nikt nie ośmielał się mówić głośno, że przeszłość dziennikarzy z punktu widzenia ich ewentualnej współpracy z tajnymi służbami PRL powinna podlegać społecznej kontroli, ale nawet wśród zwolenników lustracji niewielu myślało o takiej potrzebie. Pierwszy raz zaczęto o tym nieśmiało przebąkiwać latem 2001 roku”…
Część sygnatariuszy tamtych apeli już nie żyje, część jest w podeszłym wieku i nie upomni się o szacunek należny im za okazaną wtedy odwagę cywilną i publicznie wyrażane poglądy. Szacunek zawsze należny prawdzie i faktom. Dlatego pozwalam sobie zrobić to w ich imieniu.
Stanisław Remuszko,
remuszko @ gmail com 504-830-131

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *