Zrzutka na Lema

Stanisław Lem jest najpopularniejszym polskim pisarzem w skali światowej. Świadczy o tym liczba przekładów jego dzieł: dobrze ponad tysiąc. Potem jest długo długo nic, a potem następni w rankingu, którzy mają przekładów dwa-trzy RAZY mniej (jacyś tam Kapuścińscy, Gombrowicze, Miłosze, Sapki, Mrożki czy Szymborskie). Kto nie wierzy, niech sprawdzi:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg74789#msg74789
Innymi słowy, Lem jest naszym Dobrem Narodowym. Dlatego uważam, że każda jego wypowiedź powinna być przynajmniej zarejestrowana. Stąd pomysł wydania korespondencji z niżej podpisanym (lata 1988-1993), która ćwierć wieku przeleżała nietknięta na samym dnie mojego biurka. Jest tego prawie 30 listów Lema do mnie i prawie 30 moich do niego. Plus krótkie, ale smaczne dodatki. Plus ilustracje (m. in. kilkanaście nigdzie nie publikowanych zdjęć).
W liczącej 250-300 stronic książce formatu B-5 byłoby tak:
Wstęp
Korespondencja chronologicznie (na zmianę)
Faksymile listów Mistrza
Dwa-trzy krótkie komentarze znawców
Indeks
Bibliografia/linkownia
Wydanie dziś takiej papierowej książki to banał. Trzeba tylko mieć surowiec i małe pieniądze: na skład, na łamanie i na druk (wybitny grafik daje nadzieje na okładkę gratis).
Co się składu tyczy, to swoje listy przepisałem z papieru do Worda sam. Listy Mistrza przepisuje do Worda zdolna młoda dama, której trzeba będzie zapłacić małe* kilkaset złotych za robotę dość morderczą (Lem pisał bez interlinii, bez akapitu, ze swobodą znaków przestankowych i mnogimi poprawkami/dopiskami/skreśleniami czynionymi piórem wiecznym; sam mam trudności z odczytaniem niektórych fragmentów). Tak przygotowany materiał profesjonalnie złamie po godzinach i da mi pedeef do druku zaprzyjaźniona pani z potężnego wydawnictwa (drugie kilkaset złotych). Druk wykona zaprzyjaźniona krakowska (jakażby inna!) drukarnia za nie wiem ile, ale przypuszczam, że za trzecie kilkaset złotych.
Chcę wydać, w charakterze białych kruków, pół setki egzemplarzy: po dwa dla Biblioteki Narodowej i Biblioteki Jagiellońskiej, dwadzieścia sześć dla trzynastu ustawowych bibliotek uniwersyteckich, a pozostałe dwadzieścia otrzymają w prezencie i podzięce Ci lemofile, którzy zrzucą się po nie mniej niż 100 zł na te edycyjne koszta. Przepraszam, że o to proszę, ale mam tylko 811 zł emerytury (wyłącznie z powodu własnej życiowej niefrasobliwości). 
Podaję numer konta: S. R., Warszawa, 92 2490 0005 0000 4000 1014 7592. Tytuł wpłaty: Lem. Mój mejl: remuszko @ gmail. com, moje telefony: +22 641-7190, 504-830-131. Każdego sponsora – z natury anonimowego przecież – ogromnie proszę o mejlowe mrugnięcie albo 30 sekund telefonicznej rozmowy (chcę podziękować, bardzo mi na tym zależy : – )

I ostatnie: podaj dalej!

                                                                            Stanisław Remuszko
Warszawa, 9 listopada 2018

* „małe” = palce jednej ręki

* * *

…Przede wszystkim jednak są to, proszę Pani, listy NORMALNE – w tym sensie, że poruszają mnóstwo różnych tematów, jak to zazwyczaj bywa między ludźmi kultywującymi zapoznaną dziś sztukę epistolarnej erystyki. Tam jest, by użyć słów samego Lema: o miłości, o zdradzie, o muzyce, o Murzynach, o wyższych sferach, o nieszczęściu, o kazirodztwie, do rymu i wszystko na literę C. To znaczy: o polityce i elektronice, o własnej szczodrobliwości (hi, hi!) i obsesjach Jego Świątobliwości, o Kaczorach-magikach i ich podłych nawykach, o Hollanku Adamie i czemu kłamie, o Lemie i co w nim drzemie, o „Wybiórczej Gazecie” i co ona plecie, o Kołakowskim, Michniku i wuju Wężyku, o odkryciach wynalazkach i zarazkach, o ludzkości i o przyszłości, o Panach Bogach i za wysokich progach – a zawsze towarzyszy temu smaczne szczegóły okolicznościowo-personalne opraz charakterystyczne dla stylu Lema niezliczone docinki, przytyki, ironiczne komentarze, zjadliwe bądź wściekłe chrząknięcia, kąśliwe uwagi. Otóż atrakcyjność tych listów polega głównie na tym, że są – primo – ciekawe i oryginalne jako takie, secundo – tu i ówdzie odbrązowiają pomnik, jaki Lem sam sobie za życia w głowach inteligentnej gawiedzi wystawił…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *