Lem a LGBT

To jest mój dzisiejszy wpis na forum miłośników pana Stanisława Lema:

Od dłuższego czasu – ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich miesięcy, a zwłaszcza dni – w polskich doniesieniach medialnych „czołówkuje” problematyka LGBT.
Ciekaw byłem, jakie poglądy miał Mistrz na ten temat, i w tym celu wpisałem te cztery litery do forumowej wyszukiwarki. Pokazało się cóś koło dziesięciu linków, ale przeglądając je, trafiłem tylko na konkretniejsze dwa:

https://forum.lem.pl/index.php?topic=1033.msg68843#msg68843

https://forum.lem.pl/index.php?topic=537.msg68597#msg68597

Teoretycznie można być (z różnym natężeniem) za lub przeciw LGBT oraz mieć do LGBT stosunek obojętny. Moim zdaniem Lem był wyraziście przeciw, a dobitnie świadczy o tym cytowany wpis Znawcy-Lemologa sprzed dwóch lat.
Jeśli się mylę albo coś istotnego przegapiłem/pominąłem, to przepraszam.

R.

Na swoim blogu dodaję następujący komentarz:

wyatearp23.07.2019, 11:29
Po pierwsze: marsze, w imię wolności słowa, mogą się nazywać tak jak chcą ich organizatorzy, ale nie ma równości. 5% nie równa się 95%. 5% jest dziewiętnaście razy mniejsze od 95%.
Po drugie: masowa tolerancja – tak, indywidualna akceptacja lub odrzucenie – jak komu podchodzi, masowa promocja – nie.
Po trzecie: partnerstwo – tak, małżeństwo i adopcja – nie.
Powtarzam także swój przedwczorajszy wpis internetowy:

wyatearp, godzina 21.07.2019, 15:50
Jeśli to choć w połowie prawda, co napisał pan Dehnel, to nadal indywidualnie odrzucam LGBT, ale jeszcze bardziej jestem przeciw tak zachowującym się wrogom LGBT (przemoc i chamstwo).
Stanisław Remuszko
remuszko@gmail.com, 504-830-131
http://wyborcza.pl/7,162657,25013927,jacek-dehnel-byl-na-marszu-rownosci-piorunujacy-kontrast-miedzy.html#sortBy:Time-Desc
I dodaję komentarz dzisiejszy:
O „Gazecie Polskiej” źle myślę i od dawna jej nie tykam. Ale co zrobi sąd, jeśli naczelny redaktor „GP” zaskarży decyzję Empiku odmawiającą sprzedaży numeru tygodnika z wiadomymi naklejkami?
Przytaczam też – za „Gazetą Wyborczą” – miarodajną i autorytatywną wypowiedź samej pani profesor Ewy Łętowskiej: Swoboda zawierania umów to nie dowolność zawierania umów, wedle jakiegoś widzimisię czy orientacji ideowej prowadzącego biznes. Ma on obowiązek zawierania ich ze wszystkimi. A granicą zawierania umów jest czyn karalny. Dopóki ktoś nie zamawia czegoś, co jest przestępstwem, dopóty nie można mu odmówić. To jedyna granica…
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.