Czech z Gazety Wyborczej

Mirosław Czech, 20.02.2014 , aktualizacja: 19.02.2014 22:28

Władza prezydenta Ukrainy jest w agonii. Stracił kontakt z rzeczywistością i rządzi nim ślepy strach przed utratą władzy i majątku, który zgromadził przez cztery lata władzy. To stan skrajnie niebezpieczny. Decyzje przerażonego, upadającego satrapy nie są racjonalne. Kijów – miasto szczycące się wielokulturowością, otwartością i w sumie bezpieczne – zmienił się na jego zbrodniczy rozkaz w pole bitwy, którą wydał własnemu narodowi.
Na dziś Unia zwołała nadzwyczajny szczyt, aby podjąć decyzję o sankcjach. Lepiej późno niż wcale. Dobrze, że krok ten zainicjował premier Tusk i że minister Sikorski jedzie z misją do Kijowa w imieniu szefowej dyplomacji UE Catherine Ashton.
W Sejmie premier powiedział to, co polski przywódca powinien powiedzieć wobec grozy ukraińskich wydarzeń. Winę za eskalację przemocy ponosi prezydent Janukowycz, a na niego presję wywiera Rosja. Unia powinna zastosować sankcje. Szanse na dialog i polityczne zakończenie kryzysu są niewielkie, lecz Europa powinna zrobić wszystko, by to jednak nastąpiło. Dobrze, że w obliczu tragedii na Ukrainie polscy przywódcy potrafili się wznieść ponad podziały. Ważne też, że klub PO wydelegował do zabrania głosu w swoim imieniu posła Mirona Sycza, który reprezentuje mniejszość ukraińską w Polsce.
Wobec śmierci kilkudziesięciu osób, setek rannych i heroicznej walki obrońców euromajdanu najgorszym doradcą obserwatorów zewnętrznych jest mędrkowanie. Dzielenie włosa na czworo: że jakoby wina rozkłada się pomiędzy władzę i opozycję. Że rzekomo nieodpowiedzialna opozycja nie panuje nad własnymi radykałami. Takie opinie wygłaszała część polskich ekspertów i polityków.
Jedyną winą opozycji jest to, że nieustannie była gotowa do rozmów. I że tę gotowość Janukowycz wykorzystywał dla prób zdławienia Majdanu. Tak było w nocy z 10 na 11 grudnia, gdy w Kijowie były Ashton i wiceszefowa Departamentu Stanu USA Victoria Nuland. Ogłosiły plan porozumienia, Janukowycz miał się zgodzić, ale dla zademonstrowania swojej siły podjął nieudaną próbę pacyfikacji.
Z wtorku na środę Majdan przetrwał kilka szturmów Berkutu i wojsk wewnętrznych. Po spaleniu gmachu związków zawodowych, gdzie mieścił się sztab protestu, opozycja przeniosła się do siedziby na Chreszczatyku i zajęła pocztę główną. To zmiana taktyki obrony Majdanu – już nie linia barykad, lecz budynki, które będą bronione wszelkimi dostępnymi środkami.
Winę za rozlew krwi ponosi Janukowycz, prędzej czy później odpowie za zbrodnie, których się dopuściły jego służby. Krwi jednak może być więcej, bo władza odrzuciła ofertę rozejmu, jaką w nocy złożyli jej przywódcy opozycji. Do Kijowa ściągnięto wojska powietrznodesantowe i czołgi. Oficjalnie, by bronić składów amunicji i nie dopuścić do zajęcia budynków należących do armii. Opozycja alarmuje, że wydano już rozkaz użycia wojska do szturmu na Majdan. Nie ma do tego jednak podstawy prawnej, bo nie wprowadzono stanu wyjątkowego.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ogłosiła tymczasem „akcję antyterrorystyczną” w całym kraju. Oznacza to użycie sił specjalnych samej SBU, wojska i milicji, z bronią, czołgami i samolotami. W ten sposób SBU przejęła dowodzenie tłumieniem protestów od MSW. Jego szef, uciekając od odpowiedzialności, ogłosił, że on ani jego zastępcy nie kierowali wtorkowymi akcjami Berkutu. Media zaś podały, że lwowskie oddziały Berkutu wróciły z Kijowa do domu.
W ukraińskim parlamencie rośnie grupa deputowanych gotowych poprzeć żądanie opozycji, aby przywrócić konstytucję z 2004 r., która ograniczała kompetencje prezydenta. Być może więc szok po masakrze na Majdanie sprawi, iż uda się podjąć odpowiednią uchwałę. Dzisiaj, gdy zbiera się Rada Najwyższa, będzie obowiązywać żałoba narodowa.
Ogłaszając „akcję antyterrorystyczną”, Janukowycz sięga po swoje ostatnie rezerwy i pokazuje, że słucha wyłącznie poleceń z Moskwy. W nocy z wtorku na środę miał konsultować się z Putinem, lecz Kreml temu zaprzeczył. Rosyjskie MSZ oskarżyło USA i Unię o wywołanie „brunatnej rewolucji”, stwierdzając, że Rosja użyje „całego swojego wpływu”, by na Ukrainie „zapanował porządek”. Janukowycz pojął aluzję w lot i nakazał krwawą rozprawę z euromajdanem.
A to nie koniec kremlowskiej presji. Wczoraj rzecznik Putina oświadczył bowiem, że nie wie, czy obiecany Janukowyczowi w poniedziałek kredyt 2 mld dol. zostanie udzielony: – Gdy ekstremiści urządzają to, co się dzieje na Ukrainie, priorytetem jest rozwiązanie tej sytuacji.
Agresja Rosji przeciwko Ukrainie trwa od lat. Agresja ekonomiczna, jak podczas wojny handlowej w ubiegłym roku, gdy Putin pokazał, jaką cenę Kijów zapłaci za umowę z Unią. Agresja polityczna, czyli wspieranie separatystów na południu i wschodzie kraju. I propagandowa, czyli wzywanie, aby władze w Kijowie zrobiły porządek z „ekstremistami” i „faszystami”, jak Kreml określa pokojowych manifestantów.
Teraz Rosja żąda zakończenia „zamachu stanu” i utopienia Ukrainy we krwi. Jest to już agresja zbrojna i nie ma wielkiego znaczenia, że Rosja nie dokonuje jej wprost, tylko przy pomocy swego wasala.
Najwyższy czas, by Zachód przeciwdziałał pogrążaniu się Ukrainy w wojnie domowej. Pilnie potrzebne jest zwołanie Rady Bezpieczeństwa ONZ i wezwanie przez USA Putina do opamiętania się. Krwawy konflikt na Ukrainie i agresja Rosji zagrażają bowiem bezpieczeństwu naszego regionu i całej Europy.

http://wyborcza.pl/1,75478,15492034,Janukowyczowi_zostal_tylko_Putin.html#ixzz2ts3jVAMk

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.