Siódma prezydentura

To jest wiedza dostępna dla każdego, kto umie posługiwać się internetem (i chce mu się w nim pogrzebać).
Prezydentów RP mieliśmy dotąd sześciu (Jaruzelski, Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński, Komorowski i Duda). Za niedługo wybierzemy głowę państwa siódmy raz.

Pięcioletnia kadencja pana Andrzeja Dudy rozpoczęła się 6 sierpnia 2015, gdy złożył on ślubowanie przed Zgromadzeniem Narodowym (art. 130 Konstytucji). Kadencja ta zakończy się więc 6 sierpnia 2020.

Marszałek Sejmu wyznacza wybory prezydenckie na dzień ustawowo wolny od pracy przypadający nie wcześniej niż 100 dni i nie później niż 75 dni przed upływem kadencji prezydenta urzędującego. To z kolei oznacza (według kalendarzowej arytmetyki), że wybory muszą się odbyć między 27 kwietnia 2020 a 22 maja 2020.

W tym okresie są cztery dni ustawowo wolne od pracy: 1, 3, 10 i 17 maja. Marszałek Sejmu musi wskazać jeden z nich. Ale kiedy musi wskazać? Nie wcześniej niż 7 miesięcy i nie później niż 6 miesięcy przed końcem kadencji Andrzeja Dudy (art. 289 Kodeksu Wyborczego), czyli między 6 stycznia a 6 lutego przyszłego roku.

Jeśli jednak wykluczyć dni świąteczne (1 i 3 maja oraz 31 maja – Zielone Świątki), właściwie jedynym niekłopotliwym terminem pozostaje 10 maja, z ewentualną drugą turą 24 maja.

Kto może być głową państwa? Teoretycznie każdy spośród około (GUS) 25 milionów polskich obywateli, którzy ukończyli 35 lat i korzystają z pełni praw wyborczych do Sejmu – pod dodatkowym warunkiem, że uzyskali wstępne pisemne poparcie przynajmniej stu tysięcy rodaków (art. 127 Konstytucji).

Praktyka demokracji na całym świecie jest jednak inna. W wyborach prezydenckich startuje najwyżej kilku kandydatów (zazwyczaj liczonych na palcach jednej ręki) oraz cieszących się poparciem rozmaitych potężnych środowisk politycznych, gospodarczych i oczywiście medialnych. Ze względu na znane nadwiślańskie podziały, nie pisnę tu ani słowa o niczyich konkretnych szansach, choć swą prywatną wyrazistą opinię oczywiście mam.

Polska konstytucja – podobnie jak amerykańska czy rosyjska – dopuszcza tylko dwie kadencje głowy państwa. Czy popierany przez partię rządzącą obecny prezydent ma z góry wyborczą przewagę? Niekoniecznie, o czym dobitnie świadczy wygrana właśnie Andrzeja Dudy z ubiegającym się o drugą kadencję pewniakiem Bronisławem Komorowskim.

Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *