Abolicja

Warszawa, 25 kwietnia 2007

Pan
Lech Kaczyński
Prezydent
Rzeczpospolitej Polskiej

Wielce Szanowny Panie Prezydencie,
Jako obywatel uważający się za patriotę oraz po prostu jako człowiek, uprzejmie proszę Pana o abolicję dla Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i pozostałych osób oskarżonych ostatnio przez IPN w związku z wprowadzeniem stanu wojennego.
Uważam, że za takim rozwiązaniem przemawia szereg względów historycznych, politycznych, prawnych, społecznych i humanitarnych.
Po pierwsze, nie da się udowodnić, że stan wojenny nie został wprowadzony również w celu ochrony Polski przed interwencją ZSRR.
Po drugie, nie da się udowodnić, że stan wojenny nie został wprowadzony również w celu ochrony Polski przed wojną domową.
Po trzecie, stawiając zarzuty prawne o kierowanie „zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym”, młodzi prokuratorzy IPN zdają się w ogóle nie rozumieć, czym była historyczna PRL – państwo, wedle dzisiejszych kryteriów, od początku do końca nielegalne. Rozumieć to powinni jednak ludzie, którzy dziś sprawują władzę, a urodzili się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych.
Po czwarte, zawierając i konsekwentnie wypełniając porozumienia Okrągłego Stołu, Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak walnie przyczynili się do powstania demokratycznej niepodległej Polski.
Po piąte, karne ściganie autorów stanu wojennego osiemnaście lat po odzyskaniu wolności wygląda bardziej na zemstę niż na sprawiedliwość – szczególnie gdy ściga się schorowanych osiemdziesięciolatków, za którymi nie stoi już żadna siła.
Po szóste, zdecydowana większość społeczeństwa nadal uważa, iż wprowadzenie stanu wojennego było słuszne. Od lat wyraziście dowodzą tego sondaże różnych ośrodków socjometrycznych. Pomijać ten fakt, to poniekąd lekceważyć własny naród.
Po siódme, żaden sądowy proces, zwłaszcza prowadzony ćwierć wieku po fakcie, nie ustali jednej absolutnej prawdy o stanie wojennym. W pamięci milionów rodaków, którzy przeżyli to tragiczne wydarzenie, na zawsze pozostaną miliony prawd osobistych – w dużej mierze wspólnych, lecz przecież także istotnie różnych. Różne poglądy na sprawę mają także profesjonaliści. Historia wskazuje, że tego typu różnic usunąć się nie da.
Po ósme, polityka różni się od wojny między innymi tym, że dziejowy zwycięzca nie musi zabijać pokonanego. Uważam, że ogłoszona przez prezydenta IV Rzeczpospolitej w 2007 roku abolicja wobec Wojciecha Jaruzelskiego i pozostałych przy życiu twórców stanu wojennego z 1981 roku byłaby w pełni zgodna z etosem „Solidarności”, z której wywodzą się ludzie rządzący dziś Polską.
Jestem gotów szerzej uzasadnić te tezy w publicznej dyskusji. Wymagałaby ona konkretnego miejsca, udziału przedstawicieli głównych stron sporu oraz przestrzegania formalnych i merytorycznych reguł rozmowy. W wolnej Ojczyźnie takiej debaty dotychczas nie było – a szkoda, gdyż naszym dzieciom mogłaby ona przynieść jedynie pożytek. Tak jak abolicja, o którą Pana Prezydenta solennie proszę.
Z głębokim respektem i dobrymi życzeniami

Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.