O wyższości „Gazety Wyborczej” nad „Rzeczpospolitą”

Nawet w czasach zimnej wojny (druga połowa XX wieku) podejmowano pokojowe próby zmiany międzynarodowego status quo i tak narodziła się OBWE (wpisz w gugle), która, po latach politycznych mąk, jako NAJPIERWSZE ustalenie przyjęła niestosowanie siły ani groźby jej użycia.
W odniesieniu do dziennikarstwa, ten prymarny postulat oznacza akceptację dla wolności słowa. Użycie siły w mediach –  to stosowanie cenzury. Jeśli brakuje ci argumentów – przede wszystkim nie dopuść przeciwnika do głosu, zaklej mu gębę (jak w słynnej scenie z filmu „Matrix”: – Po co ci telefon, skoro nie możesz otworzyć ust?). Wolność słowa zawsze, zawsze i zawsze oznacza NASAMPRZÓD rezygnację z cenzury.
W państwach demokratycznych cenzury oficjalnej (urzędowej, państwowej) nie ma.
Jednak wciąż istnieje i działa cenzura nieoficjalna. Jedne środowiska zawsze popierały jedne idee, inne zaś środowiska popierały idee inne (i sekowały te pierwsze). Tak było tysiące, setki i dziesiątki lat temu, zresztą pod każdą szerokością geograficzno-polityczną.
Lecz w epoce internetu, w XXI wieku, użycie siły przez media nabrało „nowego wyrazu”. Obok autorów i redaktorów, niemal równorzędną wagę w debacie publicznej zyskali ODBIORCY publikowanych treści (czytelnicy, słuchacze, telewidzowie), którzy na bieżąco mogą do nich się odnieść i po swojemu indywidualnie skomentować.
W tym stanie rzeczy – podkreślmy: całkowicie nowym w historii demokracji – jedne media cenzurują swoich odbiorców, inne zaś nie cenzurują. Te pierwsze de facto stosują siłę (praktycznie i skutecznie ograniczają wolność słowa), te drugie zaś z użycia siły zrezygnowały, a wolność słowa (przynajmniej w tym ujęciu) de facto pielęgnują i promują.
Jako człek obiektywny, a przy tym pismak z prawie czteredziestoletnim już stażem, pragnę jasno oświadczyć w kontekście napisanego, że redakcja dziennika „Rzeczpospolita” jest  przeciw wolności słowa, redakcja zaś „Gazety Wyborczej” jest za wolnością słowa. Redakcja „Rzeczpospolitej”  nie pozwala swoim odbiorcom na swobodne głoszenie poglądów (oczywiście niekiedy i niektórych; na tym właśnie polega cenzura!), redakcja zaś „Gazety Wyborczej” odwrotnie: zapewnia/gwarantuje swoim odbiorcom pod tym względem pełną wolność! Każdy może to sprawdzić na własną rękę, próbując zamieścić jakiś krytyczny komentarz na forum/blogu w jednym i w drugim dzienniku, a potem zobaczyć, czy i w jakiej postaci się ukaże…
Redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej” jest Paweł Lisicki, redaktorem naczelnym zaś „Gazety Wyborczej” – Adam Michnik.
Nie znam czynności bardziej dezawuującej dziennikarza niż cenzurowanie.
Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *