Propozycja na weekend

Jacek Frankowski, znany i uznany karykaturzysta, od lat wyraziście obecny w najważniejszych (zwłaszcza papierowych) mediach, a na dodatek mój osobisty redakcyjny druh z lat siedemdziesiątych („Słowo Powszechne”, byliśmy młodzi i piękni!), przedstawił onegdaj wystawę swoich (i syna Adriana) kilkudziesięciu prac z filmowego planu „Bitwy Warszawskiej 1920”, którą sławny Jerzy Hoffman zrealizował w formacie 3D (właśnie idzie w kinach). Com się napatrzył i wysmakował – to moje, ale się podzielę (patrz zdjęcia).
Korzystając z okazji, miałem zaszczyt chwilę rozmawiać ze reżyserem i spytałem go, jakie są różnice między kręceniem filmów dziś oraz ćwierć wieku temu. Czy nadal to taka straszna harówa? Dobiegający osiemdziesiątki Mistrz bez wahania odparł, że nie, że dziś wszystko, ale to dosłownie wszystko działa na planie jak w szwajcarskim zegarku: aktorzy, rekwizyty, kamery, mikrofony, sprzęt, aparatura etc. Ludzie i rzeczy są zawsze na miejscu i o czasie. Nie ma przestojów, spóźnień, awarii ani fanaberii. Film się sprofesjonalizował, stechnicyzował, zautomatyzował i zniezawodniał, a kto nie dał rady – wypadł z rynku…
Gorąco polecam na weekend ucztę dla oczu: Klub Kultury, Warszawa, Saska Kępa, Brukselska róg Paryskiej : – )
P.S. Po powrocie do domu zajrzałem do Wikipedii, i okazało się (http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Hoffman )
że Jerzy Hoffman to głównie Żyd, który studiował w Moskwie i był członkiem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Co nakręcił – niezbyt wiadomo.
Pieprzyć taką Wikipedię!
Stanisław Remuszko

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.