Niepełnosprawni

Odp: Ja, Remuszko : -)

« Odpowiedź #480 dnia: 26 Maj 2018, 20:04:50 » [Opublikowano DZIEŃ PRZED decyzją o zakończeniu protestu]

Długo nie zabierałem głosu w tej dramatycznej sprawie, ale dziś – gdy, z przyczyn technicznych, nie mogę skorzystać z własnego bloga – skorzystam z mojego podwórka na Forum Pana Lema.

Po pierwsze, pokażę, co napisałem bodaj miesiąc temu na portalu potężnej starej społecznej instytucji biznesowej:

W kwestii szczęścia mój duchowy mistrz, Stanisław Lem, był minimalistą. Uważał, że absolutnie wystarczające szczęście to brak nieszczęścia. Prawdę mówiąc, dopiero długi sejmowy protest osób niepełnosprawnych uświadomił mi, jak bardzo jestem szczęśliwy jako
stary ojciec tylko dlatego, że mam dwójkę dorosłych najzwyklejszych dzieci, takich
jak miliony innych.

Nieodwracalne neurologiczne problemy są dziełem genetycznego przypadku, zdarzają się niesłychanie rzadko, a medycyna nie potrafi ich wyleczyć. Musimy się pogodzić, że umysłowi niepełnosprawni pozostaną nimi do końca życia. Jednak jako cywilizacja umówiliśmy się, że ludźmi pokrzywdzonymi przez biologiczny
los będziemy się opiekować.

Taka opieka trwa 24 godziny na dobę, opiekunami zaś są osoby w pełni sprawne fizycznie i duchowo, zazwyczaj rodzice, a jeszcze bardziej zazwyczaj – samotne matki. Tylko one wiedzą, jak można im (matkom) pomóc oraz czego potrzebują ich podopieczni. Nikt ich w tej diagnozie nie zastąpi.

Czy niepełnosprawni są szczęśliwi? To najdelikatniejsze i najintymniejsze pytanie pod słońcem, a odpowiedzieć na nie mogą – częściowo i intuicyjnie – tylko opiekunowie. Czy opiekunowie niepełnosprawnych są szczęśliwi? Tu wiemy więcej z ust samych matek; na podstawie wszechobecnych medialnych relacji każdy słuchacz czy widz może wyrobić sobie własne zdanie. Nie sposób jednakzaprzeczyć – na tle ogólnej znajomości świata i ludzi – że całe dotychczasowe życie rodziców zmienia się diametralnie i trwale z chwilą przyjścia na świat niepełnosprawnego dziecka. Ich życie staje się napełnionym miłością dożywotnim więzieniem. Niektórzy nie wytrzymują psychicznie.

Dlatego uważam – całkiem odwrotnie niż przy innych strajkach, akcjach i protestach – że moje państwo powinno spełnić WSZYSTKIE żądania sejmowych matek. Tak mówi mi moja prywatna empatia, mój prywatny rozum i moje prywatne poczucie solidarności, a także mój prywatny patriotyzm.

Jak to zrobić, skąd wziąć pieniądze, kogo opodatkować itp. – od tego mamy rząd i parlament. Czego chcą potrzebujący – wiemy od nich samych. Uważam, że w tej nadzwyczajnej sytuacji potrzebne są nadzwyczajne i szybkie rozwiązania.
Stanisław Remuszko
remuszko@gmail.com

https://www.bcc.org.pl/wp-content/uploads/33_-maj.pdf

Uważam, że moje 38-milionowe duże i relatywnie bogate państwo powinno NATYCHMIAST zobowiązać się na piśmie, że da te 500 zł grupie opiekunów kalekich dzieci, młodych i dorosłych, bez różnicy.

Jeśli w tym celu trzeba zrobić systemową rewolucję budżetową – bezwzględnie jestem ZA. Łącznie z koniecznym – być może – zmniejszeniem mojej 811-złotowej emerytury. Trzeba zmienić dotychczasowe fundamentalne zasady postępowania mojego państwa. Pryncypia.

To, że w dzisiejszej Polsce jest inaczej, uważam za wyjątkowy skandal ideowo-moralny. Mówię to z najgłębszym przekonaniem, rozważywszy w swoim sumieniu pro i contra. To jest dla mnie ludzkie kryterium cywilizacyjne, takie z najwyższej półki.

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Niepełnosprawni została wyłączona

Przemyk 1983

12 maja 1983 r. milicjanci zabrali 19-letniego maturzystę Grzegorza Przemyka z pl. Zamkowego w Warszawie na komisariat. Wg „Newsweeka”: tam został ciężko pobity – dostał kilkadziesiąt ciosów pałkami w barki i plecy oraz kilkanaście ciosów w brzuch. Przewieziony do szpitala zmarł po dwóch dniach, a jego pogrzeb stał się manifestacją przeciw komunistycznym władzom.

W tym miejscu przytoczę świadectwo znajomego chirurga, Leszka Karpińskiego, który w szpitalu „otwierał” Przemyka, i powiedział mi najzupełniej prywatnie, że wątroba była bardzo/całkiem biała, nigdy przedtem takiej nie widziałem… Dziś Leszek już nie żyje, ale wtedy mówił, że zeznał o tym w śledztwie.

W lipcu 1984 r. sąd uwolnił od zarzutu pobicia Przemyka dwóch milicjantów – Ireneusza K. i Arkadiusza D., dyżurnego komisariatu. Natomiast na kary więzienia zostali skazani dwaj sanitariusze, którzy wieźli Przemyka do szpitala. Jest na ten temat książka pod tytułem „Osaczony złem” autorstwa jednego z tych sanitariuszy, Michała Wysockiego, wydana w roku 2000 (ISBN 83-914531-0-3). O tę książkę pytałem generała Czesława Kiszczaka, a on poradził, żebym ją kupił i przeczytał dokładnie, gdyż jego zdaniem wynika z niej, że to właśnie sanitariusz był sprawcą.

Po 1989 r., gdy uchylono wyroki wydane w 1984 r., sprawa wróciła do sądu. Ireneusz K. został w 1997 r. uniewinniony przez Sąd Wojewódzki w Warszawie, a D. został skazany na dwa lata więzienia, ale nie odsiedział ani dnia, bo, według psychiatrów, odbycie kary uniemożliwiał jego stan psychiczny.

Kolejne procesy K. ruszały trzykrotnie: w 2000 r., w 2003 r. i 2004 r. Za pierwszym razem sąd uznał, że sprawa się przedawniła, za drugim – uniewinnił K. Dopiero w maju 2008 r. (w trzecim procesie? tym rozpoczętym w 2004 roku?) Sąd Okręgowy w Warszawie uznał Ireneusza K. za winnego i skazał na 8 lat więzienia, ale w wyniku amnestii kara została zmniejszona o połowę. Sąd uznał wtedy, że pobicie, którego skutkiem była śmierć Przemyka, było przestępstwem popełnionym przez funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych i w związku z tym nie doszło do przedawnienia. Nie stwierdził jednak, aby była to „zbrodnia komunistyczna”.

Wyrok ten został uchylony w grudniu 2009 r. przez Sąd Apelacyjny w Warszawie, który uznał, że sprawa przedawniła się 1 stycznia 2005 r., a przepis kodeksu karnego, na który powoływał się SO i pełnomocnicy ojca Przemyka, nie ma tu zastosowania. SA uznał, że pobicie, którego skutkiem była śmierć Grzegorza, nie mieściło się w pojęciu „ciężkiego uszczerbku na zdrowiu” czy „ciężkiego uszkodzenia ciała”, o którym mowa w art. 105 par. 2 kodeksu karnego.

Kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego złożył w 2010 r. do Sądu Najwyższego ówczesny prokurator generalny, minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Jego zdaniem, sądy powinny uznać, że pobicie i śmierć Grzegorza były skutkiem przestępstwa popełnionego przez funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, i uznać, że przestępstwo się nie przedawniło.

Sąd Najwyższy oddalił jednak kasację, bo uznał ją za bezzasadną. Wskazał, że sąd okręgowy uznał milicjanta za winnego, ale jednocześnie nie stwierdził, by była to zbrodnia komunistyczna, która – zgodnie z ustawą o Instytucie Pamięci Narodowej przedawnia się dopiero po 30 latach. Skoro nie zaskarżyli tego ani prokurator, ani pełnomocnik ojca Przemyka, to – według Sądu Najwyższego – sąd apelacyjny nie mógł stwierdzić, że była to zbrodnia komunistyczna i musiał sprawę umorzyć.

W 2913 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że Polska naruszyła art. 2 europejskiej konwencji praw człowieka i podstawowych wolności, badając sprawę śmierci Grzegorza Przemyka. Postępowanie karne trwało zbyt długo (25 lat?) i dlatego doszło do przedawnienia – uznał Trybunał, orzekając odszkodowanie dla ojca Grzegorza Przemyka w wysokości 20 000 euro.

Wg „Newsweeka” i własnej pamięci

Stanisław Remuszko, 14 maja 2018

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Przemyk 1983 została wyłączona

Otwieram swoją debatę konstytucyjną. Wszystkie pytania mogą mieć poniższe dwie wersje odpowiedzi. Ja preferuję pierwszą.

[Dwie wersje odpowiedzi: A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania *****A. Zdecydowanie tak      B. Raczej tak      C. Raczej nie      D. Zdecydowanie nie      E. Nie mam zdania]

Gdybym był prezydentem Andrzejem Dudą, zaproponowałbym takie pytania do referendalnej ankiety w dniach 10-11 listopada 2018:

1. Czy należy zmieniać obecną Konstytucję?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

2. Jak powinien być wybierany Sejm?

A. Tak jak dotychczas (ordynacja proporcjonalna)

B. W okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa)

C. Połowa według ordynacji proporcjonalnej i połowa według ordynacji większościowej (ordynacja mieszana)

3. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do samodzielnego (bez zgody parlamentu, rządu i prezydenta) stanowienia ogólnokrajowego referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

4. Czy obywatele powinni mieć konstytucyjne prawo do jednorazowego skrócenia kadencji parlamentu w drodze referendum, jeśli pod jego projektem zbiorą ustawowo określoną liczbę podpisów w ustawowym trybie?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

5. Czy należy zlikwidować Senat?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

6. Czy parlamentarne partie polityczne powinny być finansowane z budżetu państwa?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

7. Czy należy konstytucyjnie ograniczyć liczbę kadencji parlamentarzystów do dwóch kadencji?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

8. Czy należy konstytucyjnie ograniczyć liczbę kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch kadencji?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

9. Czy posłowie/senatorowie powinni móc być ministrami/wiceministrami?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

10. Czy radni powinni móc być wójtami, burmistrzami lub prezydentami?

A. Tak      B. Nie      C. Nie mam zdania

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Aborcja wg Episkopatu

Warszawa, dnia 8 maja 2018 roku
Szanowna Pani Przewodnicząca,
Uprzejmie dziękuję za list, jaki Pani skierowała do Konferencji Episkopatu Polski i za Pani troskę o Rzeczpospolitą. W szczególny sposób wyraża Pani zaniepokojenie odnośnie szacunku dla zasady świeckości państwa. Terminologia przywołana w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 1997 r., aby opisać właściwie tę zasadę, została zaczerpnięta z Konstytucji Soboru Watykańskiego II „O Kościele w świecie współczesnym”. W Konstytucji mowa jest zatem o bezstronności państwa w sprawach światopoglądowych, o autonomii, niezależności i współdziałaniu między Państwem a Kościołem dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
Jak rozumiemy Autorzy, którzy zdecydowali się na ten krok, przede wszystkim chcieli się odciąć od komunistycznej przeszłości i ówczesnego sposobu rozumienia zasady neutralności państwa. Nadużycia w tym zakresie były tak poważne, że zrezygnowano nawet z samego słowa „neutralność”. Zrozumiałe jest w tym kontekście, że Kościół katolicki nie ma żadnych trudności z akceptacją konstytucyjnej zasady świeckości państwa, skoro jej rozumienie i terminologia zostały zaczerpnięte wprost z jego własnych dokumentów.
Zasada ta dotyczy relacji pomiędzy głównymi instytucjami Państwa i Kościoła. Oznacza to rozdział tych instytucji, a zarazem nie wyklucza ich współpracy, czego dowodem jest choćby istnienie Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Spotkania tej Komisji są miejscem wymiany poglądów w sprawach uznanych przez obie jej strony za istotne. Tak się składa, że kwestie związane z ochroną prawa do życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci nie były poruszane podczas ostatniego spotkania Komisji, które odbyło się w dniu 16 kwietnia 2018 r.
Stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w sprawie prawa do życia każdego poczętego dziecka jest jednoznaczne i cieszymy się, że Pani Przewodnicząca rozumie je właściwie. Kościół katolicki, ponieważ nie jest instytucją polityczną, nigdy nie zawierał żadnego „kompromisu aborcyjnego”. Nawiasem mówiąc, uderza w Pani liście przekonanie, że ów polityczny kompromis nie może być naruszany jedynie przez jedną stronę, to znaczy przez obrońców prawa do życia. Nasze apele kierowane są do katolików, ale także do wszystkich ludzi dobrej woli. Zaliczamy do nich – mamy nadzieję, że słusznie – wszystkich, którym Polacy powierzyli polityczną odpowiedzialność za kraj. Wezwania adresowane polityków nie mają charakteru nacisków instytucjonalnych, a są jedynie apelami do ich sumień.
Prawo do życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci nie jest prawem religijnym. Stanowi istotną część prawa naturalnego, którego treść – jak podkreśla np. Cyceron – dostępna jest każdemu człowiekowi poprawnie używającemu rozumu (patrz: idea recta ratio). Mamy głęboką nadzieję, że pewnego dnia także Pani Przewodnicząca dołączy do grona polityków broniących z pełnym przekonaniem praw osób najsłabszych, w tym starszych, niepełnosprawnych czy poczętych dzieci.
Podzielamy Pani przekonanie, że stanowisko w sprawie ochrony życia nie powinno być oparte na mitach i stereotypach, jak również, że nie da się cofnąć czasu. Najnowsze osiągnięcia nauki dowodzą jednoznacznie, że w życiu człowieka nie ma – poza chwilą poczęcia – drugiego momentu, który można by uznać za początek istnienia człowieka. Rozwój technologii natomiast pozwala obserwować życie dziecka niemal od samego początku, a także podejmować interwencje medyczne, jeśli jest to w danym przypadku konieczne, już w okresie płodowym. Historii nie da się cofnąć, tzn. nie wolno zamykać oczu na rozwój nauki. Należy również jednoznacznie odciąć się od wprowadzonej u schyłku stalinizmu ustawy zezwalającej na zabijanie poczętych dzieci „ze względów społecznych”, tzn. bez jakichkolwiek ograniczeń w tym zakresie. W roku 1997 jednoznacznie wypowiedział się na ten temat także Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt. K. 26/96).
„Odpowiedzialna polityka świeckiego państwa nie może być podporządkowana żadnej ideologii” – jak słusznie Pani zauważa. Zgoda na zabijanie niewinnych dzieci w łonie ich matek jest postawą ściśle ideologiczną. Jak zauważa choćby Raymond Aron w „Opium intelektualistów”, przekonanie o „śmierci Boga” pozostawia pustkę w ludzkiej duszy, którą starają się zapełnić „religie zastępcze”, oferujące „zbawienie immanentne”, w granicach tego świata. Wielkie ideologie XX wieku Aron postrzega właśnie jako „świeckie religie”, surogaty prawdziwej religii, która otwiera umysł człowieka na Transcendencję (Por. R. Aron, Opium intelektualistów, Muza SA, Warszawa 2000, s. 296-325).
Kościół katolicki prowadzi refleksję na temat prawa do życia od blisko dwóch tysięcy lat. W datowanym w II w po Chrystusie „Liście do Diogneta” np. czytamy: „[Chrześcijanie] mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. (…) Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych” (V, 5-6). W innym piśmie z tego okresu – „Didache”, czytamy: „Nie zabijaj dzieci przez poronienie ani nie przyprawiaj ich o śmierć już po urodzeniu” (II, 2).
Na zakończenie chciałem jeszcze raz podziękować Pani Przewodniczącej za przypomnienie mi, jak bardzo ważne jest publiczne zabieranie głosu przez przedstawicieli Kościoła katolickiego. Mam nadzieję, że w naszej wspólnej trosce o prawa człowieka pewnego dnia będziemy po tej samej stronie.
Z wyrazami szacunku
Stanisław Gądecki, Arcybiskup Metropolita Poznański, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)
Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Aborcja wg Episkopatu została wyłączona

Polskość według Tuska

Polskość jako zadany temat… Wydawałoby się: tylko usiąść i pisać. A tu pustka, tylko gdzieś w oddali przetaczają się husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa, klęski…

Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń?
Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię; wypaliły znamię i każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę; Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy.
I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza, stajemy się normalniejsi. Jest jakiś tragiczny rozziew w polskości – między wyobrażeniem a spełnieniem, planem a realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem niepogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą -[—-] [wycięte przez cenzurę – Ustawa z dnia 31 VII 1981 r. o kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 6 (Dz. U. nr 20 poz. 99, zm.: 1983 Dz. U. nr 44 poz. 204)] porywa się na czyny wielkie z mizernym zwykle skutkiem.
Polskość w rzeczy samej jest nieadekwatną do ponurej rzeczywistości projekcją naszych zbiorowych kompleksów. Piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.

Donald Tusk, ankieta „Znak” 1987

Wziąwszy pod uwagę upływ ponad trzydziestu ostatnich lat, z patriotyczną goryczą podzielam większość powyższej ówczesnej opinii pana Tuska.
Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Polskość według Tuska została wyłączona

Holokaust

W historii ludzkości nie było zbrodni nawet trochę zbliżonej swą potwornością do Holokaustu. Różnica między ich Holokaustem a  naszym Katyniem jest mniej więcej taka jak między Himalajami a Tatrami.

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Holokaust została wyłączona

Trucie

[19.03.18] Jak wiadomo, druga wojna światowa wybuchła dlatego, że Polska napadła na Niemcy. W każdym razie tak twierdziły wszystkie niemieckie rozgłośnie w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939. Do niedawna sądziłem, że podobna państwowa propaganda nie byłaby dziś możliwa ze względu na wolność słowa, niezależne pluralistyczne media, ludzki zdrowy rozum oraz internet – ale się myliłem.

Oto w marcu 2018 roku premier Teresa May oskarżyła Rosję o napaść na Wielką Brytanię za pomocą broni chemicznej, a jej święte oburzenie podzielili – między innymi – prezydenci Trump i Duda, przewodniczący Tusk sekretarz generalny NATO Stoltenberg oraz kanclerz Merkel. Z Londynu natychmiast wydalono kilkudziesięciu rosyjskich szpiegów, odwołano umówione międzypaństwowe spotkania i zapowiedziano, że przedstawiciele brytyjskich władz z królową na czele (!) zbojkotują rozpoczynające się niebawem w Rosji piłkarskie mistrzostwa świata. Szef brytyjskiego MSZ przed kamerami oskarżył Putina o osobiste wydanie rozkazu trucia, co sam widziałem w telewizji TVN24.

Jako raptus uważam, że na tę zbrodniczą agresję Kremla zimnokrwiści wyspiarze zareagowali zbyt powściągliwie. Ja bym przynajmniej internował wszystkich Rosjan przebywających na terytorium Zjednoczonego Królestwa oraz skonfiskował majątki rosyjskim oligarchom, którzy nagrabione po rozpadzie ZSRR pieniądze od lat inwestują w City. Liczyłbym także na światową, a zwłaszcza europejską solidarność, i z uznaniem odnotowuję za portalem www.wp.pl, że Polska na znak protestu nie pojedzie do Rosji na mundial. C.d.n.

[20.02.18] Jak donosi nieoceniona „Gazeta Wyborcza”

http://wyborcza.pl/7,75399,23162207,miedzynarodowi-eksperci-przybyli-do-wielkiej-brytanii-by-zbadac.html

wkrótce dowiemy się wreszcie CZEGOKOLWIEK o sprawie. Bo do tej pory nie wiemy nic. Właśnie skończyłem LXX rok życia, dziennikarstwem zajmuję się ponad 40 lat, ale to jest nowa jakość. Owszem, brukowce wysysają z brudnego palca dowolnie zmyślone historie, specjalne komanda zawodowych gangsterów zatrudnianych przez New York Times, Gazetę Wyborczą, Gazetę Polską, TVP1, „Sieci”, CNN, Wall Street Journal czy Waszyngton Post robią to w prawnych białych rękawiczkach (żeby trudno było podać ich do sądu za oszczerstwa), lecz tego, by w żywe oczy oficjalnie łgały władze starego demokratycznego i praworządnego zachodniego państwa – jeszcze nie widziałem.

Niezależny rozumny Czytelnik zechce zwrócić uwagę, że codziennych medialnych doniesień, obecnych w czołówkach absolutnie wszystkich serwisów, nie sposób zweryfikować. Od początku nie wiadomo co, gdzie, kiedy, jak. NIC nie wiadomo. Nie są znane ŻADNE szczegóły. Brak JAKICHKOLWIEK dowodów. Relatorom trzeba wierzyć wyłącznie na słowo. Brak filmów, zdjęć, opinii lekarzy, relacji nieanonimowych świadków, wyników badań, czegokolwiek. Brak logiki. Brak sensu. Brak powodów. Brak teoretycznych możliwości. Brak wszelkich rzeczowych konkretnych danych Nie wiadomo, czy ten rzekomo otruty szpieg w ogóle istnieje, nie wiadomo czy żyje. [Jeśli istnieje i żyje, to ja, na miejscu eMaJfajFf czy Siks, profilaktycznie zadusiłbym go szpitalną poduszką i podał do wstrząśniętej publicznej wiadomości, że trwa pościg Scotland Yardu za mordercami wysłanymi przez zbrodniczego Hitlera-Putina, którzy niestety przedarli się do spokojnego średniowiecznego Salisbury w hrabstwie Wiltshire]

Fikcja od A do Z, czyli światowy superfejk, przy którym słynne fejki antyTrumpowe wydają się bajeczką dla grzecznych dzieci…

C.d.n.

[1 kwietnia 2018] https://wiadomosci.onet.pl/swiat/janusz-korwin-mikke-dla-sputnika-skripal-najprawdopodobniej-zatruty-przez-cia/d6tqrm3

Cóż za satysfakcja : -)

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Trucie została wyłączona

Deorderyzacja

Uważam, że jedną ustawą należy odebrać wszystkie ordery i odznaczenia przyznane przez PRL.

Stanislaw Remuszko, remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Możliwość komentowania Deorderyzacja została wyłączona

Świadectwa


W poniższym blogowym wpisie przedstawiam historyczny dokument – jednogłośną uchwałę Rady Wydziału Fizyki i Matematyki UW, podjętą na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady w dniu 13 marca 1968 roku.
Mam wrażenie, że w Polsce nikt nigdy nigdzie tej uchwały dotychczas nie opublikował. Jeśli jest inaczej – proszę o konkretne źródło*.
Mam również wrażenie, że w marcu 1968 żadne gremia nauczycielskie żadnej polskiej uczelni nie  podjęły podobnej uchwały. Jeśli się mylę – proszę o konkretne źródła*.
*     *     *     *     *

Była godzina 18:00 w środę 13 marca 1968 roku. Przy Hożej 69 w Warszawie rozpoczynało się nadzwyczajne zebranie Rady Wydziału Matematyki i Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Na jego rezultat czekali studenci tłumnie wypełniający Salę Dużą Doświadczalną.
8 marca „aktyw robotniczy” pospołu z „ORMO” (wpisz w google) na tradycyjnie eksterytorialnym terenie uniwersytetu udzielił pałkarskiej lekcji studentom, którzy pokojowo i solidarnie demonstrowali w obronie relegowanych z uczelni kolegów. Następnego dnia pałkarska lekcja powtórzyła się przy Politechnice. W poniedziałek 11 marca studenci po wyjściu z ogólnowydziałowego zebrania w Auditorium Maximum odebrali na Krakowskim i Nowym Świecie pałkarską lekcję numer trzy. W powietrzu wisiał strajk. Atmosfera była napięta, zresztą nie tylko w Warszawie.
Późnym środowym wieczorem (22:40?) do zebranych w SDD młodych ludzi jęli wychodzić członkowie Rady Wydziału. Odczytano protokół (skrót): Dziekan zapoznał zebranych z przebiegiem wydarzeń na Uniwersytecie w dniach 8-13 marca. Rada Wydziału podjęła jednomyślnie uchwałę i postanowiła podać ją do wiadomości studentów. Lista obecności w załączeniu.

Uchwała

W głębokiej trosce o losy powierzonej nam młodzieży i w obliczu rozwijających się wydarzeń, Rada Wydziału potępia nieuzasadnioną akcje i brutalność władz porządkowych, zwłaszcza na dziedzińcu Uniwersytetu w dniu 8 marca 1968.

Rada Wydziału uważa za godne pożałowania stanowisko zajęte przez prasę, radio i telewizję, które początkowo nie dawały żadnych wiadomości o tych wydarzeniach, a następnie przyczyniły się do wzrastającej dezinformacji w tej sprawie.

Potępiamy pojawiające się w prasie w związku z obecnymi wypadkami artykuły ze sformułowaniami o charakterze wybitnie antysemickim.

Rada Wydziału jest głęboko zaniepokojona próbami wprowadzenia rozdźwięku pomiędzy klasę robotniczą a społeczność akademicką – rozdźwięku, do którego nie ma żadnych podstaw.

Na podstawie szeregu przeprowadzonych narad i spotkań ze studentami stwierdzamy z przekonaniem, że istnieje poważny kapitał wzajemnego zaufania miedzy młodzieżą a gronem nauczającym. Uważamy, że w oparciu o ten kapitał moglibyśmy przyczynić się w istotny sposób do rozładowania istniejących obecnie napięć. Przyczyniłoby się to do rozwoju naszej uczelni i ułatwiło wychowanie młodzieży w duchu socjalistycznym. Cel ten będzie można jednak osiągnąć pod warunkiem zapewnienia całemu środowisku uniwersyteckiemu należnych mu swobód akademickich.

Rada Wydziału zwraca się z gorącym apelem do studentów naszego Wydziału o wielką rozwagę w postępowaniu w tak niezwykle trudnej chwili. Jednocześnie Rada Wydziału dołoży wszelkich starań, aby zapewnić młodzieży pomoc i opiekę.

Na liście obecności podpisanych jest 43 członków Rady Wydziału (profesorowie i docenci). Oto ich nazwiska w kolejności alfabetycznej: Andrzej Białynicki-Birula, Iwo Białynicki-Birula, Czesław Bessaga, Bogdan Bojarski, Julian Bonder, Bronisław Buras, Marian Danysz, Janusz Dąbrowski, Andrzej Grzegorczyk, Teodor Kopcewicz, Wojciech Królikowski, Michał Łunc, Krzysztof Maurin, Stanisław Mazur, Andrzej Mostowski (prof.), Andrzej Włodzimierz Mostowski (doc.), Witold Nowacki, Tadeusz Olczak, Zdzisław Pawlak, Stefan Piotrowski, Adam Piskorek, Jerzy Plebański, Jerzy Pniewski, Konrad Rudnicki, Helena Rasiowa, Roman Sikorski, Tadeusz Skaliński, Ewa Skrzypczak, Leonard Sosnowski (dziekan), Adam Suliński, Maciej Suffczyński, Wanda Szmielew, Hanna Szmuszkowicz, Zdzisław Szymański, Andrzej Trautman, Włodzimierz Tulczyjew, Józef Werle, Kazimierz Wierzchowski, Zdzisław Wilhelmi, Aniela Wolska, Andrzej Wróblewski, Janusz Zakrzewski, Roman Żelazny.

*     *     *     *     *

Muszę użyć wersalików i grotesku. Grzebałem w różnych źródłach z 1968 roku, ale NIGDZIE nie znalazłem stanowiska żadnej rady żadnego wydziału żadnej polskiej uczelni CHOĆ TROCHĘ PODOBNEGO do wyżej cytowanej uchwały. Uchwałę tę podjęto – powtórzmy – JEDNOGŁOŚNIE. Uchwała ta została natychmiast przedstawiona studentom, a to w tamtych czasach oznaczało de facto przekazanie jej do wiadomości publicznej. Do wiadomości Narodu.

To, że wydarzenia Marca ’68 przejdą do historii, okazało się później, a nawet znacznie później. Tym cenniejsze jest świadectwo dane w chwili, gdy się o tym nie wiedziało. Świadectwo dane własnemu sumieniu, własnym poglądom i własnym wartościom. Dla mnie ta uchwała jest pięknym dowodem cywilnej odwagi i odpowiedzialnego patriotyzmu jej Sygnatariuszy. Jestem dumny, że niektórzy z nich pół wieku temu byli przez chwilę moimi nauczycielami.

Stanisław Remuszko
nr albumu 65660
remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131
——————————-
*W ramach weryfikacji przedstawionych na wstępie dwóch hipotez, dotarłem dziś – 13 marca 2018 – do źródeł świadczących jasno, że bardzo podobną uchwałę jednogłośnie podjęła 15 marca 1968 Rada Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego. Zainteresowanym polecam jej treść:
oraz list Rady do rektora:
Dodam, że dziś o 12:15 odbędzie się posiedzenie otwarte Rady poświęcone 50. rocznicy Wydarzeń Marcowych na Uniwersytecie Wrocławskim.
*     *     *
Gdzieś na Krakowskim słychać wrzask
Mundurów sinych długi szereg
Rozwija ciasną tyralierę
Niesie się pałek miękki trzask
Gdzieś na Krakowskim słychać wrzask

A tam – studenci. A tam – młódź.
Jaśnieje czapek gęsty krąg
I białość zaciśniętych rąk
I nagle rozkaz: boj i młóć!
Onych – studentów. Oną – młódź.

Przechodnie stali na Krakowskim
Pięści w kieszeniach pochowali
Przez bramę ciemną spoglądali
(W „Życiu”: …mówili o Zambrowskim…”)
Stali przechodnie na Krakowskim

A potem prasa, radio, tele
A portem „Żydzi robią szum!”
„Zwyczajnych chuliganów tłum!”
„Znamy syjonistyczne cele!”
Mówiły prasa, radio, tele

I minął tydzień.  I był wiec.
„…z Krakowa, Łodzi i Lublina
Wrocławia, Gdańska i Olsztyna
Wszyscy to samo chcą nam rzec!
Koledzy! Razem! Dzisiaj wiec!”

Chcą się nas pozbyć wykrętami
A my nie chcemy rewolucji
A my: Wolności, Konstytucji!
Bracia, wszak nie jesteśmy sami
Niech żyje Polska! POLSKA Z NAMI !!!

[Stanisław Remuszko, marzec 1968]

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Możliwość komentowania Świadectwa została wyłączona

LXX

Zajrzałem do swego blogowego pamiętnika z ostatnich imienin
oraz urodzin
i się pocieszyłem oraz zbudowałem. Pocieszające, a nawet budujące jest to, że o moim przyjściu na świat* nadal pamiętało (sami z siebie!) cóś koło dwudziestu osób, a jeśli doliczyć piątkę zaproszonych gości, wychodzi chyba ćwierć setki? Uważam, że to całkiem przyzwoity wynik jak na samotnego staruszka…
Pamięć już nie ta, więc wyliczam (bez żadnego porządku), by móc do tego wracać z uczuciem. Z uczuciem dobrym, serdecznym, życzliwym i przyjaznym.  Z miłym uczuciem:
01. Kuzynostwo Iza i Romek Szeremietiewowie (zawsze pierwsi i kaligraficzni!)
02. Pan Sędzia Igor Tuleya – bliski duch
03. Resetowana Piękna Kasia hrabianka : -)
04. Jacek Zając (nieznany internauta, który przysłał sympatyczny SMS)
05. Wybitny (i dowcipny!) astronomiczny Pan Profesor Jurek Madej z niezwykłą Panią Halinką
06. Najlepszy życiowy przyjaciel i powiernik – Włodek Lepczyński z Tbilisi
Do tej pory było chronologicznie. Dalej już bez ładu i składu, lecz taką samą wdzięcznością:
07. Jacek Natorff – niezapomniany druh z podstawówki
08. Kalafiornia – pięć ruchomych gorących głośnych i kolorowych Sztuk na skajpie (Córka Anna, z mężem Damianem i wnuczkami Ulą, Basią i Marianną
09. Marek Penszko – polski, a może i europejski mistrz matematyki rekreacyjnej.
Omniscient, jak podpowiada po łacinie ksiądz dobrodziej Jan infułat Sikorski.
10. Tomek Żok – utalentowany najuczynniejszy bioinformatyk, z Pauliną, Rodziną
(i Sigmą – przynajmniej tak dodał)
11. Zenek Gajda – swak? kum? śwagier? kuzyn? Kim w polszczyźnie dla ojca córki jest ojciec zięcia?
12. Jola Scholtzówna – moja pierwsza miłość
13. Jędrek Kaczorowski – zacny kumpel ze „Słowa Powszechnego”
14. Pestka – siostrzyczka cioteczna
15. Szczaw – brat rodzony
16. Agnieszka – moja niegdysiejsza ukochana żona
17. Weronika Mazurkiewicz – z Wiązownej, ma się rozumieć
18. Tomek Kwast – doktor świetlisty, wychowawca pokoleń
19. Andrzej Hagmajer – dzieciństwo i młoda młodość („Świetlik” po ksywie)
20. Michał Florek – Rzeszów nie doczekał się rosołu…
21 (oczko!) Renata Ustilo – rozsądna i bystra Panienka Litwinka, która (jako studentka SGGW) 10 lat temu jęła mi pomagać przy sprzątaniu, gotowaniu i zakupach, a dziś o tej rocznicy pamiętała!
Osobistą zaś swą obecnością zaszczycili (wymieniam wedle starszeństwa): Budzyński Marek, Sznuk Tadeusz, Ryszkiewicz Marcin, Remuszko Mieczysław i Tuleya Igor oraz Krysia Anielica Ilmurzyńska. Podano kanapki z tatarem, śledziem i smaluszkiem, krupnik, bigosik, faworki i lody bakaliowe. Dostałem w prezencie roczną prenumeratę „Taternika” (Kasia), frezje i VSOP Otard (Budzyńscy), dwie flaszki nalewek i latarkę (Brat), dwie flaszki Martella VSOP (Sznuk i Tuleya), „Resortowe togi” (Tuleya).
Są zdjęcia!
Stanisław Remuszko
(dopisek z 25 lutego 2018): ani w imieniny ani w urodziny ani później nie odezwał się Maciej Remuszko. Mój genetyczny syn.
—————–
*wcale nie o okrągłym jubileuszu, tylko o mych urodzinach jako takich!!!
Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania LXX została wyłączona