Wedlowska

[07.05.17, 18:30] Niemerytorycznie chciałbym, aby wygrała pani Le Pen (programów, ani osobowości rywali nie znam ni w ząb, a przede wszystkim nie jestem obywatelem Francji, więc mi to raczej lotto) TYLKO DLATEGO, że jestem przeciwny poprawności politycznej (opinie mediów) i wierzę w zdrowy rozsądek dorosłego Narodu, który w I turze podzielił się mniej więcej równo, a przecież żadna ze stron nie chce źle dla swojej Ojczyzny. Myślę, że Paryż się nie zawali, jeśli w Pałacu Elizejskim zasiądzie dama, tak jak nie zawalił się Budapeszt po wyborze Orbana, Waszyngton po wyborze Trumpa czy Europa po Breksicie. Oni też, zdaje się, wcześniej byli „skrajną prawicą”, ludożercami czy kimś w tym rodzaju, wyjście zaś Anglików z Unii nie tylko było absolutnie niemożliwe, lecz i miało spowodować jakiś straszny światowy kataklizm.

Odsyłam do moich paru niedawnych blogowych wpisów i zachęcam do nadsyłania typowań (remuszko@gmail.com). Kto przed godziną 20:00 przewidzi różnicę z błędem nie większym od 2%, ten dostanie ode mnie tabliczkę wedlowskiej czekolady z orzechami.

Jej Ekscelencję panią Le Pen oraz Rodaków rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : -)

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Prezydent Tusk

Gdy ktoś wygra zawody obywatelskie zwane wyborami powszechnymi – chwalić go i gratulować mu jest łatwo. Dlatego już dziś, wiosną 2017 roku, chcę publicznie wyrazić swą szczerą nadzieję, że pan Donald Tusk w 2020 roku zostanie prezydentem Rzeczpospolitej jako najlepszy kandydat na to najwyższe państwowe stanowisko. Odszukałem komentarzyk sprzed sześciu lat i podtrzymuję wyrażone tam oceny w całej rozciągłości: http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=355

Dzisiejsze powitanie Donalda Tuska obiektywnie transmitowały przez obiektywy kamer trzy telewizje (TVP, Polsat, TVN). Dzięki internetowi, każdy może te relacje obejrzeć. Przeczytałem felieton na ten temat: http://www.stefczyk.info/blogi/omnibus-prowizoryczny/powitanie-krola-europy,19868151681 i dla równowagi (ku pokrzepieniu serc przeciwników Donalda Tuska) podaję dziesięć powodów, dla których powinien on raczej trafić za kratki niż do Belwederu:

1. Zelektryzował gorszy sort.

2. Przyjechał pociągiem.

3. Jest politykiem skończonym.

4. Sprzyjające mu sondaże są dęte.

5. Nie miał żadnych sukcesów.

6. Był współsprawcą zbrodniczego zamachu smoleńskiego.

7. Sprzeniewierzył koleje linowe.

8. Cieszy się poparciem półgłówków oraz takich wypłukanych umysłowo marionetek jak artysta Jacek Fedorowicz.

9. Jest wiarygodny jak Rumun na stacji benzynowej przy cmentarzu.

10. Uprawia hucpę, nie ma klasy oraz ingeruje w wewnętrzne sprawy Polski.

Scripta manent : -)

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Trzy kroki

Publiczna rozmowa o Smoleńsku jest trudna, ale możliwa.

Trudna dlatego, że społeczne emocje i podziały 7 lat po tragedii przypominają podziały i emocje w pierwszych miesiącach po wprowadzeniu 36 lat temu stanu wojennego. Oczywiście mniejszy jest stopień i zakres zainteresowania: wtedy stan wojenny żywo obchodził praktycznie wszystkich Polaków, dziś natomiast o przyczyny katastrofy TU-154M spierają się znacznie węższe grupy obywateli.

Trudność rozmowy o Smoleńsku przejawia się naprzód w obraźliwym języku. Często w prywatnych dyskusjach jedni uważają drugich bez ogródek za !@#$%, drudzy zaś pierwszych za ^&*+). Owszem, przed mikrofonem i kamerą oraz w druku słyszymy już i czytamy tylko kulturalne wypowiedzi tych pierwszych o mordercach i zdrajcach, którym ci drudzy łagodnie przeciwstawiają tępych wyznawców smoleńskiej sekty. W sporze przy wielkanocnym śniadaniu mój rodzony brat wsparł się min. Macierewiczem, który – jak mówił brat – zaproponował rzeczowy telewizyjny dyskurs między naukowcami obu obozów, na co ponoć drinż. Lasek z miejsca napluł mu na buty – ale może to nieprawda?

Trzeci z ważniejszych kłopotów polega na rozpiętości wzajemnie wykluczających się wersji zdarzenia. Prawdziwi/fałszywi (niepotrzebne skreślić) patrioci uważają, że główną przyczyną katastrofy były wybuchy oraz Rosjanie-kontrolerzy, natomiast patrioci fałszywi/prawdziwi (niepotrzebne skreślić) główną winą za upadek samolotu o numerze bocznym 101 obciążają jego pilotów. Zdaje się, że przez nikogo niekwestionowana jest tylko liczba ofiar.

Mając na względzie narodową rangę problemu, czyli jego wpływ na nasze życie polityczne i duchowe, pozwalam sobie zaproponować taką rozmowę między byłą a obecną Państwową Komisją Badania Wypadków Lotniczych, aby postronni obserwatorzy mogli z wymiany zdań samodzielnie wyciągnąć wnioski.

Jak to konkretnie zrobić? Bardzo łatwo, tylko muszą tego chcieć obie strony.Z góry odpada telewizyjna debata typu gadające głowy. Dlatego, po pierwsze, że te głowy niemal natychmiast zaczynają się wzajemnie przekrzykiwać i zagłuszać. Dlatego, po drugie, że słuchacz nie ma czasu by zastanowić się nad podawanymi argumentami, bo już słyszy kontrargumenty, po nich kontrkontrargumenty itd. Często też  odpowiedź w ogóle nie odnosi się do zadanego pytania albo jest niemerytorycznym chwytliwym odszczeknięciem; polecam tu sławną  „Sztukę toczenia sporów” Schopenhauera, która w księgarni kosztuje dziś marne 10 złotych.

Rozwiązanie daje internet. Obie komisje powinny utworzyć specjalną stronę www/Dyskusja/pl. Adminem jednej połowy strony byłby zwolennik (niekoniecznie członek) jednej komisji, a adminem drugiej połowy – zwolennik  komisji drugiej. Pomocy mogliby udzielić dziennikarze. Strona byłaby na ogólnych zasadach dostępna na dla wszystkich zainteresowanych internautów. Strona nie miałaby charakteru urzędowego, tylko autorski i publicystyczny.

Przynajmniej na początku potrzebne są pewne formalne ograniczenia. Sugerowałbym, aby taka debata wystartowała od zamieszczenia zwięzłych generalnych „stanowisk w sprawie” – o objętości tekstu nie większej niż, na przykład, 5000 znaków. Zmusiłoby to autorów do wypunktowania i precyzyjnego ujęcia tylko kwestii absolutnie podstawowych. Następnie dyskutanci w podobnie krótkim tekście powinni wzajemnie odnieść się do tych wypowiedzi, czyli ocenić, z czym się zgadzają, a z czym nie. Trzecim krokiem mogłoby być zadanie „przeciwnikowi” kilku jednoznacznych pytań, które wydają się pytającemu najważniejsze. Wszystkiemu przyglądałyby się on-line rzesze obywateli…

Gdyby przy aprobacie komisji starej i nowej udało się uczynić takie trzy publiczne kroki, byłby to ogromny, wręcz gigantyczny postęp w relacjach polsko-polskich. Daj Boże!
Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Sześciu generałów PRL

Baryła, Buła, Kufel, Oliwa, Ryba i Żyto (wpisz w gugle)

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

7, 84, 364…

„Nadchodzi siódma rocznica, osiemdziesiąta czwarta miesięcznica i trzysta sześćdziesiąta czwarta tygodnica katastrofy smoleńskiej. Znów z ust Jarosława Kaczyńskiego padną oskarżenia o zdradę, śmiertelny spisek i zamach na życie prezydenta. Znów będzie mówił, że „choć potężne siły nam przeszkadzają, to zbliżamy się do prawdy”, że „prawda jest już blisko”.

Jest dokładnie na odwrót. To prawda o Smoleńsku zbliża się do was.

Latami dawaliście fałszywe świadectwa. Utopiliście w błocie pomówień wybitnych urzędników i oddanych państwu lotniczych ekspertów z komisji Macieja Laska i Jerzego Millera. Lżyliście prokuratorów prowadzących śledztwo. Mnożyliście oparte na fałszywych dowodach insynuacje o zmowie Tuska i Putina, jednym, dwóch i trzech wybuchach, sztucznej mgle, rozpylonym helu, trotylu… Mówiliście, że samolot rozpadł się w powietrzu, że wrak leżał gdzie indziej, że trzy osoby przeżyły i że dobijano rannych…
Siedem lat Antoni Macierewicz z błogosławieństwem Jarosława Kaczyńskiego zwodzi – rodziców, wdowy i wdowców oraz dzieci i bliskich ofiar – kolejnymi spiskowymi teoriami. Słuchanymi z nadzieją, bo owej bezsensownej śmierci nadawały sens właśnie.
Co dziś macie im do powiedzenia?
Rządzicie absolutnie od 18 miesięcy. Zrobiliście czystkę w prokuraturze wojskowej, powołaliście nową komisję badania wypadków lotniczych. Osobna smoleńska podkomisja pracuje przy MON. Macie wszystko: swoją prokuraturę, swoich ekspertów z Polski i zagranicy, nieograniczone środki. Mimo to nie jesteście w stanie w najmniejszym stopniu podważyć ustaleń komisji Laska i Millera, bo ich podważyć się nie da. Bo wasze kłamstwa zderzają się z faktami, z twardymi dowodami, z prawami fizyki i aerodynamiki. Prawa Newtona czy zasady zachowania pędu nikt jeszcze nie pokonał.
Kłamaliście o Smoleńsku, bo kłamstwo torowało wam drogę do władzy i do zemsty. Dziś opada maska, a im więcej będzie mijać czasu, tym bardziej odsłoni się wasza groteskowa bezradność.
Grzebiecie w popiołach jak starogermańskie ludy, które nie pozwalały odejść zmarłym, a ich doczesne szczątki przenosiły ze sobą z miejsca na miejsce.
Nie dajecie spokoju zmarłym, nasyłacie prokuratorów na święte groby, by o świcie otwierać trumny. Pogardzacie uczuciami rodzin, które się na to nie godzą, a ponad ich wolę przedkładacie zemstę na urojonym wrogu za urojone winy. Wiecie, że ekshumacje już niczego nie wyjaśnią, ale rozkopujecie groby, by wykazać tylko „nieprawidłowości” i „zaniedbania”. Mącicie i wzniecacie niekończące się wątpliwości po to tylko, by powiedzieć „wina Tuska” i by odsunąć odpowiedzialność od ludzi ze swojego obozu.
Kłamaliście cynicznie. Narodową żałobę zmieniliście w polityczny spektakl. Ludzką tragedię w partyjny wiec. Święte symbole w patriotyczny jarmark. Krzyż na Krakowskim Przedmieściu w cep na waszych wrogów. Od siedmiu lat depczecie uczucia tych, którzy żałobę przeżywają głęboko, ale w ciszy i bez ostentacji.Tylko że wy nie milczycie – wy oskarżacie, chowając się za krzyże, modlitwy, ołtarze i ornaty, mieszając sacrum z profanum; to, co prywatne, z tym, co państwowe.
Dziś waszej herezji nadajecie status państwowy. Myślących inaczej usuwacie z Krakowskiego Przedmieścia, bo „Polska zwycięży, a zdrajcy przegrają”. Ale mimo propagandy rządowych i prorządowych mediów coraz mniej ludzi wierzy w zamach. Dlatego gdy tylko w swoim gronie znów będziecie wykręcać sens słów, gdy obchodzić będziecie kolejną rocznicę „zamachu smoleńskiego”, czcić „poległych” i sławić ich „męczeństwo”, pamiętajcie, że ludzie wiedzą, iż ta rocznica to też rocznica wielkiego kłamstwa. Waszego kłamstwa.”

Tyle redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, pan Jarosław Kurski http://wyborcza.pl/7,75968,21609181,rocznica-waszego-klamstwa-antoniemu-macierewiczowi-i-jaroslawowi.html. Z gorzką patriotyczną przykrością stwierdzam, że głosi on czystą żywą prawdę. Owszem, może ubrałbym te frazy w nieco łagodniejsze słowa, ale SEDNO jest właśnie takie: katastrofa była wyłącznie skutkiem splotu przypadków, nie zaś rezultatem czyjegokolwiek intencjonalnego działania. Co gorsza, „wiodącą rolę” odegrały koszmarne wprost błędy pilotów, lapidarnie wyliczone przez pewnego światłego inżyniera z Chełma:

…Sądzę tak w ogóle, że ta straszliwa katastrofa to również straszliwy wstyd dla nas. ”Air Force One” państwa, które pretenduje do roli europejskiego gracza, rozbija się, ponieważ piloci elitarnej jednostki wojskowej, powołanej specjalnie do przewożenia najważniejszych osobistości, wprowadzili współrzędne pasa w innym układzie niż ten, w którym pracował ich GPS; niewłaściwie korzystali z wysokościomierzy; nie posłuchali wieży, że nie ma warunków; oszukali, a potem ignorowali urządzenie mówiące ludzkim głosem: „podciągnij, lecisz w ziemię”; wreszcie przekroczyli znacznie wysokość decyzji, wypatrując przez okna gruntu (eufemizm, zeszli poniżej poziomu pasa). Do tego wisienka na torcie: nie mieli dopuszczeń, żeby w ogóle tego dnia na tej maszynie wzbić się w powietrze, a te nieaktualne, które mieli, były udzielone bezzasadnie. Srom straszny…

Marną doprawdy pociechą jest to, co o tej tragedii pisałem na blogu od samiutkiego początku (kto ciekaw, niech archiwalnie kliknie w kwiecień 2010). Pan Kurski wprawdzie informuje, że w hel, bombę i spisek na początku wierzyła jedna trzecia narodu, a teraz tylko jedna piąta, ale to dowodzi, JAK DUŻY odsetek moich rodaków NADAL jest umysłowo tępy i słabo wykształcony, zwłaszcza w matematyce, fizyce i logice. Nie rozumieją. Głupawi są. Przykro na to patrzeć…

Stanisław Remuszko

remuszko@gmail.com, 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Racja

Mam świętą rację. Ale inni też ją mają.

Życie realne nie jest idealne. Idealna jest tylko matematyka. Dwa plus dwa równa się idealnie cztery. W życiu rzeczywistym, zwanym modnie realem, są różne punkty widzenia, różne aspekty i różne racje. Społeczne dwa plus dwa na ogół nie równa się cztery. Na tym polega cały kłopot albo odwrotnie: cała uroda życia.

W marcu do Polski przyleciała Amerykanka Rebecca Kiessling, która podaje, że przyszła na świat wskutek gwałtu dokonanego na jej matce przez seryjnego gwałciciela. Amerykanka jeździ po świecie z prelekcjami, w których domaga się zmiany prawa tak, aby gwałt nie był legalną przyczyną dla aborcji.

Działające na pięciu uniwersytetach (Toruń, Wrocław, Kraków, Lublin i Warszawa) studenckie koła naukowe wystąpiły do władz swych uczelni o udostępnienie sal na spotkanie z Amerykanką. Z wyjątkiem KUL, władze czterech uczelni odmówiły. Wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin w oficjalnym oświadczeniu skrytykował tę odmowę. Napisał (między innymi):

Misją uniwersytetu jest dążenie do prawdy. Droga zaś do niej to dialog, ścieranie się przeciwstawnych, racjonalnie uzasadnionych stanowisk, szacunek dla wolności myśli i pluralizmu. Z przykrością muszę stwierdzić, że decyzję władz wspomnianych uniwersytetów odbieram jako zaprzeczenie tych wartości. Konsekwentnie wstrzymywałem się od interwencji – w duchu szacunku dla autonomii uczelni i wolności akademickiej. Trudno jednak, bym milczał, gdy zasadom tym sprzeniewierzają się – w mojej ocenie – ci, którzy powołani są do roli ich strażników. Z poglądami pani Kiessling można się zgadzać lub nie, lecz zabranianie ich artykułowania jest niczym innym jak cenzurą.

W odpowiedzi, rektor UW Marcin Pałys i rektor UJ Wojciech Nowak opublikowali swoje stanowisko. Czytamy w nim:  W środowisku akademickim musimy odróżniać działalność jawnie lobbystyczną służącą zmianie ustawodawstwa od debaty akademickiej, której fundamentami są krytyczne rozważania i wymiana poglądów. Czyniąc właściwy użytek z niezbędnej Uniwersytetom autonomii – niezależnie od bieżących mód, trendów czy układów politycznych – oddzielamy oparte o naukową metodę ścieranie się stanowisk od nieakceptowalnej w murach uczelni propagandy.

Każdy z czytelników niniejszego bloga może zajrzeć pod podane linki i suwerennie ocenić, kto ma rację. Ja takie racje mam dwie (dwa poglądy). One są merytorycznie rozłączne, czyli wzajemnie niezależne.

Po pierwsze, w przedstawionej sprawie jestem raczej przeciwny antyaborcyjnemu postulatowi pani Kissling. Po drugie, całkowicie zgadzam się z panem ministrem Gowinem.
Pragnę też mocno podkreślić – jako emerytowany pismak z ponad czterdziestoletnim stażem i absolwent uniwersytetu – że w dziennikarstwie i w życiu akademickim nie ma bardziej hańbiącego od cenzurowania.

Owszem, cenzura – jako odwrotność swobodnego wyrażania przekonań – jest tak stara jak świat. Istniała w starożytnym Egipcie (zamazywanie hieroglifów) i w Babilonie (tłuczenie glinianych tabliczek), w Średniowieczu i w Renesansie, a kościelny Index Librorum Prohibitorum urzędowo zniesiono dopiero pół wieku temu. Komuszy knebel dla radia Wolna Europa uzasadniano tak samo: wraża propaganda, która zatruwa umysły zdrowego społeczeństwa!

W moich oczach, administracyjny zakaz panów rektorów nie tylko przynosi im wyjątkową intelektualną i moralną ujmę, lecz również szkodzi całemu światu akademickiemu. Fundamentalną wartością, szczególnie w tym świecie, jest wolność słowa. Gdybym był elektorem na UW lub UJ, nigdy już nie zagłosowałbym na profesorów Pałysa i Nowaka jako reprezentantów mojej uczelni.

Stanisław Remuszko

P.S. Kilka dni po opublikowaniu powyższego wpisu na zaprzyjaźnionym portalu, powiesiłem go wczoraj na forum „Gazety Wyborczej”, gdzie doczekał się natychmiast wielu ciekawych uwag i komentarzy. Ale gdy dziś zajrzałem w to miejsce -


okazało się, że wpis został usunięty. W imię wolności słowa, ma się rozumieć…

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Kapitał 2.0

Waży 1346 gramów i liczy 750 stron.
Autorem pierwszego, znacznie skromniejszego edycyjnie „Kapitału”, który ukazał się równiutkie 150 lat temu, był niemiecki filozof Karol Marks. Notabene, chyba na żadnym innym myślicielu świata nie powieszono później tylu zdechłych Azorów, ale nie dlatego akurat, że jego ekonomiczne diagnozy okazały się mylne, tylko dlatego, że książka stała się symbolicznym punktem wyjścia dla wielkich społecznych ruchów i przemian XX wieku (rewolucje, rzezie, ludobójstwa, wojny). Dziś historyczny marksowski „Kapitał” można kupić w każdej poważniejszej księgarni, z solennym Państwowym Wydawnictwem Naukowym na czele.
Autorem współczesnego „Kapitału” jest francuski czterdziestolatek Thomas Piketty. Francuz przedstawia czytelnikom systematyczny i udokumentowany wykład problemów gospodarczych, które stoją przed ludzkością, społeczeństwami i jednostkami „w XXI wieku” (tak brzmi podtytuł). Pisze jasno, a rozumowanie wspiera licznymi ilustracjami (wykresy i tabele, obszerna źródłowa bibliografia). Choć staranna lektura wszystkich 750 stron przerosła moje siły i poprzestałem na fragmentach, księga na pewno spodoba się większości odbiorców, bo przecież na ekonomii, jak na medycynie, znamy się absolutnie wszyscy.
Szczególnie zaciekawiły mnie współczesne nierówności (Piketty poświęcił im jedną ze swych wcześniejszych książek). Gazety twierdzą, że ponoć 1% ludzkości jest właścicielem 99% globalnego majątku. Jednak, po pierwsze, nie wiadomo, czy to prawda; po drugie, na majątek, zwłaszcza zbierany od pokoleń, wpływu nie mamy. Dlatego – wewnątrz kwestii nierówności –  zainteresowała mnie kwestia bieżących wynagrodzeń. I to nie na świecie czy w Europie, tylko nad Wisłą.  Wprawdzie „Kapitał 2.0” nie bierze Polski pod odrębną lupę, ale od czegóż rocznik GUS?
Przypuszczam, że nikt nie ma żadnych pretensji o najbardziej nawet niebotyczne zarobki naszych rodzimych twórców, sportowców, artystów, uczonych, wynalazców etc. Można rzec, iż – kupując ich produkty – wynagradzamy ich z własnej nieprzymuszonej woli, wedle naszych indywidualnych gustów i potrzeb, które potem zbiorczo ujawniają się na koncie pana Roberta Lewandowskiego (piłkarz), pana Marka Budzyńskiego (architekt) czy pani Maryli Rodowicz (piosenkarka).
A ile kasuje najwyższy management w wielkich prywatnych korporacjach publicznych, czyli tych notowanych na giełdzie? Tego rocznik GUS nie podaje. Ustawa kominowa i podobne regulacje w innych państwach moderują wynagrodzenia w sektorze państwowym. Tymczasem prezesi wielkich spółek giełdowych: a) zarządzają własnością tysięcznych/milionowych rzesz akcjonariuszy, b) mają wielką władzę poprzez wpływ swoich osobistych decyzji na gospodarkę, c) z tego tytułu nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Owszem, rozproszeni akcjonariusze mogą się zebrać i szefów odwołać, ale gdy ktoś zarabia 1000 zł na godzinę (10 000 zł dziennie = 300 000 zł miesięcznie = 3,6 mln zł rocznie) plus premie i gratyfikacje, to raz na parę lat dymisję jakoś przeżyje…
Wiek i dwa wieki temu rozpiętość między poziomem życia bogaczy a codziennym statusem nędzarzy doprowadziła do barykad, szafotów, szubienic i królobójstwa. Kierowniczej kadrze wielkich spółek giełdowych nie grozi dziś żadna defenestracja (wpisz w google), lecz odnoszę  silne prywatne wrażenie, że takie wynagrodzenia są niemoralne, nieuczciwe i niesprawiedliwe. Przynajmniej dla kogoś, kto zarabia średnią krajową, czyli około 4000 zł na miesiąc, o tysiączłotowych rencistach nie wspominając…
Jaka maksymalna rozpiętość zarobków ma ludową akceptację? Przypuszczam (hipoteza ad hoc), że mnożnik kilkanaście-kilkadziesiąt nie budzi większego sprzeciwu, natomiast mnożnik kilkaset i więcej – budzi. Oczywiście to dałoby się  sprawdzić tylko poprzez wielkie badania ankietowe. Ale nikt takich sondaży nie robił.
Giełda i spółki działają na podstawie i w granicach prawa. Prawo kształtują ludzie. Daje się pomyśleć krótka ustawa, która głosi, że wynagrodzenia szefów giełdowych spółek nie mogą przekraczać na przykład pięćdziesięciokrotności średniego krajowego wynagrodzenia. Lecz czy w demokratycznym państwie prawnym wolno ustanawiać tu jakiekolwiek granice?

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Trzej prezydenci

Traktaty Rzymskie i leżąca u ich podstaw idea integracji przyniosły Europie 60 lat pokoju, dobrobytu i rozwoju.
Unia Europejska to wspólnota wartości i pozytywna wizja przyszłości, w której narody Europy współpracują i jednoczą się przy jednoczesnym poszanowaniu swoich tradycji, różnorodności, odmiennej wiary i obyczajów.
Za taką wizję Polski w Europie oddały swój głos miliony Polaków w referendum europejskim w 2003 r. Wejście naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 r. było urzeczywistnieniem dążeń pokoleń rodaków do zapewnienia Polsce bezpieczeństwa, poczucia wspólnoty i solidarności.
Pomimo swoich sukcesów, w przededniu 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich, Unia stoi przed wieloma wyzwaniami natury politycznej, ekonomicznej i społecznej. Na posiedzeniu Rady Europejskiej w Rzymie rozpocznie się ważny etap zmian w Unii Europejskiej. Nie może tam zabraknąć konstruktywnego, uważnie słuchanego głosu naszego kraju.
Dlatego głęboko niepokoi nas konfrontacyjna i eurosceptyczna polityka polskiego rządu. Jej konsekwencją może być międzynarodowa marginalizacja Polski oraz samowykluczenie z grona państw decydujących o przyszłości europejskiej integracji.
Reprezentujemy różne pokolenia, tożsamości polityczne, doświadczenia życiowe. Nieraz pozostawaliśmy w ostrym sporze politycznym. Po ponad ćwierćwieczu wspólnych, ponadpartyjnych starań na rzecz europejskiego wyboru Polski, oświadczamy z całą mocą, że Polska to nie głos jednej czy drugiej partii politycznej!
Polacy w swojej zdecydowanej większości chcą silnej, przyjaznej Polski w zjednoczonej Europie. Dlatego, mając na względzie skalę globalnych wyzwań i zagrożeń, które możemy rozwiązać tylko w europejskiej wspólnocie, apelujemy do polskiego rządu i wszystkich sił politycznych o odpowiedzialną politykę europejską.
Jednocześnie zwracamy się z apelem do wszystkich przywódców państw Unii Europejskiej o dalszy rozwój europejskiego projektu w duchu solidarności i współpracy.

Lech WAŁĘSA – prezydent RP w latach 1990-1995, Aleksander KWAŚNIEWSKI – prezydent RP w latach 1995-2005, Bronisław KOMOROWSKI – prezydent RP w latach 2010-2015

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Komitet Nauk Prawnych PAN

UCHWAŁA NR 1/2017 KOMITETU NAUK PRAWNYCH POLSKIEJ AKADEMII NAUK Z DNIA 2 MARCA 2017 R.

Na podstawie § 1 ust. 2 pkt 5 w związku z § 5 Regulaminu Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, stanowiącego załącznik do Uchwały nr 1/2012 Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk z dnia 22 marca 2012 r. w sprawie regulaminu Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, Komitet Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk uchwala, co następuje:

STANOWISKO
Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk
z dnia 2 marca 2017 r

Jesteśmy obywatelami, których charakteryzuje głębokie zaangażowanie w sprawy społeczne. Dlatego czujemy się w obowiązku kolejny raz zabrać głos w sprawie aktualnej sytuacji w kraju. Poprzednio Komitet Nauk Prawnych PAN wyraził swoje zdanie w uchwale nr 1/2015 Komitetu Nauk Prawnych PAN z dnia 26 listopada 2015 r. Nie możemy milczeć, gdy arbitralnie zmieniany jest ustrój, niszczone są instytucje państwa i gdy z pogardą traktuje się środowisko prawnicze. Milczenie mogłoby zostać odczytane jako brak zainteresowania lub – co gorsza – jako aprobata dla poczynań tych, którzy lekceważą reguły obowiązującego prawa. Społeczeństwo polskie przeżywa trudny okres. Podziały społeczne pogłębiają się z każdym dniem, a ich zlikwidowanie będzie zadaniem, z którym przyjdzie się mierzyć wielu pokoleniom Polaków. W poczuciu odpowiedzialności i nadziei na dialog apelujemy o:
– upowszechnianie rzetelnej wiedzy prawniczej. Niewiedza i manipulacje prowadzą nie tylko do pojedynczych naruszeń obowiązującego prawa, ale tworząc wyłom w systemie, godzą w wiele osób, w tym także i tych, którzy to prawo łamią;
–  posługiwanie się prawem wyłącznie jako narzędziem do działania na rzecz dobra wspólnego, w społeczeństwie złożonym nie tylko z tych, którzy tworzą statystyczne większości;
– poszanowanie litery i ducha Konstytucji RP, podstawy ustroju niepodległej Polski, przyjętej w referendum powszechnym, a więc przez suwerena;
– realizację wszelkich celów politycznych z poszanowaniem wolności i praw jednostki oraz zasad demokratycznego państwa prawa;
– rezygnację z dezawuowania wszelkich autorytetów, nie tylko osób, ale i wartości ogólnych: wiedzy i wykształcenia. Krótkotrwałym  korzyściom politycznym w dłuższej perspektywie towarzyszą tu ogromne szkody społeczne i nieuchronne obniżanie autorytetu i zaufania do wszelkiej władzy;
– zaprzestanie posługiwania się w wypowiedziach publicznych językiem stygmatyzującym, uniemożliwiającym jakiekolwiek porozumienie, odzierającym adwersarzy z godności;
– zaprzestanie przedkładania krótkotrwałego sukcesu medialnego nad merytoryczną dyskusję jako nie odpowiadającego powadze dyskursu i obniżającego  pozycję dyskutantów;
– nieposługiwanie się dezinformacją jako prowadzącą do dezorientacji społeczeństwa i niszczenia społeczeństwa obywatelskiego;
– nieodwoływanie się do resentymentów, odnawiania starych podziałów społecznych, dzielenia ludzi według arbitralnie wybranych kryteriów, ponieważ nosi to wszelkie znamiona manipulacji i nie odpowiada standardom dobrze prowadzonej działalności publicznej.
Żywiąc głębokie przekonanie, że tylko realizacja powyższych postulatów stanowić może punkt wyjścia do uzdrowienia obecnej sytuacji, deklarujemy również gotowość do współdziałania ze wszystkimi, którzy kierując się dobrą wolą, pragną poszanowania wolności człowieka oraz zasad wyrażonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

[W części posiedzenia poświęconej stanowisku wzięło udział 18 (spośród 34 - S.R.)  członków KNP PAN. Stanowisko przyjęto jednogłośnie]

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Żołnierze Wyklęci

Jestem przeciwny promowaniu Żołnierzy Wyklętych jako wzorca patriotycznej obywatelskiej postawy po II wojnie światowej.
Stanisław Remuszko

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21435567,wykleci-byli-zolnierze-ak-rozmowa-z-prof-leszkiem-zukowskim.html

http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=4762

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone