7, 84, 364…

„Nadchodzi siódma rocznica, osiemdziesiąta czwarta miesięcznica i trzysta sześćdziesiąta czwarta tygodnica katastrofy smoleńskiej. Znów z ust Jarosława Kaczyńskiego padną oskarżenia o zdradę, śmiertelny spisek i zamach na życie prezydenta. Znów będzie mówił, że „choć potężne siły nam przeszkadzają, to zbliżamy się do prawdy”, że „prawda jest już blisko”.

Jest dokładnie na odwrót. To prawda o Smoleńsku zbliża się do was.

Latami dawaliście fałszywe świadectwa. Utopiliście w błocie pomówień wybitnych urzędników i oddanych państwu lotniczych ekspertów z komisji Macieja Laska i Jerzego Millera. Lżyliście prokuratorów prowadzących śledztwo. Mnożyliście oparte na fałszywych dowodach insynuacje o zmowie Tuska i Putina, jednym, dwóch i trzech wybuchach, sztucznej mgle, rozpylonym helu, trotylu… Mówiliście, że samolot rozpadł się w powietrzu, że wrak leżał gdzie indziej, że trzy osoby przeżyły i że dobijano rannych…
Siedem lat Antoni Macierewicz z błogosławieństwem Jarosława Kaczyńskiego zwodzi – rodziców, wdowy i wdowców oraz dzieci i bliskich ofiar – kolejnymi spiskowymi teoriami. Słuchanymi z nadzieją, bo owej bezsensownej śmierci nadawały sens właśnie.
Co dziś macie im do powiedzenia?
Rządzicie absolutnie od 18 miesięcy. Zrobiliście czystkę w prokuraturze wojskowej, powołaliście nową komisję badania wypadków lotniczych. Osobna smoleńska podkomisja pracuje przy MON. Macie wszystko: swoją prokuraturę, swoich ekspertów z Polski i zagranicy, nieograniczone środki. Mimo to nie jesteście w stanie w najmniejszym stopniu podważyć ustaleń komisji Laska i Millera, bo ich podważyć się nie da. Bo wasze kłamstwa zderzają się z faktami, z twardymi dowodami, z prawami fizyki i aerodynamiki. Prawa Newtona czy zasady zachowania pędu nikt jeszcze nie pokonał.
Kłamaliście o Smoleńsku, bo kłamstwo torowało wam drogę do władzy i do zemsty. Dziś opada maska, a im więcej będzie mijać czasu, tym bardziej odsłoni się wasza groteskowa bezradność.
Grzebiecie w popiołach jak starogermańskie ludy, które nie pozwalały odejść zmarłym, a ich doczesne szczątki przenosiły ze sobą z miejsca na miejsce.
Nie dajecie spokoju zmarłym, nasyłacie prokuratorów na święte groby, by o świcie otwierać trumny. Pogardzacie uczuciami rodzin, które się na to nie godzą, a ponad ich wolę przedkładacie zemstę na urojonym wrogu za urojone winy. Wiecie, że ekshumacje już niczego nie wyjaśnią, ale rozkopujecie groby, by wykazać tylko „nieprawidłowości” i „zaniedbania”. Mącicie i wzniecacie niekończące się wątpliwości po to tylko, by powiedzieć „wina Tuska” i by odsunąć odpowiedzialność od ludzi ze swojego obozu.
Kłamaliście cynicznie. Narodową żałobę zmieniliście w polityczny spektakl. Ludzką tragedię w partyjny wiec. Święte symbole w patriotyczny jarmark. Krzyż na Krakowskim Przedmieściu w cep na waszych wrogów. Od siedmiu lat depczecie uczucia tych, którzy żałobę przeżywają głęboko, ale w ciszy i bez ostentacji.Tylko że wy nie milczycie – wy oskarżacie, chowając się za krzyże, modlitwy, ołtarze i ornaty, mieszając sacrum z profanum; to, co prywatne, z tym, co państwowe.
Dziś waszej herezji nadajecie status państwowy. Myślących inaczej usuwacie z Krakowskiego Przedmieścia, bo „Polska zwycięży, a zdrajcy przegrają”. Ale mimo propagandy rządowych i prorządowych mediów coraz mniej ludzi wierzy w zamach. Dlatego gdy tylko w swoim gronie znów będziecie wykręcać sens słów, gdy obchodzić będziecie kolejną rocznicę „zamachu smoleńskiego”, czcić „poległych” i sławić ich „męczeństwo”, pamiętajcie, że ludzie wiedzą, iż ta rocznica to też rocznica wielkiego kłamstwa. Waszego kłamstwa.”

Tyle redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, pan Jarosław Kurski http://wyborcza.pl/7,75968,21609181,rocznica-waszego-klamstwa-antoniemu-macierewiczowi-i-jaroslawowi.html. Z gorzką patriotyczną przykrością stwierdzam, że głosi on czystą żywą prawdę. Owszem, może ubrałbym te frazy w nieco łagodniejsze słowa, ale SEDNO jest właśnie takie: katastrofa była wyłącznie skutkiem splotu przypadków, nie zaś rezultatem czyjegokolwiek intencjonalnego działania. Co gorsza, „wiodącą rolę” odegrały koszmarne wprost błędy pilotów, lapidarnie wyliczone przez pewnego światłego inżyniera z Chełma:

…Sądzę tak w ogóle, że ta straszliwa katastrofa to również straszliwy wstyd dla nas. ”Air Force One” państwa, które pretenduje do roli europejskiego gracza, rozbija się, ponieważ piloci elitarnej jednostki wojskowej, powołanej specjalnie do przewożenia najważniejszych osobistości, wprowadzili współrzędne pasa w innym układzie niż ten, w którym pracował ich GPS; niewłaściwie korzystali z wysokościomierzy; nie posłuchali wieży, że nie ma warunków; oszukali, a potem ignorowali urządzenie mówiące ludzkim głosem: „podciągnij, lecisz w ziemię”; wreszcie przekroczyli znacznie wysokość decyzji, wypatrując przez okna gruntu (eufemizm, zeszli poniżej poziomu pasa). Do tego wisienka na torcie: nie mieli dopuszczeń, żeby w ogóle tego dnia na tej maszynie wzbić się w powietrze, a te nieaktualne, które mieli, były udzielone bezzasadnie. Srom straszny…

Marną doprawdy pociechą jest to, co o tej tragedii pisałem na blogu od samiutkiego początku (kto ciekaw, niech archiwalnie kliknie w kwiecień 2010). Pan Kurski wprawdzie informuje, że w hel, bombę i spisek na początku wierzyła jedna trzecia narodu, a teraz tylko jedna piąta, ale to dowodzi, JAK DUŻY odsetek moich rodaków NADAL jest umysłowo tępy i słabo wykształcony, zwłaszcza w matematyce, fizyce i logice. Nie rozumieją. Głupawi są. Przykro na to patrzeć…

Stanisław Remuszko

remuszko@gmail.com, 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Racja

Mam świętą rację. Ale inni też ją mają.

Życie realne nie jest idealne. Idealna jest tylko matematyka. Dwa plus dwa równa się idealnie cztery. W życiu rzeczywistym, zwanym modnie realem, są różne punkty widzenia, różne aspekty i różne racje. Społeczne dwa plus dwa na ogół nie równa się cztery. Na tym polega cały kłopot albo odwrotnie: cała uroda życia.

W marcu do Polski przyleciała Amerykanka Rebecca Kiessling, która podaje, że przyszła na świat wskutek gwałtu dokonanego na jej matce przez seryjnego gwałciciela. Amerykanka jeździ po świecie z prelekcjami, w których domaga się zmiany prawa tak, aby gwałt nie był legalną przyczyną dla aborcji.

Działające na pięciu uniwersytetach (Toruń, Wrocław, Kraków, Lublin i Warszawa) studenckie koła naukowe wystąpiły do władz swych uczelni o udostępnienie sal na spotkanie z Amerykanką. Z wyjątkiem KUL, władze czterech uczelni odmówiły. Wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin w oficjalnym oświadczeniu skrytykował tę odmowę. Napisał (między innymi):

Misją uniwersytetu jest dążenie do prawdy. Droga zaś do niej to dialog, ścieranie się przeciwstawnych, racjonalnie uzasadnionych stanowisk, szacunek dla wolności myśli i pluralizmu. Z przykrością muszę stwierdzić, że decyzję władz wspomnianych uniwersytetów odbieram jako zaprzeczenie tych wartości. Konsekwentnie wstrzymywałem się od interwencji – w duchu szacunku dla autonomii uczelni i wolności akademickiej. Trudno jednak, bym milczał, gdy zasadom tym sprzeniewierzają się – w mojej ocenie – ci, którzy powołani są do roli ich strażników. Z poglądami pani Kiessling można się zgadzać lub nie, lecz zabranianie ich artykułowania jest niczym innym jak cenzurą.

W odpowiedzi, rektor UW Marcin Pałys i rektor UJ Wojciech Nowak opublikowali swoje stanowisko. Czytamy w nim:  W środowisku akademickim musimy odróżniać działalność jawnie lobbystyczną służącą zmianie ustawodawstwa od debaty akademickiej, której fundamentami są krytyczne rozważania i wymiana poglądów. Czyniąc właściwy użytek z niezbędnej Uniwersytetom autonomii – niezależnie od bieżących mód, trendów czy układów politycznych – oddzielamy oparte o naukową metodę ścieranie się stanowisk od nieakceptowalnej w murach uczelni propagandy.

Każdy z czytelników niniejszego bloga może zajrzeć pod podane linki i suwerennie ocenić, kto ma rację. Ja takie racje mam dwie (dwa poglądy). One są merytorycznie rozłączne, czyli wzajemnie niezależne.

Po pierwsze, w przedstawionej sprawie jestem raczej przeciwny antyaborcyjnemu postulatowi pani Kissling. Po drugie, całkowicie zgadzam się z panem ministrem Gowinem.
Pragnę też mocno podkreślić – jako emerytowany pismak z ponad czterdziestoletnim stażem i absolwent uniwersytetu – że w dziennikarstwie i w życiu akademickim nie ma bardziej hańbiącego od cenzurowania.

Owszem, cenzura – jako odwrotność swobodnego wyrażania przekonań – jest tak stara jak świat. Istniała w starożytnym Egipcie (zamazywanie hieroglifów) i w Babilonie (tłuczenie glinianych tabliczek), w Średniowieczu i w Renesansie, a kościelny Index Librorum Prohibitorum urzędowo zniesiono dopiero pół wieku temu. Komuszy knebel dla radia Wolna Europa uzasadniano tak samo: wraża propaganda, która zatruwa umysły zdrowego społeczeństwa!

W moich oczach, administracyjny zakaz panów rektorów nie tylko przynosi im wyjątkową intelektualną i moralną ujmę, lecz również szkodzi całemu światu akademickiemu. Fundamentalną wartością, szczególnie w tym świecie, jest wolność słowa. Gdybym był elektorem na UW lub UJ, nigdy już nie zagłosowałbym na profesorów Pałysa i Nowaka jako reprezentantów mojej uczelni.

Stanisław Remuszko

P.S. Kilka dni po opublikowaniu powyższego wpisu na zaprzyjaźnionym portalu, powiesiłem go wczoraj na forum „Gazety Wyborczej”, gdzie doczekał się natychmiast wielu ciekawych uwag i komentarzy. Ale gdy dziś zajrzałem w to miejsce -


okazało się, że wpis został usunięty. W imię wolności słowa, ma się rozumieć…

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Kapitał 2.0

Waży 1346 gramów i liczy 750 stron.
Autorem pierwszego, znacznie skromniejszego edycyjnie „Kapitału”, który ukazał się równiutkie 150 lat temu, był niemiecki filozof Karol Marks. Notabene, chyba na żadnym innym myślicielu świata nie powieszono później tylu zdechłych Azorów, ale nie dlatego akurat, że jego ekonomiczne diagnozy okazały się mylne, tylko dlatego, że książka stała się symbolicznym punktem wyjścia dla wielkich społecznych ruchów i przemian XX wieku (rewolucje, rzezie, ludobójstwa, wojny). Dziś historyczny marksowski „Kapitał” można kupić w każdej poważniejszej księgarni, z solennym Państwowym Wydawnictwem Naukowym na czele.
Autorem współczesnego „Kapitału” jest francuski czterdziestolatek Thomas Piketty. Francuz przedstawia czytelnikom systematyczny i udokumentowany wykład problemów gospodarczych, które stoją przed ludzkością, społeczeństwami i jednostkami „w XXI wieku” (tak brzmi podtytuł). Pisze jasno, a rozumowanie wspiera licznymi ilustracjami (wykresy i tabele, obszerna źródłowa bibliografia). Choć staranna lektura wszystkich 750 stron przerosła moje siły i poprzestałem na fragmentach, księga na pewno spodoba się większości odbiorców, bo przecież na ekonomii, jak na medycynie, znamy się absolutnie wszyscy.
Szczególnie zaciekawiły mnie współczesne nierówności (Piketty poświęcił im jedną ze swych wcześniejszych książek). Gazety twierdzą, że ponoć 1% ludzkości jest właścicielem 99% globalnego majątku. Jednak, po pierwsze, nie wiadomo, czy to prawda; po drugie, na majątek, zwłaszcza zbierany od pokoleń, wpływu nie mamy. Dlatego – wewnątrz kwestii nierówności –  zainteresowała mnie kwestia bieżących wynagrodzeń. I to nie na świecie czy w Europie, tylko nad Wisłą.  Wprawdzie „Kapitał 2.0” nie bierze Polski pod odrębną lupę, ale od czegóż rocznik GUS?
Przypuszczam, że nikt nie ma żadnych pretensji o najbardziej nawet niebotyczne zarobki naszych rodzimych twórców, sportowców, artystów, uczonych, wynalazców etc. Można rzec, iż – kupując ich produkty – wynagradzamy ich z własnej nieprzymuszonej woli, wedle naszych indywidualnych gustów i potrzeb, które potem zbiorczo ujawniają się na koncie pana Roberta Lewandowskiego (piłkarz), pana Marka Budzyńskiego (architekt) czy pani Maryli Rodowicz (piosenkarka).
A ile kasuje najwyższy management w wielkich prywatnych korporacjach publicznych, czyli tych notowanych na giełdzie? Tego rocznik GUS nie podaje. Ustawa kominowa i podobne regulacje w innych państwach moderują wynagrodzenia w sektorze państwowym. Tymczasem prezesi wielkich spółek giełdowych: a) zarządzają własnością tysięcznych/milionowych rzesz akcjonariuszy, b) mają wielką władzę poprzez wpływ swoich osobistych decyzji na gospodarkę, c) z tego tytułu nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Owszem, rozproszeni akcjonariusze mogą się zebrać i szefów odwołać, ale gdy ktoś zarabia 1000 zł na godzinę (10 000 zł dziennie = 300 000 zł miesięcznie = 3,6 mln zł rocznie) plus premie i gratyfikacje, to raz na parę lat dymisję jakoś przeżyje…
Wiek i dwa wieki temu rozpiętość między poziomem życia bogaczy a codziennym statusem nędzarzy doprowadziła do barykad, szafotów, szubienic i królobójstwa. Kierowniczej kadrze wielkich spółek giełdowych nie grozi dziś żadna defenestracja (wpisz w google), lecz odnoszę  silne prywatne wrażenie, że takie wynagrodzenia są niemoralne, nieuczciwe i niesprawiedliwe. Przynajmniej dla kogoś, kto zarabia średnią krajową, czyli około 4000 zł na miesiąc, o tysiączłotowych rencistach nie wspominając…
Jaka maksymalna rozpiętość zarobków ma ludową akceptację? Przypuszczam (hipoteza ad hoc), że mnożnik kilkanaście-kilkadziesiąt nie budzi większego sprzeciwu, natomiast mnożnik kilkaset i więcej – budzi. Oczywiście to dałoby się  sprawdzić tylko poprzez wielkie badania ankietowe. Ale nikt takich sondaży nie robił.
Giełda i spółki działają na podstawie i w granicach prawa. Prawo kształtują ludzie. Daje się pomyśleć krótka ustawa, która głosi, że wynagrodzenia szefów giełdowych spółek nie mogą przekraczać na przykład pięćdziesięciokrotności średniego krajowego wynagrodzenia. Lecz czy w demokratycznym państwie prawnym wolno ustanawiać tu jakiekolwiek granice?

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Trzej prezydenci

Traktaty Rzymskie i leżąca u ich podstaw idea integracji przyniosły Europie 60 lat pokoju, dobrobytu i rozwoju.
Unia Europejska to wspólnota wartości i pozytywna wizja przyszłości, w której narody Europy współpracują i jednoczą się przy jednoczesnym poszanowaniu swoich tradycji, różnorodności, odmiennej wiary i obyczajów.
Za taką wizję Polski w Europie oddały swój głos miliony Polaków w referendum europejskim w 2003 r. Wejście naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 r. było urzeczywistnieniem dążeń pokoleń rodaków do zapewnienia Polsce bezpieczeństwa, poczucia wspólnoty i solidarności.
Pomimo swoich sukcesów, w przededniu 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich, Unia stoi przed wieloma wyzwaniami natury politycznej, ekonomicznej i społecznej. Na posiedzeniu Rady Europejskiej w Rzymie rozpocznie się ważny etap zmian w Unii Europejskiej. Nie może tam zabraknąć konstruktywnego, uważnie słuchanego głosu naszego kraju.
Dlatego głęboko niepokoi nas konfrontacyjna i eurosceptyczna polityka polskiego rządu. Jej konsekwencją może być międzynarodowa marginalizacja Polski oraz samowykluczenie z grona państw decydujących o przyszłości europejskiej integracji.
Reprezentujemy różne pokolenia, tożsamości polityczne, doświadczenia życiowe. Nieraz pozostawaliśmy w ostrym sporze politycznym. Po ponad ćwierćwieczu wspólnych, ponadpartyjnych starań na rzecz europejskiego wyboru Polski, oświadczamy z całą mocą, że Polska to nie głos jednej czy drugiej partii politycznej!
Polacy w swojej zdecydowanej większości chcą silnej, przyjaznej Polski w zjednoczonej Europie. Dlatego, mając na względzie skalę globalnych wyzwań i zagrożeń, które możemy rozwiązać tylko w europejskiej wspólnocie, apelujemy do polskiego rządu i wszystkich sił politycznych o odpowiedzialną politykę europejską.
Jednocześnie zwracamy się z apelem do wszystkich przywódców państw Unii Europejskiej o dalszy rozwój europejskiego projektu w duchu solidarności i współpracy.

Lech WAŁĘSA – prezydent RP w latach 1990-1995, Aleksander KWAŚNIEWSKI – prezydent RP w latach 1995-2005, Bronisław KOMOROWSKI – prezydent RP w latach 2010-2015

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Komitet Nauk Prawnych PAN

UCHWAŁA NR 1/2017 KOMITETU NAUK PRAWNYCH POLSKIEJ AKADEMII NAUK Z DNIA 2 MARCA 2017 R.

Na podstawie § 1 ust. 2 pkt 5 w związku z § 5 Regulaminu Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, stanowiącego załącznik do Uchwały nr 1/2012 Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk z dnia 22 marca 2012 r. w sprawie regulaminu Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, Komitet Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk uchwala, co następuje:

STANOWISKO
Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk
z dnia 2 marca 2017 r

Jesteśmy obywatelami, których charakteryzuje głębokie zaangażowanie w sprawy społeczne. Dlatego czujemy się w obowiązku kolejny raz zabrać głos w sprawie aktualnej sytuacji w kraju. Poprzednio Komitet Nauk Prawnych PAN wyraził swoje zdanie w uchwale nr 1/2015 Komitetu Nauk Prawnych PAN z dnia 26 listopada 2015 r. Nie możemy milczeć, gdy arbitralnie zmieniany jest ustrój, niszczone są instytucje państwa i gdy z pogardą traktuje się środowisko prawnicze. Milczenie mogłoby zostać odczytane jako brak zainteresowania lub – co gorsza – jako aprobata dla poczynań tych, którzy lekceważą reguły obowiązującego prawa. Społeczeństwo polskie przeżywa trudny okres. Podziały społeczne pogłębiają się z każdym dniem, a ich zlikwidowanie będzie zadaniem, z którym przyjdzie się mierzyć wielu pokoleniom Polaków. W poczuciu odpowiedzialności i nadziei na dialog apelujemy o:
– upowszechnianie rzetelnej wiedzy prawniczej. Niewiedza i manipulacje prowadzą nie tylko do pojedynczych naruszeń obowiązującego prawa, ale tworząc wyłom w systemie, godzą w wiele osób, w tym także i tych, którzy to prawo łamią;
–  posługiwanie się prawem wyłącznie jako narzędziem do działania na rzecz dobra wspólnego, w społeczeństwie złożonym nie tylko z tych, którzy tworzą statystyczne większości;
– poszanowanie litery i ducha Konstytucji RP, podstawy ustroju niepodległej Polski, przyjętej w referendum powszechnym, a więc przez suwerena;
– realizację wszelkich celów politycznych z poszanowaniem wolności i praw jednostki oraz zasad demokratycznego państwa prawa;
– rezygnację z dezawuowania wszelkich autorytetów, nie tylko osób, ale i wartości ogólnych: wiedzy i wykształcenia. Krótkotrwałym  korzyściom politycznym w dłuższej perspektywie towarzyszą tu ogromne szkody społeczne i nieuchronne obniżanie autorytetu i zaufania do wszelkiej władzy;
– zaprzestanie posługiwania się w wypowiedziach publicznych językiem stygmatyzującym, uniemożliwiającym jakiekolwiek porozumienie, odzierającym adwersarzy z godności;
– zaprzestanie przedkładania krótkotrwałego sukcesu medialnego nad merytoryczną dyskusję jako nie odpowiadającego powadze dyskursu i obniżającego  pozycję dyskutantów;
– nieposługiwanie się dezinformacją jako prowadzącą do dezorientacji społeczeństwa i niszczenia społeczeństwa obywatelskiego;
– nieodwoływanie się do resentymentów, odnawiania starych podziałów społecznych, dzielenia ludzi według arbitralnie wybranych kryteriów, ponieważ nosi to wszelkie znamiona manipulacji i nie odpowiada standardom dobrze prowadzonej działalności publicznej.
Żywiąc głębokie przekonanie, że tylko realizacja powyższych postulatów stanowić może punkt wyjścia do uzdrowienia obecnej sytuacji, deklarujemy również gotowość do współdziałania ze wszystkimi, którzy kierując się dobrą wolą, pragną poszanowania wolności człowieka oraz zasad wyrażonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

[W części posiedzenia poświęconej stanowisku wzięło udział 18 (spośród 34 - S.R.)  członków KNP PAN. Stanowisko przyjęto jednogłośnie]

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Żołnierze Wyklęci

Jestem przeciwny promowaniu Żołnierzy Wyklętych jako wzorca patriotycznej obywatelskiej postawy po II wojnie światowej.
Stanisław Remuszko

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21435567,wykleci-byli-zolnierze-ak-rozmowa-z-prof-leszkiem-zukowskim.html

http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=4762

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Rżnąć!

Murem stoję za ministrem Szyszką.

Mój rodzony syn na trzech piątkach skończył leśnictwo (SGGW), i pamiętam dobrze, jak na pierwszym roku studiów przyszedł po wykładzie do domu z następującą rewelacją: tato, leśnicy są jak rolnicy, też sieją i zbierają, tylko z odstępem pokoleniowym! Zboże rośnie przez kilka miesięcy, a potem chłop je kosi. W polu zbiera ten, kto zasiał. W lesie natomiast drzewa sieje (sadzi sadzonki) dziadek, a żniwa ma wnuk. Ale proces uprawy roślin jest, co do istoty, dokładnie ten sam.
Nad Wisłą nie ma chyba drugiej dziedziny gospodarki, która – mimo historycznych zaszłości, niszczących zawieruch wojennych i zmian ustrojowych – rozwijana była od dziesięcioleci tak stabilnie i korzystnie jak leśnictwo. Do polskich lasów przyjeżdżają po naukę leśnicy dosłownie z całego świata, a przede wszystkim z całej Europy. Polska stała się dla nich wzorcem, punktem odniesienia, skarbnicą leśnej wiedzy.
Orientacyjnie uważa się, że na Starym Kontynencie, w modelu zrównoważonego rozwoju, którego podstawą jest gatunkowa bioróżnorodność, lasy powinny zajmować około 30% powierzchni kraju. W Polsce ten ideał, na który pracowały w PRL całe pokolenia leśników, osiągnięto już za Gierka! Owszem, rokrocznie ścina się setki hektarów drzew, ale i nasadza jeszcze większe hektary nowych leśnych upraw. Pod szczególna ochrona znajdują się parki narodowe i krajobrazowe, rezerwaty przyrody i obszary Natura-2000. Samych pojedynczych drzew opatrzonych zieloną tabliczką z Orłem Białym i napisem „pomnik przyrody” mamy prawie trzydzieści tysięcy…
Kocham las. Zagajniki, młodniki, starodrzewy. Bory i gaje, knieje i puszcze. Lasy są w Polsce publiczną świętością i nikt nie śmie ich tknąć. Na straży tego narodowego dobra stoi leśnik, minister środowiska, pan profesor Jan Szyszko. Leśnicy uważają ministra za doświadczonego fachowca, a ja mam zaszczyt znać go osobiście i wiem, że to również człowiek mądry. Dlaczego w ostatnich dniach opozycja polityczna nagle i gwałtownie zaczęła domagać się jego odwołania?
Ano dlatego, że za sprawą ministra można wreszcie od 1 stycznia 2017 wycinać wszelki roślinny chwast, który właścicielom gruntu przeszkadzał zagospodarowywać ich własność. Wspaniałe polskie lasy są skutecznie chronione dobrym prawem, ale w minionych latach równolegle wykształciło się również złe prawo, które ograniczało konstytucyjną własność prywatną i wolność gospodarki. Gdy komuś wyrosła samosiejka, od pewnego momentu nie można już było jej ani wyrwać ani ściąć bez specjalnego indywidualnego zezwolenia, pod karą coraz wyższych grzywien państwowych i samorządowych. Nie można było budować domu, grodzić terenu, wytyczać dróg ani trzebić własnej leszczyny. Koszmar.
Tymczasem jednym rozsądnym pociągnięciem ministerialnego pióra pan profesor Jan Szyszko położył temu nonsensowi kres, i oto, jak Polska długa i szeroka, na tysiącach prywatnych działek pilarze i drwale zrobili w ciągu jednego miesiąca interes życia, ścinając na życzenie właścicieli parę milionów zbędnych drzew i drzewek, krzaczków i zarośli. Do końca lutego pozostał tydzień, i te wielkie porządki w całym kraju zostaną zakończone, bo potem zaczyna się okres lęgowy ptaków i wycinka naruszałaby ustawę o ochronie przyrody, a na to Minister Środowiska nigdy nie da zgody.
Idźcie i czyńcie sobie ziemie poddaną… Czyje to słowa?
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Komentarze są wyłączone

Forum

To jest wpis wyjątkowy, przeznaczony tylko dla ewentualnie zainteresowanych osób z forum pana Stanisława Lema.  Dla wszystkich innych ludzi ten wpis będzie kompletnie niezrozumiały, o czym na wstępie lojalnie uprzedzam. Forumowicze mogą sięgnąć do oryginalnego forum (podałem linki oraz czas). Kursywa, to forumowy cytat. Gdyby ktoś miał jakieś pytania lub uwagi, to uprzejmie zapraszam na priva: remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131.

Ludzi rozumnych i dobrych wciąż pozdrawiam serdecznie i z respektem : -)

Stanisław Remuszko

https://forum.lem.pl/index.php?topic=1107.msg67701#msg67701

miazo, 04 Luty 2017, 15:03:40

„Będę Cię nadal podziwiał dla wielu powodów, ale z powodu wyjątkowej zdolności wykręcania kota ogonem (zmiana tematu, pomijanie argumentów, ustawianie do bicia) oraz z powodu wybitnej (na tle) nieumiejętności przyznania się do niemania (racji) szczerymi przyjaciółmi raczej już nie zostaniemy. Chyba że się zmienisz – będę Cię obserwował. R.”

Prawdę powiedziawszy, odnoszę po wielokroć dokładnie przeciwne wrażenie – posty maźka są w przeważającej większości merytoryczne, wyważone i poważne (zarówno względem tematu jak i rozmówcy), natomiast Pańska, nazwijmy to, pisanina, niezwykle męcząca, porwana, sprawiająca wrażenie słownego ping-ponga dla samego pisania (a już niekoniecznie słuchania odpowiedzi), dodatkowo spotęgowana faktem uporczywego wracania do tych samych kwestii i podlinkowywania własnych postów i tym podobnym zabiegów, których w żadnym wypadku nie przynależą do wprawnej erystyki, a raczej mają charakter trollingu (zamierzonego, czy nie, nie wnikam). Zarzut niesłusznie postawiony powyżej można by odwrócić i zapytać – czy Pan to dopuszcza w ogóle taką możliwość, że się myli? Dla ułatwienia odpowiedzi, odniosę się do poniższej uwagi:
„Żaden normalny człowiek, poważnie spytany, czy można zabijać ludzi, nie odpowie poważnie, że można.”
Pomijając fakt, że nie wiem, na jakiej podstawie wypowiada się Pan za wszystkich ludzi, pozwolę sobie zauważyć, że można sobie wyobrazić – przyznaję, dość skrajne – sytuacje, w których ktoś może dopuścić zabicie człowieka np. gdy ktoś bezpośrednio zagraża zdrowiu lub życiu innej osoby i jedyny sposób usunięcia tegoż zagrożenia, to jego zabicie. Jak Pan się odniesie do tego sądu – przyzna Pan, że jednak Pańskie twierdzenie było błędne (a na nim oparł Pan swoją linię obrony w tym wątku), czy też skorzysta z tej pozostawionej sobie furtki i uzna, że wypowiadający ten sąd albo nie mówił poważnie, albo nie jest normalny (wedle Pańskiej, zmiennej od okoliczności danego wątku definicji normalności, rzecz jasna), tudzież użyje innego chwytu „erystycznego”?

*     *     *

Stanisław Remuszko, 04 Luty 2017, 16:07:21

Sorry, Panie Miazo, ale robi Pan dokładnie to, co dziś o 11:45 wytknąłem Maźkowi tu:

„Zdaję sobie oczywiście sprawę z elementarnie podwójnego znaczenia słowa „można”. W naszej cywilizacji praktycznie nie ma czynności, której „nie można” w przynajmniej jednym sensie. Jednak w 99,99 (a może i więcej dziewiątek) procentach przypadków, pytający i odpowiadając milcząco przyjmują, że chodzi nie o fizyczną możliwość czegoś, tylko o kulturowy (prawny, obyczajowy) zakaz/nakaz. Żaden normalny człowiek, poważnie spytany, czy można zabijać ludzi, nie odpowie poważnie, że można. Tak odpowie poważnie tylko człowiek nienormalny. Ponieważ trudno podejrzewać Panów o nienormalność, pozostaje zgryw, żart, przekomarzanie się. Jeśli jednak rozmawiamy poważnie, to jest to raczej marny zgryw na mój gust, i strata czasu, ponieważ (cztery dziewiątki) wszyscy wiedzą, że nie o fizyczną możliwość zabójstwa pytającemu chodziło.”

Sednem tej polemiki są cztery dziewiątki. Pan chce, bym odniósł się do przypadku piątodziewiątkowego. To chcenie świadczy o Panu, nie o mnie. Teraz ten doMaźkowy wytyk dotyczy również Pana.

R.

*     *     *

https://forum.lem.pl/index.php?topic=188.msg67715#msg67715

Q, 05 Luty 2017, 03:43:25

S.R., wyjaśnij mi może o co biega. Najpierw narobiłeś zamieszania w „Akademii…” (wątek o „Dziennikach…”). Potem (w pierwotnej wersji odpowiedzi na ten post) prawie mi nabluzgałeś (domniemywałem, że pół żartem), twierdząc, że masz mnie w tym samym miejscu co Pismo (bynajmniej nie od komornika) – czyli, pomijając wszystko inne, wyraziłeś się (co mnie akurat rybka, bo mam w tej sprawie podobne zdanie co liv) – nolens czy volens – na tematy religijne bez przesadnej minoderii (mówiąc najoględniej). Następnie skasowałeś na wyprzódki ówże wpis – domniemywam, że ze względu na część dotyczącą mnie, nie religii (acz wypytywałeś potem PMowo czy go zauważyłem, zamiast mieć nadzieję, że przeoczyłem, albo cieszyć się, że przemilczałem, i było dość niejasne czy jest to forma przeprosin, czy na odwrót zgoła – dodatkowego kłucia w oczy, choć niby przepraszałeś).Napisałem Ci wówczas PMowo (cytuję fragment):Cytat: Q w 17 Styczeń 2017, 09:32:58Twój styl rozpychania się na Forum (pisanie nie na temat, wyskakiwanie wszędy z polityką, nawet jak często z bliskich mi pozycji, ew. tamto ostatnio w „Akademii…” – dostałeś odpowiedź, a zamiast przeczytać ją tyle razy, aż zrozumiesz – domagałaś się obcesowo podania jej w bardziej łopatologicznej formie). Wierz mi, to bardziej mnie irytuje, niż to, że nawiązałeś do tradycji siania pogłosek o miejscu pobytu Najjaśniejszego Pana (szukaj w anegdotycznych dziejach Galicji).I – chyba w odpowiedzi na to – złożyłeś wiadomy (dość komiczny, prawdę mówiąc) „ślub milczenia”. Zakładałem, że po to, by rzecz przemyśleć, przyjrzeć się jeszcze raz stylowi Forum i zacząć wypowiadać/zachowywać się jak cywilizowany user. Ale nie… Parę dni minęło i bez cienia sensu napadłeś na maźka (i miazo przy okazji) – o tym piszę krótko, bo wszystko na Forum widać. Zrobiłeś też offtop tam, gdzie Luca prosił, by tego unikać (tu trochę się biję w piersi, bo możliwe, że dałem Ci zły przykład). A znów w tym wątku nagle się natrząsasz nad potencjalnie (!) urażonymi uczuciami religijnymi (czyimi tak właściwie?), z przesadzoną delikatnością, która Cię zgoła nie cechuje w innych wypowiedziach.Rozumiesz sam siebie? Bo ja Ciebie jakoś niezbyt…

*   *   *

https://forum.lem.pl/index.php?topic=188.msg67721#msg67721

Luca, 05 Luty 2017, 10:58:26

Q, skoro chwilowo powróciłem na forum, to pozwolę sobie wyrazić pełne wsparcie Twojej pozycji w sporze z SR. Od dawna zastanawia mnie dlaczego jesteście tak tolerancyjni wobec jego wybryków i oczywistego zaśmiecania forum. W jaki wątek by się nie weszło, to najdalej po kilku postach degraduje się on do bezsensownego ględzenia Remuszki. A odsiewanie wartościowych treści od jego uporczywych i irytujących wtrętów szybko nuży.
Jestem wręcz przekonany, że osobnik ten w znacznej mierze przyczynił się – bądź też wręcz spowodował – wyludnienie się tego miejsca. Wiem, że było tak w moim przypadku. Nie będę ukrywał, że osobiście preferowałbym całkowite wyeliminowanie go z forum, bo jego ponoć godne pochwały inicjatywy okołolemowskie nie rekompensują szkodniczej działalności nawet w ułamku procenta.
Swoją drogą, moja prośba o unikanie offtopików w wątku o reaktorach była wymierzona precyzyjnie w SR. Zastanawiałem się nawet, czy nie napisać tego otwartym tekstem, ale uznałem, że skoro starszyzna forum wytworzyła tutaj klimat hipertolerancji wobec ekscesów Remuszki, to ja nie będę się wyłamywał i wskazywał palcem. Jak widać mój apel nie podziałał, a może i hipertolerancja dotarła wreszcie do swojej granicy (oby!).

*   *   *

Stanisław Remuszko, 05 Luty 2017, 15:07:19

Dzięki za przypomnienie. Faktycznie. Ten cały offtopowy wpis w wątku o reaktorach, którego od początku obawiał się pan Luca i który wzburzył pana Q, brzmiał tak (cytuję z pamięci):

Odnotowuję „odnośnie do” zamiast „odnośnie” oraz „zaś” na drugim miejscu

Ze skopiowania do Worda wynika, że merytoryczna dyskusja w wątku o reaktorach liczyła około pięćdziesięciu tysięcy znaków (ponad 27 stron znormalizowanego maszynopisu, i zabrało w niej swobodny głos po kolei dwunastu wpisodawców. Mój wytarty gumką wpis (powyższy) był trzynasty, liczył znaków siedemdziesiąt trzy i, jako ostatni w tym wątku, nijak nie mógł wcześniejszej dyskusji zakłócić.

Stanisław Remuszko

*     *     *

https://forum.lem.pl/index.php?topic=188.msg67799#msg67799

Liv, 11 Luty 2017, 12:35:46

Q, dopóki przesadzałeś z grządki na grządkę – ok. Ale z cięciem to już przesada.

Bezzasadnym, dodam.

Post Remuszki zawierający quiz, w wątku założonym przez tegoż Remuszkę pt „Quiz” nie był niemerytoryczny.

To nie było zdanie typu „też tak myślę”.

Mógł się nie podobać, razić poczucie estetyki, że podwójny i co ta jeszcze, ale to względy osobiste, jednostkowe. Rzecz gustu. Gdyby wszyscy, co mają nożyczki – a jest ich sporo, cięli to co im się nie podoba, budzi niesmak etc. – forum rychło stałoby się zbiorem pustym.

Co nie znaczy, że nadaktywność Rema w innych wątkach nie jest irytująca – bo jest, ale przecież nie ma obowiązku go czytać, czy komentować.

Mimo wielu wad, jego pisanie aż tak dużo miejsca nie zabiera a argument o nadzwyczajnej czystości forum, dbaniu o wysoki poziom merytoryczny – wybacz, wybaczcie – kojarzy mi się tak, że nie napiszę.

Byście się słusznie obrazili. A i sam Lem coś miałby o tym do powiedzenia, co zresztą aluzyjnie wyraził w jednej z przygód Tichego.

Forum – przede wszystkim – powinno być żywe, a nie pięknie martwe. A żywe oznacza niedoskonałe.

Zresztą, chmura coś napisał – warto przeczytać to ze zrozumieniem i odrobiną empatii.

Liv, 11 luty 2017, 14:48:13

Czy ja dobrze rozumiem, że powód wycięcia posta i jednocześnie jedyny merytoryczny zarzut to ten, że Remuszko wysłał na założony przez siebie wątek 3 krótkie listy w niedużym odstępie czasu, a nie jeden trzyczęściowy?

Uznałeś to za złośliwość? Przyznam – nie rozumiem.

Drugi list Remuszko chciał podpiąć pod pierwszy, ale chyba nie umiał. Zrobiłeś to za niego – i ok.

To miał być jakiś sygnał, aluzja?

Trzeci list był jednak zupełnie odrębny merytorycznie – z i innym kwizem.

Tu akurat nie było co scalać – i akurat ten wyciąłeś.

Q, 11 Luty 2017, 15:02:41

(…) Problem w tym jednak, że jedynym entuzjastą stylu S.R. jest on sam, tylko jakoś przyjęło się o tym głośno nie mówić, ustępować, dla świętego spokoju.
Zrozum, nie chcę wypraszać Remuszki z Forum, czy prywatnie nękać pod wygodnym pretekstem moderacji, chcę go skłonić tylko do jednego – by przestał się tak rozpychać, zostawił więcej forumowego miejsca dla nas pozostałych użytkowników, i dla tematów, które nas zajmują, a jego – niekoniecznie. Jeśli da się to osiągnąć po dobroci – tym lepiej.
(…)
Nawiasem: by latami bimbać sobie na Netykietę (i ogólną kulturę dyskusji), a poniesienie dość niewinnych konsekwencji tego nazwać padnięciem ofiarą cenzury trzeba – w mojej skromnej ocenie – być nie w pełni władz umysłowych. Albo kierować się skrajnie złą wolą.

*     *     *

https://forum.lem.pl/index.php?topic=1107.msg67911#msg67911

Q, 16 Luty 2017, 16:02:42

(…) Po prostu nie godzę się na to jak S.R. poczyna sobie publicznie na Forum (latami łamiąc netykietę i tutejsze niepisane zasady) i jak odnosi się tu do ludzi, w tym także do mnie (bo nie tylko Ciebie obraził).* O wszystkich ruchach jakie wykonałem w sprawie jako moderator – wiesz. Treść apelu z jakim zwróciłem się prywatnie do skrzata również znasz, bo nie chciałem byś poczytał to za działanie za Twoimi plecami.Nie uważam by ktokolwiek – poza nim – miał tu przepraszać lub reformować swoje zachowanie.Dość mam traktowania rzeczonego jak świętej krowy. I łamania własnych czy cudzych sumień w imię tego. Tym bardziej, że sporo wartościowszych – zapewne także ode mnie – Użytkowników to do Forum zniechęciło. Nawiasem: sam bym pewnie częściej zaglądał na Forum w ciągu ostatnich paru lat, gdybym nie musiał przekopywać się przez beztreściwe remuszkizmy, i nie czuł się  bezsilny jako moderator skoro sugerowałeś mi publicznie, by traktować ich autora ze szczególną wyrozumiałością. Miałem przy tym wewnętrzne wątpliwości, że może rzeczywiście przesadzam, że S.R. to jednak sympatyczny starszy pan, więc wypada się nagiąć, milczeć. Choć gryzło mnie to. Zwł. po tym gdy przeszedłem z nim na „Ty”, bo i tę propozycję przyjąłem w imię forumowego świętego spokoju raczej, niż z entuzjazmem*.Teraz już milczeć nie mam ochoty.* Choć skłamałbym, że nie miewałem również przypływów sympatii doń. Byłem w tym raczej rozdarty, bo jego forumowy styl trudno mi było znieść, a jednocześnie bywał miły, podejmował akcje, w które z chęcią się włączałem, imponowało mi, że znał Mistrza (i innych ludzi, których ceniłem), itd. Nie był to więc gest fałszywy, ani dwulicowy, raczej ruch podjęty w chwili gdy plusy przeważyły mi nad minusami.Ba, patrząc na bezrefleksyjne samozadowolenie S.R. w ostatnich dniach, na to butne „mam was gdzieś, bo gadałem ze skrzatem” (choć nie wiem czy gadał, mamy na to tylko jego słowa), zaczynam się zgadzać z Lucą, że Forum bez Remuszki to by było lepsze miejsce. Tym bardziej, że przykry jest dla mnie widok gdy obrażani mają się upokarzać przed obrażającym.

*     *     *

https://forum.lem.pl/index.php?topic=1107.msg67948#msg67948

Liv 18 Luty 2017, 21:07:44

Miłośnikom netykiety – z dedykacją:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Hydepark

Q, 18 Luty 2017, 21:28:58

Gdyby to wszystko działo się tylko w „HP”, to pewnie bym sprawie dał spokój, tymczasem S.R. usiłuje forsownie od lat narzucić hajdparkowe reguły całemu Forum.

Następnie miałem miłą okazję porozmawiać mejlowo z pewnym doświadczonym Forumowiczem. Streszczenie istotnych fragmentów tej wymiany zdań przedstawiam niżej:

From: Stanisław Remuszko
To:
Sent: Wednesday, February 15, 2017 11:06 PM
Panie Bolesławie Naj-Naj, dobry wieczór,
No, wprost super! Bardzo się cieszę z wyjaśnienia tej drobnej zagadki. I z nawiązania kontaktu.
Dziś już raczej nie pogadamy, straszna senność starcza, lecz spytam na dobranoc: czy Pan też uważa, że na Forum każdy może pisać to, co chce, jeśli tylko nie narusza regulaminu?
Z serdecznymi pozdrowieniami : -)
sługa
R.
From:
To: Stanisław Remuszko
Sent: Friday, February 17, 2017 10:46 AM
Chyba tak nie uważam. Na przykład regulamin może być kiepski, niedopracowany itp. Wtedy należy regulamin uzupełniać o filtr zdrowego rozsądku. Jak zwykle w życiu, nic nie zastąpi zdrowego rozsądku! : ) Pozdrawiam zza biurka!
BW
From: Stanisław Remuszko
To:
Sent: Saturday, February 18, 2017 2:39 AM
Panie Bolesławie, czy żelazną logiczną konsekwencją takiego Pana stanowiska nie jest Pana aprobata dla forumowej klasycznej cenzury? Dla jasności: chodzi mi o dowolny regulamin dowolnego forum oraz o cenzurę polegającą na usuwaniu wpisów według nie regulaminu, lecz według uznania moderatora…
R.
From:
To: Stanisław Remuszko
Sent: Saturday, February 18, 2017 2:31 PM
Panie Stanisławie,
Wydaje mi się, że w takim przypadku, w razie pojawienia się problemów, potrzebna jest uznaniowa moderacja. Taka moderacja (cenzura?), myślę sobie dalej, potrzebna jest m.in. wtedy, kiedy ktoś zawłaszcza przestrzeń publiczną, w tym przypadku przestrzeń forum, nadmierną liczbą wypowiedzi, w tym np. wypowiedzi nie na temat, przeszkadzając w ten sposób innym. Ponieważ zwykle nie jest jasne, jaka liczba wypowiedzi jest „nadmierna” itp., otwiera się tu przestrzeń do sporów. Oczywiście, wszystkie te problemy nie pojawiłyby się, jeśliby regulamin forum był odpowiednio precyzyjny i zawierał np. regułę, zgodnie z którą jeden uczestnik forum nie może wypowiadać się częściej niż raz na dobę (albo 30 razy na dobę). Uf! Tak sądzę.
From: Stanisław Remuszko
To:
Sent: Sunday, February 19, 2017 12:03 PM
Szanowny Panie Bolesławie, proponuję, abyśmy na użytek naszej rozmowy przyjęli dla prościzny, że moderacja=cenzura, i niech każdy z nas używa tego określenia, które w danym kontekście bardziej mu pasuje.
Chcę rzec, że w 100% zgadzam się z Pana tymi słowami „Taka moderacja (cenzura?), myślę sobie dalej, potrzebna jest m.in. wtedy, kiedy ktoś zawłaszcza przestrzeń publiczną, w tym przypadku przestrzeń forum, nadmierną liczbą wypowiedzi, w tym np. wypowiedzi nie na temat, przeszkadzając w ten sposób innym. Ponieważ zwykle nie jest jasne, jaka liczba wypowiedzi jest „nadmierna” itp., otwiera się tu przestrzeń do sporów. Oczywiście, wszystkie te problemy nie pojawiłyby się, jeśliby regulamin forum był odpowiednio precyzyjny i zawierał np. regułę, zgodnie z którą jeden uczestnik forum nie może wypowiadać się częściej niż raz na dobę (albo 30 razy na dobę)”.
Kluczowe wydaje mi się tu sformułowanie przeszkadzając innym. Mam przy tym na myśli okoliczność, że na Forum (ograniczmy się do Lemowego): 1. Przestrzeń publiczna jest praktycznie nieograniczona, 2. Regulamin, jak Pan słusznie zauważył, ani słowem nie kurtyzuje ani liczby zakładanych wątków ani objętości poszczególnych wypowiedzi, 3. Nikt nie ma obowiązku czytania czegoś, co go nie interesuje, 4. Panuje wolność słowa
Czym byłoby wtedy przeszkadzanie innym?
Na mój nos – przede wszystkim zabieraniem głosu w wątku nie na wątkowy temat, zwłaszcza w wątkach nie przez siebie założonych, i takie wtręty, zwane chyba offtopami, powinny być na dodatek dostatecznie częste, żeby przeszkadzały innym.
Bardzom ciekawe, co Pan myśli.
Pozdrawiam serdecznie i z respektem : -)
Stanisław Remuszko
From:
To: Stanisław Remuszko
Sent: Sunday, February 19, 2017 1:59 PM
Mnie się wydaje, że to „przeszkadzanie” polega także na absorbowaniu czytelników (przestrzeń publiczna jest niby nieograniczona w tym sensie, że forum zmieści i tysiąc razy więcej postów niż ich obecna liczba, ale czas czytelników oraz ich uwaga i motywacja do czytania i wypowiadania się są zasobem ograniczonym), dalej, to „przeszkadzanie” polega na odciąganiu czytelników od głównego nurtu dyskusji (co prawda, rzeczywiście oni „nie mają obowiązku czytania tego, co ich nie interesuje”, w praktyce jednak muszą choćby zacząć czytać, żeby się zorientować, o czym jest mowa, a jak już zaczną czytać, to – niekiedy – dają się wciągnąć, a potem sądzą, że niepotrzebnie dali się wciągnąc, dalej, chodzi o czynienie wątków i całego forum nieprzejrzystym i trudniejszymi w lekturze z powodu mnogości zróżnicowanych objętościowo, stylistycznie, tematycznie postów i całych wątków, dalej, myślę sobie, że wielu drażni (zniechęca do odzywania się?) sytuacja, kiedy na forum jest 9 postów/wątków autorstwa jednej osoby i tylko 1 post/wątek innych osób. Walorem forum jest m.in. możliwość zapoznania się z wieloma różnorodnymi punktami widzenia, która zostaje w takiej sytuacji silnie ograniczona. Sądzę, że niekiedy powstrzymując się od zabrania głosu, ułatwiamy wypowiedzenie się innym…
O, jakoś tak to – po bardzo jednak powierzchownym zastanowieniu się – widzę. Swoją drogą, to jest ciekawy i nieodkryty (?) temat na (co najmniej?) pracę magisterską: „Mechanizmy psychologiczne rządzące forami internetowymi różnych typów” .
Pozdrawiam niedzielnie,
B.
From: Stanisław Remuszko
To:
Sent: Sunday, February 19, 2017 3:06 PM
Panie Bolesławie, dzięki serdeczne : -)
Mam trzy pytania:
1. Czy uczestnicy Forum powinni nie tylko „nie przeszkadzać innym”, ale i „dbać o innych”?
2. Co do „nieprzeszkadzania innym”: czy tym, którzy „przeszkadzają innym”, moderator powinien zwrócić uwagę?
3. Co do „dbania o innych”: czy tym, którzy „nie dbają o innych”, moderator powinien zwrócić uwagę?
Teraz muszę wyjść i wrócę nie wcześniej niż za trzy godziny.
Dzięki raz jeszcze : -)
R.
From:
To: Stanisław Remuszko
Sent: Sunday, February 19, 2017 5:13 PM
Ja uważam, że odpowiedź na Pana trzy pytania brzmi „trzy razy tak”.
Pozdrawiam,
B.
From: Stanisław Remuszko
To:
Sent: Monday, February 20, 2017 12:08 PM
Szanowny Panie Bolesławie, dzień dobry,
Wskutek naszej rozmowy, zmieniłem swój pogląd na naturę naszego Forum i na poprawność własnego na nim zachowania.
Ksobne wnioski mam dwa: ograniczyć swą aktywność na Forum oraz nie przejmować się opiniami Q, Miazo i Luca, mimo że mam je za gruntownie fałszywe i krzywdzące.
Gdyby Pan był w Warszawie, to zapraszam do siebie na domowy rosół z domowym makaronem i domowym koperkiem oraz lody bakaliowe od Grycana.
Pozostańmy w kontakcie : -)
Stanisław Remuszko
From:
To: Stanisław Remuszko
Sent: Tuesday, February 21, 2017 1:11 AM
Panie Stanisławie,
cieszę się, że nie ma Pan zamiaru rezygnować z obecności na Forum, uważam, że byłoby to dużą stratą dla tej instytucji.
Dziękuję za miłe słowa, a także za zaproszenie na rosół (i na lody!).
Wyrazy szacunku, pozdrowienia, : ).
BW
From: Stanisław Remuszko
To:
Sent: Tuesday, February 21, 2017 1:49 PM
Szanowny Panie Bolesławie, dzień dobry,
Pozwalam sobie jeszcze wrócić do naszej rozmowy i swojej ostatniej wypowiedzi, bo miejscami opadły mnie jednak wtórne wątpliwości.
[Ale na pewno przyświecają mi te same niezmienne i zhierarchizowane trzy cele: po pierwsze - nie zaszkodzić Mistrzowi; po drugie – zrozumieć, co się stało/dzieje (dlaczego zostałem zaatakowany); po trzecie – z pierwszego i drugiego wyciągnąć ksobne wnioski]
Dziś zatem ująłbym to tak:
Wskutek naszej rozmowy, zmieniłem swój pogląd na naturę naszego Forum. Do tej pory sądziłem, że – aby wszystko było w porządku – wystarczy postępować zgodnie z regulaminem i dobrymi obyczajami. Zakładałem przy tym bezwiednie, że jeśli postępowałbym sprzecznie z regulaminem lub dobrymi obyczajami, to by mi ktoś, zwłaszcza moderator, zwrócił na to uwagę. Jednak rozmowa z Panem oraz pamięciowe przeszukanie „forumowej przeszłości” uświadomiły mi, że było to założenie błędne.
Jestem na Forum od czerwca 2009, zainicjowałem 78 wątków i zamieściłem 6781 wpisów, więc były już setki, jeśli nie tysiące okazji, aby Brać Forumowa wytknęła mi marność moich, nazwijmy je, elukubracji, oraz aby przynajmniej moderatorzy napomnieli mnie za naruszanie forumowych przepisów. Lecz przecie (co łatwo udowodnić, bo na Forum nic nie ginie), przez osiem lat nic takiego nie miało miejsca!!! Aż do 4 i 5 lutego 2017, kiedy to nagle i jednocześnie ukazały się trzy „miażdżące recenzje-summy z Remuszki” (Miazo, Q, Luca), w których rolę rzeczowych argumentów pełnią enigmatyczne (brak weryfikowalnych konkretów) zarzuty oraz epitety.
Napisał Pan ważne słowa (19, 2017 1:59 PM). Według mnie, to Pana rozumowanie jest bez zarzutu w odniesieniu do sytuacji rajskiej. Lecz tu jest człowieczy padół, nawet gdy z wysokości patronuje mu Mistrz. Dlatego bardzom ciekaw, czy w aspektach praktycznych zmodyfikuje Pan swój powyższy wywód po zaznajomieniu się z twardymi statystykami podanymi tu:
zwłaszcza z listą pierwszej dziesiątki: Maziek – 9600, Q – 7800, R – 6800, Ola – 3400, Liv – 3400, Dzi – 3100, Nex – 2100, Hokus – 2100, Deckard – 1500, Latający Smok – 1500, która to lista nie wygląda na Pańskie 9 : 1 ….
Wprawdzie założyłem wątków najwięcej ze wszystkich, ale proszę też wziąć pod uwagę, że ta moja produkcja to jest średnio 10 wątków ROCZNIE, a więc mniej niż jeden wątek MIESIĘCZNIE. Czy Pan uważa, że to mnogość powodująca nieprzejrzystość i trudność w lekturze?
Nie sądzę, żeby moje wpisy były bylejakie, myślę nawet, że niekiedy wyróżniają się in plus językowo i merytorycznie, no, ale każda pliszka swój ogonek chwali. Prócz Pana uwag, do myślenia dala mi także analiza generalnych statystyk forumowych. Ponieważ nie znalazłem tam nic autokrytycznego – przypuszczam, że przyczyną tych trzech nieżyczliwych ocen były typowe różnice osobowościowe (charakter, temperament, empatia, asertywność itp.). Nie każda dama jest dla każdego mężczyzny w jego typie (i na odwrót), nie z każdym też człowiekiem chcemy się przyjaźnić. To są imponderabilia, często nieuświadamiane, którymi kierujemy się na co dzień w naszych relacjach z innymi ludźmi. Choć regulaminowo/obyczajowo nadal nie mam sobie nic do wyrzucenia, to chyba powinienem jednak wziąć pod uwagę, że niektórzy Forumowicze mogą mnie zwyczajnie nie lubić. Za co? „Za całokształt”. „Za kształt czaszki”. „Za co mnie bijesz? Żebym wiedział za co, to bym cię zabił…”.
Innymi słowy Forum okazało się bardziej „ludzkie”, niż je sobie wyidealizowałem.
Intuicyjne ksobne wnioski mam na razie dwa: ograniczyć swą aktywność na Forum oraz nie przejmować się za bardzo takimi zarzutami, które zostały sformułowane.
Liczę na nieodległą odpowiedź : – )
Stanisław Remuszko
+22 641-7190, 504-830-131
From:
To: Stanisław Remuszko
Sent: Wednesday, February 22, 2017 1:34 AM
Panie Stanisławie,
napisał Pan:  Forum okazało się bardziej „ludzkie”, niż je sobie wyidealizowałem. Intuicyjne ksobne wnioski mam na razie dwa: ograniczyć swą aktywność na Forum oraz nie przejmować się za bardzo takimi zarzutami, które zostały sformułowane.
Ja myślę, że to jest słuszna diagnoza i słuszne wnioski.
Dalej, myślę, że niezależnie od swoich wad Forum ma także niemałe zalety. Moim zdaniem, ta grupa ludzi, która od lat pisuje na Forum, czyli np. taki Draco, taki Hokopoko, taki Lemolog, Liv, Maziek, Chmura, Olkapolka, Q, Remuszko, Terminus, Tzok i tylu, tylu innych, którzy akurat w tym momencie nie przyszli mi do głowy, to ciekawi, barwni, mający mnóstwo do powiedzenia na różne tematy, chętni do dzielenia się swoją wiedzą z innymi, chętni do kooperacji i bezinteresownej pracy dla innych, ogólnie życzliwi światu i bliźnim ludzie. Może to zaskakujące, ale ostatnie burzliwe wydarzenia tylko umocniły mnie w tym przekonaniu, :) . Moim zdaniem to nie jest częsta rzecz w Polsce! Należy to sobie cenić. I już, : ).
BW
From: Stanisław Remuszko
To:
Sent: Wednesday, February 22, 2017 4:53 AM
Z Pana ocenami zgadzam się w pełni i z radością, że obaj tak myślimy. Pragnę jednak zaznaczyć, że Q, Miazo i Luca nie sprawili na mnie wrażenia osób – cytuję Pana – ogólnie życzliwych światu i bliźnim, skoro bez żadnych konkretnych powodów, w miejscu publicznym, zmieszali z błotem Bogu ducha winnego człowieka za pomocą oszczerstw i epitetów.
Posyłam także link z Nowej Fantastyki – do podania dalej:
http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/17897
Dobranoc : -)
Odp: [SPRAWY ORGANIZACYJNE]
« Odpowiedź #107 dnia: 04 Marzec 2017, 13:15:09 »
1. Uważam, że wszyscy Forumowicze z wyjątkiem Skrzata mają do Forum (kształt, życie) równe prawa.
2. Uważam, że moderatorzy mają obowiązek napominać Forumowiczów naruszających Regulamin (https://forum.lem.pl/index.php?topic=221.0) oraz ingerować w przypadkach recydywy (przenosiny wpisu, a w rażącym przypadku nawet kasacja).
3. Ostatnio trzej Forumowicze sugerowali, że dla Forum byłoby lepiej, gdybym sobie poszedł (http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=5056). Uprzejmie proszę o opinię w tej sprawie innych zainteresowanych Forumowiczów. Wprawdzie czuję się (punkt 1) takim samym „właścicielem” Forum jak inni, lecz jeśli miałbym tu bywać, to, ze względów ambicjonalnych, musiałbym czuć się współdomownikiem, nie intruzem.
Stanisław Remuszko
remuszko@gmail.com, 504-830-131
Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Niewinność HG-W

8 lutego 2017 „Gazeta Wyborcza” czołówkowo ogłosiła o śledztwie, które wszczęła prokuratura. Prokuratura ma sprawdzić zasadność podejrzeń Jana Śpiewaka  o wzięcie przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz 2,5 mln zł łapówki (kwota wybita w tytule).
Nie chcę tego tekstu streszczać, więc zachęcam Czytelników do lektury (http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21347415,prokuratura-wszczyna-sledztwo-w-sprawie-rzekomego-wziecia-przez.html). Pragnę jednak zacytować swój wpis, który umieściłem wczoraj pod tym sensacyjnym artykułem w „Gazecie Wyborczej”:
Nie wierzę w nieuczciwość pani HGW. Wierzę w jej nieskazitelną uczciwość. Nie mam zaufania do gołosłownych twierdzeń pana Jana Śpiewaka.
Stanisław Remuszko
remuszko@gmail.com, 504-830-131
p.s. chętnie założę się publicznie, że po zakończeniu/umorzeniu śledztwa prokuratura nie postawi pani HGW absolutnie ŻADNEGO zarzutu. Niniejszy post oraz zrzut ekranu archiwizuję : -)
Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Komentarze są wyłączone

69…

W poniedziałek 30 stycznia 2017 roku wkroczyłem w LXX rok życia. Wziąwszy pod uwagę dramatyczne okoliczności ostatnich dziesięciu lat – to cud!

Dwa dni wcześniej miałem frajdę i zaszczyt gościć na skromnej pięcioosobowej kolacji w swym ursynowskim domu nie tylko Kasię, lecz także Małgosię i Jędrka Sołtanów (astrofizycy) oraz Igora Tuleyę (sędzia). Podano kanapki z tatarem, kanapki z domowym smaluszkiem z przysmażoną cebulką oraz kanapki ze śledzikiem. Potem były kurki w śmietanie (temy rencamy…), na deser zaś faworki od Skrzeczkowskiego (bodaj najlepsze w Warszawie) oraz lody bakaliowe od Grycana (z pewnością najlepsze w Polsce). Osuszono butelczynę chłodnego musującego Martini (brut) oraz Châteauneuf du Pape 2014 (z „Biedronki”, 80 zł); pito Ballantines z lodem i dżin z tonikiem („…pięć razy!”, ma się rozumieć). Było cudnie, lecz jestem już chyba za stary na takie szaleństwa :- (

Pisałem niedawno, że pamiętać o imieninach popularnego Stanisława (8 maja) jest w miarę łatwo, ale o imieninach Stanisława elitarnego (13 listopada) znacznie trudniej. Pamiętać natomiast o urodzinach Stanisława Remuszki mogą już tylko zupełnie wyjątkowi (dla mnie) ludzie, i tych telefonicznie było (wprost wierzyć się nie chce!) aż piętnaścioro, w takiej kolejności: Włodek Lepczyński (najlepszy przyjaciel), Kasia Jabłońska (moja Kasia : -), Jurek Madej z Panią Halinką, Jacek Natorff, siostra cioteczna Grażynka Karska zwana Pestką, Halinka Łuczak, Tomek Kwast, pani Joanna Gordziejewska, państwo Jerzy i Elżbieta Rogalscy, Bolek Małecki, Jędrek W. Kaczorowski, pani Weronika Mazurkiewicz, pan Piotr Banach oraz młodzi, bystrzy i arcyżyczliwi Tomek i Paulina.

Zupełnie osobne podziękowania składam Izie Szeremietiewowej (i Romkowi), od której dostałem przepiękną kolorową papierową ozdobną kartę z kwiatami i życzeniami wykaligrafowanymi tak, jak to potrafiła robić tylko moja Mama (rocznik 1910, przedwojenna absolwentka warszawskiego prywatnego liceum Józefy Gagatnickiej, gdzie uczono nie tylko łaciny, ale i pięknego pisania). Na co komu kaligrafia w epoce klawiatur? Na to samo, na co akwarele i oleje w epoce cyfrówek: żeby sycić wzrok!

Wszystkich Pamiętalców ściskam najserdeczniej i najgoręcej : -)))

Staszek Remuszko

p.s. : ze smutkiem, a nawet bólem odnotowuję, że nie odezwał się ani mój rodzony brat Mieczysław (solenny katolik), ani moja umiłowana przez czterdzieści lat Agnieszka (była żona), ani moje ukochane genetyczne dzieci Ania i Maciek

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , | Komentarze są wyłączone