13 października 2019

Z domowej skrzynki pocztowej właśnie wyjąłem edukacyjną ulotkę Państwowej Komisji Wyborczej, z której wynika, że tego dnia między godziną 7 rano (gdy chrześcijanin śpi snem sprawiedliwego) a godziną 9 wieczorem (exit poll) będę mógł postawić dwa krzyżyki, a rok później jeszcze jeden. Starzec nie jest pewien dnia ani godziny, więc na wszelki wypadek już dziś wyjawiam swe parlamentarne oraz prezydenckie wyborcze zamiary.
Z sondaży, na których znam się jak mało kto, jasno wynika, że zwycięży Prawo i Sprawiedliwość, i tylko nie wiadomo, jak bardzo dołoży innym ugrupowaniom. W ostatnich miesiącach wiele razy na rozmaitych portalach proponowałem zakład, czy przeklęty/zbawienny PiS zdobędzie 50% sejmowych foteli, ale jakoś nikt się nie kwapił założyć. Uważam, że pod wodzą podłego/genialnego Kaczora Starszego PiS osiągnie właśnie taki sukces i dlatego rzucam tę rękawicę na forum Mistrza. ON bez wątpienia by ją podjął. Wielka Wedlowska z Całymi Orzechami, a nawet – do wyboru przez Drugą Stronę – zielonkawa stówa z Jagiełłą. Uprzejmie proszę traktować to jako przyrzeczenie publiczne w rozumieniu Kodeksu Cywilnego.
Z oczywistych względów (marna satysfakcja obstawiać pewność) nie zagłosuję na PiS ani na Placformę. Postawię swój krzyżyk przy Konfederacji. Dowód: zdjęcie z karty wyborczej, na której od lat zawsze podpisuję się imieniem i nazwiskiem. W zasadzie zrobię to przez wzgląd na Morfina-Pikkego (Lem), który to JK-M doda bezsprzecznego unikatowego kolorytu nowemu sejmowemu składowi.
Głos senacki oddam na panią Monikę Jaruzelską. Dama wydaje mi się bardzo rozsądna i umiarkowana. Dzieci nie odpowiadają za rodziców, ale na odwrót – jak najbardziej tak. Tym bardziej, że na starość oceniam Pana Generała znacznie wyżej niż po ogłoszeniu przezeń stanu wojennego: http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=5910

No i na prezydenta Polski w latach 2020-24 wybiorę pana Donalda Tuska. Pomijając inne argumenty, jestem za politycznym pluralizmem, za jakim takim balansem, przeciw nadmiernej dominacji i hegemonii.

https://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.msg77409#msg77409

R.

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania 13 października 2019 została wyłączona

Odczepka

Może ktoś wie, jak się odczepić?

Od własnego bloga?

Kilka dni temu nieopatrznie i niechcący znowelizowałem format bloga do wersji 5.2.3 (albo 5.3.2) i nagle zrobiło się tak, że gdy do wyszukiwarki wpisuję adres swojej starożytnej strony internetowej www.remuszko.pl – otwiera się od razu blog i nie mogę sięgnąć po żaden link z tej swojej strony.

Byłbym ogromnie wdzięczny za pomoc/radę/informację. Gdyby ktoś był łaskaw, uprzejmie proszę o mejl lub telefon. Poczta działa, ale strona się nie pokazuje.

Z respektem i dobrymi życzeniami : -)

Stanisław Remuszko, remuszko@gmail.com, +22 641-7190 (lepiej), ewentualnie komórka 504-830-131

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Odczepka została wyłączona

Ojciec

Dziś, 3 września 2019, przypada LXV rocznica śmierci mego Ojca, Tadeusza Antoniego Remuszki, urodzonego 6 września 1906 roku w Warszawie, męża Jadwigi z Modrowskich oraz ojca dwóch synów: mnie i młodszego brata Mieczysława.

Gdyby ktoś życzliwy potrafił mi telefonicznie pomóc radą, jak wstawić tu zdjęcie Ojca (*jpg), byłbym ogromnie wdzięczny : -)

Stanisław Remuszko, remuszko@gmail.com, +22 641-7190, 504-830-131

Dzięki wsparciu mojej ukochanej byłej żony Agnieszki, pierwsze zabrudzone zdjęcie pochodzi z biletu miesięcznego (ale od czego fotoszop), drugie zaś zostało zrobione w oflagu Woldenberg IV C (wpisz w google), gdzie Ojciec trafił po niespełna dwóch tygodniach walk (wrzesień 1939), otrzymawszy naprzód najmarniejsze Virituti oraz Krzyż Walecznych. Ppor. Tadeusz Remuszko stoi trzeci z prawej w pierwszym rzędzie, a pierwszym z lewej jest ppor. Mieczysław Wróblewski, który zamieszkał po wojnie w sławnych przedwojennych ZUS-owskich blokach przy Puławskiej 130 (drugi blok, I klatka, III piętro), podczas gdy my zamieszkaliśmy w III bloku (dziś róg Tynieckiej i Lenartowicza na piętrze I. Po wojnie obaj panowie grywali w bridża u nas w domu (z panem Stefanowiczem i panem Tobiaszem). Posesja przy dzisiejszej Puławskiej 130 była i jest piękna, niezmieniona do dziś.

Ojciec odumarł mnie sześciolatkiem. Gdybym miał Ojca, byłbym zupełnie, ale to kompletnie innym człowiekiem. Tak uważam. Mama – sanitariuszka powstańcza – była prawdziwą bohaterką, zostawszy w wieku 43 lat wdową z dwojgiem maleńkich synów, z maturą, bez zawodu.W zawierusze wojennej i powstańczej zginęli wszyscy trzej jej bracia. Została sama jak palec. Gdyby nie pan Zygmunt Przetakiewicz, (prawa ręka szefa PAX-u Bolesława Piaseckiego), byłoby nam znacznie ciężej niż było. Mama nauczyła się pisać na maszynie i pracowała w Instytucie Wydwniczym PAX. Pamiętam, że w latach pięćdziesiątych chodziłem autentycznie głodny.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | Możliwość komentowania Ojciec została wyłączona

Wojna

Starcowi, który dobrze pamięta Warszawę śródmiejsko zrujnowaną i obmalowaną gigantycznymi napisami NIGDY WIĘCEJ WOJNY! (połowa lat pięćdziesiątych), jest jakoś dziwnie na duszy, gdy internetowo czytam o przygotowywanej na jutro patriotyczno-międzynarodowej fecie z okazji LXIII rocznicy WYBUCHU drugiej wojny światowej. Powiem krótko: mam po dziurki w nosie świętowania historycznych klęsk.

Już nie mówię o nawet pobieżnej lekturze wikipedycznego hasła, ale DWŚ była bezdyskusyjnie największą tragedią w całej naszej tysiącletniej historii. Uroczyście obchodzić rocznicę ZAKOŃCZENIA wojny – jeszcze od biedy rozumiem (choć też bym się miarkował ze względu na upływ czasu).

Jak niemal wszyscy moi rodacy-równolatkowie, poniosłem bardzo osobiste straty. A w aspekcie obywatelskim? W masakrze zginęła jedna szósta polskiej populacji, i nawet Rosjanie są „lepsi” tylko w liczbach bezwzględnych. W samym Powstaniu Warszawskim zabito dwustutysięczną narodową elitę. Gospodarka legła w gruzach.

I co ja mam jutro patriotycznie obchodzić: rocznicę POCZĄTKÓW tej straszliwej hekatomby? W jakiej atmosferze? W jakim nastroju? Pokojowym czy nowowojennym? W oczekiwaniu na wyczekiwany od osiemdziesięciu lat WYBUCH III wojny światowej? W towarzystwie obcych wojsk na polskiej ziemi?

R.

https://forum.lem.pl/index.php?topic=689.msg77298#msg77298

Opublikowano Bez kategorii | Możliwość komentowania Wojna została wyłączona

Śnieżna

Jest środowe popołudnie, 21 sierpnia 2019 roku. Od zaginięcia grotołazów minęło 5 dób. Gdyby żyli, byłby to światowy cud.

Zakładam, że jestem wytrenowanym szczupłym i doświadczonym jaskiniowcem o wysokich umiejętnościach speleo. Mimo to nigdy w życiu nie zaryzykowałbym wciskania się do szczeliny (dziury), jeśli groziłoby mi, że mogę z niej nie wyleźć z powodów od mojej sprawności niezależnych.

Himalaiści też ryzykują (i też giną), ale dla mnie jest to zupełnie inny rodzaj ryzyka. Ryzyko do przyjęcia. Natomiast konkretne opisywane ryzyko w Śnieżnej jest nie do przyjęcia. Nie do wyobrażenia. Nie do pomyślenia.

Można wciągnąć brzuch. Można pracować biodrami. Nawet żebra na wydechu można przygiąć. Ale ludzka czaszka ma minimalną średnicę około 20 centymetrów, i ten rozmiar da się zmniejszyć tylko za pomocą sekcji.

R.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Cud pod Moskwą

15 sierpnia 2019 roku pod Moskwą wydarzył się cud. Ogromny pasażerski odrzutowiec Airbus 321 z bakami pełnymi paliwa wkrótce po starcie musiał lądować w polu kukurydzy, ponieważ zderzył się ze stadem mew, co spowodowało wyłączenie się obu silników. Na pokładzie było 226 pasażerów i siedmioro członków załogi. Nie licząc drobnych obrażeń – nikt nie ucierpiał. Maszynie nic się nie stało. Wyczynu dokonali dwaj młodzi piloci: Damir Jusupow (41) i Gieorgij Murzin (23!). Prezydent Władimir Putin nadał obu lotnikom najwyższe cywilne odznaczenie: tytuł Bohatera Rosji.

Dziesięć lat wcześniej podobnego cudu dokonał kapitan Chesley Sullenberger (58), wodując swoim Airbusem A320 w środku Nowego Jorku na rzece Hudson:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Chesley_Sullenberger
w niemal identycznych „ptasich” okolicznościach. Jeśli dobrze słyszałem, nie dostał on żadnego państwowego odznaczenia.

Trudno mi – laikowi – ocenić, który cud był większy. Na oko wydaje mi się, że rosyjski, bo pole kukurydzy jest bardziej zaczepialskie i nierówne niż gładka powierzchnia wody, mimo że obie maszyny siadały bez podwozia.

Ale jedna różnica jest bezdyskusyjna: niezwykły sukces amerykańskiego kapitana przez pierwsze kilka dni fetowały i analizowały – najsłuszniej – wszystkie media świata. Powstał film Sully z Tomym Hanksem w roli głównej. Nazwisko Sullenbergera zna encyklopedycznie każdy pilot i każdy kadet. 

A co z cudem rosyjskim? Dziś mija czwarta doba… Ja akurat dzięki miłym moskiewskim znajomym wiem swoje:
https://ria.ru/20190816/1557574427.html,
ale polskich czytelników odsyłam do portali „Gazety Wyborczej” i „Rzepy”, do Onetu, Interii i Wirtualnej Polski…

Absolutna cisza. Cudu pod Moskwą nie było, nie ma i nie będzie. Ruskiego kulawego lotnictwa promować nie będziemy!

Stanisław Remuszko
pjes: ewentualne komentarze uprzejmie proszę adresować pod
remuszko@gmail.com, lub dzwonić: +22 641-7190
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Lemuszko

https://forum.lem.pl/index.php?topic=138.msg76025#msg76025

Ja trochę z innej beczki – ale też właśnie przeczytałem książkę „Lem–Remuszko”, autorstwa Remuszki. Mam ją od dawna ale przeczytałem dopiero teraz, po drugim podejściu, więc uprzejmie donoszę o swoich wrażeniach.

Zawiera książka korespondencję Remuszki i Lema w latach 1989-1993. W skrócie zaczyna się od tego, że Panowie rozmawiają o czymś, co obecnie zazwyczaj nazywa się bieżączką polityczną (i/lub kulturalną), ale po pewnym czasie problemem nr 1 staje się kwestia odejścia Remuszki z „Gazety Wyborczej”. Lem wątpi w wyjaśnienia Remuszki, dlaczego to zrobił, i zaczyna wokół tego narastać konflikt. Na koniec Remuszko urabia Lema, by pisał do „Rzeczpospolitej” pośrednicząc między nim a redakcją, po czym dochodzi do udzielenia przez Lema wywiadu Remuszce, który to wywiad okazuje się poronny, w tym sensie, że przy próbie opracowania surowego tekstu do druku Lema trafia szlag troisty (z bliżej niewyjaśnionych powodów). W ostatnim liście do Remuszki – ośmielę się zacytować, mam nadzieję, że nie zepsuję nikomu zabawy – Lem pisze: Każdy kolejny Pana list, przesyłka, fax, pix, drax i srax zostanie wrzucony do kosza. Żegnam na wieki!

W książce nie ma, jeśli ktoś na to liczył (jak ja) takich rzeczy, dla których czyta się Lema (coś a la Summa, wieszczenie, sąd na światem, warsztat pisarza, Tako rzecze… itd.). Jest to raczej lektura dla badaczy Lema jako osoby, a nie dla czytelników zainteresowanych jego pisarstwem czy filozofią.

Po drugie jak lekko napisałem o tej bieżączce, tak szybko uzupełniam, że była to nie byle jaka bieżączka – wszak chodzi o rok 1989 i lata następne. Chwila jest dziejowa, naprawdę dziejowa – Ruskim z nagła zmiękła rura, niepobiedimyj Sawietskij Sajuz kona pod ceną ropy narzuconą przez Reagana, Polska jako najweselszy barak w obozie jako pierwsza spycha z siebie stygnącą łapę niedźwiedzia i właśnie przechodzi od socjalizmu do kapitalizmu. Obraduje Okrągły Stół, potem przed wakacjami ‘89 wybrany został kontraktowy parlament, a już pod koniec wakacji Mazowiecki zostaje premierem. W Nowy Rok 1990 Balcerowicz zaczyna realizację swego planu itd. Idą wielkie przemiany, karuzela nazwisk, stanowisk i zdarzeń. Pojawiają się pierwsze rysy na monolicie niedawnej opozycji (teraz u władzy), rośnie napięcie pomiędzy Wałęsą a Mazowieckim. Wieje wiatr historii, huczy jak w ulu, giełda nazwisk pęcznieje bo nagle trzeba obsadzić masę stanowisk i to wszystko od pierwszego listu stanowi tło korespondencji.

Potencjalnie bardzo ciekawa sytuacja, ale Panowie piszą o ulotnych sprawach, o rozmaitych osobach ze świecznika, raczej ploteczki. Lem nie owija w bawełnę, więc przegląd ówczesnych elit, świeckich, partyjnych, rządowych i kościelnych jawi się po trosze galerią baranów, osłów, idiotów, kretynów i tym podobnych. W związku jednak z tym, że kto nie ma teraz 5 krzyżyków na karku, to wówczas nie miał dwudziestu lat – większość nazwisk będzie dla takiej osoby pustym dźwiękiem, bo kto dziś słyszał o jakimś Drawiczu, Cywińskiej, Orzechowskim, Rakowskim czy Hollanku?

Na wszelki wypadek zaznaczę, że nie do wszystkich wymienionych osób przypięte były epitety wyliczone powyżej. Mało z tego, co zostało, okazało się trwałe i naprawdę istotne. To drugi powód, dla którego książka jest albo dla starców z dobrą pamięcią, albo dla historyków chcących się wczuć w epokę. Najbardziej trafna prognoza: Lem wyraża obawę o „zjackiplackizowanie”. No i ta rozterka charakterystyczna, którą sam pamiętam: czy to, co i jak robi Wałęsa, robi z niepojętego geniuszu, czy z głupoty. Odbicie czasów w tych listach jest.

Jak wynika z ich treści, Remuszko słał do Lema różne wycinki z prasy i płody własnego pióra, które następnie Lem omawiał, punktował, dyskutował z nimi – ale ponieważ materiałów tych nie ma w książce, to obraz jest niepełny. Nie ma też tego poronnego 46 stronicowego wywiadu (autor pyta na koniec, czy powinien go wydać – moim zdaniem tak). Za to jest kwiecisty język żywego Lema, masa zabawnego szyfrowania nazwisk, tytułów i nazw instytucji, zabawy słowami. I trochę zabawnych z dzisiejszego punktu widzenia problemów, jak np. gdzie kupić gazetę.

No i tyle, więcej nie będę pisał, żeby nie psuć zabawy tym, co nie czytali. Pozycja raczej dla koneserów, bardziej miłośników biografii niż miłośników literatury czy nauki lub filozofii.

* * *

Ze strachu zamieszczam tę samotną recenzję maźka na wszelki wypadek również na swoim blogu. Tu bowiem mniejsze jest prawdopodobieństwo, że ten tekst zniknie, starannie wytarty elektroniczną gumką-myszką.
Choć Forum pana Lema odwiedzam rzadko, to przecież po dziesięciu latach intensywnej bytności tkwię tam po uszy, a nawet jak amen w pacierzu. Odnoszę przy tym wrażenie, że nieliczni pozostali przy życiu P.T. Forumowicze chętnie skasowaliby ów przykry widok Remuszki jako rzucającego się w oczy wieloletniego Założyciela Poczytnych Wątków, i jeśli komuś zależy, to nie mam nic naprzeciw, by te moje personalia zastąpić dowolnym innym nazwiskiem stałym lub różnymi nazwiskami za każdym razem dobieranymi losowo przez martwą forumową machinę.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam ze starożytnym respektem i serdecznością : -)

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Możliwość komentowania Lemuszko została wyłączona

Spór wieczny

Cenzura była zawsze, a przecież napisane – jakoś zostawało. To napisane klinami, hieroglifami, krzaczkami i literami. Zawsze miało większe szanse przetrwania, niż wypowiedziane głosem. Starożytni nie znali rejestratorów dźwięku, więc mówili: verba volant, scripta manent.

*     *     *

Spór o Powstanie był, jest i będzie wieczny. Tylko z żołnierzami porozmawiać coraz trudniej, ponieważ coraz szybciej odchodzą. Kto w 1944 miał lat dwadzieścia,  ten dziś ma dziewięćdziesiąt pięć, nieliczni zaś żyjący oficerowie Powstania dobijają setki. W ciągu kilku, może kilkunastu lat umrą wszyscy. Taka jest nasza biologia. Ale zostaną wspomnienia dzieci, wnuków i prawnuków, zostaną niezliczone artykuły, kasety i płyty, książki, wystawy, zdjęcia i filmy, zostanie Muzeum. Zostanie długotrwała wielka narodowa pamięć.

Biorąc pod uwagę intensywność wydarzeń i skoncentrowaną liczbę ofiar wśród ludności cywilnej, osobiście uważam Powstanie Warszawskie za tragedię największą w naszych dziejach. W odróżnieniu od I czy II wojny światowej, na której wybuch i przebieg nie mieliśmy przemożnego wpływu, efektywną decyzję o Powstaniu podjęła grupa kilku-kilkunastu ludzi; to zaś jasno wskazuje, że inna grupa mogłaby tej decyzji nie podjąć. Po drugie, ofiar Powstania mogłoby być znacznie mniej (nie ośmielę się rzec, ile, ale zauważę, że połowa, to 100 000 ludzkich istnień), gdyby rozmowy o kapitulacji podjęto znacznie wcześniej. Nie uznaję śmierci za ojczyznę za wartość wyższą od życia dla niej. Zwłaszcza w odniesieniu do ludzi młodych.

Jan Paweł II oraz wielu przed nim i po nim sądziło, że adekwatność historycznych ocen zawsze zależy od historycznego kontekstu. W takim właśnie ujęciu, główne argumenty obu stron sporu są podane na przykład w wikipedii; zresztą fachowa literatura dostępna w internecie i bibliotekach papierowych od dawna już przekracza całożyciowe możliwości poznawcze jednego człowieka.

O Powstaniu Warszawskim rozmawiałem z wieloma Powstańcami. Zarejestrowałem i opublikowałem te rozmowy. W aspekcie czysto racjonalnym, podzielam opinię o bezsensowności i karygodności decyzji o jego rozpoczęciu (gen. Anders używał słowa „zbrodnia”). Wiem też jednak, iż w duszach i umysłach wielu warszawiaków rozum zderzył się z innymi, często ważniejszymi dla nich wartościami, by wspomnieć Boga, Honor, Ojczyznę i Tradycję. To był wybór aksjomatyczny, czyli taki, którego się nie uzasadnia. Kierowano się nim przed Powstaniem i na początku Powstania.

Rzecz jasna, ta dychotomia nie zmniejsza ogromnego podziwu i respektu dla bohaterstwa indywidualnych Powstańców. Lecz te uczucia są przynajmniej równoważone krytyczną oceną militarnych i politycznych powstańczych szans na zwycięstwo – moim zdaniem identycznych na miesiąc, na tydzień i na dzień przed wydaniem rozkazu o godzinie „W”. Uważam, że takich szans od początku nie było ani trochę. Jak trafnie zauważył walczący na moim Mokotowie (dostał za to VM) porucznik AK pseudonim „Jastrzębiec”, z którego wnukiem mam zaszczyt się przyjaźnić, nieliczni politycy-stratedzy oraz naczelni dowódcy mają psi obowiązek myśleć NAPRZÓD wyłącznie o sukcesie politycznym i militarnym, a dopiero POTEM mogą brać do rachuby rozmaite patriotyczne wartości i świętości.
Od siebie dodałbym z perspektywy 1 sierpnia 2019: „Jeśli nie ma szans na militarne zwycięstwo, a w walce musieliby zginąć liczni postronni cywile – walki nie wolno rozpoczynać. Rozpoczętą zaś – należy zakończyć jak najszybciej.”

*     *     *

To Niemcy okrutnie mordowali powstańców (20 000) i ludność cywilną (180 000). Niemcy, nie Rosjanie. Ale nienawiść (wrogość, niechęć) do Rosjan jest dziś, 75 lat później, o przynajmniej rząd wielkości większa niż dawna nienawiść (wrogość, niechęć) do Niemców…
*     *     *

We wszystkich trzech (Polsat, TVN i TVP) głównych serwisach informacyjnych usłyszałem, że planowane Powstanie Warszawskie miało trwać kilka dni (2-3 dni, parę dni). To się w mojej pale nie mieści. Ci, którzy wydali twardy jednoznaczny rozkaz o PW, wcześniej powinni realia sierpnia 1944 FUNDAMENTALNIE brać pod uwagę, a gdy po kilku (2-3 dniach, paru dniach) okazało się CAŁKIEM INACZEJ niż kalkulowali, i zaczęła tysiącami strasznie ginąć ludność cywilna, powinni jak najszybciej wywiesić białą flagę i zatrzymać tę hekatombę.
I tak też zrobili, ale dopiero po straszliwie długich dwóch miesiącach

Przykro rzec, ale rozkazodawcy i naczelni dowódcy Powstania jawią mi się dziś jako nie patrioci, tylko – de facto – ludobójcy.

Stanisław Remuszko

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Prawo do LGBT

Gdy wpisze się do wyszukiwarki frazy „mowa nienawiści”, „kodeks karny” oraz „konstytucja” – pokazuje się sześć odniesień. Nie 60, nie 16, tylko 6. Sześć. Każdy może sobie sam sprawdzić: http://www.mowanienawisci.info/post/kodeks-karny-ustawa-z-dnia-6-czerwca-1997-r/
Oto ta szóstka (podaję w kolejności numery artykułów kk): 190, 196, 212, 216, 256 i 257.
Polska konstytucja (art. 32) poniekąd totalnie zakazuje dyskryminacji:
1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Trudno jednakże uznać, że dyskryminacją byłaby odmowa wydania prawa jazdy osobie niewidomej czy odmowa zatrudnienia kasjera dotkniętego dyskalkulią (https://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskalkulia).
Innymi słowy, jeśli chcemy zachować elementarny zdrowy rozsądek, nie wszystkie ograniczenia/wyjątki wydają się dyskryminacją w prawnym rozumieniu tego pojęcia.
Konstytucja i kodeks karny zakazują dyskryminacji ze względu na różnice narodowościowe, etniczne, rasowe i wyznaniowe (w tym bezwyznaniowość), lecz nie ma wśród nich różnic na tle orientacji seksualnej.
Moim zdaniem, owa prawna nieobecność orientacji seksualnej na liście różnic jest oczywistym naruszeniem Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka uchwalonej przez ONZ w 1948 roku: http://www.unesco.pl/fileadmin/user_upload/pdf/Powszechna_Deklaracja_Praw_Czlowieka.pdf
Uważam, że wolni ludzie w wolnych krajach, utożsamiający się z LGBT i podzielający moja powyższą opinię, powinni wystąpić do właściwych ciał/organów (sąd powszechny? Trybunał Konstytucyjny? ETPC?) z dezyderatem rychłego naprawienia tej koszmarnej legislacyjnej niedoróbki.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Zmarł Marek Rymuszko

Dziad nazywał się Antoni Remuszko i miał gromadkę dzieci – wśród nich Barbarę, Eugeniusza i Tadeusza. Gdy rodził się stryj Eugeniusz, nastąpiła pomyłka, w księdze parafialnej zapisano „Rymuszko” i tak już zostało. W rodzinnym albumie widnieje zdjęcie tej trójki ze swoimi już dziećmi trzymanymi „na barana”: najmłodszy Marek (4 czerwca, brat stryjeczny), potem Grażynka (14 lutego, siostra cioteczna), no i ja (30 stycznia). Był rok 1948.
A 22 lipca 2019 Marek zmarł. Uroczystości żałobne odbędą się we wtorek 30 lipca 2019 o godzinie 13.00 w Kościele p.w. św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach.
Wszystkim, dla których Marek był bliski, ślę serdeczne wyrazy współczucia. Szczególnie pani Annie Ostrzyckiej-Rymuszko – towarzyszce Markowego życia, która dziś obchodzi imieniny…

Stanisław Remuszko

Dodane 31 lipca 2019: https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3784,niezwykly-znak-w-dniu-smierci-marka-rymuszko.html?id=3784&cat_id=0&fromPage=10&i=2

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | Możliwość komentowania Zmarł Marek Rymuszko została wyłączona