| www.remuszko.pl | Chamstwo |
|
Najnowsza wiadomość - z 18 maja 2010 - na samiutkim końcu :-) W tym wypadku słowa na żywo mają podwójne znaczenie. Po pierwsze, po każdej rozprawie będę na swojej stronie www zamieszczał bieżącą dokładną relację. Po drugie, proces jest jawny i każdy obywatel ma konstytucyjne prawo uczestniczyć w nim w charakterze obserwatora. Wszystkich zatem P.T. Zainteresowanych – a zwłaszcza Koleżanki i Kolegów dziennikarzy – uprzejmie zapraszam na pierwszą rozprawę, która rozpocznie się we wtorek 18 maja 2010 o 9:00 rano w sali nr 206 warszawskiego Sądu Okręgowego przy al. Solidarności 127. *          *          * Powód:                                                                                              Warszawa, 5 listopada 2009 Stanisław Remuszko Dunikowskiego 8 02-784 Warszawa Pozwany: Telewizja Polska S.A. Woronicza 17 02-625 Warszawa Sąd
Okręgowy
w
Warszawie Al.
Solidarności 127 00-898
Warszawa P o z e w (skrót)
O
godzinie 20:00 - w porze największej oglądalności i w tzw. czasie
chronionym - Telewizja Polska nadała program
zawierający sceny pełne najdrastyczniejszych wulgaryzmów.
Plugawe przekleństwa padały z ekranu kilkadziesiąt razy (zapis jednej
tylko minuty -
załączam
).
To
postępowanie telewizji naruszyło moje dobra osobiste - zwłaszcza moją
godność i mój domowy mir.
Postępowanie
pozwanego było również bezpośrednim złamaniem obowiązującej
ustawy o radiofonii i telewizji.
Wnoszę
o zasądzenie od pozwanego tytułem zadośćuczynienia symbolicznej
złotówki dla mnie oraz stu tysięcy złotych dla Fundacji
Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”, Łomiańska 5, 01-685 Warszawa,
(KRS 0000037904). Jako
ważny materiał dowodowy, dokumentujący tło i okoliczności tej
skandalicznej historii, załączam książkę "Wariacje
obywatelskiej", gdzie cała sprawa jest z detalami opisana na
stronach 11-58.
Z
respektem i dobrymi życzeniami *          *          * Więcej
można dowiedzieć się z książki oraz obserwując kolejne rozprawy.
Jednak przez szacunek dla Czytelników podaję kilka
podstawowych informacji w pigułce. Moje
samotne boje o elementarną kulturę w telewizji trwają od pierwszej
połowy lat dziewięćdziesiątych. Skarżyłem się na ohydnie bluzgających
z ekranu konkretnych piosenkarzy, gwiazdorów i artystów
(Owsiak, Staszewski, jakieś zespoły) i na programowych decydentów,
pisałem felietony, listy i artykuły, nagrywałem, zawiadamiałem
prokuraturę i zeznawałem, nachodziłem konstytucyjne organa mojego
państwa (KRRiT, RPO), prywatnie nękałem znanych (sobie) posłów
i senatorów – lecz wszystko na nic. Krajowa Rada w
osobach pań Waniek i Kruk ostatecznie umyła ręce, Rzecznik Praw
Obywatelskich doktor Janusz Kochanowski na skargi obywateli nie
odpowiadał w ogóle (sic!), telewizyjni bonzowie zaś (Dworak,
Wildstein, Miszczak) uznali, że ze swoimi językowymi pretensjami po
prostu nie idę z duchem czasu. Jedyne,
co mi się udało, to zebrać grono ludzi posiadających w tej sprawie
podobne poglądy. Oni są wyliczeni tutaj
– z imienia, nazwiska i miejsca zamieszkania. Są wśród
nich postacie arcysławne – że alfabetycznie wymienię tylko, dla
przykładu, Leszka Balcerowicza,
Jarosława Kaczyńskiego, Bronisława Komorowskiego, Jana Miodka czy
Tadeusza Sznuka – ale przede
wszystkim jest kilka setek osób absolutnie mi nie znanych,
którzy nie obawiali się powierzyć mi swych prywatnych danych
osobowych po to, by móc publicznie zaprotestować na mojej www
przeciwko bezkarnemu telewizyjnemu schamianiu narodu. Cytuję
za „Wariacjami obywatelskimi”, str. 21:
W
zgodnej opinii psychologów i socjologów nie ulega
wątpliwości, iż zbrodnia, przemoc i przekleństwa na telewizyjnych
ekranach przyczyniają się do brutalizacji realnego społecznego życia,
a zwłaszcza jego młodzieżowych subkultur. Dramatycznym wyrazem tej
brutalizacji są potem potworne czyny młodych ludzi, ze smakiem i
szczegółami relacjonowane przez żądne sensacji media. Nie
chcę przez to powiedzieć, że pan prezes Miazek odpowiada za
torturowanie maturzysty porwanego w Lasku Bielańskim, a pan
przewodniczący Sulik za bestialskie zamordowanie młodej kobiety przez
trójkę innych maturzystów. Ale też jest logicznie
oczywiste, że ci, którzy
mają prawny i etyczny obowiązek czuwania nad przestrzeganiem
obowiązujących przepisów, i dopuszczają zarazem do bezkarnego
łamania tego prawa – ponoszą, by tak rzec, część moralnej
odpowiedzialności za późniejsze – dalekie i pośrednie –
społeczne złe skutki własnego zaniechania. Cytowane
wyżej słowa napisałem do KRRiT 18 października 1997 roku. Cytowany
wyżej pozew złożyłem 5 listopada 2009 roku. A 10 lutego 2010 roku
siedemnastoletni bandyta zadźgał nożem na śmierć warszawskiego
policjanta dlatego, że ten wcześniej zwrócił mu uwagę, aby nie
przeklinał na autobusowym przystanku... No
więc powiem wprost: być może nie doszłoby do tej zbrodni, gdyby
panie i panowie Zoll, Wildstein, Waniek, Sulik, Miszczak, Miazek,
Kruk, Kochanowski, Dworak i inni zrobili w swoim czasie to, co do
nich elementarnie należało. Tak uważam. Stanisław
Remuszko Czytaj szczegóły:
@ Grzegorz Kopański
(Józefów), Radosław Żurawski vel Grajewski
(Łódź), Andrzej Tarasek (Piekary Śląskie), Janusz
Waliszewski (Pleszew), Anna Drzewiecka, Krystyna i Adam
Ferchowie, Agnieszka Pliszkiewicz, Wiktor Wrzos i Andrzej Zalewski
(Warszawa). Szanowni Państwo, dzień dobry! Uprzejmie przypominam,
że Państwo własnoręcznie podpisali się pod protestem przeciwko
telewizyjnemu seansowi, który jest przedmiotem niniejszego
procesu. Mnie również zabolało, że, jako obywatele, zostaliśmy
wówczas zlekceważeni (eufemizm) przez adresatów (KRRiT
i RPO) – ale teraz pojawiła się szansa na precedensowe
rozstrzygnięcie problemu. Uprzejmie zapraszam Państwa do sali nr 206
warszawskiego Sądu Okręgowego we czwartek 4
marca 2010 o godzinie 9:00. Owszem,
to nie jest zbyt chrześcijańska pora, ale czego nie robi się ze
szczerego patriotyzmu :-) *          *          * (2 marca 2010). W odpowiedzi na pozew, telewizja napisała, iż do naruszenia moich dóbr osobistych wcale nie doszło,
ponieważ... wyzwiska nie były adresowane do mnie osobiście! Cytuję: ...Wulgaryzmy nie były skierowane do powoda czy jego
domowników, nie były wygłaszane pod ich adresem, nie stawiają ich w złym świetle, nie obrażają ich ani nie poniżają...
[W podpisie: Biuro Prawne TVP SA, Krzysztof Foland, radca prawny]
*          *          *
(3 marca 2010). Alfabetyczna lista redakcji osobiście zawiadomionych przeze mnie (ze stosownym wyprzedzeniem) o procesie i terminie rozprawy: Gazeta Wyborcza, Newsweek, Nowe Państwo, Obywatel,
PAP, Polityka, Polskie Radio Program I, II, III, Press, Przegląd, Przekrój, Radio Maryja, Radio RMF, Radio Zet, Rzeczpospolita, Super Express,
TVN, Tygodnik Powszechny, Tygodnik Solidarność, Wprost.
*          *          *
(3 marca 2010). Na 21 godzin przed rozpoczęciem procesu,
sekretariat XXIV wydziału warszawskiego Sądu Okręgowego w osobie miłej pani Izabeli Kurek zadzwonił do mnie i rzekł: jutrzejsza rozprawa
została odwołana z powodu nagłej choroby sędziego.
Dziękując Sądowi za ten telefon oraz życząc panu sędziemu Jackowi Tyszce rychłego powrotu do zdrowia - uprzejmie zawiadamiam P.T.
Czytelników, iż o nowym terminie poinformuję w tym miejscu tak szybko, jak to będzie możliwe. *          *          * Powód:
                                                                                          Warszawa,
17 maja 2010 Stanisław
Remuszko Dunikowskiego 8 02-784 Warszawa Pozwany: Telewizja
Polska S.A. Woronicza 17 02-625 Warszawa Sąd
Okręgowy
w
Warszawie Al.
Solidarności 127 00-898
Warszawa sygn.
akt: XXIV
C 1093/09 O d p o w i e d ź
Uznając,
iż pozostałe kwestie są dostatecznie wyjaśnione w przedłożonych
materiałach dowodowych lub zostaną dodatkowo wyjaśnione podczas
przewodu - pragnę tą drogą polemizować tylko z jednym twierdzeniem
strony pozwanej. Oto ono:
...Wulgaryzmy nie były
skierowane do powoda czy jego domowników, nie były wygłaszane
pod ich adresem, nie stawiają ich w złym świetle, nie obrażają ich
ani nie poniżają...
Odpowiadam
obrazowo: moje dobra osobiste zostają naruszone nie
tylko wtedy, gdy
ktoś cuchnącym błotem obrzuci bezpośrednio mnie, lecz również
wtedy, gdy to
błoto znienacka wleci do mojego czystego i schludnego salonu przez
okno (tu: telewizyjne), lądując na talerzu, dywanie czy meblach. Jako
dziennikarz, chcę też podkreślić, że wolność słowa nie jest wartością
ani najwyższą, ani bezwzględną. Tak jak potrzeby fizjologiczne w
cywilizowanym państwie załatwia się
tylko w miejscach wyznaczonych,
tak polski parlament, dbając o dobra osobiste obywateli, uznał, iż
medialna defekacja słowna może odbywać się tylko
w godzinach wyznaczonych.
Na drzwiach odpowiednich pomieszczeń widnieją litery WC,
a w ustawie o KRRiT widnieją godziny 23:00-6:00.
*          *          *
(18
maja 2010) Jeśli
dobrze zrozumiałem ustne uzasadnienie wyroku ogłoszonego dziś około
9:30 przez sędziego warszawskiego Sądu Okręgowego pana Jacka Tyszkę –
nadanie przez telewizję publiczną o godzinie dwudziestej z minutami
następującej wypowiedzi (przepraszam, ale cytuję): ...Ty
kurwo jedna, ty chuju jeden ty!
Jak
mogłeś, jak kurwa mogłeś?
Spierdoliłeś!
Teraz samą mnie zostawiłeś! Ty chuju jeden, ty tchórzu!
Znudziło ci się, tak? Samą! Z chłopakiem samą! Ty tchórzu
jebany, kurwa jeden ty! Pierdolę cię! Słyszysz zasrańcu? Pierdolę
cię!...
naruszyło
wprawdzie moje dobra osobiste (m.in. mir domowy i prawo do
prywatności), lecz niczym to nie skutkuje, ponieważ TVP działała
legalnie, jako realizująca swoją ustawową misję, której
fundamentem są – w tym wypadku –swoboda
artystycznego wyrazu
oraz wolność
słowa; nadto
przytoczony fragment został brutalnie wyrwany ze słusznego
kontekstu-całokształtu... Złożyłem
wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku i zamierzam apelować :-) |
|