| www.remuszko.pl | chamstwo |
|
wróć do tekstu głównego
Warszawa, 18 października 1997, godzina 17.00
Krajowa Rada Szanowni Państwo! Dokładnie cztery minuty temu, podczas nadawania przez Telewizję Polonia teledysku, w którym jakiś przygłup (tak wygląda) skanduje jakieś jarmarczne rymowanki, padło z ust tego typa i rozległo się z głośników telewizora słowo "WPIERDALA". Słyszałem i widziałem to na własne uszy i oczy, podobnie jak moja żona. Najbardziej skonfundowane były moje nieletnie dzieci, bo to one, szukając tzw. muzyki młodzieżowej, przypadkowo nastawiły ten program. Telewizja Polonia jest, o ile wiem, telewizją publiczną, opłacaną m.in. z mojego abonamentu. Ale nawet gdyby była najzupełniej prywatna, to przecież i tak odnosiłoby się do niej znane rozporządzenie KRRiT, zakazujące nadawcom emitowania przed godziną 23.00 programów zawierających tzw. sceny brutalnej przemocy, wulgarne słowa itp. Przed paru laty w listach do Krajowej Rady dwukrotnie protestowałem przeciwko "bluzganiu" z anteny (pisma z 29-VII-94 oraz 26-VI-95). Rada "podejmowała interwencje", a ja dostawałem przeprosiny od prezesa telewizji i obietnicę, że to się więcej nie powtórzy. Tym razem żądam krwi. Skoro Rada mogła niedawno nałożyć na Polsat milionową grzywnę za nadanie wyjątkowo makabrycznego filmu w porze największej oglądalności (a więc sprzecznie ze wspomnianym rozporządzeniem Rady), to może również przykładnie ukarać Telewizję Polonia za sprzeczne z prawem propagowanie chamstwa i demoralizowanie nieletnich. Proszę tylko nie karać Telewizji Polonia grzywną, bo to tak, jakbym ja sam zapłacił, czyli jakby karać społeczeństwo za postępowanie jednego człowieka (kilku ludzi). Tym razem nie zadowolę się ogólnikami typu "zwrócono uwagę", "wyrażamy ubolewanie", "podjęto działania w celu zapobieżenia", etc. Chcę wiedzieć, kto konkretnie (imię, nazwisko, stanowisko) odpowiada za puszczenie inkryminowanego teledysku W TEJ FORMIE na antenę, jak konkretnie człowiek ów został ukarany oraz co konkretnie zrobił Zarząd TVP i KRRiT, aby do świadomości tzw. osób odpowiedzialnych w telewizji za tego typu ewentualne skandaliczne incydenty dotarła wreszcie treść obowiązującego prawa oraz aby osoby te nabrały głębokiego przeświadczenia, że za łamanie tego prawa winni poniosą nieuchronną i dotkliwą karę. Uprzejmie przypominam, że jestem również czynnym dziennikarzem (nr leg. SDP 244), więc oficjalnie proszę o te informacje także na podstawie prawa prasowego. Lojalnie uprzedzam, że - ponieważ zdarzyło mi się to już TRZECI RAZ - zamierzam o całej sprawie napisać, może też opowiedzieć o niej przed mikrofonem i kamerami, i chcę, żeby wszystko (także stanowiska KRRiT oraz Zarządu TVP) było podparte konkretnymi cytatami i nazwiskami decydentów. Walka z rynsztokowym językiem jest na antenie wyjątkowo ŁATWA. O ile bowiem często trudno jest ocenić wymowę jakiegoś kontrowersyjnego utworu (np. odróżnić pornografię od sztuki erotycznej), o tyle podobnych niejasności - w przypadku wulgaryzmów - całkowicie brak! Wynika to z fortunnego tu akurat ubóstwa polskiego języka, w którym wyrazów "naprawdę brzydkich" jest tylko PIĘĆ, w tym trzy rzeczowniki (zaczynające się na "ch", "k" i "p") oraz dwa czasowniki (na "j" i na "p"). Wystarczy zatem ścigać publiczne propagowanie tylko tych pięciu słów (plus oczywiście przedrostki i fleksja). W zgodnej opinii psychologów i socjologów nie ulega wątpliwości, że FILMOWA zbrodnia, gwałt i przekleństwa na ekranach telewizorów przyczyniają się w istotnym stopniu do brutalizacji (to łagodne słowo) REALNEGO społecznego życia, a zwłaszcza jego młodzieżowych subkultur. Dramatycznym wyrazem tej brutalizacji są potem potworne czyny młodych ludzi, ze smakiem i szczegółami relacjonowane przez żądne sensacji media. Nie chcę przez to powiedzieć, że pan prezes Miazek odpowiada za torturowanie maturzysty porwanego w Lasku Bielańskim, a pan przewodniczący Sulik za bestialskie zamordowanie młodej kobiety przez trójkę innych maturzystów. Ale też jest logicznie oczywiste, że ci, którzy mają prawny i etyczny obowiązek czuwania nad przestrzeganiem obowiązujących przepisów, i dopuszczają zarazem do bezkarnego łamania tego prawa - ponoszą, by tak rzec, STATYSTYCZNĄ cząstkę moralnej odpowiedzialności za późniejsze - dalekie i pośrednie - społeczne złe skutki własnego zaniechania lub machnięcia ręką. Osobiście uważam, że facet przyzwalający na rzucanie mięsem z ekranu legalnej i powszechnie dostępnej telewizji w państwie prawa powinien zostać na zbity pysk wyrzucony z pracy oraz ukarany przez kolegium d/s wykroczeń (wskutek np. oficjalnej skargi KRRiT) grzywną tak wysoką, by blady strach padł na wszystkich, od których zależy szczegółowa treść programów. Osobiście uważam też, że - jeśli ani Zarząd TVP, ani KRRiT nie wyciągną z tego kolejnego incydentu właściwych (czytaj: skutecznych na przyszłość) wniosków "karno-profilaktycznych" - uczciwi członkowie tych organów powinni raczej z hukiem podać się do protestacyjnej dymisji, niż własnym nazwiskiem nadal firmować - ipso facto. - jawne, wręcz wzorcowe łamanie norm prawnych i moralnych. Być może trzeba będzie w końcu powołać do życia samoobronne Obywatelskie Stowarzyszenie do Walki z Publicznym Chamstwem, wsparte błogosławieństwem i konkretną pomocą Mnogich i Różnorodnych Autorytetów, i przeprowadzić wspólnie wielką sanacyjną kampanię w prasie, radiu i telewizji, a także w parlamencie (zmiana prawa). Ośmielam się radzić Dostojnej Radzie, aby przed podjęciem decyzji rzuciła okiem na obie moje w.w. poprzednie skargi, ponieważ argumentacja tam podana w niczym nie straciła na aktualności. Z należnym respektem i dobrymi życzeniami |
|